
Komisja po eksmisjach na Osiedlu Maltańskim miała wyjaśnić okoliczności eksmisji mieszkańców i skonfrontować stanowiska mieszkańców, miasta oraz strony kościelnej. Nadzwyczajne posiedzenie Komisji Polityki Mieszkaniowej Rady Miasta Poznania odbyło się jednak bez przedstawicieli Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”. Kilkadziesiąt minut wcześniej mieszkańcy zorganizowali przed magistratem konferencję prasową i zapowiedzieli, że nie wejdą na posiedzenie. W trakcie komisji pojawiły się pytania o legalność eksmisji, pomoc mieszkaniową, liczbę osób pozostających na osiedlu, awarie wodociągowe oraz relacje części radnych z pełnomocnikiem strony kościelnej. Doszło także do ostrej wymiany zdań między radnymi a dziennikarzem „Gazety Wyborczej”.
Najpierw konferencja, później decyzja o bojkocie
Na około 30 minut przed rozpoczęciem komisji przed poznańskim magistratem odbyła się konferencja prasowa Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”. Jeszcze przed jej rozpoczęciem wśród mieszkańców było słychać sprzeciw wobec decyzji o zbojkotowaniu posiedzenia Komisji Polityki Mieszkaniowej.
Decyzja zapadła poprzedniego wieczoru podczas wewnętrznego zebrania stowarzyszenia. Jak nieoficjalnie ustaliło Radio Meteor, większość mieszkańców chciała wejść do magistratu. Ostatecznie zdecydowano jednak inaczej.
– Spotykamy się na Komisji Polityki Mieszkaniowej od ponad dwóch lat. Dwa lata dyskusji, bo tylko to otrzymaliśmy od radnych. Decyzje, które są podejmowane przez radnych, kończą się na pozorowanych działaniach – uważa Patrycja Bartoszewska, mieszkanka Osiedla Maltańskiego.

Bartoszewska krytykowała również sposób, w jaki – jej zdaniem – część radnych podchodzi do danych przedstawianych przez stronę kościelną.
– Wierzą tylko w piękne tabelki mecenasa Masioty. Zapomnieli, że to mieszkańcy ich wybrali – dodaje.
Spór dotyczy m.in. przyszłości gruntów i zabudowy na Osiedlu Maltańskim. Mieszkańcy wskazywali, że Rada Miasta podniosła warunki zabudowy, a według nich miało to nastąpić pod określonymi warunkami, m.in. poprzez podniesienie stanowiska komisji i przepisanie projektu z 2024 roku. W ich ocenie działania te zwiększyły wartość gruntu.
Podczas konferencji mieszkańcy przedstawili także wizerunki wszystkich członków Komisji Polityki Mieszkaniowej.
Anna Kaczmarek zwróciła uwagę na obecność Jacka Masioty w urzędzie przed jednym z posiedzeń komisji. Podkreślała przy tym, że samo spotkanie radnych z pełnomocnikiem kurii nie musi oznaczać nieprawidłowości.
– W grudniu mecenas Jacek Masiota pojawił się w urzędzie przed posiedzeniem komisji, natomiast podczas samego posiedzenia już go nie było. Czy to oznacza jakieś szczególne względy u radnych i dlatego rozmowy z nim odbywają się poza oficjalnymi obradami? Nie twierdzę, że samo spotkanie radnych z pełnomocnikiem kurii jest czymś niewłaściwym – mówi Anna Kaczmarek, mieszkanka Osiedla Maltańskiego.
Podczas konferencji Kaczmarek trzymała zdjęcie radnej Klaudii Strzeleckiej. Umieszczono na nim napis: „Przyzwolenie na dzikie wyburzenie i dewastację osiedla”.

Mieszkańcy mówili również o stanie infrastruktury na osiedlu. Jednym z poruszanych tematów była awaria wodociągu.
– Radni Komisji Polityki Mieszkaniowej prosili, abyśmy zgłaszali każdą awarię na naszym osiedlu. Gdy zimą przez trzy miesiące zgłaszaliśmy radnym sprawę awarii wody, nikt nie zainteresował się tematem. Dopiero gdy na Osiedlu pojawili się dziennikarze, awaria została usunięta – uważa Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”.
Jak podkreślała Waszkiewicz, problem z wodą miał jednak nadal występować. Komandoria miała sprawdzić awarię, ale – według relacji prezes stowarzyszenia – nie podjęła później dalszych interwencji. Dodała również, że spółka prowadziła prace wyburzeniowe, podczas których miał zostać uszkodzony wodociąg, przez co woda wylewała się na aleje osiedla.
Pytania o nieobecność radnych podczas eksmisji
Kolejnym tematem konferencji była nieobecność radnych Komisji Polityki Mieszkaniowej podczas dwóch eksmisji mieszkańców Osiedla Maltańskiego.
– Dlaczego żaden z radnych komisji nie pojawił się na żadnej z dwóch eksmisji mieszkańców Osiedla Maltańskiego? Nie mam pojęcia i prawdopodobnie się nie dowiem, bo to jest jakaś tajemnica – uważa Rafał Zabel, radny Osiedla Warszawskie-Pomet-Maltańskie.

