
Za tydzień kolejna eksmisja na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Tym razem sprawa dotyczy Sandry Mayer, która mieszka tam z 15-letnim synem. Kobieta nie chce opuszczać domu i zapowiada, że będzie stawiać opór. W ostatnich tygodniach część mieszkańców zdecydowała się jednak na przeprowadzkę do lokali komunalnych. Jedną z nich jest pani Ewa, która od grudnia mieszka już w nowym mieszkaniu.
Kolejna eksmisja na Osiedlu Maltańskim
12 sierpnia na Osiedlu Maltańskim doszło do eksmisji pana Krzysztofa Obsta. Mężczyzna mieszkał na działce niemal 30 lat. Komornik pojawił się na miejscu w asyście policji. Funkcjonariusze odsunęli mieszkańców, a drzwi domu zostały wyważone.
Pan Krzysztof po eksmisji miał trafić do hotelu robotniczego, którego koszt przez pierwszy miesiąc pokrywa wierzyciel. Później jego sytuacja pozostaje niepewna.

Teraz mieszkańcy obawiają się, że podobne działania obejmą kolejne osoby. Jedną z nich ma być Sandra Mayer. Jej rodzina jest związana z osiedlem od kilku pokoleń.
Jak wynika z informacji przekazanych naszej redakcji, w tym roku może dojść maksymalnie do czterech eksmisji. Kolejne postępowania mogą być prowadzone w następnych latach.
Sandra nie zamierza jednak dobrowolnie opuszczać domu.
Sandra chce zostać w swoim domu
Sandrę zastaliśmy podczas wstrzymanego remontu domu. Jeden z pokoi został już odnowiony. Kolejny miał zostać przygotowany dla jej 15-letniego syna.
– Mieliśmy robić pokój mojego syna, ale nie wiem, na czym stoję. Zdążyłam zrobić całą elektrykę i pomalować ściany – mówi Sandra.

Na podwórku wciąż widać ślady rozpoczętych prac. Farby są kupione, ale dalszy remont został wstrzymany.
– Farby były kupione, dziecko miało w planach zrobić pokój, a komornik stoi pod bramką – dodaje.
Rodzina Sandry mieszka na Osiedlu Maltańskim od dziesięcioleci. Jej babcia mieszkała tutaj już od 1956 roku, a w 1966 roku na terenie osiedla urodziła się jej mama.

Sama Sandra dowiedziała się o planowanej eksmisji dopiero wtedy, gdy 5 sierpnia na osiedlu pojawił się komornik.
– Na początku nie wiedziałam o eksmisji. Dopiero kiedy komornik przyszedł, dowiedziałam się, że mnie to również czeka – mówi.
Kobieta podkreśla, że nie chce się wyprowadzać.
– To jest całe moje życie i nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Będę walczyć do samego końca – mówi.

Jednocześnie Sandra nie ukrywa, że sytuacja jest dla niej trudna.
– Nie wyobrażam sobie życia w kawalerce z 15-letnim synem – dodaje.
Jej syn w czasie naszej rozmowy przebywał na terenie domu. Jak wyjaśnia Sandra, przyjeżdża do niej na wakacje.
Kobieta przekazała nam również, że kuria chce się z nią spotkać. Do rozmów ma dojść w najbliższym czasie.
– Będę starała się rozmawiać. Będziemy próbować ich powstrzymać – mówi.
Dom, który miał być remontowany
Planowana eksmisja wpłynęła także na codzienne życie Sandry. Kobieta wstrzymała część planów dotyczących domu.
– Wszystko pochowałam. Miałam zamówiony stół, ale odwołałam go, bo to nie ma sensu – mówi.
Sandra twierdzi również, że wszystkie pisma z sądu odbierała w terminie i odpowiadała na korespondencję.
Podczas naszej rozmowy do domu przyszedł również listonosz z pismem z sądu. Sandra wyjaśniła, że dokument był związany z odwołaniem, które wcześniej złożyła.

