Na świecie istnieje dziś ponad sto terytoriów spornych. To „szare strefy” – miejsca, gdzie granice nie są liniami ciągłymi, lecz punktami zapalnymi. Jedną z nich jest Sahara Zachodnia, proklamowana przez rdzennych mieszkańców jako Saharyjska Arabska Republika Demokratyczna (SARD) i nazywana „ostatnią kolonią Afryki”. Obszar ten, leżący na obrzeżach największej gorącej pustyni świata, graniczy z Marokiem, Algierią, Mauretanią oraz Oceanem Atlantyckim.
Rdzennymi mieszkańcami tego regionu są koczownicze plemiona berberyjsko-arabskie (Saharyjczycy), których dialekt i kultura wskazują największe pokrewieństwo z ludnością Mauretanii. W większości wyznają islam sunnicki. W dawnych kronikach „słynęli ze swojej wojowniczości, odwagi, nawet okrucieństwa”.

Okres kolonialny i narodziny Frontu Polisario
Sahara Zachodnia pozostawała kolonią hiszpańską od konferencji berlińskiej w 1885 roku. Przez dekady stanowiła dla Madrytu zapomniane tereny, dopóki w 1947 roku nie odkryto na jej terenach wielkich złóż fosforytów – surowca niezbędnego przy produkcji nawozów sztucznych. Odkrycie to natychmiast zwiększyło znaczenie regionu. W 1973, przy logistycznym wsparciu Libii i Algierii, Saharyjczycy utworzyli niepodległościowy Ludowy Front Wyzwolenia As-Sakijja al-Hamra i Rio de Oro (Front Polisario), rozpoczynając kampanię antyhiszpańską.
Front Polisario był uznawany za organizację radykalnie lewicową, wręcz komunistyczną – mimo że islamską. W realiach zimnej wojny wizja lewicowego państwa nad Atlantykiem była dla USA i Francji nie do zaakceptowania. Kiedy w połowie lat 70. schorowany dyktator Francisco Franco wycofał się z władzy, Madryt rozpoczął przygotowywania do opuszczenia kolonii i zorganizowania plebiscytu niepodległościowego. Sąsiedzi – Maroko i Mauretania – poczuli jednak historyczną szansę na powiększenie swoich terytoriów.
Roszczenia „Wielkiego Maroko”
Rabat uzasadniał swoje roszczenia realiami z XVII i XVIII wieku, twierdząc, że koczownicze plemiona składały wówczas hołd lenny sułtanom Maroka. W rzeczywistości zdarzało się, że dla spokoju wodzowie koczowniczych plemion uznawali zwierzchność marokańskiego sułtana, jednak bardziej jako władcy religijnego, niż politycznego. Po uzyskaniu niepodległości w 1956 roku w Maroku narodziła się doktryna „Wielkiego Maroka”. Zakładała ona wchłonięcie nie tylko Sahary Zachodniej (Hiszpańskiej), lecz także Mauretanii, fragmentów Mali i Algierii. Imperialne ambicje doprowadziły w 1963 roku do tzw. wojny piaskowej z Algierią, zakończonej powrotem do statusu quo, ale utrwalając wzajemną wrogość państw.
W 1974 roku Maroko i Mauretania zwróciły się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze o rozstrzygnięcie statusu terytorium Sahary Zachodniej. Wydana w październiku 1975 roku opinia doradcza okazała się jednak dla Rabatu niekorzystna. MTS odrzucił roszczenia Maroka do suwerenności nad tym obszarem i poparł prawo jego mieszkańców do samostanowienia.
Król Hassan II zignorował ją. W orędziu telewizyjnym twierdził, że trybunał przyznał mu rację i mówił: „Mamy dowody na to, że ta ziemia należy do nas i że Sahara jest nasza, jeśli ktokolwiek spyta. Dlatego też, drogi ludu, mamy tylko jedno wyjście: musimy rozpocząć Zielony Marsz! Z północy na południe Maroka. Ze wschodu na zachód. Musimy, drogi ludu, stanąć jak jeden mąż, by odzyskać nasza Saharę, by zachować nasze więzy krwi”. Jednocześnie kłamał, że trybunał Haski wydał pozytywną dla niego opinię, a sami Saharyjczycy potwierdzili sympatię wobec Maroka. Stwierdził również, że jeśli front POLISARIO zaatakuje marsz: „Dla nas oni są przemytnikami. Zjemy ich”.