Mieszkańcy krytykowali również sposób prowadzenia rozmów z miastem i zakres tematów poruszanych podczas wcześniejszych posiedzeń.
– W teatrze pt. Komisja Polityki Eksmisyjnej braliśmy udział od samego początku, jak tylko rozpoczęła się sytuacja z Osiedlem Maltańskim, i nigdy nie uzyskaliśmy od prezydenta Poznania czy Rady nic – mówi Marek Bartoszewski, mieszkaniec Osiedla Maltańskiego.
Swoje zarzuty przedstawiła również Katarzyna, mieszkanka osiedla. Dotyczyły one prac rozbiórkowych prowadzonych przez firmę wynajętą przez archidiecezję poznańską.
– Firma wynajęta przez archidiecezję poznańską zajmuje się pracami wyburzeniowymi na osiedlu. Są one prowadzone na terenie zamieszkałym, a nie na wszystkie prace są wystawione zgody. Często wyburzenia są prowadzone bez zabezpieczeń albo nie są oznaczone. Prace wyburzeniowe nie są prowadzone do końca, czyli nie jest sprzątany gruz, po to, aby zrobić zły wizerunek na zewnątrz – mówi Katarzyna, mieszkanka Osiedla Maltańskiego.
Po przedstawieniu stanowiska mieszkańców zapadła ostateczna decyzja dotycząca udziału w komisji.
– To radni mieli wszystkie możliwości, aby zapobiec tej sytuacji, która ma dziś miejsce. Dzisiaj pytamy, co konkretnie zrobiono dla mieszkańców Osiedla Maltańskiego, do tego, aby moi sąsiedzi nie musieli mówić, że oprócz o domy walczą o godność. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach musimy walczyć o godność, za przyzwoleniem miasta? – pytała Patrycja Bartoszewska, mieszkanka Osiedla Maltańskiego.
Dodała, że w związku z – jej zdaniem – bezczynnością komisji mieszkańcy nie pojawią się na posiedzeniu.
Po konferencji mieszkańcy złożyli list otwarty do magistratu w biurze podawczym, a następnie udali się do domów.

Mieszkańcy przedstawiają zarzuty wobec miasta i Kościoła
Po konferencji Bronisława Waszkiewicz odniosła się również do szerszego sporu o przyszłość osiedla.
– Od lat 90. Miasto działa wspólnie z Kościołem w celu systematycznego wysiedlenia nas z naszych domów, zlikwidowania osiedla i cały czas widać wspólne działanie wobec nas – mówi Waszkiewicz.

Następnie prezes stowarzyszenia skierowała słowa bezpośrednio do pełnomocnika kurii.
– Jest to niegodny człowiek, który liczy tylko na zysk i działa przeciwko mieszkańcom Osiedla Maltańskiego – dodała.
Marek Bartoszewski odniósł się natomiast do tematów poruszanych podczas wcześniejszych spotkań z radnymi. Jego zdaniem mieszkańcy zgłaszali problemy związane z infrastrukturą, podczas gdy komisja koncentrowała się na kwestiach formalnych.
– W momencie, kiedy my na komisji zgłaszaliśmy pytania, uwagi, to oni skupili się na ilości mieszkańców. My mówimy o zalewaniach, odcinaniu wody przez ekipę wyburzeniową, a oni się skupiają na tym, ile jest podpisanych umów na śmieci – mówi Bartoszewski.
Komisja po eksmisjach na Osiedlu Maltańskim bez mieszkańców
W magistracie rozpoczęło się posiedzenie Komisji Polityki Mieszkaniowej. Obrady otworzyła jej przewodnicząca Małgorzata Woźniak.
Jednym z pierwszych pytań było to dotyczące legalności eksmisji, która odbyła się na Osiedlu Maltańskim.
– Czy eksmisja, która odbyła się na Osiedlu Maltańskim, była przeprowadzona zgodnie z prawem? – pytała Woźniak.

