Zdobywca wielu prestiżowych nagród, w tym Tony Awards oraz Grammy Awards, czyli musical pod tytułem ,,Hadestown” stale przyciąga nowych widzów. W londyńskim Lyric Theatre zapełniona po brzegi widownia sprawiała wrażenie usatysfakcjonowanej. Co naprawdę zachwyca, a co może nie w pełni sprostać oczekiwaniom?
W tym roku miałam okazję zobaczyć musical pod tytułem ,,Hadestown” w Londynie. To wielokrotnie nagradzana sztuka wyreżyserowana przez Rachel Chavkin. Libretto (tekst literacki będący podstawą dzieł sceniczno-muzycznych) zostało napisane przez Anaïs Mitchell. Historię oparto na mitologii greckiej, przy jednoczesnym wprowadzeniu wielu modyfikacji. Nie jestem wielką fanką musicali, a perspektywa miejsc na balkonie sprawiła, że miałam wątpliwości, czy ,,Hadestown” zdobędzie moje uznanie. Jednak pewne aspekty tej sztuki naprawdę wywarły na mnie wielkie wrażenie.
Miłość bezgraniczna
Ten musical oparto na historii Orfeusza i Eurydyki, znanej z mitologii greckiej. Od początku wprowadzono jednak wiele modyfikacji. Tytułowe Hadestown nie jest krainą umarłych, a raczej industrialnym miejscem, symbolizującym kapitalizm. Eurydyka (Bethany Antonia) spotyka w nim Orfeusza (Marley Fenton), który podobnie jak w mitach posiada wielki talent muzyczny oraz bez pamięci się w niej zakochuje. Początkowo zakochani pragną wspólnie opuścić miasto.
Nie patrz za siebie
W tej wersji scenicznej Eurydyka nie zostaje ukąszona przez żmiję. Sama podejmuje decyzję przyjęcia pracy z rąk władcy – Hadesa (Alastair Parker). Ponieważ doskwierał jej głód, a Hades obiecywał jej bezpieczeństwo. Zdruzgotany Orfeusz postanawia ją wydostać. Podobnie jak w mitologii greckiej na drodze ku odzyskaniu ukochanej pomaga mu jego dar muzyczny. Jego gra i śpiew urzeka wpływową Persefonę (Rachel Adedeji). Dalsze losy Orfeusza i Eurydyki przebiegają podobnie jak w micie. Pojawia się również motyw zapętlenia tej historii, co może podkreślać jej ponadczasowość.
Genialna muzyka na żywo
Moim zdaniem największym atutem musicalu ,,Hadestown” jest folkowo-bluesowa muzyka grana na żywo (orkiestracja: Michael Chorney, Todd Sickafoose; kierownictwo muzyczne: Liam Robinson). Nie mniej jednak należy także docenić inteligentną pracę świateł (Bradley King). Śpiew w moim odczuciu był raczej dobry. Kostiumy (Michael Krass) były różnorodne. Moją uwagę przykuły szczególnie stylizacje Persefony. Inne z kostiumów nie zrobiły na mnie aż tak wielkiego wrażenia. Mimo, że scena nie była duża, bardzo dobrze się sprawdziła. Posiadała zapaść, która była doskonałym dodatkiem do tej historii.
Mniej udane elementy ,,Hadestown”
Teksty piosenek były dość proste. Myślę, że nie każdego porwą. Nie był to raczej atut tego show. Jeśli chodzi o choreografię dla tancerzy (David Neumann), to nie do końca sprostała ona moim oczekiwaniom. Ruchy były niespecjalnie różnorodne. Kroki często się powtarzały, ale też nie były dla mnie wystarczająco ciekawe. Być może jestem zbyt krytyczna, ale tak to odebrałam. Widowisko można by również wzbogacić o więcej pięknych rekwizytów.
Podsumowując moim zdaniem są aspekty ,,Hadestown”, które można by udoskonalić, ale przeważały u mnie pozytywne wrażenia. Nie żałowałam wydanych na ten musical 30 funtów. Oczywiście miejsca o lepszej widoczności mogą być droższe. Sztuka trwa około dwie i pół godziny razem z przerwą. Jest przeznaczona dla osób powyżej 8 roku życia. Polecam zobaczenie ,,Hadestown” przy okazji zwiedzania Londynu!
Autorka: Zuzanna Turkiewicz
Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj.