Składanie kwiatów przed pomnikiem Poznańskiego Czerwca ’56, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor
Od robotniczego buntu, który wstrząsnął komunistyczną Polską, po uroczystości z udziałem najwyższych władz państwowych i zagranicznych delegacji. Poznań uczcił 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca 1956. Przypominano nie tylko przebieg wydarzeń sprzed siedmiu dekad, ale także ich znaczenie dla współczesnej Polski oraz Europy.
Poznański Czerwiec, czyli bunt, który narodził się z frustracji
Poznański Czerwiec 1956 roku był pierwszym masowym protestem społecznym przeciwko władzy komunistycznej w powojennej Polsce. 28 czerwca mieszkańcy Poznania, przede wszystkim robotnicy Zakładów im. Józefa Stalina (Cegielskiego), wyszli na ulice, domagając się poprawy warunków życia i pracy. Protest był wynikiem wielu miesięcy narastającego niezadowolenia.
Jak wyjaśnia prof. Stanisław Jankowiak z Wydziału Historii UAM, wydarzenia te były szczególnie ważne dla Wielkopolski ze względu na silne przywiązanie mieszkańców regionu do pracy i sprawiedliwej zapłaty.
– Tutaj, żeby przetrwać, żeby utrzymać polskość trzeba było rzetelnej pracy i popierania się wzajemnego i stąd ta tradycja dobrej pracy za dobrą płacę w Wielkopolsce była bardzo silna – tłumaczy prof. Jankowiak
Profesor wskazuje, że problemem było zderzenie tej tradycji z realiami państwa komunistycznego.
– Ciężka praca jest niewłaściwie czy w ogóle na minimalnym poziomie wynagradzana. Pensja nie wystarcza na życie i to zderzenie tej tradycji wcześniejszej z tą tradycją komunistyczną musiało wypaść negatywnie
Robotnicy przez długi czas próbowali rozwiązać swoje problemy pokojowo, zwracając się do władz zakładów i organizacji partyjnych. Brak odpowiedzi doprowadził jednak do eskalacji napięcia.
– To nie jest tak, że to wybuchło tak nagle i niespodziewanie. Proces upominania się o naprawę tych wszystkich błędów i krzywd trwał kilka miesięcy – mówi prof. Stanisław Jankowiak
Zdaniem prof. Jankowiaka decyzja o wyjściu na ulice była dla poznaniaków ogromnym ryzykiem.
– Jeśli poznaniacy zdecydowali się na wyjście na ulicę, to znaczy, że zostali doprowadzeni do rozpaczy, do ściany doszli, że nie widzieli innej szansy na to, żeby upomnieć się o to, co im się słusznie należało
70 lat pamięci o Poznańskim Czerwcu
Protest został brutalnie stłumiony przez wojsko i milicję, a władze PRL przez lata próbowały ograniczać pamięć o wydarzeniach z czerwca 1956 roku. Dopiero w okresie „Solidarności” Poznański Czerwiec ponownie stał się częścią publicznej debaty.
Dzisiaj, w 70. rocznicę wydarzeń, prof. Jankowiak podkreśla, że pamięć o nich jest nadal potrzebna.
– Powinniśmy pamiętać o tym, co się zdarzyło, bo znowu slogan, ale prawdziwy, wolność nie jest dana raz na zawsze
Historyk zwraca uwagę, że Poznański Czerwiec jest również powodem do dumy dla mieszkańców Wielkopolski.
– Powinniśmy być dumni z tego, że tu właśnie w Wielkopolsce ludzie w systemie nieludzkim potrafili upomnieć się o podstawowe zasady. O chleb oczywiście, ale także w jakimś sensie o wolność – dodaje Jankowiak
Według profesora ważne jest także to, aby młode pokolenie znało nie tylko fakty, ale rozumiało znaczenie tego wydarzenia.
– Nie chodzi o to, żeby młody człowiek zatrzymany na ulicy i zapytany co wie o Poznańskim Czerwcu potrafił zrelacjonować nam przebieg i konsekwencje i przyczyny, tylko żeby wiedział z czym wiązać to wydarzenie – kończy.
Historia przekazywana na poznańskich fyrtlach
Tegoroczne obchody miały swój wymiar bardziej lokalny. W Parku Wilsona odbył się finał projektu „Czerwiec ’56 na fyrtlach”, organizowanego przez Stowarzyszenie „Sąsiedzki Łazarz”. Przez sześć tygodni mieszkańcy uczestniczyli w spacerach historycznych prowadzących śladami Poznańskiego Czerwca. Organizowano je również w różnych językach.
– To jest wydarzenie, które żyje w pamięciach wielu poznaniaków. Jest to okazja do powspominania tych wydarzeń między różnymi pokoleniami – mówi Maja Krawczyk ze Stowarzyszenia „Sąsiedzki Łazarz”.
Finał projektu „Czerwiec ’56 na fyrtlach, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor
Jak przyznaje, sama dopiero po przeprowadzce do Poznania odkryła znaczenie Czerwca ’56.
– Nie jestem z Poznania i tam, gdzie ja mieszkałam, całkiem inne rocznice się obchodziło. Dopiero gdy zobaczyłam ulicę 28 Czerwca, krzyże na placu Adama Mickiewicza, było to moje pierwsze spotkanie z żywą historią – tłumaczy Krawczyk.
Dodaje, że dla niej Poznański Czerwiec jest przede wszystkim lekcją obywatelskiej odwagi.
– Dla mnie Poznański Czerwiec to lekcja protestu, zabierania głosu w obronie swoich praw.
Podczas finału projektu uczestnicy mogli również sprawdzić swoją wiedzę w specjalnie przygotowanym quizie historycznym.
– Należy to pielęgnować, bo ci ludzie poświęcili swoje życie. Żądali wolności, chleba, modlitwy, pieniędzy – to doprowadziło do buntu – mówi Ewa Jagielska, przewodniczka miejska.
Najwięcej trudności uczestnikom sprawiały pytania dotyczące liczby ofiar Poznańskiego Czerwca oraz udziału osób niepełnoletnich wśród zabitych i śmiertelnie rannych.
Hołd pod bramą HCP
Obchody 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca rozpoczęły się już o godzinie 6.00. Jednym z najważniejszych punktów programu były uroczystości pod bramą główną H. Cegielskiego, skąd 28 czerwca 1956 roku wyruszył robotniczy pochód. To właśnie tutaj przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, uczestnicy wydarzeń sprzed siedemdziesięciu lat oraz mieszkańcy Poznania oddali hołd ofiarom pierwszego robotniczego buntu przeciwko komunistycznej władzy.
– Są miejsca, gdzie historia nie tylko jest zapisana w książkach, ale także w murach, halach produkcyjnych i w pamięci ludzi. Dla naszego zakładu jest to miejsce, w którym obecnie się znajdujemy – mówił Grzegorz Szkaradek, prezes zarządu H. Cegielskiego
Podkreślał, że H. Cegielski od pokoleń pozostaje nie tylko jednym z najważniejszych zakładów przemysłowych w Wielkopolsce, ale również miejscem, z którym nierozerwalnie związana jest historia Poznańskiego Czerwca.
Odwaga poznaniaków miała ogromne znaczenie dla późniejszej historii Polski.
– Nie bylibyśmy w Unii Europejskiej, nie bylibyśmy w NATO, gdyby poznaniacy w 1956 roku nie wykazali się tak ogromną odwagą i nie zważając na gigantyczną cenę, którą zapłacili, powiedzieli „nie” politycznemu systemowi – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony narodowej
W swoim wystąpieniu nawiązała także do współczesnej roli zakładów H. Cegielskiego.
– Przemysłowe serce Wielkopolski dalej będzie biło tutaj, w Zakładach Cegielskiego – w Wielkopolskich Zakładach Pancernych im. Hipolita Cegielskiego. Było to niezwykle ważne, by to imię pozostało. To tu powstaje jeden z największych zakładów zbrojeniowych na terenie kraju – podkreśliła.
O tym, że Poznański Czerwiec był przede wszystkim walką o wolność, przypominał prezes Instytutu Pamięci Narodowej Mateusz Szpytma. Jak mówił, protest został bardzo szybko i brutalnie stłumiony przez komunistyczne władze.
– Zniknęła wolność, jej resztki, bo w ogóle jej nie było. Szybko zostało to stłumione i zakończone. Wolności nie było – powiedział.
Szef IPN przypomniał, że robotnicy opuszczający zakład nie planowali zbrojnego wystąpienia.