Przewodnicząca zwracała uwagę na pojawiające się w mediach określenie „wadliwy tytuł wykonawczy”. Chodziło o eksmisję, która miała miejsce we wrześniu.
Na pytanie odpowiedział mecenas Jacek Masiota. Nie użył jednak określenia „wadliwy tytuł wykonawczy”. Sprawa dotyczyła wyroku egzekucyjnego, którego stroną była parafia. W styczniu miało dojść do dwóch transakcji – między parafią a kurią oraz między kurią a deweloperem. Druga transakcja miała wynosić ponad 421 mln zł.
– Został po prostu wykonany wyrok sądu. Pan mecenas, który zakwestionował posiadacza nieruchomości, zapowiedział, że złoży zażalenie do sądu pierwszej instancji, który odrzucił sprzeciw od wyroku. Wyrok był oczywiście wykonalny, bo miał klauzulę wykonalności. Z całą pewnością był wykonany zgodnie z prawem – tłumaczył mecenas Jacek Masiota.
Spór o pomoc dla eksmitowanych
Jednym z najważniejszych tematów komisji po eksmisjach na Osiedlu Maltańskim była sytuacja osób eksmitowanych. Strona kościelna przedstawiała informacje o oferowanej pomocy mieszkaniowej.
Na początku przedstawiono sytuację pani Sandry, której eksmisja odbyła się drugiego września. O czym informowaliśmy tutaj.
– Rodzina eksmitowanej i jej były mąż oraz dziecko otrzymały lokal komunalny, który przez spółkę Komandoria był wyremontowany, gdzie została zainstalowana instalacja gazowa. Przeprowadzili się do tego lokalu. Informacje dotyczące eksmisji samotnej matki z dzieckiem są nieprawdziwe – mówił pełnomocnik strony kościelnej.
Według przedstawionych przez niego informacji pani Sandrze miało być oferowane mieszkanie opłacone przez kurię przez rok, wybrane przez nią, bądź mieszkanie należące do kurii. Dodatkowo kuria miała zaoferować pomoc w złożeniu wniosku o mieszkanie komunalne i przeprowadzeniu całej procedury ubiegania się o lokal.

Pełnomocnik powiedział, że pani Sandra mieszka u rodziny, ponieważ nie jest zainteresowana pomocą kurii.
W przypadku pierwszej eksmitowanej osoby, pana Krzysztofa, kuria miała pomóc w opłaceniu kawalerki przez rok oraz w remoncie mieszkania z puli 50 lokali w ramach porozumienia z ZKZL. Rozmowy w tej sprawie miały nadal trwać. Mężczyzna miał pojawić się następnego dnia w Biurze Spraw Lokalowych, a z kurią był umówiony na kolejny tydzień.
– Obecnie pan Krzysztof mieszka na Osiedlu Maltańskim, nie wiemy jak i gdzie – mówił Masiota.
Podczas posiedzenia pojawiły się także informacje dotyczące rzekomej niepełnosprawności dziecka pani Sandry. Mecenas je zdementował. Dodał również, że spółka Komandoria nie będzie więcej dzwonić do pani Sandry, ponieważ – według przedstawionej przez niego informacji – kobieta „ma gdzie mieszkać”.
Woźniak odniosła się do różnicy pomiędzy relacjami mieszkańców a informacjami przedstawianymi przez miasto.
– Wszystko było zaoferowane, a media powiedziały zupełnie coś innego. Miasto oferuje pomoc mieszkańcom Osiedla Maltańskiego. To nie jest tak, że inni mieszkańcy Poznania są pomijani. Nikogo nie pomijamy, wszyscy mają takie same prawa do kolejki na mieszkania komunalne – mówiła Woźniak.
Liczba mieszkańców wciąż nieznana
Jednym z kluczowych tematów podczas każdego posiedzenia Komisji Polityki Mieszkaniowej była próba ustalenia, ilu mieszkańców faktycznie pozostaje na Osiedlu Maltańskim. Na poniedziałkowym posiedzeniu komisji po eksmisjach na Osiedlu Maltańskim wyświetlono prezentację składającą się z jednego slajdu, na którym przedstawiono dane ewidencyjne dotyczące mieszkańców oraz parceli.
Według informacji przekazywanych przez kurię parceli jest 289. Z tej liczby 198 miało być objętych porozumieniami albo opuszczonych, natomiast 91 miało należeć do osób, które nie chcą się porozumieć albo nadal prowadzą negocjacje. W prezentacji podkreślono również, że 124 rodziny otrzymały już pomoc.

