
Pasaż Opieńskiego zniknie. Decyzja dotycząca jego przyszłości na Piątkowie wywołała duże emocje zarówno podczas sesji Rady Miasta Poznania, jak i podczas późniejszego spotkania mieszkańców z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem. W miejscu obecnego pasażu ma powstać nowa inwestycja mieszkaniowa z częścią handlowo-usługową. Mieszkańcy obawiają się przede wszystkim utraty dotychczasowego dostępu do sklepów i usług oraz dodatkowych problemów komunikacyjnych. Ostatecznie za przyjęciem uchwały dotyczącej planowanej zabudowy zagłosowało 24 radnych, 8 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.
Pasaż Opieńskiego zniknie decyzją Rady Miasta
Podczas sesji Rady Miasta Poznania Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło dwie poprawki dotyczące planowanej zabudowy. Pasaż Opieńskiego zniknie, a jedna z poprawek odnosiła się do ograniczenia wysokości zabudowy i dostosowania jej do istniejącej zabudowy w okolicy.
– To był desperacki krok, aby zmniejszyć wysokość zabudowy i dostosować zabudowę do tej, która istnieje – tłumaczyła Ewa Jemielity, radna Poznania z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Po odrzuceniu poprawek radni przeszli do głosowania nad całą uchwałą dotyczącą planu. Ostatecznie za jej przyjęciem uchwały zagłosowało 24 radnych, przeciw było 8, a jeden wstrzymał się od głosu.
Decyzja wywołała gwałtowną reakcję części mieszkańców obecnych na sesji. Z sali padały okrzyki: „Wstyd!”, „Hańba!”, „Zdrajcy”, „Karma wraca” oraz „Idźcie się bawić”.

– Co mamy powiedzieć swoim 80-letnim mieszkańcom? Nie mamy nic na osiedlu! – mówiła jedna z mieszkanek.
Mieszkańcy wskazywali, że problem nie dotyczy wyłącznie samego budynku pasażu. Pasaż Opieńskiego zniknie, a przez lata był miejscem, w którym funkcjonowały różne sklepy i punkty usługowe, z których korzystali również mieszkańcy sąsiednich dzielnic. Ich zdaniem likwidacja obecnego obiektu oznacza konieczność szukania podstawowych usług w innych częściach miasta.
– Dla nas, mieszkańców, to wielka przegrana. W tej chwili zostajemy przez co najmniej cztery lata bez żadnego sklepu na tak dużym osiedlu. Nie powstanie już taka galeria wieloasortymentowa – mówiła kolejna mieszkanka.
W rozmowach mieszkańcy zwracali uwagę także na konkretne punkty usługowe, które do tej pory funkcjonowały na tym terenie.
– Do sklepów będzie trzeba jechać do innej dzielnicy. Piątkowo to pustynia bez Opieńskiego – uważała jedna z mieszkanek.
Deweloper przedstawił swoją wizję
W trakcie sesji swoje stanowisko przedstawiła również przedstawicielka inwestora. Deweloper prezentował przykłady inwestycji, w których funkcja mieszkaniowa została połączona z handlem i usługami. Wśród przykładów znalazł się m.in. warszawski Mokotów.
– Chcielibyśmy zbudować tutaj mieszkania, aby miały one też inne funkcje. Chcemy zmienić teren z zabetonowanego miejsca, do którego tylko się przyjeżdża, na takie miejsce, gdzie można odwiedzić, spędzić trochę czasu i spotkać się ze znajomymi – mówiła Inga Pilarska.
Planowana inwestycja obejmuje teren o łącznej powierzchni około 11,5 tys. metrów kwadratowych. Deweloper zapowiedział, że inwestycja ma być realizowana etapami. Pasaż Opieńskiego zniknie a w jego miejsce ma powstać część handlowo-usługowa. Taka część inwestycji, według przedstawianej koncepcji, miałaby zostać zrealizowana za około dwa lata.