– Z tego miejsca, z tej bramy wyszli ci, co chcieli pokojowo zaprotestować. Chcieli dać sygnał władzy, że nie dzieje się dobrze, że brakuje chleba, a od dawna brakuje wolności. Spotkały ich kule, barykady i represje – przypomniał.
Jak dodał, prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej śledztwo wykazało dotychczas 536 czynów przestępczych, których dopuszczono się podczas tłumienia protestu.
W trakcie uroczystości wielokrotnie rozbrzmiewało hasło „Cześć i chwała bohaterom”, które stało się motywem przewodnim tegorocznych obchodów. Uczestnicy oddali hołd wszystkim ofiarom Czerwca ’56, składając kwiaty przed historyczną bramą zakładu.
W imieniu uczestników wydarzeń sprzed siedemdziesięciu lat głos zabrał Adam Tiun. Wspominał atmosferę tamtego poranka i emocje towarzyszące robotnikom opuszczającym zakład pracy.
Adam Tiun, uczestnik wydarzeń Czerwca ’56, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor
– Dzisiaj cofamy się myślami do tych dni, pełnych wiary, nadziei i w końcu rozgoryczenia. Brama Główna HCP i syrena zakładowa przywołuje w pamięci wielu robotników, którzy chcieli wykrzyczeć swoją złość na głupią, ślepą i arogancką władzę – wspominał.
Jak podkreślał, po siedemdziesięciu latach brama H. Cegielskiego pozostaje symbolem odwagi, ale również ważną lekcją dla kolejnych pokoleń.
– Przestrzega, by władza widziała problemy ludzi pracy i potrafiła je rozwiązywać. Przecież po to ją wybrano, by mądrze i sprawiedliwie dzielić wypracowane wspólne dobra. Po to wyszliśmy tą bramą rankiem 28 czerwca 1956 roku – zakończył.
ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z UROCZYSTOŚCI
fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor
Główne uroczystości w Auli UAM
Kulminacyjnym punktem obchodów 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca były uroczystości w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W wydarzeniu uczestniczyli prezydenci Polski, Albanii, Łotwy i Węgier. Obecni byli również minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Rafał Grupiński, minister Adam Szłapka reprezentujący premiera Donalda Tuska, Katarzyna Kretkowska reprezentująca marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, parlamentarzyści, samorządowcy oraz prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wraz ze swoimi zastępcami.
Jednym z najważniejszych punktów uroczystości było wystąpienie prezydenta RP Karola Nawrockiego, który zwrócił się przede wszystkim do uczestników wydarzeń z czerwca 1956 roku.
– Patrzę na Was z wielką wdzięcznością, za to, że żyliście w czasach komunizmu, abym ja mógł być wolny, abym mógł się rozwijać, kształcić w Polsce po roku 1989. Chylę czoła przed Wami bohaterowie Poznańskiego Czerwca – powiedział Karol Nawrocki, Prezydent RP
Prezydent podkreślał, że Poznański Czerwiec na trwałe wpisał się w historię Polski i stał się jednym z fundamentów współczesnej tożsamości narodowej.
– To tu zaczęło się wpisywanie w naszą wspólnotę narodową, w nasz naród, tożsamości i wartości przez kolejne wieki, których bronili także bohaterowie Poznańskiego Czerwca. Tutaj tak mocno Wielkopolacy chcieli być częścią Rzeczypospolitej, a nie ma Rzeczypospolitej bez Wielkopolski – podkreślił
Jak zaznaczał, pamięć o wydarzeniach z 1956 roku nie jest ciężarem dla kolejnych pokoleń, ale zobowiązaniem.
– Nasza tożsamość, budowana także na Poznaniu roku 1956, to nie obciążenie, to wielki walor, który dostaliśmy dzięki naszym bohaterom i który potrafimy zamieniać na jeszcze lepszą przyszłość w XXI wieku – dodał.
W dalszej części przemówienia przypomniał, że robotnicy wyszli na ulice nie tylko z powodów ekonomicznych.
– Poznańscy robotnicy z HCP i z innych zakładów pracy są gotowi bronić tego, co dla Polaków najważniejsze – godności, wolności i niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej – mówił.
Prezydent odwołał się również do przebiegu wydarzeń z 28 czerwca 1956 roku, przypominając skalę protestu.