Mieszkańcy przekazali naszej redakcji zupełnie inny spis ewidencyjny. Zgodna była jedynie liczba wszystkich parceli. Według mieszkańców zamieszkałych jest 156 działek, 40 jest użytkowanych, a pięć pozostaje pustych. W ich zestawieniu 208 działek ma należeć do mieszkańców, natomiast 81 działek miało zostać przejętych przez Kościół.
Mieszkańcy podają również, że na Osiedlu Maltańskim mieszka ponad 400 osób.
Ostatecznie komisja nie była w stanie ustalić prawidłowej liczby mieszkańców, ponieważ przedstawione dane znacząco się różniły.
Mecenas Masiota również nie potrafił podać dokładnej liczby osób mieszkających na osiedlu.
– Obecnie po eksmisjach przychodzi do nas o wiele więcej osób, które chcą się dogadać – przyznał Masiota.
Awarie wodociągowe i rozbieżne informacje
Mecenas odniósł się również do kwestii awarii wodociągowych. Według przedstawionych przez niego danych na Osiedlu Maltańskim miało dojść do siedmiu awarii i wszystkie miały zostać usunięte.
Wcześniej mieszkańcy przedstawiali jednak inną perspektywę, wskazując na problemy z wodą oraz związek części awarii z prowadzonymi pracami wyburzeniowymi.
Podczas komisji pojawiła się więc nie tylko kwestia samego stanu infrastruktury, ale również różnic w relacjach stron dotyczących tego, czy problemy zostały rozwiązane.
Miasto przedstawia dane dotyczące pomocy mieszkaniowej
Biuro Spraw Lokalowych również było na posiedzeniu komisji. BSL przedstawiła liczbę osób objętych poszczególnymi formami pomocy.
– Osoby, które zostały wpisane na listę mieszkaniową bądź zostały objęte programem remontowym, to 96 rodzin, co daje nam około 288 osób. Natomiast fizycznie przekazanych lokali dotyczy 48 rodzin, czyli około 144 osoby fizycznie zostały przekwaterowane do lokali komunalnych bądź PTBS. Najwięcej osób zostało ujętych na listach mieszkaniowych i socjalnych. Kolejny instrument realizowany przez ZKZL to program „Mieszkanie do remontu”, następnie porozumienie zawarte pomiędzy ZKZL a kurią, kolejnym jest mieszkanie dla seniora oraz program „Poznań Zamieszkaj”. Największa liczba osób składa wnioski do BSL, gdzie jest ujęta na listach do mieszkania socjalnego oraz mieszkalnego – mówiła Dobrosława Janas, dyrektorka Biura Spraw Lokalowych UMP.

Jak wyjaśniała, kryteriami są miejsce zamieszkania, warunki dochodowe oraz odpowiednia liczba punktów.
W programie „Poznań Zamieszkaj” miało znajdować się 516 mieszkań. W przypadku programu „Mieszkanie do remontu” chodzi o lokale remontowane przez stronę kościelną – ich liczba wynosi trzy.
Mieszkańcy nie przyszli również na wcześniejsze posiedzenie
Podczas komisji przypomniano, że wcześniej odbyło się posiedzenie w Biurze Spraw Lokalowych, na które również nie przyszli przedstawiciele Osiedla Maltańskiego.
– Przedstawiciele Osiedla Maltańskiego obrazili się i powiedzieli, że nie będą przychodzić na posiedzenia komisji. Ja starałam się spotkać od razu po eksmisji. Był okres urlopowy, ale dzisiaj to posiedzenie zostało zrealizowane, ale jak widać, państwo tutaj nie są chętni wejść z nami i porozmawiać i odnieść się do tego – mówiła Woźniak.
Przewodnicząca zwróciła również uwagę, że w sezonie zimowym nie są obecnie prowadzone kolejne eksmisje. Zgodnie z przepisami okres ochronny trwa od 1 listopada do 31 marca włącznie, co oznacza, że w tym czasie eksmisje nie mogły być prowadzone.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” pyta o pomoc mieszkańcom
Posiedzenie miało zakończyć się po około 21 minutach. Wtedy pytania zdecydował się zadać Piotr Żytnicki, dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
– Miałem się nie odzywać, ale pani trafnie zauważyła, że nie ma tu mieszkańców, ale jako dziennikarzowi trudno mi przyjąć ze zrozumieniem słowa radnej miasta, która mówi, że mieszkańcy się „obrazili”. Mnie to trochę poruszyło. Jak pani pomogła mieszkańcom przez te dwa lata? – pytał Piotr Żytnicki.
Woźniak odpowiedziała, że sama jako osoba nie mogła pomóc, ale komisja reprezentuje mieszkańców.