W planach jest około 480 mieszkań. Przewidziano także parking podziemny, z którego mają korzystać nie tylko mieszkańcy, lecz również osoby przyjeżdżające na zakupy. W nowym obiekcie mają znaleźć się także różne punkty usługowe.
W trakcie wystąpienia przedstawicielki inwestora część mieszkańców próbowała ją przekrzyczeć. Na sali zrobiło się głośno, a dyskusja momentami przeradzała się w emocjonalne reakcje.
– Posługują się Państwo nie argumentami, a hejtem – skomentował Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Rady Miasta Poznania.
Spór o wysokość zabudowy i przyszłość terenu
Po stronie przeciwników planu byli radni Prawa i Sprawiedliwości. Ewa Jemielity krytykowała sposób podejścia władz miasta do argumentów przedstawianych przez mieszkańców.
– Koalicja Obywatelska, nie tylko w Poznaniu, z wysokości swojego stanowiska przestała zauważać potrzeby mieszkańców i zlekceważyła oczywiste argumenty, bardzo merytoryczne – mówiła Ewa Jemielity, radna z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Jednym z tematów podnoszonych przez radną były konsekwencje zwiększenia liczby mieszkańców dla transportu publicznego. Jemielity wskazywała na potrzebę sprawdzenia, jak dodatkowa zabudowa wpłynie na obciążenie infrastruktury.
W tej sprawie zwróciliśmy się do Zarządu Transportu Miejskiego o dane dotyczące trasy PST. Jak przekazał Bartosz Trzebiatowski, rzecznik ZTM, jej potencjał przewozowy jest znaczący i obecnie zaspokaja potrzeby mieszkańców północnej części Piątkowa.
Łączna zdolność przewozowa linii tramwajowych PST nr 12, 14, 15 i 16 wynosi 4800 miejsc na godzinę w jednym kierunku. Tymczasem szczytowy potok pasażerski na wysokości przystanku Słowiańska wynosił około 3,5 tys. osób. Oznacza to, że wykorzystanie zdolności przewozowej przekraczało nieco 70 proc., a rezerwa wynosiła prawie 30 proc.
– Warto też wziąć pod uwagę, że od 2022 roku, po uruchomieniu trasy tramwajowej na Naramowice, trasa PST została odciążona o około 20 proc – dodał Bartosz Trzebiatowski, rzecznik ZTM
Jemielity podkreślała przy tym, że mieszkańcy oczekiwali nie tylko mieszkań, ale również rozwiniętej infrastruktury usługowej i miejsc, w których mogliby spędzać czas.
– Mieszkańcy oczekiwali infrastruktury handlowo-usługowej, miejsc, gdzie można by było pójść do kawiarenki, miejsc, gdzie można by było pójść się gdzieś spotkać, czy innego obiektu kulturalnego – tłumaczyła Jemielity.
Radna zwracała uwagę, że Pasaż Opieńskiego był wykorzystywany nie tylko przez osoby mieszkające bezpośrednio w jego sąsiedztwie. Na jego terenie działały różne punkty usługowe, a do obiektu przyjeżdżali również mieszkańcy sąsiednich dzielnic.
– Radni Koalicji Obywatelskiej dostosowali się do oczekiwań dewelopera, a nie mieszkańców. To jest lekceważące podejście i mam nadzieję, że zostaną rozliczeni w następnych wyborach – mówiła radna.