Inwazja rozpoczęła się w rzeczywistości już 31 października 1975 roku, gdy marokańskie kolumny pancerne wkroczyły na północny wschód Sahary Zachodniej. Następnie 6 listopada 1975 roku 350 tysięcy marokańskich cywilów – w większości ubogich ochotników niosących w dłoniach Koran, portrety monarchy oraz flagi marokańskie, francuskie i amerykańskie – ruszyło w Zielonym Marszu. Za cywilami idącymi, w rzekomo pokojowym, marszu, jechały amerykańskie ciężarówki i postępowały regularne oddziały wojska. Gdy cywile przekroczyli punkt graniczny i wycofali się, do akcji wkroczyła armia. Doszło do brutalnych represji na Saharyjczykach. Według relacji miejscowej ludności i organizacji zajmujących się prawami człowieka, ludność bombardowano napalmem i białym fosforem, niszczono domy, porywano ludzi. Stacjonujące w garnizonach wojska hiszpańskie bezczynnie obserwowały zbrodnie.
Madryt formalnie zrzekł się administracji nad tym obszarem 14 listopada 1975 roku na mocy trójstronnych porozumień madryckich. Terytorium Sahary Zachodniej, w tajemnicy przed rdzenną ludnością, rozdzielono między Maroko i Mauretanię. W zamian Hiszpania zagwarantowała sobie 35% udziałów w saharyjskich kopalniach fosforytów oraz 20-letnie licencje na połów ryb na saharyjskich łowiskach. Porozumienie to, jako sprzeczne z prawem międzynarodowym, nie zostało uznane przez ONZ ani przez Organizację Jedności Afryki. Mimo to społeczność międzynarodowa nie podjęła realnych działań. Zachód z ulgą przyjął fakt, że u wybrzeży Atlantyku nie powstanie kolejne socjalistyczne państwo, sprzymierzone z Algierią i blokiem wschodnim.

Front Polisario przeniósł bazy do Algierii i rozpoczął wojnę partyzancką. Do 1979 roku saharyjskie rajdy pustynne wyczerpały militarnie i finansowo Mauretanię, zmuszając ją do podpisania pokoju, a nawet uznania Sahary Zachodniej za państwo.
Tymczasem armia marokańska ponosiła ciężkie straty w starciach z jednostkami Polisario. W szczytowym momencie partyzanci kontrolowali blisko 80% obszaru, spychając siły marokańskie. Zdając sobie sprawę z niemożności wygrania wojny manewrowej, Maroko – przy wsparciu Francji, USA i Izraela – postanowiło wznieść system umocnień w postaci ponad 2700 km wałów, pól minowych i radarów, stanowiących najdłuższy mur militarny na świecie.
Bezpośredni konflikt zbrojny trwał do 1991 roku, kiedy przy wsparciu ONZ, zawarto rozejm i powołano misję pokojową MINURSO. Jej głównym celem było zorganizowanie obiecanego referendum niepodległościowego. Przez kolejne trzy dekady do plebiscytu nie dopuszczono, Rabat robił wszystko, żeby zablokować jego organizację. Źródła podają, że misja kosztuje rocznie około 70 milionów dolarów. W ocenie wielu obserwatorów i samych Saharyjczyków MINURSO wykazuje się biernością, realnie niewiele robi dla lokalnej ludności, jednocześnie przymykając oko na działania i naruszenia ze strony Maroka.
Sytuacja w obozach Tinduf i na terenach okupowanych
Dziś Maroko kontroluje około 80% terytorium Sahary Zachodniej. W tym całe wybrzeże oraz kluczowe zasoby naturalne. Tak zwana Wolna Strefa”, kontrolowana przez Front Polisario, to jedynie wąski pas ziemi w głębi pustynnego lądu.
Serce saharyjskiej państwowości bije w algierskim regionie Tinduf, gdzie w czterech wielkich obozowiskach dla uchodźców żyje ponad 170 tysięcy osób. Mimo izolacji i biedy Saharyjczycy stworzyli tam sprawnie działający system administracyjny. Na mocy konstytucji z 1976 roku funkcjonuje parlament (Saharyjska Rada Narodowa) oraz rząd z premierem. Głową państwa i zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent, który z mocy ustawy zasadniczej pełni jednocześnie funkcję sekretarza generalnego Frontu Polisario, wybieranego na powszechnym zjeździe tej organizacji. Unikalnym zjawiskiem jest powszechny alfabetyzm oraz dominująca rola kobiet w zarządzaniu lokalnymi wspólnotami.
Na obszarach okupowanych Rabat prowadzi konsekwentną kolonizację i „marokanizację”. Poprzez subwencje podatkowe i dopłaty sprowadzono tysiące osadników z północy, trwale zmieniając strukturę etniczną. Wszelkie manifestacje tożsamości saharyjskiej są dławione przez marokańskie służby bezpieczeństwa poprzez aresztowania, inwigilację i wyroki wieloletniego więzienia – mimo formalnej obecności personelu ONZ.

Na arenie dyplomatycznej saharyjskie dążenia do niepodległości są jednak zazwyczaj ignorowane. W latach 80. i 90. SARD była uznawana przez ponad 80 państw. Obecnie natomiast liczba stolic utrzymujących to stanowisko zmalała do około 40. Maroko skutecznie neutralizuje poparcie dla Saharyjczyków za pomocą inwestycji i umów handlowych. SARD pozostaje także pełnoprawnym członkiem Unii Afrykańskiej, co w 1984 roku skłoniło Maroko do demonstracyjnego opuszczenia organizacji na 33 lata.
Kwestia statusu prawnego Sahary Zachodniej uwidacznia różnice między orzecznictwem międzynarodowym a pragmatyką relacji dwustronnych. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, kluczowe znaczenie ma opinia doradcza Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 1975 roku. Potwierdza ona prawo rdzennej ludności do samostanowienia. W podobnym duchu orzeka Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który w kolejnych wyrokach (m.in. w 2016, 2018 i 2024 roku) wskazywał, że umowy gospodarcze i rybackie zawierane przez Unię Europejską z Marokiem nie mogą obejmować terytorium Sahary Zachodniej ani jej wód przybrzeżnych bez wyraźnej zgody narodu saharyjskiego. Krytycy zarzucają unijnym instytucjom stosowanie podwójnych standardów, zestawiając restrykcyjną politykę wobec produktów z izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu z wieloletnią praktyką handlową z administracją marokańską na spornym obszarze. Komisja Europejska argumentuje, że obie sytuacje wynikają z innych uwarunkowań geopolitycznych i formalnoprawnych.
Na stanowisko państw zachodnich decydujący wpływ mają względy strategiczne i bezpieczeństwa. Francja od dekad pozostaje kluczowym partnerem politycznym i gospodarczym Maroka w Europie. Paryż regularnie sprzeciwia się rozszerzeniu mandatu misji MINURSO o komponent monitorowania praw człowieka, argumentując potrzebę utrzymania stabilności w regionie oraz współpracę w zakresie zwalczania terroryzmu i kontroli migracji.
Stan obecny i perspektywy na przyszłość
Natomiast Stany Zjednoczone traktują Maroko jako swojego najstarszego sojusznika traktatowego w świecie arabskim i strategicznego partnera w Afryce Północnej. Przełom w polityce Waszyngtonu nastąpił w grudniu 2020 roku w ramach Porozumień Abrahamowych. W zamian za normalizację relacji dyplomatycznych Maroka z Izraelem, administracja Donalda Trumpa podpisała proklamację uznającą zwierzchnictwo Rabatu nad Saharą Zachodnią.
Krok Stanów Zjednoczonych wpłynął na dynamikę dyplomatyczną w Europie. Niemcy, Hiszpania, Francja, a od jesieni 2025 roku oficjalnie także Polska, uznały marokański plan autonomii z 2007 roku za „poważną, realistyczną i wiarygodną podstawę” do rozwiązania sporu pod przewodnictwem ONZ.
Marokańska propozycja zakłada przyznanie regionowi szerokich kompetencji samorządowych (w tym w obszarach administracji lokalnej, gospodarki i edukacji) przy jednoczesnym zachowaniu suwerenności Rabatu nad obronnością, polityką zagraniczną i systemem konstytucyjnym. Z kolei Front Polisario i wspierająca go Algieria, odrzucają ten projekt, podtrzymując postulat przeprowadzenia bezpośredniego referendum niepodległościowego z opcją pełnego samostanowienia, powołując się na zasadę nienaruszalności granic postkolonialnych, stanowiącą również oficjalną doktrynę Unii Afrykańskiej.
W tym starciu interesów prawo Saharyjczyków do samostanowienia ustępuje miejsca polityce Maroka i zachodnich mocarstw. Ich los wciąż pozostaje zawieszony między wojskowym murem na pustyni a obozami w Tindufie, a Sahara Zachodnia nadal pozostaje ostatnią kolonią Afryki.
Autorka: Maria Kocikowska