Dziennikarz skierował kolejne pytania do przedstawicielki Biura Spraw Lokalowych.
– Wspieram mieszkańców na każdym etapie. Zapraszam na spotkania, które mają miejsce w Biurze Spraw Lokalowych. Rozpatrujemy wnioski mieszkańców i tak jak tylko możemy udzielać wsparcia w zakresie prawa, to tego udzielamy. Od samego momentu rozpoczęcia kwestii Osiedla Maltańskiego – odpowiedziała Janas.
Żytnicki zaznaczył, że po raz pierwszy uczestniczy w posiedzeniu komisji i nie ukrywa swoich refleksji dotyczących zachowania radnych. Jego zdaniem sposób wypowiadania się części radnych sugerował uprzedzenie wobec mieszkańców.
Woźniak tłumaczyła, że używając określenia „mieszkańcy się obrazili”, miała na myśli kolokwialne sformułowanie.
– Co pani zrobiła dla tych ludzi, skoro mówi pani, że się obrazili? – zapytał Piotr Żytnicki.
Woźniak wskazała na działania podejmowane przez miejskie spółki.
– My pomagamy poprzez Biuro Spraw Lokalowych – odpowiedziała Woźniak.
Żytnicki zakwestionował taką odpowiedź.
– Czyli pani nic nie zrobiła – dodał Żytnicki.
Przewodnicząca poprosiła dziennikarza o wskazanie, jakiego konkretnego działania od niej oczekuje.
– Co bym miała zrobić według pana? – mówiła Woźniak.
Żytnicki odpowiedział, odnosząc się już bezpośrednio do sposobu prowadzenia rozmowy.
– Ja reaguję na pani wyższościowe zachowanie – stwierdził Żytnicki.
Spór o plan zagospodarowania i umowy dzierżawy
W trakcie rozmowy pojawił się również temat planu zagospodarowania przestrzennego. Rada Miasta przyjęła plan przewidujący podniesienie wysokości zabudowy w tym rejonie. Żytnicki wskazywał, że jego zdaniem radni są współodpowiedzialni za sytuację. Woźniak temu zaprzeczała.
Według przedstawionych podczas komisji informacji ponad 200 rodzin miało wcześniej podpisane umowy dzierżawy gruntu.
– Były umowy dzierżawy. Te umowy były terminowe bądź bezterminowe z możliwością wypowiedzenia – twierdziła Woźniak.
Poprosiła następnie mecenasa Masiotę o przypomnienie danych. Warto zaznaczyć, że były to dane przygotowane przez kurię, czyli jedną ze stron sporu.
W trakcie posiedzenia pojawiła się liczba wskazująca, że z około dwóch trzecich mieszkańców kuria miała dojść do porozumienia.
Masiota zakwestionował również stowarzyszenia mieszkańców.
– Czy Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom” dla tego miejsca jest reprezentatywne? W moim odczuciu nie – mówił Masiota.

Mecenas wskazywał również, że żadna ze spraw o zasiedzenie nie zakończyła się pozytywnym dla mieszkańców wyrokiem sądu.
W dalszej części rozmowy odniósł się do wieloletniego sposobu korzystania z gruntów.
– Parafia dzierżawiła tę ziemię, co oznacza, że za dobrodziejstwem parafii mieszkańcy mogli przez wiele lat tam mieszkać za opłatą 50 zł albo za darmo – stwierdzał Masiota.
Dziennikarz sprzeciwia się sposobowi prowadzenia rozmowy
Do wcześniejszych słów Woźniak odniósł się ponownie Piotr Żytnicki.
– Ja nie oskarżam miasta. Zareagowałem na słowa pani przewodniczącej. Chciałem się temu przysłuchiwać, ale jak słyszę, że pani radna mówi, że mieszkańcy się „obrazili”, a ja chwilę wcześniej słyszę, że mieszkańcy u pani radnej nie uzyskali żadnej pomocy, a pani mówi, że dzieci się obraziły jak jakieś dzieci w piaskownicy, to w tym miejscu jest mój sprzeciw jako człowieka – mówił Żytnicki.
Woźniak podkreślała, że komisja ma charakter reprezentatywny, a sprawy Osiedla Maltańskiego są stałym punktem jej prac.
Celem posiedzenia było wyjaśnienie sprawy eksmisji oraz poznanie perspektyw obu stron sporu. Mieszkańcy nie pojawili się na komisji, a na pytania radnych odpowiadał przede wszystkim mecenas Masiota.
Pomoc ZKZL i ograniczony budżet
Na posiedzeniu komisji był również prezes Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych.
– Mamy ograniczony budżet. Mamy podpisanych 11 porozumień, a pięć rodzin mieszka w lokalach – mówił Michał Prymas, prezes ZKZL.

Miasto posiada około 600 pustostanów wymagających remontu. Lokale te nie są jednak przekazywane w ramach pomocy dla mieszkańców Osiedla Maltańskiego.
Komisja próbowała ustalić również, jak duża jest grupa mieszkańców wymagających pomocy. Rozbieżności w danych sprawiły, że nie udało się uzyskać jednej odpowiedzi.
Pytanie o relacje biznesowe
Kolejny spór dotyczył Wojciecha Kręglewskiego, radnego zasiadającego w komisji. Piotr Żytnicki zwrócił uwagę na jego działalność w radzie nadzorczej spółki UWI Inwestycje S.A.
– Pan, panie radny, decyduje, czy mieszkanie do remontu otrzyma zwykły mieszkaniec czy mieszkańcy Osiedla Maltańskiego. Czy pan, panie radny, zasiada w radzie nadzorczej spółki UWI z panem Jackiem Masiotą? – zapytał Żytnicki.
Kręglewski początkowo zakwestionował znaczenie pytania.
– Co to ma do rzeczy? – komentował.