Jemielity mieszka na Piątkowie i sama korzystała wcześniej z Pasażu Opieńskiego. Wskazywała również na rozmowy prowadzone przez Grzegorza Hałuszkę z najemcami działających tam wcześniej sklepów.
– Pan Hałuszko rozmawiał z najemcami tych sklepów, którzy mówili, że mają z tego dochody i byli zadowoleni. Natomiast inwestor w swoim interesie opowiadał, że nie jest to centrum dochodowe – dodawała.
Radna zwracała również uwagę na problemy z parkowaniem oraz zatłoczenie komunikacji publicznej. Wskazywała na brak wystarczającej liczby miejsc parkingowych i przepełnione tramwaje.
Sygnalizowała także możliwość podjęcia działań na drodze administracyjnej. Nie chciała jednak ujawniać szczegółów, ponieważ – jak mówiła – nie chce informować inwestora o wszystkich podejmowanych krokach.
– Wystąpiłam o sprawdzenie wszystkich dokumentów, ale nie chcę mówić jakich, ponieważ zdaniem niektórych specjalistów są możliwości do zakwestionowania niektórych rzeczy – zdradziła Jemielity.
Ekspert o wpływie inwestycji na komunikację
Na możliwy wzrost utrudnień komunikacyjnych wskazywał także pytany przez nas ekspert. Jego zdaniem zmiana sposobu zagospodarowania terenu będzie oznaczać wyraźny wzrost liczby osób mieszkających w tej części miasta.
– Moim zdaniem najważniejszym argumentem na „nie” jest wzrost o około tysiąc mieszkańców, a wraz z nimi „podąży” około 500 pojazdów. Nastąpi więc wyraźny wzrost nie tylko gęstości zabudowy, ale również zaludnienia, co z kolei pogłębi problemy komunikacyjne – uważa prof. Waldemar Budner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Ekspert zwracał uwagę, że problem należy rozpatrywać szerzej. Chodzi nie tylko o liczbę mieszkań, ale również o to, czy przewidziana infrastruktura zaspokoi potrzeby wszystkich mieszkańców.
– Wprawdzie nowy obiekt mieszkaniowy ma spełniać również funkcje handlowo-usługowe, ale rodzi się pytanie: czy utrata cennego dla mieszkańców dotychczasowego obiektu handlowego zostanie wystarczająco zrekompensowana i to dopiero za kilka lat? Należy też spojrzeć na problem z perspektywy osób starszych i niepełnosprawnych, które mogą mieć trudności z robieniem zakupów w oddalonych sklepach podczas realizacji inwestycji – mówił prof. Budner.

Podkreślał, że w przypadku tak dużego skupiska mieszkańców znaczenie ma nie tylko sama obecność lokali usługowych, ale również ich dostępność.
– Pasaż z wieloma punktami usługowymi lub park handlowy, najlepiej parterowy, na jednym poziomie, sprawdzi się w takim terenie, szczególnie. Dalsze dogęszczenie zabudowy i mieszkańców nie jest korzystne, ponieważ wiąże się z ograniczeniem dostępności do usług, terenów zielonych i przestrzeni publicznej – zakończył prof. Budner.
Nie wszyscy radni oceniali decyzję w ten sam sposób
Radna z Lewicy Centrum Halina Owsianna głosowała za przyjęciem planu, ale przed podjęciem decyzji pojechała na miejsce, żeby ponownie zobaczyć teren i ocenić sytuację.
– Przyjechałam przed głosowaniem zobaczyć, jak to wygląda. Znałam ten pasaż, bo swego czasu robiłam tam zakupy, i rozumiem, że utracenie w tym punkcie funkcji zakupowej jest dyskomfortem, ale tylko na jakiś czas – mówiła Halina Owsianna z klubu Lewica Centrum.
Radna zwracała uwagę, że planowana inwestycja ma zostać podzielona na etapy, a pierwszym elementem ma być część handlowo-usługowa.
Jej zdaniem teren wymaga jednak zmiany i wykorzystania istniejącej przestrzeni.
– Wygląd tego placu na terenie Pasażu Opieńskiego nie był efektowny. Gdzie miasto ma się lokować i rozwijać, skoro jest taka przestrzeń i są możliwości? – pytała radna.
Inwestor zobowiązał się również do rozwoju infrastruktury komunikacyjnej, w tym rozbudowy ronda. Owsianna zwracała uwagę, że wraz z nową zabudową konieczne będzie także zwiększenie częstotliwości kursowania autobusów i tramwajów w tej części miasta.
Radna krytycznie odnosiła się natomiast do samej poprawki zgłoszonej przez PiS.
– Początkowa oferta inwestora różniła się od tej, która została przegłosowana. Równie dobrze poprawka PiS-u mogłaby się opierać na tym, aby tam postawić domki jednorodzinne. To jest populizm – mówiła Owsianna.
Sprawa Pasażu Opieńskiego była wcześniej omawiana również na Komisji Polityki Przestrzennej i Rewitalizacji oraz podczas spotkań z mieszkańcami. Wokół decyzji pojawił się także polityczny spór.
Przeciw przyjęciu planu głosowali radni Prawa i Sprawiedliwości, a także Adam Szabelski i Przemysław Plewiński z klubu Lewica-Centrum. Wiceprzewodniczący Rady Miasta Poznania Łukasz Kapustka, również z klubu Lewica-Centrum, wstrzymał się od głosu.
– Gdyby to był piękny obiekt, nikt by nie miał zamiarów go burzyć – dodawała Owsianna.
Kompromis dewelopera
Za uchwaleniem planu głosowali również radni Koalicji Obywatelskiej. Łukasz Mikuła, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej i Rewitalizacji, zwracał uwagę, że podczas sesji szczególnie widoczna była grupa osób niezadowolonych z decyzji.
– Część osób uważa, że to, co jest, jest jakimś rodzajem kompromisu. Natomiast wiadomo, że na sesję przychodzą osoby, które są niezadowolone – mówił Łukasz Mikuła z klubu radnych Koalicja Obywatelska, przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej i Rewitalizacji.
Radny argumentował, że przyjęte rozwiązanie jest kompromisem pomiędzy możliwościami zagospodarowania terenu a oczekiwaniami mieszkańców. Podkreślał również, że właściciel nieruchomości nie był zainteresowany kontynuowaniem działalności pasażu w dotychczasowej formie.

