
Fragment komina miał spaść na sąsiednią posesję podczas prac wyburzeniowych na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Mieszkańcy wezwali policję, jednak funkcjonariusze nie pojawili się na miejscu. Teraz zapowiadają złożenie zawiadomienia i zwracają uwagę na odległość, w jakiej prowadzone są prace od ich domu.
Fragment komina spadł na posesję
Podczas prowadzonych prac wyburzeniowych na Osiedlu Maltańskim element rozbieranej konstrukcji miał spaść na teren jednej z sąsiednich posesji. Mieszkańcy posesji zgłosili zdarzenie na numer alarmowy 112. Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, funkcjonariusze nie pojawili się jednak na miejscu.
Jak przekazują nam mieszkańcy, sytuacja wzbudziła ich poważne obawy. Według ich relacji prace wyburzeniowe prowadzone są w bezpośrednim sąsiedztwie ich działki, a część konstrukcji miała runąć w kierunku ich posesji. Mieszkańcy zwracają również uwagę na kwestię odległości prowadzonych prac od granicy działki i pytają o ich zgodność z przepisami.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy policję.
– Zgłoszenie wpłynęło telefonicznie na numer 112. Zgłaszający poinformował, że na jego teren spadł element rozbieranej konstrukcji z miejsca, w którym prowadzone były prace wyburzeniowe. Operator numeru 112 poinformował o możliwych konsekwencjach prawnych oraz przekazał, że jeśli zgłaszający czuje się poszkodowany, może złożyć zawiadomienie w komisariacie. Na miejscu nie było interwencji policji – mówi Radiu Meteor podkom. Anna Klój z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
Mieszkańcy przedstawiają natomiast inną relację dotyczącą kontaktu z policją. Jak twierdzą, po zgłoszeniu mieli otrzymać telefon z informacją, że przebywają na posesji „na własną odpowiedzialność”, a funkcjonariusze nie przyjadą na miejsce.
Mieszkańcy zapowiadają zawiadomienie
Fragment komina miał spaść na podwórko posesji znajdującej się bezpośrednio przy terenie prowadzonych prac. Zdarzenie miało mieć miejsce tuż za ścianą domu, w czasie gdy na terenie rozbiórki pracowała koparka.
– Spadł tam fragment komina na podwórko, zaraz za ścianą domu. Był huk. Działała tam koparka, są nagrania, ale na razie ich nie dostaliśmy – relacjonuje Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
Jak przekazuje nam Waszkiewicz, mieszkaniec posesji ma złożyć zawiadomienie w komisariacie. Teren posesji należy do osób, które nie są członkami Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, jednak biorą udział w protestach.
Wątpliwości mieszkańców dotyczą również odległości pomiędzy prowadzonymi pracami a znajdującym się w pobliżu budynkiem.
– Sprawdzano odległość między posesją a terenem rozbiórkowym. Nie zachowano odległości, którą określa prawo – dodaje prezes Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
Przepisy dotyczące prowadzenia robót rozbiórkowych określają jasne zasady wyznaczania strefy niebezpiecznej. Minimalna odległość terenu rozbiórki od istniejącego budynku powinna wynosić 1/10 wysokości rozbieranego obiektu, jednak nie mniej niż 6 metrów. W przypadku opisywanej posesji odległość ta ma wynosić około 4 metrów.
Do sprawy odniósł się również Marcin Czachor, pełnomocnik mieszkańców. Potwierdził nam, że informacje dotyczące kontaktu z policją dotarły również do niego. Nie chciał jednak komentować samego zdarzenia.
Próbowaliśmy skontaktować się także z prawnikiem strony kościelnej, Jackiem Masiotą. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Firma wyburzeniowa prowadzi prace od poniedziałku do piątku, z okazjonalnymi przerwami.
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!