Nowy rok szkolny, a wraz z nim wielka reforma, zakaz telefonów i nowe przedmioty. W Poznaniu do szkół wraca 80 tys. uczniów

Rozpoczęcie roku szkolnego 2026/2027 w VI Liceum Ogólnokształcącym w Poznaniu, fot. Sławomir Grobelny/ paderek.poznan.pl

1 września uczniowie w całej Polsce rozpoczęli rok szkolny 2026/2027. Tym razem pierwszy dzwonek oznacza również początek kolejnego etapu reformy edukacji. Nowa podstawa programowa obejmuje na razie przedszkola oraz klasy I i IV szkół podstawowych. W szkołach pojawia się obowiązkowa edukacja zdrowotna, w podstawówkach obowiązują nowe zasady korzystania z telefonów, a w szkołach ponadpodstawowych coraz częściej problemem okazują się bardzo długie plany lekcji. W Poznaniu nowy rok szkolny rozpoczęło około 80 tys. dzieci i młodzieży.

Miliony uczniów rozpoczynają nowy rok szkolny

Według szacunków Ministerstwa Edukacji Narodowej w roku szkolnym 2026/2027 we wszystkich typach szkół uczyć się będzie około 4 mln 856 tys. uczniów. W szkołach podstawowych będzie to 3 mln 255 tys. osób, w liceach ogólnokształcących 734 tys., w technikach 689 tys., a w branżowych szkołach I stopnia 178 tys. Kolejne 1 mln 265 tys. dzieci obejmie wychowanie przedszkolne.

Nowy rok szkolny rozpoczyna również reformę programową „Reforma26. Kompas Jutra”. Od 1 września nowa podstawa programowa jest wprowadzana w przedszkolach oraz klasach I i IV szkół podstawowych. Reforma będzie rozszerzana w kolejnych latach na następne roczniki.

W pierwszej klasie szkoły podstawowej tygodniowa liczba obowiązkowych zajęć zwiększa się z 20 do 21 godzin. W klasie IV dotychczasową technikę zastępują zajęcia techniczno-praktyczne. Zmienia się także nauczanie przyrody – w klasie IV liczba godzin tego przedmiotu wzrasta z dwóch do trzech. Uczniowie klas IV–VIII mają również uczestniczyć w zajęciach dotyczących radzenia sobie z zagrożeniami.

– To są chyba pierwsze podstawy programowe pisane przez nauczycieli dla nauczycieli, ponieważ tworzyli je nauczyciele, którzy zgłosili swoją chęć pracy nad tymi podstawami – mówi dr Igor Bykowski, wielkopolski kurator oświaty.

Kuratorium Oświaty w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Tej opinii nie podziela wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

– Pani minister powinna spotykać się ze związkami zawodowymi, czego nie robi – mówi Kinga Sarna z ZNP w Poznaniu.

Kurator podkreśla natomiast, że jednym z najważniejszych założeń zmian jest odejście od nauki nastawionej wyłącznie na teorię.

– Chodzi o to, żeby to, czego dzieci uczą się w szkołach, miało wymiar praktyczny – tłumaczy Bykowski.

Reforma będzie jednak wykraczać poza zmiany w pierwszych klasach. W kolejnych latach obejmie następne roczniki, a zmiany mają docelowo dotyczyć także egzaminu ósmoklasisty i matury.

– Reforma, która jest wprowadzana, będzie niosła za sobą kolejne zmiany w późniejszych latach. Będzie stopniowo postępowała. Ta zmiana będzie szła razem z uczniami – mówi kurator.

Edukacja zdrowotna obowiązkowa. Spór o część seksualną

Jedną z najbardziej dyskutowanych zmian jest edukacja zdrowotna. Od nowego roku szkolnego przedmiot staje się obowiązkowy. Inaczej wygląda sytuacja z modułem dotyczącym zdrowia seksualnego, ponieważ udział w tej części zajęć jest dobrowolny. O uczestnictwie dziecka decydują rodzice, a w przypadku pełnoletniego ucznia – on sam.