– Pan Hałuszko ma swoje tezy, natomiast ja podkreślam, że właściciel nie był zainteresowany kontynuowaniem działalności tego pasażu w obecnej formie – dodawał Mikuła.
W jego ocenie istotne było to, że ostateczna wersja planu różni się od pierwotnych propozycji inwestora.
– Muszę przyznać, że głos mieszkańców spowodował, że to ostateczne rozwiązanie jest znacznie lepsze niż to pierwotne. To pierwotne by nie przeszło przez radę. Obniżono zabudowę z 12 do maksymalnie 7 kondygnacji, nakazano obligatoryjnie, a nie jako możliwość, kontynuację handlu wielkopowierzchniowego oraz inne zobowiązania inwestora, które osiągnięto dzięki głosowi mieszkańców – mówił radny.
Mikuła nie klasyfikował decyzji Rady Miasta jako politycznej w odniesieniu do głosów mieszkańców. Zapowiedział natomiast, że będzie sprawdzał, czy wszystkie zobowiązania inwestora zostaną zrealizowane.
Po głosowaniu mieszkańcy spotkali się z prezydentem
Na decyzji Rady Miasta sprawa się jednak nie zakończyła. 30 września odbyły się dwa spotkania dotyczące sytuacji na Piątkowie. Jedno z nich zorganizowano z radnymi miasta Poznania na Umultowie, drugie – z prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem na Piątkowie.

