Wieczorna wizyta asesora na Osiedlu Maltańskim. Radio Meteor: Nie będzie zawiadomienia

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie image-44-1024x806.png
Interwencja policji w domu niepełnosprawnego seniora, fot. Patryk Szymański/ WTK

Do nietypowej sytuacji doszło 26 sierpnia na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Wieczorna wizyta asesora na Osiedlu Maltańskim wzbudziła niepokój mieszkańców, którzy wezwali policję. Mężczyzna pojawił się w jednym z domów i przedstawił jako komornik. Później na komisariacie potwierdził, że wykonywał tam czynności służbowe.

Wieczorna wizyta asesora na Osiedlu Maltańskim

Wieczorna wizyta asesora na Osiedlu Maltańskim zaniepokoiła mieszkańców. W domu znajdował się starszy mieszkaniec Osiedla Maltańskiego, a jego córka przebywała w tym czasie w pracy.

– Mężczyzna (dop. red. asesor komorniczy) około godz. 19.30 wszedł na posesję i do domu starszego mężczyzny, który jest chory na demencję i prawdopodobnie także na Alzheimera. Dotarł do dowodu osobistego starszego pana, który później leżał na stole. Starszy mężczyzna zawsze trzymał dowód w portfelu, a jego córka znalazła go później właśnie na stole, w miejscu, gdzie siedział mężczyzna podający się za komornika – relacjonuje Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”.

Jak dodaje, mężczyzna miał również rozmawiać telefonicznie ze starszym mieszkańcem oraz jego córką. Kobieta miała zażądać, aby opuścił dom, jednak według jej relacji nie zrobił tego od razu.

– Po chwili przybiegła druga córka, mieszkająca nieco dalej na naszym osiedlu. Nawet kiedy weszła do domu, mężczyzna nie chciał wyjść. Siedział na krześle i coś zapisywał. Dopiero gdy córka przyprowadziła sąsiada i wspólnie nakazali mu opuścić mieszkanie, mężczyzna wyszedł – mówi Waszkiewicz.

Mężczyzna czekał na przyjazd policji, fot. WTK (screen)

W sprawie pojawiła się jednak druga wersja wydarzeń. Policja, która przyjechała na miejsce po zgłoszeniu mieszkańców, ustaliła, że mężczyzna przedstawił się jako komornik i pozostawił informację zawierającą dane kancelarii.

– Wczoraj, 26 sierpnia, po godzinie 20 policjanci otrzymali telefoniczne zgłoszenie z lokalu przy ul. Warszawskiej, z którego wynikało, że na teren posesji wszedł nieznany mężczyzna i nie chciał jej opuścić. Na miejscu funkcjonariusze, w rozmowie z osobami przebywającymi tam, czyli starszym mężczyzną i jego córkami, ustalili, że około godz. 19.30 mężczyzna, który przedstawił się jako komornik, przebywał w lokalu przez jakiś czas i pozostawił po czynnościach informację z danymi kancelarii. Przed przyjazdem policjantów opuścił teren – przekazuje Łukasz Paterski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.

Na miejsce wezwano policję

Po opuszczeniu domu przez mężczyznę na miejsce przyjechały służby. O sytuacji powiadomiono również media. Na miejscu pojawiła się Wielkopolska Telewizja Kablowa.

– Córka zadzwoniła po policję. Wszyscy byliśmy tam przez jakiś czas, jednak zanim policja przyjechała, mężczyzna po prostu uciekł – mówi prezeska stowarzyszenia.

Interwencja policji na Osiedlu Maltańskim, fot. WTK (screen)

Policja potwierdza, że funkcjonariusze nie byli proszeni o asystę przy czynnościach komorniczych. Jednocześnie po interwencji asesor sam zgłosił się na komisariat.

– Po interwencji do Komisariatu Policji Poznań-Nowe Miasto stawił się asesor komorniczy z tytułem wykonawczym, który potwierdził, że na miejscu wykonywał czynności służbowe w domu pod adresem interwencji. Był to asesor z kancelarii komorniczej obsługującej kwestie lokali przy ulicy Warszawskiej. Na miejscu nikt nie zgłaszał potrzeby pomocy medycznej – informuje Paterski.