– Bardzo szybko Poznań zapełnił się polskimi flagami. W tym powstaniu brało udział prawie 100 tysięcy ludzi. Śpiewali „Rotę” ze zmienionymi słowami: „Nie będzie Sowiet pluł nam w twarz…” – powiedział Prezydent RP.
Jak podkreślał, odpowiedzią komunistycznych władz była bezprecedensowa akcja militarna skierowana przeciwko własnym obywatelom.
– Wysłali przeciwko robotnikom, Polakom, swoim rodakom 100 tysięcy żołnierzy, 359 czołgów i ponad 30 transporterów opancerzonych. Użyto 180 tysięcy sztuk amunicji przeciwko własnym rodakom. Efekt mógł być tylko jeden – zginęły co najmniej 73 osoby, a jedną czwartą ofiar stanowili nastolatkowie.
Kończąc wystąpienie prezydent nawiązał do współczesnej sytuacji międzynarodowej i podkreślił, że pamięć o bohaterach Poznańskiego Czerwca pozostaje aktualna również dzisiaj.
– Dzisiaj tak głęboko łączymy się stąd, z Poznania, z wszystkimi tymi, którzy walczyli o wolną, niepodległą i suwerenną Europę, dla której zagrożeniem był wówczas Związek Sowiecki, a dzisiaj Rosja.
Podczas swojego wystąpienia Karol Nawrocki poinformował także o podpisaniu inicjatywy ustawodawczej, która zakłada ustanowienie 28 czerwca Dniem Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych. Zaapelował również do wszystkich ugrupowań parlamentarnych o poparcie projektu, podkreślając, że byłby to symboliczny wyraz wdzięczności wobec kombatantów i wszystkich osób walczących o wolną Polskę.
ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z UROCZYSTOŚCI
fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor
Wolność trzeba pielęgnować
Do wydarzeń sprzed siedemdziesięciu lat odnoszono się również podczas kolejnych wystąpień, w których wielokrotnie podkreślano, że wolność wymaga nieustannej troski i odpowiedzialności.
– To jest niezwykły moment, w którym pokolenie wolności może stanąć przed Wami. Dzisiaj trzeba powiedzieć i powtórzyć z wielką wdzięcznością, za to że nas do wolności zanieśliście, że mamy szansę kształtować naszą ojczyznę tak, jak tego chcą Polacy, tak jak tego chcemy my – mówił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jednym z głównych motywów jego wystąpienia była odpowiedź na pytanie, dlaczego to właśnie w Poznaniu rozpoczął się pierwszy masowy bunt przeciwko komunistycznej władzy.
– Dlaczego to się tu zaczyna? Dlaczego Poznań, dlaczego Wielkopolska, dlaczego symbolem polskiej wolności, ale zarazem zwycięstwa jest to stołeczne miasto? Jest to niezwykłe miasto, miejsce, w którym jakbyśmy przełożyli to na język biologii… biolog o genach powie, że to instrukcja koloru oczu, włosów czy cech osobowych. Ale jest taki gen, którego nie znajdziemy pod żadnym mikroskopem, którego nie dojrzymy na żadnym chromosomie. To gen wolności, który u człowieka jest tym głosem, który nie pozwala przyklęknąć, jeżeli ktoś od ciebie żąda rzeczy niesprawiedliwych, niemoralnych i nieuczciwych. Lepiej zginąć na równych nogach, niż żyć w niewoli klęcząc. Największa jego ekspresja jest w Poznaniu i Wielkopolsce – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Minister przypominał również, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze.
– Wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze, trzeba ją pielęgnować. Wolność moja kończy się w tym miejscu, w którym zaczyna się troska o drugiego człowieka – podkreślał.
Nawiązał także do przebiegu wydarzeń z 28 czerwca 1956 roku.
– Z jednej strony robotnicy wierzyli w to, że to ich ochroni, a z drugiej strony oni chcieli przebić się do miejsca, w którym odbywały się targi – dodał.
Hołd dla bohaterów Poznańskiego Czerwca
Podczas uroczystości wielokrotnie podkreślano, że robotnicy walczący w czerwcu 1956 roku upomnieli się nie tylko o lepsze warunki życia, ale również o godność i wolność.
– Wyszli ludzie, którzy mieli odwagę powiedzieć, że człowiek nie może być traktowany jak narzędzie państwa, że praca zasługuje na szacunek, że prawda nie może być zastąpiona propagandą, że wolność jest ważną wartością, której nie da się odebrać – mówił prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.
