Incydent na Osiedlu Maltańskim. Spadł element rozbieranej konstrukcji na posesję

Podwórko jednej z posesji na Osiedlu Maltańskim, fot. Małgorzata

Incydent na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Fragment komina miał spaść na sąsiednią posesję podczas prac wyburzeniowych. Mieszkańcy wezwali policję, jednak funkcjonariusze nie pojawili się na miejscu. Teraz zapowiadają złożenie zawiadomienia i zwracają uwagę na odległość, w jakiej prowadzone są prace od ich domu.

Incydent na Osiedlu Maltańskim. Fragment komina spadł na posesję

Podczas prowadzonych prac wyburzeniowych na Osiedlu Maltańskim element rozbieranej konstrukcji miał spaść na teren jednej z sąsiednich posesji. Do zdarzenia miało dojść około godziny 15. Mieszkańcy posesji zgłosili zdarzenie na numer alarmowy 112. Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, funkcjonariusze nie pojawili się jednak na miejscu.

Jak przekazują nam mieszkańcy, sytuacja wzbudziła ich poważne obawy. Według ich relacji prace wyburzeniowe prowadzone są w bezpośrednim sąsiedztwie ich działki, a część konstrukcji miała runąć w kierunku ich posesji. Mieszkańcy zwracają również uwagę na kwestię odległości prowadzonych prac od granicy działki i pytają o ich zgodność z przepisami.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy policję.

– Zgłoszenie wpłynęło telefonicznie na numer 112. Zgłaszający poinformował, że na jego teren spadł element rozbieranej konstrukcji z miejsca, w którym prowadzone były prace wyburzeniowe. Operator numeru 112 poinformował o możliwych konsekwencjach prawnych oraz przekazał, że jeśli zgłaszający czuje się poszkodowany, może złożyć zawiadomienie w komisariacie. Na miejscu nie było interwencji policji – mówi Radiu Meteor podkom. Anna Klój z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.

Mieszkańcy przedstawiają natomiast inną relację dotyczącą kontaktu z policją. Jak twierdzą, po zgłoszeniu mieli otrzymać telefon z informacją, że przebywają na posesji „na własną odpowiedzialność”, a funkcjonariusze nie przyjadą na miejsce.

Mieszkańcy zapowiadają zawiadomienie

Fragment komina miał spaść na podwórko posesji znajdującej się bezpośrednio przy terenie prowadzonych prac. Zdarzenie miało mieć miejsce tuż za ścianą domu, w czasie gdy na terenie rozbiórki pracowała koparka.

– Spadł tam fragment komina na podwórko, zaraz za ścianą domu. Był huk. Działała tam koparka, są nagrania, ale na razie ich nie dostaliśmy – relacjonuje Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.

Jak przekazuje nam Waszkiewicz, mieszkaniec posesji ma złożyć zawiadomienie w komisariacie. Teren posesji należy do osób, które nie są członkami Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, jednak biorą udział w protestach.

„Całe szczęście, że nikogo tam nie było”

O szczegółach zdarzenia opowiedziała nam właścicielka posesji na Osiedlu Maltańskim.

– Trwają prace rozbiórkowe domu za mną i w pewnym momencie koparka wyburzyła komin. Był on wielkości około dwóch metrów. Część komina zleciała na teren rozbiórkowy, ale część jest też u nas. Całe szczęście, że nikogo tam nie było, bo zazwyczaj pies tam przebywa, ja pranie wieszam – opowiada Radiu Meteor pani Małgorzata, właścicielka posesji na Osiedlu Maltańskim.

Komin przed rozbiórką, fot. Małgorzata

Jak mówi pani Małgorzata, przed rozpoczęciem rozbiórki nie otrzymała żadnej informacji o planowanych pracach. Dodatkowe obawy wzbudziły znajdujące się w pobliżu słupy energetyczne.

– Przechodzą tam słupy energetyczne, które się zatrzęsły. Była obawa, że zaraz się przewrócą i nas porazi prąd – dodaje.

Jak relacjonuje mieszkanka, po zdarzeniu na posesji miały powstać straty materialne. Wskazuje między innymi na połamane kwiaty. Jak mówią mieszkańcy, w momencie wyburzania było słychać huk.

Na koniec pani Małgorzata zwraca uwagę na sposób prowadzenia prac przez ekipę wyburzeniową.

– Panowie z ekipy wyburzeniowej nie dbają o ludzi, którzy mieszkają wokoło, ani o siebie. Robiąc takie wyburzenia tak wysoko, powinni mieć chociaż kaski – kończy.

Wątpliwości dotyczą odległości od budynku

Wątpliwości mieszkańców dotyczą również odległości pomiędzy prowadzonymi pracami a znajdującym się w pobliżu budynkiem.

– Sprawdzano odległość między posesją a terenem rozbiórkowym. Nie zachowano odległości, którą określa prawo – dodaje prezes Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.

Przepisy dotyczące prowadzenia robót rozbiórkowych określają jasne zasady wyznaczania strefy niebezpiecznej. Minimalna odległość terenu rozbiórki od istniejącego budynku powinna wynosić 1/10 wysokości rozbieranego obiektu, jednak nie mniej niż 6 metrów. W przypadku opisywanej posesji odległość ta ma wynosić około 4 metrów.

Do sprawy odniósł się również Marcin Czachor, pełnomocnik mieszkańców. Potwierdził nam, że informacje dotyczące kontaktu z policją dotarły również do niego. Nie chciał jednak komentować samego zdarzenia.

Próbowaliśmy skontaktować się także z prawnikiem strony kościelnej, Jackiem Masiotą. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Firma wyburzeniowa prowadzi prace od poniedziałku do piątku, z okazjonalnymi przerwami.

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!