Termin obu spotkań wzbudzał pytania części radnych. Halina Owsianna zwracała uwagę, że mieszkańcy mieli tego samego dnia możliwość rozmowy zarówno z radnymi, jak i z prezydentem.
– Być może stanie twarzą w twarz z mieszkańcami i będzie rozmawiał. Chociaż nie wiem, kto mu będzie towarzyszył, bo wydziały miasta i radni zostali zaproszeni na nasze spotkanie – mówiła Owsianna.
Jeszcze przed spotkaniem z prezydentem swoją obecność zapowiadała również Ewa Jemielity.
– Oczywiście będę. Nie wiem jednak, czy nie zostanę wyproszona albo nie będę „wyrzucona na zbity pysk”, jak to pan prezydent ostatnio powiedział – mówiła wcześniej radna.
Spotkanie z Jackiem Jaśkowiakiem miało być kolejną okazją do bezpośredniej rozmowy o tym, dlaczego Pasaż Opieńskiego zniknie, ale mieszkańcy poruszyli również kwestię szerszej polityki miasta wobec Piątkowa.
Mieszkańcy pytali prezydenta o Piątkowo
Po wejściu prezydenta na salę jako pierwsza głos zabrała Ewa Jemielity. W swoim pytaniu wróciła do liczby podpisów oraz konsultacji dotyczących planowanej inwestycji.
– Dlaczego pan prezydent lekceważy mieszkańców, pomimo setek tysięcy podpisów zebranych po różnego rodzaju konsultacjach? Nikt nie może powiedzieć, że nie było sprzeciwu związanego z likwidacją Pasażu Opieńskiego – pytała Ewa Jemielity.

Jej wystąpienie zostało nagrodzone przez część mieszkańców brawami. Prezydent zwrócił jednak uwagę na czas, jaki radna zajęła podczas spotkania.
– Szkoda, że z tego spotkania 15 minut zabrała pani Jemielity. Proponuję pani radnej, jeżeli robi pani spotkania, to niech pani zaprosi mieszkańców i sobie z nimi porozmawia. Nie chciałbym zostawić mieszkańców bez odpowiedzi, a to też jest szacunek – odpowiedział Jacek Jaśkowiak.
Po tej wymianie pytań głos zabrali mieszkańcy. Hanna Gędzierska zapytała prezydenta o jego stosunek do Piątkowa i sposób, w jaki miasto traktuje tę część Poznania.
– Dlaczego pan aż tak nie lubi Piątkowa? Poznań jest takim pięknym miastem, jest pan już kolejną kadencję naszym prezydentem i jestem rozczarowana tym, jak pan postrzega Piątkowo – mówiła Hanna Gędzierska, mieszkanka.
Jaśkowiak zaprzeczył, że Piątkowo jest mu obojętne. Jako jeden z przykładów zaangażowania miasta wskazał remont trasy PST, na który – jak mówił – przeznaczono 55 mln zł. Przypomnijmy, że pod koniec XX wieku budowa trasy PST kosztowała łącznie około 200 mln zł.
– Ten jeden przykład chociażby wskazuje na to, że Piątkowo jest mi bardzo bliskie. Zresztą tutaj mieszka część mojej najbliższej rodziny – odpowiadał prezydent.

Jaśkowiak mówił również o liczbie mieszkańców Piątkowa. Jak przekazywał, liczba mieszkańców tej części miasta spada, mimo że powstają nowe mieszkania. Wątek nowych inwestycji połączył również z kwestiami bezpieczeństwa, wskazując na możliwość wykorzystania garaży podziemnych w sytuacji ewentualnych zagrożeń.
Miasto nie może zmusić prywatnego właściciela
Jednym z najważniejszych argumentów prezydenta było wskazanie na prywatny charakter nieruchomości i ograniczone możliwości miasta w zakresie narzucania właścicielowi konkretnego sposobu prowadzenia działalności.
– Nie mam możliwości i narzędzi, żeby zmusić właściciela obiektu do utrzymania konkretnego obiektu. Nie mam możliwości takiej, żebym ja na przykład zmusił właściciela Galerii Malta, żeby on ją prowadził w sytuacji, gdy tak naprawdę ten obiekt jest nierentowny. Ludzie korzystają z zakupów przez internet – mówił Jaśkowiak.