Kobieta nie zgadza się także z informacjami dotyczącymi jej sytuacji rodzinnej, które pojawiały się publicznie.
– Wszyscy mówią nieprawdę na mój temat na osiedlu. Nie wiem, skąd pan Masiota wziął informację, że mam zakaz zbliżania się do byłego męża. To nie jest prawda – mówi.
Sandra odniosła się również do wcześniejszej sytuacji rodzinnej. Jak przekazała, w przeszłości została założona jej i byłemu mężowi niebieska karta, jednak później ją wycofano.
– Nie dogadywaliśmy się z mężem i była jakaś awantura. Niebieska karta została wycofana – mówi.
W środę popołudniu zostały opublikowane przeprosiny za publiczne komentowanie Sandry życia prywatnego i rodzinnego. Przyznał także, że wcześniejsze wypowiedzi mogły błędnie sugerować, że wobec kobiety obowiązuje zakaz zbliżania się do byłego męża.
– Przepraszamy Panią Sandrę Mayer za publiczne komentowanie kwestii dotyczących jej życia prywatnego i rodzinnego. Uznajemy, że nie powinniśmy byli poruszać tych tematów w naszych wypowiedziach – przekazał mec. Jacek Masiota.
Prawnik wyjaśnił również, że Sandra Mayer nie jest obecnie objęta procedurą Niebieskiej Karty, a była ona prowadzona w przeszłości. Zaznaczył, że nie ma podstaw do twierdzenia, że wobec kobiety obowiązuje zakaz zbliżania się do byłego męża.
Włamanie na osiedlu
Sandra opowiada również o włamaniu, do którego miało dojść w jednym z domów na osiedlu.
– Było włamanie około czterech tygodni temu, w biały dzień, o godzinie 16. Sąsiadka miała miesiąc wcześniej włamanie. Jest to zgłoszone na policję. Nie zdążyli nic u mnie wynieść, bo przestraszyli się psa – mówi.

Policja potwierdza, że prowadzi postępowanie dotyczące kradzieży z włamaniem na terenie Osiedla Maltańskiego.
– Komisariat Policji Poznań-Nowe Miasto prowadzi postępowanie w sprawie złożonego zawiadomienia dotyczącego kradzieży z włamaniem do jednego z domków znajdujących się na terenie Osiedla Maltańskiego – przekazuje sierż. Michał Wiśniowski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Według policji do zdarzenia miało dojść 12 sierpnia. Szacunkowa wartość strat została określona na 30 tysięcy złotych.
– Na chwilę obecną śledczy prowadzą czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności sprawy, a także ustalenie tożsamości sprawcy lub sprawców kradzieży. Postępowanie jest na początkowym etapie – dodaje policjant.
Mieszkańcy pamiętają pierwszą eksmisję
Sandra dowiedziała się o pierwszej eksmisji na Osiedlu Maltańskim od jednej z sąsiadek.
– Dostałam od jednej z sąsiadek wiadomość, żebym podeszła, bo jest eksmisja. Byłam w szoku, bo to mnie czeka – mówi.

Szczególnie zapamiętała obecność policji.
– Policja stała nad nami i pilnowała nas gorzej niż na meczach – mówi.
Podczas pierwszej eksmisji mieszkańcy wykrzykiwali również hasła dotyczące działań komornika. Zarzucali mu między innymi, że wchodzi na teren posesji przez płot i śledzi mieszkańców. Sandra potwierdza, że komornik pojawia się na terenie osiedla.
Jednocześnie przyznaje, że podziwia osoby, które zdecydowały się opuścić swoje domy.
– Było kilka osób, które walczyły o swój dom, a z dnia na dzień nastąpiło takie zaskoczenie, że nagle zostawili tę działkę. To był ich wybór, ale jestem w szoku z powodu decyzji tych osób – dodaje.
Drugiego września ma dojść do eksmisji Sandry
Termin eksmisji Sandry wyznaczono na 2 września. Kobieta zapowiada, że nie zamierza opuścić domu dobrowolnie. Ma także wsparcie sąsiadów.
– Będę stawiać opór. Nie dam się dobrowolnie eksmitować – mówi.
Według jej relacji komornik kontaktował się również z byłym mężem w sprawie 15-letniego syna. Miał pytać, czy chłopak mógłby na czas eksmisji wrócić do ojca. Sandra nie chce o tym słyszeć.
– Dziecko jest u mnie i będzie u mnie. Nie będzie wywożone gdzieś, gdzie komornik sobie chce – odpowiada.