– Edukacja seksualna to osobny przedmiot, a o uczestnictwie dziecka decyduje rodzic, który wcześniej musi zapoznać się z programem – wyjaśnia. – Nie wciągajmy nauczycieli w gry polityczne. Pani minister sama wskazywała, że nie chce, aby szkoły były wplątywane w żadne rozgrywki polityczne i żeby szkoła była od tego wolna. Dlatego zdecydowała się na podział tego przedmiotu – dodaje.

Zupełnie inaczej na nowe rozwiązania patrzy część polityków Prawa i Sprawiedliwości. Dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego przed Szkołą Podstawową nr 13 w Poznaniu odbyła się konferencja pod hasłem „Stop ideologizacji polskiej szkoły”, organizowana przez Prawo i Sprawiedliwość.

– Aż 70 proc. polskich dzieci i rodziców odmówiło udziału w edukacji zdrowotnej, więc rząd, nie zważając na ten masowy opór społeczeństwa, chce narzucić ją siłą i niezgodnie z konstytucją – mówił Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.

Konferencja prasowa PiS przed szkołą, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Poseł wskazywał również na konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci.

– Zgodnie z polską konstytucją to rodzice decydują o wychowaniu dzieci, a nie państwo czy urzędnik. Rząd Donalda Tuska i Barbara Nowacka narzucają edukację zdrowotną wszystkim dzieciom. Nie chodzi tylko o komponent dotyczący zdrowia seksualnego, ale także o inne elementy tego przedmiotu – przekonywał Wróblewski.

Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Trybunale Konstytucyjnym wniosek dotyczący zniesienia obowiązku udziału w edukacji zdrowotnej. Politycy tej partii argumentują, że tego typu zmiany powinny zostać wprowadzone ustawą, a nie rozporządzeniem.

– To, co drażni panią – jak niektórzy mówią: „barbaria lewacka” – to fakt, że społeczeństwo miałoby kierować się bardziej wartościami konserwatywnymi niż postępem wywiedzionym z rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych – mówi Przemysław Alexandrowicz, poznański radny z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Wróblewski przekonywał z kolei, że część treści związanych ze zdrowiem mogłaby być przekazywana podczas innych zajęć.

– Jeżeli są tam jakieś pozytywne treści, przecież mogły być nauczane w ramach biologii, na lekcjach wychowawczych, PDŻ czy innych zajęciach. Szkoła nie jest od tego, żeby mówić, jak się ubierać czy co jeść. Stop bezprawiu w Polsce, stop ideologizacji polskiej szkoły! – mówił poseł.

Poprosiliśmy nauczycielkę o skomentowanie hasła konferencji.

– Postaram się nie mówić brzydko, bo to będzie publiczne. Ideologia prawicy jest dla mnie niezrozumiała. To oni doprowadzają do tego, że młodzi ludzie nie wiedzą, co mogą robić, nie wiedzą, co jest prawdą, co fałszem, a co złem – mówi nauczycielka.

Dodała również, że nie zgadza się na manipulowanie faktami wśród młodzieży.

– Zapraszam polityków prawicy na rok do mnie na edukację zdrowotną. Może przestaną opowiadać bajki i zaczną logicznie, zdrowo i normalnie patrzeć na życie – dodaje.

Nauczycielka zaznacza, że spór polityczny nie powinien przenosić się na codzienne funkcjonowanie szkoły.

– Szkoła jest bez polityki i taka będzie. Na górze jest polityka – mówi Sarna.

Nauczyciele o potrzebie edukacji zdrowotnej

Zwolennicy edukacji zdrowotnej wskazują przede wszystkim na praktyczny wymiar zajęć. Jak podkreślają, potrzeba wprowadzenia tego przedmiotu była sygnalizowana już od dawna.