Prezydent odniósł się również do równoległego spotkania radnych na Umultowie. Jego zdaniem zorganizowanie obu wydarzeń tego samego dnia było niefortunnym zbiegiem terminów.
– Dzisiaj niestety Rada Miasta ma spotkanie na Umultowie, większość radnych z całego Poznania jest na tamtym spotkaniu, więc doszło tutaj do nieszczęśliwego zbiegu terminów. Piątkowo ma dużą reprezentację radnych miejskich – mówił prezydent.
W dalszej części spotkania Jaśkowiak mówił o poszukiwaniu kompromisów, odnosząc się również do sytuacji Osiedla Maltańskiego oraz innych problemów miasta.
Rozmowa nie ograniczyła się jednak wyłącznie do Pasażu Opieńskiego. Pojawiły się również pytania dotyczące bazy USA, obwodnicy kolejowej w północnej części Poznania, infrastruktury rowerowej oraz lokalnych problemów Piątkowa.
Po ponad godzinie oficjalna część spotkania dobiegła końca. Prezydent rozpoczął wcześniej umówione indywidualne rozmowy z mieszkańcami, a wcześniej odpowiadał jeszcze na pytania dziennikarzy.
– Nie wiem, czy przekonałem mieszkańców. Przedstawiłem również nasze racje, ale również argumentację, dlaczego podjęte zostały takie, a nie inne decyzje – mówił Jaśkowiak.

Jaśkowiak wrócił również do kwestii stanu obecnego obiektu i jego funkcjonalności.
– Nie mogę zmusić kogoś do prowadzenia działalności, który jest zdekapitalizowany i nie odpowiada obecnym standardom. Tak jak ten obiekt budził emocje negatywne wtedy, gdy powstawał, gdy mieszkańcy nie chcieli tego obiektu, tak teraz jestem przekonany, że to, do czego powinniśmy dążyć, to zbudowanie takiego obiektu, który będzie nowoczesny – dodał.
Prezydent odniósł się także do protestów mieszkańców
W rozmowie pojawił się również temat liczby osób sprzeciwiających się miejskim decyzjom. Jaśkowiak przywołał w tym kontekście przykład Osiedla Maltańskiego i działalności Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
– Tak samo jak trudno jest mówić dzisiaj o problemie Osiedla Maltańskiego na bazie wypowiedzi tej grupy osób, która protestuje, mamy tu na myśli liderów Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom. W tym momencie mamy też problem z taką definicją: jeżeli mamy osiedle, na którym mieszka 30 tys. ludzi, to mi jest trudno zdefiniować, ile osób jest przeciwnych i analogicznie z działaniami, które są podejmowane przez kurię – mówił Jaśkowiak.
Prezydent zakwestionował również podawaną przez mieszkańców liczbę podpisów. Wskazywał, że nie wie, ile spośród nich było ważnych, a ile nieważnych.

Do sprawy wrócił także poprzez przykład wcześniejszych problemów z zagospodarowaniem terenu.
– Czy dla mieszkańców byłoby lepszym rozwiązaniem, gdyby inwestor zlikwidował Tesco i przez osiem lat nie byłoby tutaj żadnej inwestycji? W mojej ocenie nie. Mieliśmy takie historie, jak chociażby koczowisko Romów. Inwestor chciał pewnych warunków, kiedy ich nie otrzymał, to mówi: „Okej, to ja was urządzę” – mówił prezydent.
Radny osiedla krytycznie o spotkaniu z prezydentem
Po zakończeniu spotkania głos zabrał również Grzegorz Hałuszko, radny Osiedla Stefana Batorego. W jego ocenie rozmowa nie odpowiedziała na najważniejsze pytania mieszkańców.
– Dzisiaj chcieliśmy rozładować tę atmosferę. Pan prezydent kręcił wokół różnych spraw i z wypowiedzi prezydenta można wywnioskować, że nic nie może i w zasadzie powinien podać się do dymisji – mówił Grzegorz Hałuszko.
Hałuszko odniósł się również do słów prezydenta dotyczących obecności wojsk amerykańskich w Poznaniu.
– Pan prezydent powiedział, że czekamy tylko na wojsko amerykańskie, na Pentagon. Życzymy sobie, żeby Pentagon zażyczył sobie wielofunkcyjne centrum handlowe, bo wtedy i pieniądze popłyną, i wtedy da się zrobić – dodał Hałuszko.
Radny wskazywał również na wcześniejszą zmianę przeznaczenia terenu. Jego zdaniem właśnie ten moment miał zasadnicze znaczenie dla obecnego konfliktu.
– Grzechem pierworodnym całej sytuacji jest zmiana przeznaczenia terenu trzy lata po zakupie przez dewelopera. Gdyby nie mieszano i nie robiono manipulacji w tej kwestii, to ani prezydent nie musiałby się martwić, co tam deweloper wybuduje, ani Miejska Pracownia Urbanistyczna, ani nie byłoby problemu na sesji miasta – mówił radny.