Kobieta podkreśla również, że nie stać jej na wynajęcie mieszkania.
Jak mówi, jej były mąż wcześniej starał się o mieszkanie komunalne. Sandra twierdzi, że mec. Jacek Masiota miał przekazać jej, że pomógł byłemu mężowi w wynajęciu mieszkania i jego remoncie. O sprawie miała dowiedzieć się dopiero z gazet. Po tym skontaktowała się z byłym mężem, który – jak relacjonuje – zaprzeczył tym informacjom.
Sandra rozważa również podjęcie kroków prawnych w związku z informacjami, które jej dotyczą.
– Myślimy nad pozwami – mówi.
ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ DOMU PANI SANDRY!











122 rodziny już się porozumiały
Nie wszyscy mieszkańcy Osiedla Maltańskiego zdecydowali się jednak na walkę o pozostanie w swoich domach.
Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom przedstawiło stan ewidencyjny Osiedla Maltańskiego na 19 sierpnia 2026 roku. Z przygotowanego zestawienia wynika, że na osiedlu znajduje się łącznie 289 działek. 159 z nich jest zamieszkałych, a kolejnych 40 pozostaje użytkowanych. Stowarzyszenie wskazuje również siedem działek wykorzystywanych jako wspólne parkingi oraz pięć działek pustych.
Według wyliczeń mieszkańców łącznie 211 działek nadal pozostaje po ich stronie. Chodzi o działki zamieszkałe, użytkowane, parkingi oraz część działek pustych. Zestawienie wskazuje jednocześnie, że Kościół przejął dotychczas 78 działek.
W tej liczbie znajdują się 34 działki wcześniej zamieszkałe, 35 działek użytkowanych oraz dziewięć działek pustych. Stowarzyszenie podkreśla więc, że mimo kolejnych wyprowadzek i przekazywania nieruchomości, zdecydowana większość działek na Osiedlu Maltańskim nadal pozostaje związana z mieszkańcami.
Inne dane przekazał naszej redakcji mec. Jacek Masiota. Jak wynika z informacji od przedstawiciela strony kościelnej, łącznie 122 rodziny porozumiały się w sprawie opuszczenia Osiedla Maltańskiego.
W ramach tych ustaleń 63 rodziny otrzymały lokale komunalne, 10 osób skorzystało z mieszkań z puli lokali do remontu, a kolejne 10 otrzymało lokale socjalne. Pozostałe porozumienia obejmowały inne formy rozwiązania sytuacji mieszkaniowej.
Dane przedstawione przez Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom i informacje przekazane przez Jacka Masiotę różnią się od siebie. W pierwszym zestawieniu mowa jest o 78 przejętych przez Kościół działkach, natomiast Masiota wskazuje na 122 rodziny, które porozumiały się w sprawie opuszczenia osiedla.
Pani Ewa wcześniej mieszkała na Osiedlu Maltańskim z wnukiem. W lipcu przyszła obejrzeć nowe mieszkanie, a już w grudniu mogła się do niego wprowadzić. Nową umowę ma zawartą do końca życia.
– Wiedziałam, że i tak będę musiała się stamtąd wyprowadzić. Miałam umowę, która dawno wygasła, i dostałam wypowiedzenie. Nie zwlekałam z wyprowadzką również dlatego, że w 2025 roku zachorowałam. W tamtym miejscu byłoby mi ciężko, ponieważ trzeba było palić w piecu i nosić węgiel – mówi pani Ewa w rozmowie z Wielkopolską Telewizją Kablową.