Jak ustaliliśmy Wojciech Kręglewski oraz Jacek Masiota zasiadają w radzie nadzorczej spółki UWI Inwestycje S.A. Jest to rada nadzorcza składająca się z dwóch osób.
Dziennikarz zwrócił uwagę na możliwy konflikt bezstronności.
– Ale jak nie muszę być bezstronny – odpowiedział Kręglewski.
Radny dodał, że nie łączą go z mecenasem żadne relacje towarzyskie ani biznesowe poza wspomnianą funkcją.
Spór o zachowanie podczas eksmisji
Podczas posiedzenia Halina Owsianna, wiceprzewodnicząca Komisji Polityki Mieszkaniowej i radna Lewicy-Centrum, odniosła się do swojej nieobecności podczas eksmisji.
– Po co miałabym przyjść czy Małgosia na eksmisję? Stanąć i trzymać się z panią Bronią za ręce i nie wpuszczać tam komornika? Dla mnie pani Bronia odstawiła cyrk i pogotowie jechało po nią, a w tym czasie umierał ktoś na zawał serca – mówiła Owsianna.
„Pani Bronia” to Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”. Podczas obu eksmisji kobieta została zabrana do szpitala po zasłabnięciu. Obrazy dokumentujące te wydarzenia pojawiały się w medialnych relacjach.

Owsianna kontynuowała swoją wypowiedź, odnosząc się do emocji towarzyszących eksmisji i obecności służb.
– Wszyscy jesteśmy emocjonalni. Ja nie chciałabym tam być, mogłam też zemdleć, też mogłoby po mnie przyjechać pogotowie, a ktoś umierał w wypadku, na ulicy, do którego powinno pojechać pogotowie – mówiła.
Wypowiedź radnej wywołała reakcję dziennikarza.
– Jeżeli to jest aktorstwo, to zasługuje na Oscara – skwitował Żytnicki.
Po tej wypowiedzi Owsianna przedstawiła własną wersję zachowania Waszkiewicz podczas eksmisji.
– Pani Bronia kopała policjantów, kładła się przed posesją i robiła wszystko, żeby uniemożliwić wykonanie czynności – mówiła Owsianna.
Następnie zapytała Żytnickiego o jego wiedzę na temat tych wydarzeń. Dziennikarz odpowiedział, że nie jest rzecznikiem mieszkańców.
Zarzut braku obiektywizmu
Do sposobu przedstawiania sprawy przez „Gazetę Wyborczą” odniósł się radny Koalicji Obywatelskiej.
– To, co pan pisze w gazecie, jest jednostronne. Oczywiście, jako osoba ma pan prawo do jednostronności, natomiast niech pan nie przykrywa, że to jest obiektywny obraz sytuacji – zarzucał dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” radny Kręglewski.
Dziennikarz nie zakwestionował tego stwierdzenia.
W trakcie nadzwyczajnego posiedzenia komisji pojawił się również przewodniczący Rady Miasta Poznania Grzegorz Ganowicz. Przez część posiedzenia kręcił głową, a następnie opuścić salę.
Spór o wygląd osiedla i plan jego zagospodarowania
Kręglewski odniósł się również do stanu zabudowy na Osiedlu Maltańskim.
– Niech pan się wybierze na Osiedle Maltańskie i zobaczy, że tam jest buda na budzie. Wygląda to dokładnie tak jak favela w Rio de Janeiro. Z tego nie da się zrobić tego, czego państwo oczekują – mówił Kręglewski.
Wskazywał przy tym na brak legalnej instalacji oraz brak legalnych parametrów części zabudowy. Następnie odniósł się do szerszego kontekstu zagospodarowania terenu.