Hałuszko uważał, że inwestor nie zdecydowałby się na zakup terenu, gdyby wcześniej wiedział, że zmiana jego przeznaczenia nie będzie możliwa.
– Gdyby inwestor wiedział, że po trzech latach urząd nie umożliwi zmiany przeznaczenia tego gruntu, on by się za to nie brał – dodał Hałuszko.
W sprawie istotny jest również udział miasta w nieruchomości. Jedna trzecia gruntu należy do Miasta Poznań.
Hałuszko krytycznie oceniał także samo spotkanie zorganizowane dzień po sesji Rady Miasta.
– Spotykanie się dzień po sesji Rady Miasta, gdzie dyscyplina partyjna sprzedała mieszkańców, nie było o czym rozmawiać. Nie usłyszeliśmy nic wartościowego – komentował.
Mieszkańcy wracają do wcześniejszych rozmów
Podczas spotkania pojawiały się również wspomnienia wcześniejszych rozmów dotyczących przyszłości Piątkowa. Jeden z mieszkańców, który wcześniej działał jako radny Piątkowa, opowiadał o rozmowach z ówczesnym wiceprezydentem Gussem.
– Brałem udział jako radny Piątkowa z wiceprezydentem Gussem. Wiceprezydent w tych negocjacjach powiedział nam coś w rodzaju: „Ja nie wiem, o co tu chodzi, ja tu nigdy nie byłem”. Po tym, jak skończyła się kadencja, pan wiceprezydent nie chciał dalej pełnić swojej funkcji, bo dostał niezłą fuchę, jest teraz dyrektorem Polskiego Związku Firm Deweloperskich – mówił jeden z mieszkańców.

Kolejne pytanie dotyczyło wieży telewizyjnej na Piątkowie i prywatnego terenu należącego do Emitela. Mieszkaniec zestawiał tę sytuację z decyzjami dotyczącymi Pasażu Opieńskiego.
– Pan prezydent nam tłumaczył jedną rzecz, że mamy wieżę telewizyjną na Piątkowie i to jest teren prywatny. I on mówił, że ten Emitel chciałby najchętniej tam pewnie bloki zbudować, bo to taki biznes. No ale my mu nie damy na to zgody. Jak to jest możliwe, że tu nie da zgody, a tu bez problemu dał zgodę? – pytał mieszkaniec.
Choć wiadomo już, że Pasaż Opieńskiego zniknie, ostateczny kształt inwestycji oraz realizacja zapowiadanych funkcji usługowych i zmian komunikacyjnych będą więc kolejnymi etapami tej sprawy.
Plany dewelopera zakładają, że inwestycja ma się rozpocząć w trzecim kwartale 2029 roku. Projekt ma być realizowany etapami. W pierwszym etapie w miejscu obecnego Pasażu Opieńskiego ma powstać część handlowo-usługowa, a docelowo inwestycja ma obejmować około 480 mieszkań, lokale usługowe oraz parking podziemny.
Jednocześnie mieszkańcy zapowiadają dalsze zainteresowanie tym, w jaki sposób decyzje podjęte przez miasto zostaną zrealizowane w praktyce. Istotne będzie również to, czy zapowiadana część handlowo-usługowa zapewni dostęp do podstawowych usług oraz jak inwestycja wpłynie na komunikację w tej części Piątkowa.
ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z SPOTKANIA PREZYDENTA Z MIESZKAŃCAMI PIĄTKOWA!

























fot. Mateusz Piechowski/ Radio Meteor
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj.