
Eksmisja Sandry Mayer na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu odbyła się w środę w asyście policji. Komornik pojawił się przed domem kobiety, a grupa protestujących próbowała zablokować wykonanie wyroku. Funkcjonariusze siłą usuwali osoby, które uniemożliwiały wejście na teren posesji. Po około dwóch godzinach policja przełamała blokadę, a komornik przeprowadził eksmisję.
Eksmisja Sandry Mayer była zapowiadana od sierpnia
Eksmisja Sandry Mayer była zapowiadana już pod koniec sierpnia. Informowaliśmy wtedy o planowanym wykonaniu wyroku. Kobieta mieszkała na Osiedlu Maltańskim od 33 lat. Jak mówiła wcześniej, jej rodzina jest związana z tym miejscem od pokoleń. Jej babcia zamieszkała na osiedlu w 1956 roku, a matka urodziła się tam w 1966 roku.
– To jest całe moje życie i nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Będę walczyć do samego końca – mówiła Sandra Mayer.

Kobieta podkreślała również, że nie wyobraża sobie przeprowadzki do niewielkiego lokalu razem z nastoletnim synem, który co jakiś czas do niej przyjeżdża. Jeszcze przed eksmisją deklarowała, że nie zamierza dobrowolnie opuścić domu.
W dniu eksmisji acek Masiota, pełnomocnik kurii oraz dewelopera JHM Development zorganizował konferencję prasową przed swoją kancelarią. Podkreślał, że strona, którą reprezentuje, nie chce eskalacji konfliktu, a na osiedlu wciąż pozostaje wiele nierozwiązanych spraw.
– Nie chcielibyśmy, żeby ten konflikt eskalował. Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego mają dosyć swoich problemów życiowych, na tej nieruchomości jest jeszcze nie załatwionych około 80/90 parceli. Niewątpliwie taka eskalacja nie wpływa pozytywnie na losy tej osoby – mówił Jacek Masiota.
Pełnomocnik kurii przekonywał, że strona kościelna proponuje mieszkańcom pomoc w znalezieniu lokali. Jak tłumaczył, w przypadku osób o niskich dochodach możliwe jest ubieganie się o mieszkania socjalne lub komunalne. W innych przypadkach pomoc ma polegać na udostępnieniu mieszkań z puli ZKZL, gdzie kuria podpisała umowę, albo na wsparciu finansowym.
Jak mówił, określony budżet na pomoc był, ale miał on zostać przeznaczony na rozwiązanie mieszkaniowe, a nie przekazany kobiecie w gotówce.
– Nie doszło do rozmów finansowych – mówił pełnomocnik kurii.
Według Masioty jedynym oczekiwaniem strony reprezentującej kurię było wstrzymanie egzekucji. Pełnomocnik podkreślał również, że nie mówił publicznie, iż eksmisji na Osiedlu Maltańskim nie będzie.
Jak przekazywał, kuria do ostatniej chwili liczyła na telefon ze strony Sandry Mayer.
Dwie wersje pomocy mieszkaniowej
W środę rano Mayer wydała oświadczenie, w którym przedstawiła swoją wersję rozmów dotyczących możliwej pomocy mieszkaniowej. Jak przekazała, dzień przed eksmisją zaproponowano jej, że w przypadku natychmiastowego opuszczenia domu przez 12 miesięcy ktoś opłaci jej pobyt w hotelu robotniczym.
– Mam pod opieką dziecko, które nie może przebywać ze mną w hotelu robotniczym, które w moim domu na osiedlu Maltańskim ma swój własny pokój, które przywiązane jest do tego miejsca. Tu jest cała nasza rodzinna historia. Propozycja, która została przedstawiona przez reprezentanta Parafii Jana Jerozolimskiego za Murami oznacza dla mnie wyrok – eksmisję na bruk – napisała Mayer.
Strona kościelna po eksmisji podtrzymała natomiast swoją propozycję. Komandoria przekazała, że chce przez 12 miesięcy finansować najem mieszkania wybranego przez Mayer, po uzgodnieniu warunków najmu. Deklaruje również pomoc prawną i formalną przy staraniach o lokal z mieszkaniowego zasobu Miasta Poznania.