– Moim zdaniem jest to przedmiot niezmiernie ważny. Już w latach 90. głośno mówiło się o tym, że taki przedmiot powinien się pojawić. Trwało to bardzo długo, dopóki ktoś z polityków nie odważył się powiedzieć: „Tak, próbujemy wprowadzić to w życie” – mówi Kinga Sarna, nauczycielka edukacji zdrowotnej i wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Poznaniu.

Nauczycielka pozytywnie ocenia podstawę programową, ale ma zastrzeżenia do dobrowolności części dotyczącej edukacji seksualnej.

– Jestem rozczarowana tym, że edukacja seksualna jest dobrowolna i uczniowie będą sami decydować, a tak naprawdę to rodzice będą decydować, czy chcą, żeby dziecko w niej uczestniczyło. Moim zdaniem edukacja seksualna powinna być obowiązkowa dla wszystkich. To część naszego życia. Jeżeli dobrze znamy swoje ciało, jesteśmy w stanie uniknąć wielu problemów – uważa.

Jej zdaniem część politycznego sporu wynika również z odmiennego rozumienia samego pojęcia seksu.

– Seks polityką prawicy kojarzy ze zbliżeniem seksualnym, a seks to płeć. To jesteśmy my – mówi Sarna.

Kinga Sarna ukończyła studia podyplomowe z edukacji zdrowotnej. Zajęcia mogą prowadzić m.in. nauczyciele biologii i wychowania fizycznego.

Według kuratora edukacja zdrowotna ma odpowiadać na realne problemy, z którymi mierzą się młodzi ludzie.

– Mamy coraz więcej problemów z odżywianiem i radzeniem sobie z emocjami. Życie ma dzisiaj bardzo szybkie tempo, mamy coraz więcej kryzysów natury psychologicznej i psychicznej. Ten przedmiot jest po to, żeby pokazać, jak sobie z tymi kryzysami radzić, gdzie stawiać granice, jak przygotować zbilansowany posiłek, zadbać o kondycję fizyczną i pamiętać, że ruch to zdrowie – wylicza Bykowski.

Koniec telefonów w podstawówkach

Od 1 września w szkołach podstawowych obowiązują również nowe zasady korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych. Ograniczenia dotyczą lekcji, przerw oraz zajęć organizowanych poza szkołą. Nie obejmują natomiast szkół ponadpodstawowych.

Kurator nie chce jednak określać nowych regulacji mianem zakazu.

– Nie mówiłbym o zakazie, bo to zawsze nasuwa negatywne konotacje. Uregulowanie korzystania z telefonów komórkowych wprowadziły różne kraje, takie jak Francja czy Holandia. W dłuższej perspektywie odnotowały pozytywne zmiany – uczniowie zaczynają rozmawiać, aktywnie spędzają przerwy, nawiązują relacje, mają czas spokojnie zjeść kanapkę i są offline – mówi Bykowski.

Nie oznacza to jednak całkowitego wyeliminowania telefonów ze szkół. Urządzenie może zostać wykorzystane podczas zajęć, jeśli nauczyciel uzna je za potrzebne. Wyjątkiem są również sytuacje zdrowotne, gdy telefon lub inne urządzenie służy do monitorowania stanu zdrowia ucznia.

Szkoły mogą przyjąć różne sposoby przechowywania telefonów. Urządzenia mogą trafiać do szafek, specjalnych pudełek, plecaków lub innych wyznaczonych miejsc. Jeżeli nauczyciel odbierze uczniowi telefon, urządzenie ma zostać później przekazane rodzicom.

– Poprosiliśmy dyrektorów, aby najpierw porozmawiali z rodzicami o tym, jak ma to wyglądać, jakie są pomysły, a później wdrożyli system i sprawdzili po miesiącu czy dwóch, czy działa. Dopiero wtedy powinien zostać uregulowany w statucie – mówi kurator.

Regulacje nie dotyczą szkół ponadpodstawowych. Bykowski przyznaje jednak, że również tam warto rozmawiać o ograniczeniu korzystania ze smartfonów.

