Po zwycięstwie w Superpucharze Polski z Górnikiem Zabrze, piłkarze Lecha Poznań udali się do Danii, aby rozegrać mecz w ramach drugiej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Drużyna Nielsa Frederiksena rozegrała kapitalne spotkanie i pokonała mistrzów Danii 4:1.

Zwycięskiego składu się nie zmienia
16 lipca na stadionie przy ulicy Bułgarskiej Lech zmierzył się z Górnikiem Zabrze w ramach Superpucharu Polski. Kolejorz wygrał to spotkanie 3:1 i zdobył swoje pierwsze trofeum w sezonie 2026/27. Zarówno wynik, jak i postawa graczy z wyjściowej jedenastki z tego meczu była na tyle zadowalająca, że trener Niels Frederiksen postanowił nie eksperymentować ze składem. Na boisko wyszli dokładnie ci sami zawodnicy, którzy rozpoczynali spotkanie w Poznaniu.
Cierpliwość Lecha i czekanie na swoją szansę
Pierwsze minuty meczu należały do gospodarzy. Aarhus przeprowadzał ataki, jednak nie stworzyły one większego zagrożenia. Lech cierpliwie czekał na swoje okazje, a jedna z nich nadarzyła się w 29. minucie spotkania. Joel Pereira zagrał piłkę pod pole karne do Mikaela Ishaka, który znalazł się w sytuacji jeden na jednego z obrońcą duńskiego zespołu. Kapitan Lecha przełożył piłkę na lewą nogę i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gospodarzy, Jespera Hansena.
Kolejorz tym trafieniem złapał wiatr w żagle, a jego dominację powoli można było poczuć w powietrzu. Kilka minut po bramce Ishaka, ponownie Pereira rozpoczął akcję, zagrywając długą piłkę do Luisa Palmy. Honduranin próbował przenieść piłkę nad bramkarzem gospodarzy, jednak Hansen zagrał ręką poza polem karnym. Początkowo sędzia spotkania, Oliver Reitala nie zauważył przewinienia, lecz po interwencji VAR-u bez zastanowienia pokazał czerwoną kartkę. Sytuacja mistrzów Danii stała się jeszcze gorsza.
Drużyna Nielsa Frederiksena postanowiła wykorzystać swoje momentum i podwyższyć swoje prowadzenie jeszcze przed przerwą. Patrik Walemark zagrał dwójkową akcję z Antonim Kozubalem, który odegrał piłkę do Szweda jak od ściany. Skrzydłowy nie miał problemu z pokonaniem Madsa Hedenstada, drugiego bramkarza Aarhus. Co istotne, był to pierwszy gol Walemarka w europejskich pucharach. Szwed na premierowe trafienie czekał aż 16 spotkań.
Moment grozy i niedokładności
Chwilę po przerwie żółtą kartkę obejrzał Radosław Murawski. Niels Frederiksen postanowił nie ryzykować utratą zawodnika w przypadku kolejnej kartki i w 54. minucie na boisku zameldował się Filip Jagiełło. Minutę później, Frederik Emmery, jeden z najlepiej dysponowanych dzisiaj zawodników gospodarzy, popędził lewą stroną i zagrał piłkę w pole karne, do której dopadł Kristian Arnstad i zmniejszył prowadzenie Lecha na 1:2.
Bramka kontaktowa podbudowała zawodników Jakoba Poulsena, którzy przez następne parę minut próbowali wyrównać. Po wyjściu z bramki Mateusza Lisa oddali strzał z okolicy połowy boiska, który leciał do bramki. Wtedy jednak piłkę wybili obrońcy Lecha.
Gol sezonu… w lipcu?
Kiedy obrońcy Lecha rozgrywali piłkę w środkowej części boiska, nikt nie spodziewał się, że zaraz padnie jeden z najpiękniejszych goli Kolejorza ostatnich lat. Wojciech Mońka podał do Terry’ego Yegbe, który piekielnie mocnym strzałem z lewej nogi zdobył niesamowitą bramkę.
Yegbe już w meczu Superpucharu zyskał sympatię poznańskich kibiców. Pewny siebie w obronie Ghańczyk wygrał zdecydowaną część swoich pojedynków w meczu z Górnikiem. Co więcej, po zakończeniu spotkania jako pierwszy podbiegł do fanów, aby z nimi świętować. W meczu eliminacji do Ligi Mistrzów można go chwalić nie tylko za zdecydowanie w obronie, ale także za piękne trafienie, dzięki któremu Lech wrócił na właściwe tory.
Stadion w Aarhus nie zdążył się jeszcze otrząsnąć od gola obrońcy, a rozpędzony Kolejorz podwyższył prowadzenie. W 65. minucie spotkania Palma zagrał górną piłkę do Walemarka, który po raz kolejny pokonał bramkarza gospodarzy. Szwed długo nie mógł otworzyć worka z bramkami w europejskich rozgrywkach, a gdy już mu się udało, to zapakował tam dwa trafienia.

Ostatecznie Lech wygrał 4:1 z Aarhus na wyjeździe i przed rewanżem w Poznaniu może się czuć bardzo pewnie. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 29 lipca o godzinie 19:00. Przed rewanżem Kolejorz zacznie sezon w Ekstraklasie. W najbliższy piątek na Bułgarską przyjedzie Cracovia. Początek tego meczu już o godzinie 20:15.
Co słychać u rywali?
Przed pierwszym meczem z Aarhus Lech poznał swoich potencjalnych rywali zarówno w przypadku awansu, jak i spadku do kwalifikacji do Ligi Europy. Potencjalnym rywalem w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów będzie Sabah FC lub KuPS Kuopio. Po pierwszym spotkaniu bliżej awansu jest Sabah. Mistrz Azerbejdżanu, z Tymoteuszem Puchaczem w składzie, pokonał mistrzów Finlandii 1:0.
W przypadku porażki rywalami Kolejorza w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy będzie zwycięzca dwumeczu KI Klaksvik – FK Kauno Zalgris. W pierwszym spotkaniu tych zespołów padł bezbramkowy remis.
Jakub Cichy
***
Po więcej ciekawych tekstów ze świata sportu zapraszamy tutaj -> Planeta Sportu