Tym samym strony inaczej przedstawiają ofertę, która pojawiła się przed eksmisją. Mayer mówiła o hotelu robotniczym, natomiast Komandoria wskazuje na możliwość finansowania przez rok najmu wybranego przez nią mieszkania w zakresie finansowym pomocy.
– Drzwi do rozmów pozostają otwarte. Zapraszamy Panią Mayer do kontaktu w dogodnym dla niej terminie – przekazała Komandoria.
Protestujący zablokowali posesję
Przed godz. 10 przed domem Sandry Mayer zebrało się około 50 osób. Wśród protestujących byli mieszkańcy Osiedla Maltańskiego, działacze lokatorscy, osoby związane z Rozbratem oraz przedstawiciele partii Razem. Ich celem było uniemożliwienie komornikowi wejścia na posesję.
Protestujący ustawili się przed wejściem do domu. Część osób usiadła na ziemi, a osoby znajdujące się w pierwszym szeregu połączyły się łańcuchami. Pozostali tworzyli kolejne linie, trzymając się za ręce.
W tym samym czasie policja zabezpieczała teren. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze wyposażeni w tarcze i białe kaski. Dowódca interwencji przez megafon wzywał zgromadzonych do opuszczenia miejsca i ostrzegał przed możliwością zastosowania środków przymusu bezpośredniego.

Do rozejścia się jednak nie doszło. Protestujący pozostali przed domem i skandowali hasła sprzeciwu wobec eksmisji. Część okrzyków była skierowana również przeciwko władzom Poznania. Wznoszono m.in. hasło: „Maltańskie zostaje, koniec eksmisji – Jaśkowiak do dymisji!”
Policjanci rozpoczęli usuwanie osób blokujących dostęp do posesji. Funkcjonariusze rozdzielali protestujących i wynosili ich poza miejsce prowadzonej interwencji. W przypadku osób połączonych łańcuchami konieczne było ich rozdzielenie.
Problemem okazało się również ogrodzenie. Wąskie wejście utrudniało policji przeprowadzenie interwencji. Pracownicy firmy działającej na zlecenie komornika zaczęli więc usuwać kolejne elementy płotu. Najpierw przecięli zabezpieczenia przy furtce, a następnie poszerzali przejście.
Wraz z postępem działań policja przejmowała kolejne części posesji. Protestujący byli odsuwani od wejścia, a osoby, które nadal pozostawały na drodze komornika, wynoszono poza teren interwencji.
Interwencja policji i poszkodowani
W trakcie działań doszło do sytuacji wymagających pomocy medycznej. Jedna z kobiet straciła przytomność. Kolejna źle się poczuła i również potrzebowała pomocy ratowników.
Do czasu przyjazdu karetki policjanci zabezpieczali miejsce, w którym znajdowały się poszkodowane. Następnie ratownicy zajęli się obiema kobietami.

W związku z sytuacją medyczną funkcjonariusze ograniczali dostęp osób postronnych do tego fragmentu posesji. Odsuwali również dziennikarzy relacjonujących wydarzenia. Policja tłumaczyła, że potrzebuje przestrzeni do prowadzenia działań oraz zapewnienia karetce możliwości dojazdu i odjazdu.
Na miejscu obecny był również Piotr Ikonowicz, były poseł SLD i szef Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Polityk od lat angażuje się w sprawy lokatorskie. Jego zdaniem środowa sytuacja na Osiedlu Maltańskim przypomina eksmisje, które odbywały się w Polsce w latach 90.
– Jak myśmy blokowali eksmisję w latach 90. to mówiono, że jesteśmy chuliganami. Potem zebrał się Trybunał Konstytucyjny i stwierdził, że eksmisja na bruk i wówczas ta ustawa jest niezgodna z konstytucją. Z chuliganów awansowaliśmy na obrońców konstytucji – mówi Piotr Ikonowicz, polityk, szef Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

