Ruszył proces po proteście na wiecu Rafała Trzaskowskiego. Aktywiści z Osiedla Maltańskiego nie przyznają się do winy

Rozprawa sądowa w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Przed Sądem Rejonowym Poznań–Stare Miasto rozpoczęło się postępowanie dotyczące wydarzeń z kwietnia ubiegłego roku podczas wiecu Rafała Trzaskowskiego na placu Wolności. Cztery osoby związane z Osiedlem Maltańskim odpowiadają za zarzuty zakłócenia legalnego zgromadzenia oraz niestosowania się do poleceń organizatorów. Obwinieni przekonują, że chcieli jedynie zwrócić uwagę na problemy mieszkańców osiedla i skorzystać z prawa do wyrażenia swoich poglądów.

Proces po wydarzeniach z ubiegłego roku

Sprawa dotyczy wydarzeń z 27 kwietnia 2025 roku. Podczas wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego na placu Wolności pojawili się mieszkańcy Osiedla Maltańskiego oraz przedstawiciele środowisk lokatorskich. Za pomocą megafonów próbowali zwrócić uwagę na sytuację mieszkańców osiedla oraz zadać pytania kandydatowi na urząd prezydenta.

Według relacji uczestników protest trwał kilka minut i rozpoczął się jeszcze przed wystąpieniem Rafała Trzaskowskiego. W pewnym momencie pomiędzy protestującymi a częścią uczestników zgromadzenia doszło do przepychanek. Na miejscu interweniowała policja, a po zakończeniu wydarzenia skierowano wobec czterech osób wnioski o ukaranie. W zdarzeniu brał udział również poseł Bartosz Zawieja z KO oraz obecny minister sportu i turystyki, Jakub Rutnicki.

Zarzuty wobec czwórki obwinionych

Na pierwszej rozprawie funkcjonariusz działający w imieniu Komendanta Policji Poznań–Stare Miasto odczytał zarzuty dotyczące zakłócenia przebiegu legalnego zgromadzenia oraz niestosowania się do poleceń organizatorów.

– Oskarżam Zofię H. o to, że 27 kwietnia 2025 roku około godziny 16:00 w Poznaniu przy placu Wolności przeszkadzała w przebiegu wiecu Rafała Trzaskowskiego poprzez wejście między uczestników zgromadzenia i trzymanie zielonej flagi z białym napisem „Stowarzyszenie Malta Nasz Dom” – odczytał policjant reprezentujący Komendanta Policji Poznań–Stare Miasto.

Policjant przeczytał zarzuty obwinionym, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Analogiczne zarzuty usłyszały również pozostałe osoby objęte postępowaniem.

Cała czwórka nie przyznała się do zarzucanych czynów.

Obwinieni przedstawili swoją wersję wydarzeń

– Raczej nie było tego słychać na scenie – mówiła przed sądem Zofia H.

Obwiniona przekonywała, że chciała jedynie zadać kilka pytań dotyczących sytuacji mieszkańców Osiedla Maltańskiego. Jak wyjaśniała, miało to nastąpić jeszcze przed rozpoczęciem wystąpienia Rafała Trzaskowskiego.

Zofia H. zeznająca przed sądem, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Grupa korzystała z megafonów, za pomocą których zadawano pytania dotyczące sytuacji mieszkańców osiedla.

– Trwało to sześć, może siedem minut maksymalnie – przekonywała.

Według jej relacji organizatorzy wskazali protestującym miejsce, w którym mogli się znajdować. Dodała również, że nie słyszała polecenia opuszczenia terenu zgromadzenia.

– Jestem zdziwiony, że znajdujemy się w tym miejscu, ponieważ szliśmy tam tylko z zamiarem zadania kilku pytań kandydatowi na urząd Prezydenta. Robiliśmy tak na wielu innych wiecach różnych środowisk politycznych – mówił Marek Bartoszewski, mieszkaniec Osiedla Maltańskiego.

Jak dodał, wcześniej uczestniczył w wielu wydarzeniach politycznych i nigdy nie spotkał się z podobną reakcją.

– Byliśmy na różnych wiecach i nigdy nie spotkaliśmy się z taką agresją jak na wiecu Trzaskowskiego.

Według jego relacji protest miał spokojny przebieg, a uczestnicy nie zamierzali zakłócać zgromadzenia.

– To była spokojna dyskusja.

Bartoszewski przekonywał również, że to protestujący spotkali się z agresją ze strony części uczestników wydarzenia.

– Naszym zamiarem nie było zakłócanie czegokolwiek. Chcieliśmy zwrócić uwagę na problem, który jest przez Miasto i Prezydenta ignorowany.