– Dziś, 70 lat później spoglądamy na tamte wydarzenia z wdzięcznością i pokorą. Wdzięcznością wobec tych, którzy mieli odwagę rozpocząć drogę ku wolności. Pokorą wobec ofiary, jaką ponieśli – podkreślał.
Odniósł się także do historii H. Cegielskiego.
– Patrząc na losy samego Cegielskiego odczuwamy pewien żal. Te zakłady są częścią wielu poznańskich życiorysów, również mojego. Mam jednak nadzieję, że dzięki produkcji uzbrojenia Cegielski będzie mógł wrócić do dawnej świetności – mówił.
„To tutaj wszystko się zaczęło”
Wśród najbardziej poruszających wystąpień znalazły się wspomnienia uczestników Poznańskiego Czerwca.
– Jestem jednym z wielu, którzy zdecydowali się zaprotestować – rozpoczął Andrzej Sporny, przewodniczący Stowarzyszenia Powstańców Poznańskiego Czerwca 1956.
Przypominał, że pierwszym miejscem, w którym zgromadzili się protestujący, była Brama Główna H. Cegielskiego. To właśnie stamtąd robotnicy ruszyli ulicami miasta, a do protestu dołączali pracownicy kolejnych zakładów.
– Na ulice Poznania około godziny 6.00 wyszli zdesperowani pracownicy Cegielskiego. Dołączyli robotnicy ZNTK, MPK, Pometu, Stomilu, Goplany i wielu innych. Brama Główna HCP to centralne miejsce, gdzie zgromadzili się wszyscy. Domagaliśmy się odpowiedniego życia. Wołaliśmy: „Chcemy chleba”, „Precz z komuną”, „Precz z dyktaturą”, „Precz z Ruskimi” – wspominał.
W dalszej części swojego wystąpienia opowiadał o przebiegu walk na ulicach Poznania oraz o szturmie na budynki komunistycznych władz.
– Z gmachu ZUS-u zrzucano aparaturę zagłuszającą zachodnie wiadomości radiowe w języku polskim. Osobiście wraz z grupą demonstrantów udałem się na Kochanowskiego przed gmach UB celem opanowania budynku. Szturmem opanowano więzienie na Młyńskiej. Około godziny 12.00 w rejonie Kochanowskiego pojawiły się czołgi. Dwa zostały rozbrojone przez powstańców, a dziewięć podpalonych – opowiadał.
Na zakończenie zwrócił uwagę na znaczenie pielęgnowania pamięci o wydarzeniach sprzed 70 lat.
– Władza postanowiła zatrzeć pamięć o Poznańskim Czerwcu. Widać, że się nie udało, świadczą o tym te dwa zespolone krzyże, które 28 czerwca 1981 roku postawili robotnicy Cegielskiego ku wieczystej pamięci. Są ludzie, którym przeszkadza pamięć i prawda, chcą likwidacji IPN. Są ludzie, którym publicznie przeszkadza krzyż i Kościół. Są też ludzie, którzy będą bronić tego Kościoła, bo wrogowie Kościoła są wrogami Polski – zakończył.
Do kombatantów zwrócił się również przewodniczący wielkopolskiej „Solidarności”, dziękując im za odwagę oraz przypominając znaczenie Poznańskiego Czerwca dla kolejnych pokoleń.
– Pragnę podziękować kombatantom, tym którzy dziś są z nami obecni, ale i tym, którzy są w sercu i pamięci, których nie ma już z nami, za odwagę i bohaterstwo – mówił Jarosław Lange.
Przypominał, że dla młodych ludzi wydarzenia z 1956 roku są już historią, jednak ich przesłanie pozostaje aktualne.
– Ci, którzy urodzili się po roku 1956, albo młodzi ludzie, którzy przyszli na świat już w wolnej Polsce, o tamtych czasach wiedzą jedynie z historii. Rok 1956, jedenaście lat po II wojnie światowej i trzy lata po śmierci Józefa Stalina, to był mroczny okres terroru. Nie znam lepszego określenia niż to, którego użył prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan – „imperium zła” – przypominał.
Podkreślał, że postulaty robotników wyprzedzały swoją epokę i stały się inspiracją dla późniejszych zrywów wolnościowych.
– Walczyliście z bronią w ręku i ginęliście. Domaganie się wolnych wyborów, wolności i demokracji pojawiło się już w 1956 roku – mówił.
