
19. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych Animator dobiegła końca i jak co roku organizatorzy dostarczyli odwiedzającym masę wydarzeń powiązanych tematyką animacji. W programie znalazły się m.in. pokazy filmowe, spotkania ze znanymi osobistościami, warsztaty czy strefa VR. Hasłem przewodnim było “To be Human”. Miało ono podkreślić wagę ludzkiej natury przy tworzeniu nie tylko pokazywanych dzieł, ale także organizacji samego festiwalu.
Dziesiątki godzin spędzonych na sali kinowej
Animator zapewnił odwiedzającym masę pokazów filmowych, powiązanych z różnymi tematycznymi sekcjami. Dostępne były seanse konkursowe w kategoriach: międzynarodowy film krótkometrażowy, polski film krótkometrażowy, międzynarodowy film pełnometrażowy, seriale dla dorosłych i dzieci oraz konkurs teledysków w formie wolnego naboru. Dochodziły do tego sekcje “To be Human”, których kuratorem był Tim Allen. Jak przyznał w rozmowie ze mną, przy selekcji filmów: „[…] zależało mu na różnorodności przedstawianych ludzkich doświadczeń i emocji, z którymi można się utożsamić”.
Natomiast Naima Alam (animatorka, wykładowczyni specjalizująca się w animacjach objaśniających, członkini tegorocznego jury w konkursie głównym) przygotowała pokaz animowanych kampanii społecznych. Fani grozy mogli wybrać się na Koszmarynki, czyli zbiór animowanych horrorów. Wytwórnia Adult Swim zaprosiła na swój showcase, gdzie można było zobaczyć przedpremierowo odcinki Rick and Morty czy My Adventures with Superman. Nie zabrakło również premier czy seansów bardziej rozpoznawalnych filmów jak Uciekające Kurczaki, czy Folwark Zwierzęcy. Oczywiście nie można pominąć pokazów dzieł, przy których pracowali tegoroczni goście festiwalu.

Animator wielu twarzy
Dużym zainteresowaniem cieszyły się różnego rodzaju spotkania ze znanymi twórcami najpopularniejszych animacji na świecie. W tym roku do Poznania przyjechali m.in. John R. Dilworth, odpowiedzialny za ukochanego przez wielu Chojraka Tchórzliwego psa (można było w ramach festiwalu zobaczyć wybrane odcinki tej kultowej kreskówki i inne dzieła tego autora), czy Aya Suzuki, zajmującą się obecnie serią Chainsaw Man. Poprowadziła ona masterclass, podczas którego podzieliła się informacjami z pracy nad tym słynnym anime. Na Animatorze zjawił się tegoroczny laureat Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany, czyli urodzony w Poznaniu Maciek Szczerbowski. Otrzymał on w trakcie gali zamknięcia festiwalu Srebrną Pieczęć Miasta. Wtedy można było też zobaczyć jego stworzony we współpracy z Chrisem Lavisem, nagrodzony Oscarem film Dziewczynka która płakała perłami w akompaniamencie muzyki na żywo.
Do Poznania przyjechali także aktor głosowy Marc Silk, znany z roli Johnego Bravo. Twórca Beavis and Butt-head, Greg Grabianski czy wspomniany wcześniej Tim Allen. Jest on animatorem, który pracował przy Pinokio Guillermo Del Toro czy Wyspie Psów Wesa Andersona. Każdemu z gości towarzyszyły różne wydarzenia powiązane ze tworzonymi przez nich produkcjami. Po zakończnonych pokazach, można było posłuchać rozmowy i samemu zadać własne pytania.
Setki dzieł, ale tylko kilku zwycięzców
Animator od 2017 roku jest festiwalem kwalifikującym do nominacji oscarowych. Oznacza to, że zwycięzca Grand Prix w konkursie międzynarodowym ma ułatwioną drogę do otrzymania nominacji do tej najbardziej prestiżowej nagrody filmowej. Z tego powodu na ostatnich edycjach można podziwiać naprawdę imponującą liczbę produkcji z całego świata, starających się skraść serca, zarówno jury, jak i publiczności. Nie inaczej było w tym roku. Złotego Pegaza, czyli nagrodę Grand Prix, dostał film Innego końca nie będzie w reżyserii Piotra Milczarka. Jury podkreśliło jego wizualny rozmach oraz krytykę społeczną i polityczną. Wyróżnienie otrzymało Hind z Wielkiej Brytanii, najlepszym filmem studenckim okazał się Dipolar Bipolar, a za muzykę doceniono Paper Trail. Zdobywcą nagrody za najlepszy polski film krótkometrażowy został film Dżungli nie ma, za stworzenie wciągającego i angażującego emocjonalnie świata. Najlepszą produkcją pełnometrażową został koreański dramat The Square, najlepszym serialem Hungarian Folk Tales. Nagrody publiczności zgarnęły Żuczki Piotra Chmielewskiego i Flavors of Iraq Léonarda Cohena.