– Być może nie musielibyśmy co kilka lat czyścić dna Jeziora Maltańskiego, gdyby można było w tym miejscu zaproponować normalne warunki zamieszkania, w których doprowadzilibyśmy do sytuacji, gdzie mamy wszystko legalne – dodał Kręglewski.
Masiota wskazał, że na tym terenie istnieje plan dotyczący zabudowy mieszkaniowej.
Radny krytykował również wcześniejsze działania parafii. Jego zdaniem w 2004 roku nie podjęto próby uregulowania sytuacji i dawano mieszkańcom „błędną nadzieję, że to się jakoś upiecze”.
– Władzy wykonawczej brakowało odwagi – mówił Kręglewski.
Mecenas Masiota wskazywał z kolei, że Bronisława Waszkiewicz spełnia wszystkie normy, aby ubiegać się o mieszkanie komunalne.
– Bilans z całą pewnością jest taki, że polepszamy im warunki życia. Mogą nie być z tego zadowoleni, ponieważ mieszkali całe życie na Osiedlu Maltańskim. Potrafię sobie wyobrazić, że starsza osoba ma traumę – mówił Masiota.
Kręglewski powiedział również, że mógłby pozwać Żytnickiego za naruszenie jego dóbr osobistych, ale tego nie zrobi. Argumentował, że jest osobą publiczną i podjął się pełnienia tej funkcji.
Na posiedzeniu obecna była również przedstawicielka Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Nie zgodziła się z częścią stanowisk przedstawianych przez radnych.
Komisja zakończona bez decyzji
Posiedzenie zakończyło się bez podjęcia konkretnej decyzji w sprawie Osiedla Maltańskiego.
Po komisji odbył się krótki briefing Jacka Masioty. Mecenas podtrzymał przedstawiane wcześniej stanowisko, że prawdopodobieństwo kolejnych eksmisji w tym roku wynosi około 1 proc. Nie chciał jednak deklarować, że do kolejnych eksmisji na pewno nie dojdzie.
– Nigdy nie mogę powiedzieć, że coś jest na 100 proc., natomiast teraz nie mamy wyroku rodziny, która nie chciałaby się z nami kontaktować. Jesteśmy bardzo blisko podpisania porozumienia – mówił Masiota.

Argumentował, że wynika to z chęci dojścia do porozumienia przez mieszkańców, którzy otrzymali wyroki eksmisyjne. Proces negocjacyjny ma trwać od około dwóch lat w części przypadków.
Prezes stowarzyszenia odpowiada po komisji
Po zakończeniu posiedzenia Radio Meteor skontaktowało się z Bronisławą Waszkiewicz. Prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom” odniosła się do słów przewodniczącej komisji dotyczących „obrażenia się”.
– Jest to niegodne tej urzędniczki i urzędu, który ona zajmuje. Nie chcemy współpracy z takimi osobami – komentowała Waszkiewicz.

Odniosła się również do wydarzeń podczas eksmisji i sytuacji, w której znalazła się podczas interwencji służb. Skrytykowała radną Owsianą, która zarzuciła kobiecie symulowanie zemdlenia.
– Byłam w takim stresie, gdzie Kościół i miasto przygotowali kordon policji. Normalny człowiek nie jest w stanie tego wytrzymać – mówiła Waszkiewicz.
Jak relacjonowała, personel szpitala miał obawiać się, że kobieta się nie obudzi.
Radna Klaudia Strzelecka opuszcza posiedzenie
Po około godzinie trwania komisji salę opuściła radna Klaudia Strzelecka. W rozmowie z Radiem Meteor tłumaczyła, że musiała odebrać dzieci ze szkoły.
– Ta komisja jest ponad podziały polityczne – komentowała Strzelecka.
Jak dodała, komisja jest już „na końcu, niż na początku”.