Jak relacjonował, członkowie grupy nie wyrywali innych transparentów, natomiast sami mieli spotkać się z wyzwiskami i agresywnymi zachowaniami.

Spór o przebieg protestu

– Chcieliśmy zapytać o kwestie prywatyzacji, deweloperki i przede wszystkim o temat ważny i gorący w Poznaniu, czyli temat Osiedla Maltańskiego – mówił Patryk Szynkowski z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Według jego relacji przedstawiciele środowisk lokatorskich zostali usunięci z terenu wiecu przez posła Koalicji Obywatelskiej Bartosza Zawieję.

– Nic takiego nie miało miejsca – odpowiada Bartosz Zawieja.

Poseł podkreślił, że nie pamięta dokładnie przebiegu całej sytuacji.

– Stałem przed sceną, poczułem opór z tyłu i nic więcej nie pamiętam – dodał.

Nie chciał komentować samego postępowania sądowego. Odniósł się jednak do formy protestu.

– To było bardzo smutne wydarzenie. Forma protestu nie była odpowiednia do tego wydarzenia. Mam nadzieję, że będziemy takich sytuacji unikać – powiedział w rozmowie z Radiem Meteor.

Wrócił temat Osiedla Maltańskiego

Podczas konferencji prasowej przed rozprawą jeden z dziennikarzy zapytał Marka Bartoszewskiego, czy działania prowadzone wobec mieszkańców Osiedla Maltańskiego można porównać do metod stosowanych przez tzw. czyścicieli kamienic.

– Wolałbym się nie wypowiadać w sprawie tego, czy metody są czyszczycielskie czy też nie, ponieważ nie chcę narażać się na żadną odpowiedzialność. Natomiast są to działania wykraczające poza normy tego typu wyburzeń – odpowiedział.

Konferencja prasowa przed rozprawą, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Znacznie ostrzej sprawę ocenił obecny na konferencji prasowej Kamil Siemaszko z Rozbratu.

– Ja mogę wprost powiedzieć, że są to działania czyszczycielskie. Widziałem to wszystko, uczestniczyłem w blokadzie eksmisji na Maltańskim, gdzie ekipa wyburzeniowa wjechała na teren posesji, na której znajdowały się dwie osoby. Widziałem również, jak ktoś wchodzi do domu z siekierą, w którym znajdowała się 14-letnia córka. Jeżeli ktoś będzie chciał pociągnąć mnie za te słowa do odpowiedzialności, proszę bardzo. Nie boję się Masioty, kurii ani Jaśkowiaka.

Organizatorzy wskazują na kwestie bezpieczeństwa

Przed sądem zeznawał również przewodniczący zgromadzenia.

– Pamiętam moment zagłuszania. Ci państwo mieli megafony i przez nie zaczęli mówić. To było bardzo duże wydarzenie na placu Wolności. Było tam około kilku tysięcy osób, więc bezpieczeństwo uczestników było najważniejsze.

Organizator w roli świadka przed sądem, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Jak relacjonował, informację o zamieszaniu otrzymał od współpracowników znajdujących się przy scenie.

– Byłem obok pana prezydenta Trzaskowskiego. Miał rozpocząć przemówienie, ale jeszcze nie mówił. Otrzymałem informację, że po prawej stronie dzieją się niedobre rzeczy.

Organizator przekonywał, że próbował doprowadzić do zakończenia sytuacji.

– Poprosiłem o opuszczenie wiecu, ale hałas był na tyle duży, że nie było tego słychać.

Obrona zapowiada kolejne wnioski

Obwinionych reprezentuje adwokat Marcin Czachor, który wniósł sprzeciw od wcześniejszego wyroku nakazowego.

– W naszej opinii nie ma tutaj mowy o żadnym wykroczeniu. Obwinieni korzystali ze swojego konstytucyjnego prawa do wyrażania poglądów – mówił.

Zapowiedział również złożenie kolejnych wniosków dowodowych, w tym o przesłuchanie następnych świadków.

– Nie za bardzo rozumiem logikę oskarżyciela publicznego, który zarzuty postawił tylko części osób uczestniczących w proteście. Wszystkie robiły dokładnie to samo – manifestowały i wyrażały swoje poglądy.

Sąd wyznaczył stronom termin na składanie kolejnych wniosków dowodowych. Postępowanie będzie kontynuowane podczas następnej rozprawy, 27 sierpnia o godz. 12:45. Policjant reprezentujący Komendanta Policji Poznań–Stare Miasto, występujący w sprawie jako oskarżyciel publiczny, po zakończeniu rozprawy odmówił komentarza.

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!