Jak wspomina, stan domu również nie zachęcał do pozostania.
– W tamtym domu wszystko mi się sypało. W październiku wszystko się zepsuło – opowiada.
Pani Ewa spotykała się także z komentarzami dotyczącymi jej decyzji o wyprowadzce.
– Czepiają się mnie ludzie, że wyprowadziłam się z wnukiem, a mój wnuk ze mną nie mieszka – mówi.
Dziś ocenia swoją sytuację pozytywnie.
– Mieszka mi się bardzo dobrze. Przede wszystkim jest wygoda, a tam tego nie miałam – dodaje.
Pani Małgorzata też wybrała przeprowadzkę
Inną decyzję podjęła również pani Małgorzata, która na Osiedlu Maltańskim mieszkała przez ponad 20 lat. Nie pochodzi jednak z rodziny, która mieszkała tam od pokoleń.
Dom kupiła za 65 tysięcy złotych. Po remoncie, zakupie mebli i wyposażeniu koszt całej inwestycji wyniósł około 130 tysięcy złotych.
Dziś mieszka już w lokalu komunalnym przekazanym jej przez kurię. Rozmowy w tej sprawie trwały około pół roku. Mieszkanie otrzymała 19 sierpnia.

Nowy lokal jest jednak znacznie mniejszy. Na Osiedlu Maltańskim zajmowała prawie 80 metrów kwadratowych, a teraz ma niespełna 38 metrów.
Czynsz wynosi około 900 złotych. Wyposażenie mieszkania jest własnością pani Małgorzaty.
– Lokalizacja jest dobra, jest pełno sklepów. Wydaje mi się, że będzie lepiej. Będzie mi brakowało ogrodu, ale poza tym? Tych nierównych dróg i palenia w piecu nie będzie mi brakować – mówi.
Pani Małgorzata nadal nocuje na Osiedlu Maltańskim, ale wkrótce ma już mieszkać w nowym lokalu w północno-zachodniej części Poznania.
– Patrząc na to, ile było stresu i co tam się dzieje, ja już nie chcę tam mieszkać. Żal mi tylko ogrodu, tarasu i moich kwiatków – mówi.
„Nie czuję się oszukana, ale mam żal”
Pani Małgorzata wcześniej podpisała umowę dzierżawy ziemi z księdzem. Wiedziała więc, że grunt nie należy do niej.
– Kiedy kupowałam mieszkanie, ówczesny proboszcz zapewniał, że będę tam mieszkała aż do śmierci. To się niestety nie sprawdziło. Natomiast nie czuję się oszukana, bo wiedziałam, że ziemia nie jest moja, ale mam żal – mówi.
Jak dodaje, sama musiała zabiegać o mieszkanie.
– Nie było tak, że przyszli i położyli mi je na tacy. Musiałam za nimi biegać – mówi.
Pani Małgorzata wcześniej złożyła wniosek o mieszkanie komunalne. Miała jednak 12 punktów, podczas gdy wymagane było 15. Bez dodatkowego rozwiązania musiałaby czekać jeszcze około trzech lat. Ostatecznie lokal przekazała jej kuria.

Kobieta mówi również, że płaciła podatek od nieruchomości. Nie żałuje jednak samej decyzji o zakupie domu na Osiedlu Maltańskim.
– Wiedzieliśmy od dwóch lat, że stamtąd wylecimy, więc człowiek oszczędzał. A nie tak, jak niektórzy internauci uważają, że żyjemy z ich podatków. Nieprawda – mówi.
Zima i ogrzewanie były dużym problemem
Byli mieszkańcy zwracają uwagę również na warunki życia na osiedlu. Jednym z największych problemów było ogrzewanie domów w okresie zimowym.
– Wydaliśmy pięć tysięcy złotych, jeśli nie więcej, na opał. Do tego trzeba było dogrzewać i wykonywać wiele innych czynności – mówi pani Małgorzata.
Kobieta podkreśla, że warunki na osiedlu zmieniły się na tyle, że część mieszkańców walczy dziś – jej zdaniem – o bardzo zniszczone nieruchomości.
– Teraz nie ma tam o co walczyć. O ruinę się nie walczy. To osiedle wygląda teraz, jakby wybuchła tam II wojna światowa – mówi.