Odniosła się także do wypowiedzi Haliny Owsiannej, określając je jako „niefortunne”.
Po posiedzeniu Małgorzata Woźniak ponownie skomentowała brak obecności mieszkańców.
– Miasto walczy, zapewnia im różnego rodzaju oferty mieszkaniowe, więc to jest wyciągnięta dłoń i nagle odwracanie się i mówienie mediom, że „nie było żadnej pomocy”, jest to niepoważne zachowanie – komentowała Woźniak.
Przewodnicząca potępiła jednocześnie słowa Haliny Owsiannej dotyczące Bronisławy Waszkiewicz. Zastrzegła jednak, że sama nie widziała przebiegu eksmisji, dlatego nie wie, jaka była prawda.
Prezydent Jaśkowiak przedstawia działania miasta
Do sytuacji na Osiedlu Maltańskim odniósł się również prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Podczas wtorkowej konferencji prasowej, zorganizowanej w innej sprawie, dziennikarze zapytali go między innymi o Komisję Polityki Mieszkaniowej i działania miasta wobec mieszkańców osiedla.
Prezydent powiedział, że śledził komentarze dotyczące sytuacji mieszkańców oraz zarzutów kierowanych wobec miasta i jego samego.
– Z uwagą wysłuchałem wielu wypowiedzi – czy na portalach społecznościowych, czy w mediach tradycyjnych – dotyczących osiedla maltańskiego i zarzutów formułowanych wobec urzędników i wobec mnie. Wiele z pojawiających się w tych komentarzach propozycji rozwiązania problemu pokrywa się z tym, co robimy. W związku z tym czuję się w obowiązku przedstawienia tych działań – mówił Jaśkowiak.
Następnie przedstawił trzy najważniejsze dane dotyczące pomocy udzielanej mieszkańcom.
Według informacji przekazanych przez prezydenta, w ramach wsparcia udzielanego przez MOPR i PCŚ mieszkańcy Osiedla Maltańskiego otrzymali w latach 2022–2026 pomoc o wartości ponad 3,6 mln zł.
Jaśkowiak wskazał również, że w ciągu około dwóch ostatnich lat mieszkańcy osiedla otrzymali 48 lokali z miejskiego zasobu. Miało to objąć około 144 osoby. Znaczna część mieszkań została wyremontowana na koszt właściciela nieruchomości.
Kolejne 48 rodzin, czyli około 150 osób, ma oczekiwać na lokal z miejskiego zasobu. Chodzi o mieszkania komunalne, socjalne, PTBS oraz lokale w programie „Mieszkanie do remontu”.
Prezydent odniósł się także do liczby parceli i zawieranych porozumień.
– W tych 280 parceli, w przypadku 200 doszło do porozumień. Te osoby, które zdecydowały się do porozumienia w tej sprawie zrobiły to za „życie wieczne”, a za konkretne pieniądze – mówił Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.
Jaśkowiak mówił również o finansowych konsekwencjach transakcji dotyczących terenu Osiedla Maltańskiego. W tej części wypowiedzi odniósł się do krytyki ze strony polityków Razem.
– Moje doświadczenia w zakresie finansowym też nie są super przyjemne. Myśmy się wymienili z kurią na 200 milionów. Natomiast, gdy słyszę dzisiaj te idiotyczne wypowiedzi polityków Partii Razem, tego jak miasto traci to niech sprawdzi najpierw fakty, bo się ośmiesza – dodał Jaśkowiak.
Prezydent nie zakwestionował również wypowiedzi radnego Wojciecha Kręglewskiego dotyczącej porównania części zabudowy Osiedla Maltańskiego do faweli w Rio de Janeiro.
Arcybiskup nie odpowiada na pytania o eksmisję i stan osiedla
Kilka dni po eksmisji reporterka lokalnej telewizji WTK Julia Zygmunt pojechała do Tulec, gdzie arcybiskup Zbigniew Zieliński odprawiał mszę podczas odpustu. Według informacji przekazywanych przed wydarzeniem arcybiskup miał również przekazać wiernym informacje dotyczące sytuacji na Osiedlu Maltańskim.
Kiedy duchowny zauważył kamerę, nie przekazał jednak zapowiadanej informacji dotyczącej osiedla. Reporterka próbowała porozmawiać z nim również po mszy i zapytać o eksmisję oraz stan Osiedla Maltańskiego.
Zamiast rozmowy arcybiskup skierował do reporterki jedno zdanie.
– Wyłącznie zachęcam, abyście odwiedzali tych ludzi, którym udało się już pomóc. Życzę dobrych realizacji – powiedział abp Zbigniew Zieliński, metropolita poznański.
Na pytania dotyczące samej eksmisji, sytuacji osób nadal mieszkających na Osiedlu Maltańskim oraz stanu terenu arcybiskup nie odpowiedział. Do teraz arcybiskup nie skomentował wydarzeń.
Dwie strony, rozbieżne dane i brak wspólnego stanowiska
Posiedzenie Komisji Polityki Mieszkaniowej nie przyniosło jednej wersji wydarzeń dotyczących Osiedla Maltańskiego. Mieszkańcy, miasto oraz strona kościelna przedstawiali odmienne informacje dotyczące liczby osób pozostających na osiedlu, liczby zajętych i przejętych parceli, skali udzielonej pomocy oraz przebiegu rozbiórek i eksmisji.
Mieszkańcy, którzy przed rozpoczęciem komisji zdecydowali się na bojkot posiedzenia, zarzucają miastu brak skutecznych działań i wskazują na problemy infrastrukturalne oraz konsekwencje eksmisji. Miasto przedstawia natomiast dane dotyczące pomocy mieszkaniowej i podkreśla, że mieszkańcy mają dostęp do istniejących programów na zasadach obowiązujących również innych poznaniaków. Strona kościelna wskazuje na zawierane porozumienia, pomoc oferowaną osobom eksmitowanym oraz trwające negocjacje.
Komisja nie rozstrzygnęła tych rozbieżności. Nie podjęto również konkretnej decyzji kończącej spór.
Jednocześnie mecenas Masiota deklaruje, że obecnie nie ma rodziny posiadającej wyrok eksmisyjny, która nie chciałaby rozmawiać ze stroną kościelną, a proces negocjacji ma być kontynuowany. Mieszkańcy Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom” pozostają natomiast przy stanowisku, że dotychczasowe działania miasta i Kościoła nie odpowiadają na ich najważniejsze zarzuty.
Spór o przyszłość Osiedla Maltańskiego pozostaje więc nierozstrzygnięty.
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!