Na zakończenie swojego wystąpienia Jarosław Lange przypomniał hasła, które towarzyszyły protestującym, podkreślając, że to właśnie Poznański Czerwiec zapoczątkował kolejne zrywy wolnościowe w Polsce.
– Chcemy Polski katolickiej, nie bolszewickiej. Chcemy Boga. To tutaj wszystko się zaczęło. Potem były kolejne miasta, kolejne daty, a później przyszła wolność – zakończył.
Podczas uroczystości przypomniano również, że Poznańskie Krzyże, odsłonięte w 1981 roku na placu Adama Mickiewicza, zostały wykonane przez robotników H. Cegielskiego. Zwieńczeniem obchodów w Auli UAM było podpisanie Porozumienia Poznańskiego przez obecnych prezydentów.
„Gen wolności”
Po zakończeniu oficjalnych uroczystości przed Pomnikiem Poznańskiego Czerwca 1956 z dziennikarzami spotkał się minister obrony narodowej. Nawiązując do swojego wcześniejszego wystąpienia ponownie mówił o „genie wolności”, który – jego zdaniem – od pokoleń wyróżnia mieszkańców Poznania i Wielkopolski.
Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z dziennikarzami, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor
– Poznań, Wielkopolska ma gen wolności i to jest najważniejsze. To przesłanie, które płynie z tego genu wolności, z pragnienia miłości do wolności, ale też ciężkiej pracy, którą zawsze trzeba mieć w sobie, żeby o tę wolność zadbać, z najlepszym przesłaniem jakie można stąd, z Poznania, spod dwóch krzyży na placu Mickiewicza przesłać – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Obchody również poza oficjalnym programem
Obchodom 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca towarzyszyły także wydarzenia organizowane poza oficjalnym programem miejskich uroczystości. Jednym z nich była konferencja „Europa pamięci i tożsamości – przeszłość Europy, przyszłość Unii”, przygotowana przez środowiska prawicowe. Spotkanie podzielono na trzy panele poświęcone przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Europy. Organizatorzy chcieli stworzyć przestrzeń do rozmowy o historii, współczesności oraz przyszłości Europy w kontekście wydarzeń z czerwca 1956 roku.
– Pokazuje to, że wiele osób, zarówno młodszych, jak i starszych, potrafi się zgromadzić w jednym miejscu i podyskutować zarówno na panelach o przyszłości, teraźniejszości i przeszłości w kontekście wydarzeń czerwcowych, ale też przerwy pokazują, że ta dyskusja może być bardzo żywa – mówi Klaudia Strzelecka, radna Prawa i Sprawiedliwości.
Dzień przed głównymi uroczystościami kwiaty przed Pomnikiem Poznańskiego Czerwca 1956 złożyli również były premier Mateusz Morawiecki oraz europosłanka Konfederacji Anna Bryłka. W jej ocenie wydarzenia z czerwca 1956 roku stały się początkiem kolejnych wystąpień przeciwko komunistycznej władzy w Polsce.
– Zainicjowały antykomunistyczny zryw, były inspiracją dla kolejnych protestujących miast, stąd te wszystkie daty, które widnieją na krzyżach – mówi Anna Bryłka.
Europosłanka Konfederacji składa kwiaty przed pomnikiem Czercwa ’56, fot. Stanisław Mazurczak/Radio Meteor
Podkreślała również, że uczestnikom robotniczego protestu przyświecały nie tylko postulaty społeczne i polityczne, ale także wartości chrześcijańskie.
– Rok temu bardzo pięknie powiedział o tym jeden z kombatantów. Wspominał, że oni walczyli również o chrześcijańskie wartości w życiu publicznym – dodaje Anna Bryłka.
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!
Listopadowa pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie. Jednak w pierwszym wydaniu Studenckiego Magazynu Miejskiego w tym miesiącu staramy się przegonić jesienną chandrę. Naszym […]
24 stycznia 2023 roku Fernando Santos oficjalnie objął stery w reprezentacji Polski w piłce nożnej. Przybycie tego doświadczonego szkoleniowca przez wielu było […]
14-letni Kuba Jeżak W ostatnim w tym roku akademickim Studenckim Magazynie Miejskim gościliśmy Kubę Jeżaka. Młody poznański perkusista ma szansę wystąpić niebawem […]