Nie tylko kinem animacja stoi
W ramach tegorocznej edycji festiwalu, oprócz pokazów filmowych, organizatorzy zapewnili wiele innych atrakcji rozsianych po mapie Poznania. Na scenie Quadro, znajdującej się na Starym Rynku, miały miejsce np. DJ set połączony z animowanym performansem, czy występ pianistyczny oparty na serialu Primal. Również w tej lokalizacji odbyła się prawdziwa wisienka na torcie, czyli inspirowany amerykańskim formatem talk-show, Animated Late Night Show. Pełno było w nim humoru, niespodzianek i spotkań z zaproszonymi na festiwal gośćmi. Całemu wydarzeniu towarzyszyła niesamowita energia, płynąca z uwielbienia do medium animacji.
Natomiast w Słodowni w Starym Browarze, odbywały się spotkania z sekcji Animator Pro. Przeznaczone były dla osób głównie związanych z branżą animacji. Zawierały się w nich prelekcje czy panele dyskusyjne z przybyłymi do Poznania osobistościami. Dla fanów bardziej praktycznej strony Animatora przygotowano warsztaty z aktorstwa głosowego, rysunku czy tworzenia wideoklipów. Odbywały się one pod nadzorem festiwalowych gości m.in. Marca Silka czy Marka Taytona (pełnił funkcję dyrektora wytwórni Adult Swim na rynek europejski).
Animator w wirtualnej rzeczywistości
Kolejny rok z rzędu na Animatorze można było zajść do sekcji poświęconej produkcjom wykorzystującym gogle wirtualnej rzeczywistości. W Starym Browarze, w Słodowni, znajdowała się strefa ze specjalnie przygotowanymi stanowiskami. Do zobaczenia było 7 doświadczeń, które według jednego z kuratorów Toma Halla, miały ukazywać różne oblicza animacji w medium VR. Od ręcznie rysowanego w VR Perennials (prezentowany m.in. na festiwalu filmowym w Wenecji), korzystającego z techniki motion capture Danse Danse Danse – Matisse, po powstałą przy pomocy animacji poklatkowej Gymnasię, autorstwa Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa. Wyselekcjonowany zbiór produkcji charakteryzowała także różnorodność tematyczna – od onirycznego i pięknego Snu, po radzenie sobie z emocjami po stracie bliskiej osoby w Perennials, czy lekko niepokojący klimat opuszczonej sali gimnastycznej w Gymnasia. Organizatorzy tej sekcji położyli także nacisk na wspólne przeżywanie tych wszystkich doświadczeń. Zostały przygotowane po kilka sztuk gogli VR na jedną produkcję i zachęcano do dzielenia się własną opinią po pokazie.

Nic tylko czekać na następną edycję
Cała tegoroczna edycja Animatora była z pewnością wielkim świętem dla fanów animacji z całego świata. Można było odkryć wiele nowych twórców i zapoznać się z dziełami, które ciężko zobaczyć gdziekolwiek indziej. Każdy mógł zadać własne pytanie wielkim nazwiskom z branży i posłuchać o pracy przy najpopularniejszych filmach czy serialach. Spróbować swoich sił na warsztatach, czy przetestować swoją wiedzę w trakcie Pub Quizu. Przede wszystkim była to świetna okazja, aby spędzić czas z innymi osobami zainteresowanych animacją. Czy to przy wspólnym strachu w trakcie oglądania pokazu animowanych horrorów, albo podczas gorącej dyskusji po kolejnym pokazie konkursowym. Co do organizacji, można się trochę przyczepić do momentami zbyt obszernego programu i nachodzących na siebie wydarzeń. Jednak ostatecznie był to czas, gdzie ciężko było o nudę. Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na kolejną w przyszłym roku, jubileuszową 20. edycję Animatora.
Artykuł przygotowała: Alicja Rychlewicz
Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj – meteor.amu.edu.pl/programy/kultura