– Myślę, że im później jesteśmy online, tym lepiej. Nie bez powodu najbogatsi tego świata dają dzieciom dostęp do telefonu dopiero po ukończeniu 16. roku życia. Jeśli chodzi o uczniów pierwszej klasy szkoły ponadpodstawowej, są oni młodsi niż 16 lat, więc jest to temat do rozmowy z uczniami – uważa.

Jak przyznał kurator, gdyby był dyrektorem poznańskiego liceum, próbowałby przekonać uczniów do wprowadzenia podobnych ograniczeń.

Nowe regulacje mogą mieć swoje konsekwencje także w kolejnych latach.

– Dziś rozmawiałam z kolegą, że za rok przyjdzie do nas nowa młodzież, która będzie miała za sobą kilka miesięcy szkoły podstawowej i będzie już miała wbudowane to, że w szkole nie korzysta się z telefonów. Ci uczniowie będą tego nauczeni – mówi Kinga Sarna

Zmiany mają być bardziej praktyczne

Reforma wprowadza również edukację obywatelską, która zastępuje historię i teraźniejszość. Zgodnie z założeniami ma być ona bardziej praktyczna i skupiać się na umiejętnościach przydatnych w codziennym życiu.

– Mamy się tam dowiedzieć na przykład, jak wyrobić dowód osobisty. To zupełnie inna struktura niż obecna wiedza o społeczeństwie. Chodzi również o działania uczniów, takie jak spotkanie z ważną osobą czy zorganizowanie debaty. To praktyczne zastosowanie tego przedmiotu – tłumaczy Bykowski.

W nowej podstawie programowej pojawia się również tydzień projektowy. W tym roku nie jest on jeszcze obowiązkowy, ale ma przygotować szkoły do rozwiązania, które stanie się obowiązkowe na kolejnym etapie reformy.

– Prosiliśmy dyrektorów, żeby mimo tego, że tydzień projektowy jest w tym roku nieobowiązkowy, przećwiczyli go. Chodzi o to, żeby wiedzieli, co zrobić w kolejnym roku, kiedy będzie już obowiązkowy – wyjaśnia kurator.

Nowe rozwiązania mają być wdrażane stopniowo. Zgodnie z założeniami kolejne roczniki będą przechodzić na nową podstawę programową, a w przyszłości zmiany obejmą także egzaminy.

– Co za tym idzie, zmienią się również egzaminy ósmoklasisty i maturalne, ale to już perspektywa 2031 roku – mówi Bykowski.

Kurator ocenia przy tym, że polska szkoła nie znajduje się w złej kondycji.

– Myślę, że polska szkoła ma się dobrze, co pokazują również wyniki badań międzynarodowych. To zasługa wyników uczniów i dobrej pracy nauczycieli – podsumowuje.

Uczniowie narzekają na plany lekcji

Nowy rok szkolny to jednak nie tylko reforma programowa. Wraz z rozpoczęciem zajęć w mediach społecznościowych pojawiają się kolejne plany lekcji, które wywołują frustrację uczniów. W niektórych szkołach zajęcia rozciągają się niemal na cały dzień. Uczniowie zwracają uwagę na przypadki, w których lekcje zaczynają się około godz. 7 i kończą po godz. 17.

Jak udało nam się ustalić, w jednej z wielkopolskich szkół średnich w środę zajęcia rozpoczynają się o godz. 13 i kończą o 18, a już następnego dnia uczniowie muszą pojawić się w szkole o 8:25. W poznańskiej szkole średniej jeden z planów przewiduje zajęcia od godz. 8:50 do 19:20, podczas gdy następnego dnia lekcje rozpoczynają się już o 7:20.

Podobne przykłady publikują dziś uczniowie w mediach społecznościowych. Na udostępnianych w sieci planach lekcji pojawiają się zajęcia rozciągnięte od rana do późnego popołudnia. Niektóre z rozkładów uczniowie określają wprost jako „hardcore”.