Według policji rozmowy funkcjonariuszy koncentrowały się przede wszystkim na córkach starszego mężczyzny. Sam senior miał ograniczony kontakt z policjantami.

– Z relacji policjantów, którzy byli na miejscu, wynika, że rozmowy głównie prowadzone były z córkami obecnymi na miejscu. Ze starszym panem rozmowa była ograniczona. Sam wpuścił asesora do środka i zadzwonił po córkę. Nie przekazał policjantom, że czuł się zagrożony. Obecni na miejscu nie chcieli także niczego zgłaszać na komisariacie – dodaje rzecznik.

Waszkiewicz przedstawia jednak sytuację z perspektywy mieszkańców. Według niej funkcjonariusze mieli być zaskoczeni porą wizyty i zachowaniem mężczyzny.

– Policjanci byli wręcz zdziwieni jego zachowaniem, tym bardziej że przedstawiał się jako komornik i pojawił się o takiej porze. Policjantka nawet prywatnie pytała nas o naszą walkę. Była ciekawa, jak znaleźliśmy się w domu tego pana i dlaczego nie było tam kamer – relacjonuje.

Mężczyzna miał pozostawić po sobie numer telefonu oraz nazwisko „Śliwiński”. To nazwisko nosi komornik, który wcześniej przeprowadzał eksmisję pana Krzysztofa.

– Mężczyzna zostawił jedynie numer telefonu i nazwisko „Śliwiński” – i to wszystko. Nie przedstawił się nam – mówi.

Asesor wyjaśnił policji powód swojej wizyty

Na pozostałe pytania dziennikarzy policja nie udzieliła odpowiedzi, odsyłając do rzecznika Rady Izby Komorniczej w Poznaniu.

– Według informacji uzyskanych z kancelarii komorniczej wczoraj na terenie Osiedla Maltańskiego około godz. 18.50 asesor komorniczy z Kancelarii Komornika Sądowego przy Sądzie Rejonowym Poznań-Nowe Miasto i Wilda Pawła Śliwińskiego przeprowadzał czynności przy ulicy Warszawskiej. Czynności nie miały charakteru egzekucyjnego i zakończyły się sporządzeniem protokołu – przekazuje Radiu Meteor Marek Grzelak.

Kancelaria zaprzecza również, aby asesor miał wejść na posesję bez zgody osoby znajdującej się w lokalu.

– Już po sporządzeniu protokołu w lokalu pojawiła się osoba zamieszkująca działkę obok, która zarzuciła asesorowi wtargnięcie na posesję. Nie miało to jednak miejsca, bowiem został on wpuszczony przez użytkownika lokalu – dodaje Grzelak.

Policja również wskazuje, że senior sam miał wpuścić asesora do środka. Funkcjonariusze nie stwierdzili ponadto, aby na miejscu konieczna była pomoc medyczna.

– Policjanci nie ustalali stanu zdrowia, ponieważ nikt nie deklarował potrzeby pomocy medycznej. Policjanci zjawili się na miejscu, ponieważ mieszkańcy twierdzili, że ktoś bezpodstawnie wszedł do ich domu. Ocena stanu zdrowia mężczyzny to już nie nasza domena – zaznacza Paterski.

Po opuszczeniu domu sytuacja miała się jednak jeszcze zaostrzyć. Według kancelarii na miejscu pojawiła się większa grupa mieszkańców.

– W trakcie oczekiwania na policję pojawiła się grupa kilkunastu osób, spośród których część odnosiła się do asesora w sposób agresywny, a jeden ze zgromadzonych mężczyzn kilkukrotnie splunął mu w twarz. Z uwagi na zagrożenie swojego bezpieczeństwa asesor samodzielnie udał się na najbliższy komisariat policji i tam opowiedział, co się wydarzyło. Z rozmowy sporządzono notatkę służbową – przekazuje rzecznik Rady Izby Komorniczej w Poznaniu.

Policja potwierdza natomiast, że asesor pojawił się na komisariacie i przedstawił dokumenty dotyczące wykonywanych czynności.

– Na komisariacie tylko potwierdził legalność swoich czynności na Warszawskiej – podsumowuje Łukasz Paterski.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że mieszkaniec Osiedla Maltańskiego nie zamierza składać zawiadomienia na policję.

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!