Jednocześnie zaznacza, że nie wszystkie domy są w złym stanie.
– Niektórzy mają naprawdę piękne domy i ja się im nie dziwię, że nie chcą ich opuścić. Są też jednak osoby, które walczą o ruinę. Na przykład państwo Bartoszewscy mają bardzo ładny dom – mówi.
Spór o korespondencję i działania mieszkańców
Pani Małgorzata obserwowała również pierwszą eksmisję. Jak relacjonuje, Marcin Czachor, pełnomocnik mieszkańców Osiedla Maltańskiego, miał namawiać mieszkańców do odpowiadania na korespondencję sądową w ostatnim możliwym terminie, aby przedłużać postępowania.
Kobieta krytycznie ocenia również działalność Bronisławy Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
– Pani Bronisława Waszkiewicz trafiła na swój czas. Jest w świetle jupiterów, zrobiła się wielką celebrytką i jest wokół niej pełno szumu – uważa.

Pani Bronisława angażuje się w ochronę mieszkańców osiedla i działa w stowarzyszeniu. Kobieta stawiała opór podczas próby wejścia komornika do mieszkania pana Krzysztofa.
Sama Małgorzata spotykała się natomiast z hejtem związanym z decyzją o przeprowadzce. Jak mówi, otrzymała także telefony gratulacyjne od sąsiadów.
ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ MIESZKANIA PANI MAŁGORZATY!








Na osiedlu wykrywano nielegalny pobór prądu
W tle konfliktu pojawiają się również kwestie związane z infrastrukturą i bezpieczeństwem.
Enea Operator przekazała, że w ostatnich latach na terenie Osiedla Maltańskiego wykrywano przypadki nielegalnego poboru energii elektrycznej.

Ostatni przypadek ujawniono podczas kontroli przeprowadzonej w ciągu minionych dwóch tygodni. W jednym z lokali stwierdzono pobór energii bez zawartej umowy i bez układu pomiarowo-rozliczeniowego, czyli licznika.
– Wykrycie nielegalnego poboru energii elektrycznej za każdym razem skutkuje złożeniem przez nas zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 278 Kodeksu karnego. Sytuacja na Osiedlu Maltańskim jest przez nas monitorowana – przekazuje Mateusz Gościniak, rzecznik prasowy Enei Operator.
Na razie nie wiadomo, czy sprawa będzie miała wpływ na dalsze działania dotyczące poszczególnych nieruchomości.
Kolejna eksmisja na Osiedlu Maltańskim coraz bliżej
Przed mieszkańcami Osiedla Maltańskiego kolejny ważny dzień. Drugiego września ma dojść do kolejnej eksmisji. Tym razem, według zapowiedzi, komornik pojawi się w domu Sandry Mayer. Kobieta zapowiada, że nie zamierza dobrowolnie opuścić swojego miejsca zamieszkania.
Jej sytuacja pokazuje jednak tylko jedną stronę trwającego konfliktu. Są mieszkańcy, którzy chcą pozostać na osiedlu i walczyć o swoje domy. Z drugiej – osoby takie jak pani Ewa i pani Małgorzata, które zdecydowały się na przeprowadzkę.
122 rodziny zawarły już porozumienia dotyczące opuszczenia osiedla. Sandra do tej grupy nie chce dołączyć. Drugiego września okaże się, czy komornik w asyście policji ponownie pojawi się na Osiedlu Maltańskim. Relację z drugiej eksmisji będzie można przeczytać na naszej stronie.
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!