Poznań zaczyna nowy rok szkolny

W Poznaniu nowy rok szkolny rozpoczęło około 80 tys. uczniów i przedszkolaków. W miejskich szkołach i placówkach pracuje również niecałe 9 tys. nauczycieli oraz 3522 pracowników administracji.

Do klas pierwszych szkół podstawowych przyjęto w wyniku rekrutacji prawie 3700 dzieci. Łącznie w klasach I–VIII szkół podstawowych uczyć się będzie prawie 35 tys. młodych osób. Szkoły ponadpodstawowe rozpoczęły rok z ponad 31 tys. uczniów. Do tego dochodzi około 1260 uczniów szkół specjalnych oraz około 970 uczniów szkół artystycznych.

Miejska inauguracja roku szkolnego, fot. Urząd Miasta Poznania

– Inaugurujemy nowy rok szkolny 2026/2027. W Poznaniu to wydarzenie jest ważne dla 80 tys. dzieci i młodzieży. Jednym z większych wyzwań, które przed nami stoją, jest demografia i spadki, z którymi musimy się zmierzyć – mówi Bartosz Derech, zastępca prezydenta Poznania.

Jednym z powodów do rozmowy o demografii jest różnica w liczbie dzieci na poszczególnych etapach edukacji. W Poznaniu uczy się obecnie znacznie więcej uczniów szkół średnich, niż jest przedszkolaków.

– Widać to, kiedy zestawimy liczbę przedszkolaków, których jest około 10 600, z liczbą uczniów szkół średnich, których jest około 31 600. Myślę jednak, że wspólnie z radnymi, dyrektorami szkół i całym środowiskiem oświatowym będziemy w stanie wypracować dobre rozwiązanie. Z jednej strony musi to być system, który dobrze się finansuje, bo od tego zależy jakość oświaty. Z drugiej zależy nam, żeby poznańska oświata była dobrej jakości – dodaje.

Władze miasta wskazują także na znaczenie kształcenia w szkołach ponadpodstawowych. Przykładem są nowe klasy związane z cyberbezpieczeństwem w Zespole Szkół Łączności, gdzie odbyła się miejska inauguracja roku szkolnego.

– Przyszłość jest w szkołach średnich. Widać to również w Zespole Szkół Łączności, gdzie powstały dwie klasy w zakresie cyberbezpieczeństwa. Codziennie o tym słyszymy, więc jest to gwarancja przyszłości i dobra decyzja uczniów klas pierwszych, że zdecydowali się kształcić w tym kierunku. W tym zakresie na pewno będzie zapotrzebowanie na fachowców – podkreśla Derech.

Podczas inauguracji pojawił się również temat bezpieczeństwa, w tym zagrożeń związanych z cyberprzestrzenią. Zastępca prezydenta zwrócił uwagę na odpowiedzialność całej społeczności szkolnej.

– Życzę wszystkim powodzenia w nowym roku szkolnym 2026/2027. Niech wszystko dobrze się układa. Przy wszystkich zagrożeniach, włącznie z cyberbezpieczeństwem, miejmy świadomość, że wiele zależy od nas i wspólnie możemy wiele dobrego zrobić – dodaje.

Ponad 110 mln zł na szkoły

Poznań przeznaczył w 2026 roku ponad 110 mln zł na inwestycje, modernizacje i remonty szkół oraz placówek oświatowych.

Około 26 mln zł stanowiły remonty. Na modernizacje, w tym termorenowację, modernizację placów gier i zabaw oraz boisk szkolnych, a także zadania realizowane w ramach Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego, przeznaczono 32,6 mln zł. Kolejne ponad 51,5 mln zł stanowiły inwestycje.

Prace remontowo-modernizacyjne o różnym zakresie zaplanowano w około 230 szkołach i placówkach oświatowych. Obejmowały między innymi remonty sanitariatów i bloków sportowych, naprawy dachów, posadzek, instalacji elektrycznych i oświetlenia, instalacji wodno-kanalizacyjnych oraz centralnego ogrzewania, a także modernizacje kotłowni, dziedzińców, placów zabaw i boisk.