Ikonowicz odniósł te słowa bezpośrednio do sytuacji na Osiedlu Maltańskim.
– To co dziś się wydarzyło to eksmisja na raty. To jest obchodzenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Stoimy na gruncie konstytucji, na gruncie praw człowieka wśród osób eksmitowanych tutaj będzie eksmitowane niepełnosprawne dziecko – mówił Ikonowicz.
Po usunięciu kolejnych osób policjanci zaczęli legitymować uczestników protestu. Funkcjonariusze informowali, że wobec osób, które nie wykonywały poleceń lub utrudniały czynności komornicze, mogą skierować wnioski o ukaranie do sądu.
Według danych przekazanych przez policję funkcjonariusze zidentyfikowali 62 osoby. Wobec nich mają skierować wnioski o ukaranie. Dwie osoby odniosły obrażenia i otrzymały pomoc medyczną.
Policja zajęła się również samochodami pozostawionymi w pobliżu posesji. Funkcjonariusze odholowali pojazdy, które utrudniały im dostęp do nieruchomości.
Po około dwóch godzinach policja przełamała blokadę i usunęła protestujących z drogi prowadzącej do domu. Dzięki temu komornik mógł rozpocząć wykonanie egzekucji.
Sandra Mayer ostatecznie opuściła dom. Następnie komornik wraz z pracownikami przystąpił do opróżniania nieruchomości.

Spór o podstawę eksmisji
Mieszkańcy kwestionują prawidłowość tytułu wykonawczego, na podstawie którego komornik przeprowadził eksmisję. Z dokumentów wynika, że wierzycielem w postępowaniu jest parafia św. Jana Jerozolimskiego za murami. Jak wskazuje pełnomocnik mieszkańców, problem polega jednak na tym, że parafia sprzedała nieruchomość w styczniu, a mimo to nadal figuruje w tytule wykonawczym jako wierzyciel.
– Uważamy, że komornik przeprowadził eksmisję z wadliwego tytułu wykonawczego, dlatego że w klauzuli wykonalności jest napisana parafia św. Jana Jerozolimskiego za murami, podczas gdy ten podmiot sprzedał tę nieruchomość w styczniu. Z tego, co wiem, nie ma żadnej umowy użytkowania – mówił Marcin Czachor, pełnomocnik mieszkańców Osiedla Maltańskiego.

Na początku 2026 roku Archidiecezja Poznańska sprzedała grunt, na którym znajduje się osiedle, spółce JHM Development za 421 mln zł. Deweloper został jego obecnym właścicielem. Zdaniem pełnomocnika mieszkańców dalsze prawa parafii do nieruchomości powinny opierać się na odpowiedniej umowie. Czachor twierdzi jednak, że nie otrzymał takiego dokumentu.
Z kolei inaczej sprawę przedstawia Jacek Masiota, pełnomocnik kurii i dewelopera. Jeszcze przed środową eksmisją wskazywał, że nie spodziewa się kolejnych takich przypadków w najbliższych miesiącach.
– Na 99 proc. nie będzie w tym roku żadnych eksmisji – mówił Radiu Meteor Jacek Masiota, pełnomocnik kurii.
Jednocześnie warto pamiętać o przepisach dotyczących zimowej ochrony przed eksmisją. Zgodnie z art. 16 ustawy o ochronie praw lokatorów okres ten trwa od 1 listopada do 31 marca włącznie.
Co dalej z mieszkańcami Osiedla Maltańskiego?
Na początku 2026 roku Archidiecezja Poznańska sprzedała Osiedle Maltańskie spółce JHM Development za 421 mln zł. Na jego terenie deweloper planuje budowę nowych mieszkań. Wraz z przygotowaniami do inwestycji kolejni mieszkańcy muszą uregulować swoją sytuację i opuścić zajmowane nieruchomości.
Według deklaracji dewelopera większość mieszkańców porozumiała się już w sprawie wyprowadzki. W przypadku części osób pomoc obejmowała znalezienie nowego lokalu, finansowanie najmu, przeprowadzkę lub remont.
Po środowej eksmisji na osiedlu wciąż mieszkają osoby, które nie porozumiały się w sprawie opuszczenia swoich domów. Jak przekazał Jacek Masiota, do uregulowania pozostaje około 80–90 parceli.
Środowe wydarzenia pokazują, że konflikt wokół Osiedla Maltańskiego nadal trwa. Właściciel nieruchomości chce kontynuować przygotowania do inwestycji, natomiast mieszkańcy i wspierające ich osoby sprzeciwiają się kolejnym wyprowadzkom.
Eksmisja Sandry Mayer była kolejną odsłoną trwającego od miesięcy sporu. Po środowych wydarzeniach protestujący zapowiadają dalsze działania przeciwko kolejnym eksmisjom.
WIĘCEJ ZDJĘĆ Z EKSMISJI SANDRY MAYER:









































fot. Hanna Mielnik/ Radio Meteor
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!