Ważnym elementem zmian jest również rozwój infrastruktury cyfrowej. Według informacji przekazanych naszej redakcji około 4 tys. szkół z Wielkopolski otrzymało nowe pracownie informatyczne.

Nie wszyscy nauczyciele uważają jednak, że za rozwojem nowych technologii idą odpowiednie środki na ich wykorzystanie.

– Jest tak, że dostajemy tablicę multimedialną, ale nie ma już pieniędzy na komputer. Nie można jej więc używać, bo nie ma kompatybilności – zwraca uwagę Kinga Sarna.

Spór o szkołę przenosi się także na politykę

Kinga Sarna uczestniczyła również w proteście nauczycieli, który 31 sierpnia odbył się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Manifestację zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego pod hasłem „Politycy do tablicy! Dotrzymajcie słowa!”. W przededniu rozpoczęcia roku szkolnego przed KPRM zgromadziło się około dwóch tysięcy nauczycieli i pracowników oświaty z całej Polski.

Protestujący domagali się przede wszystkim powiązania wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Chodzi o obywatelski projekt ustawy „Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli”, pod którym podpisało się ponad 250 tys. osób. ZNP zarzuca rządzącym, że mimo wcześniejszych deklaracji projekt nadal nie doczekał się odpowiedniego procedowania.

Protest Związku Nauczycielstwa Polskiego, fot. Kinga Sarna/ ZNP

Nauczyciele domagali się również wyższych podwyżek w 2027 roku. ZNP sprzeciwia się zapowiadanej 3-procentowej waloryzacji, wskazując, że oczekuje 15-procentowego wzrostu wynagrodzeń. Wśród postulatów znalazły się także zmiany dotyczące m.in. awansu zawodowego, godzin nadliczbowych, pracy podczas wycieczek szkolnych oraz świadczeń kompensacyjnych.

Manifestacja miała również wymiar symboliczny. Uczestnicy przynieśli czerwone kartki dla rządu, transparenty z hasłami „Premierze, obiecałeś!” oraz „Politycy do tablicy. Dotrzymajcie słowa!”, a także gwizdki i flagi. Delegacja protestujących przekazała do Kancelarii Premiera apel w sprawie postulatów środowiska nauczycielskiego.

– Jechaliśmy, wiedząc, że nie jesteśmy poważnie traktowani przez władzę, tak jak władza obiecywała nam przed wyborami. Zapomnieli o tym, że nauczyciele to grupa zawodowa, która zawsze chodzi na wybory. Niestety nikt do nas, do tego tłumu, nie wyszedł – mówi wiceprezes ZNP w Poznaniu

Według relacji ZNP manifestacja była początkiem szerszej akcji protestacyjnej. Związek już wcześniej prowadził działania informacyjne i rozmowy z parlamentarzystami, a po sierpniowej manifestacji nie wyklucza kolejnych form protestu.

Polska szkoła przed kolejnymi zmianami

Na tle wprowadzanych zmian pozostaje pytanie o kondycję polskiej edukacji i to, jak szkoły poradzą sobie z kolejnymi wyzwaniami. Zdaniem kuratora podstawą dobrze funkcjonującego systemu pozostają przede wszystkim uczniowie i nauczyciele.

– Myślę, że polska szkoła ma się dobrze, bo pokazują to wyniki badań międzynarodowych. To zasługa wyników uczniów i dobrej pracy nauczycieli – podsumowuje Bykowski.

Nowy rok szkolny przynosi więc nie tylko kolejne rozwiązania programowe, ale także dyskusję o kierunku, w którym powinna zmierzać polska edukacja. O tym, czy wprowadzane zmiany rzeczywiście przełożą się na codzienne funkcjonowanie szkół, przekonamy się w kolejnych latach.

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!