Mówisz Droga Dębińska, myślisz zwycięstwo. Warta Poznań wygrywa z Arką Gdynia

Warta Poznań w końcu rozegrała mecz przed własną publicznością i zrobiła to w najlepszy możliwy sposób. Zieloni pokonali Arkę Gdynia 3:0, prezentując się zdecydowanie lepiej od rywala. Bramki Antoniego Młynarczyka, Kacpra Szymanka oraz Aleksandra Wołczka zapewniły gospodarzom trzy punkty i pozwoliły im umocnić się w czołówce Betclic 1. Ligi. 

fot. Paweł Rosolski, źródło: Strona na Facebooku Warty Poznań

Warta Poznań wreszcie u siebie

Warta dotychczas rozgrywała wszystkie mecze ligowe w tym sezonie w roli gościa. Stadion Zielonych przechodził remont, który pozwolił uzyskać licencję na grę na „Ogródku” w Betclic 1. Lidze. Między innymi dostawiono nową trybunę, zamontowano system podgrzewania murawy oraz zbudowano strefę Bittersweet, czyli nowego właściciela klubu.

Przez to ostatnie siedem spotkań Zieloni rozegrali w roli gościa. Zdołali wywieźć w sumie dziewięć punktów z boisk rywali. Taka liczba oczek z pewnością jest zadowalająca dla podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka. Udało się zdobyć punkty między innymi w Gdańsku czy Niecieczy, czyli na stadionach, na których jeszcze rok temu można było oglądać mecze PKO BP Ekstraklasy.

Pierwszym domowym rywalem Poznaniaków była Arka Gdynia, czyli trzeci ze spadkowiczów z Ekstraklasy. Zespół z Gdyni przed tym spotkaniem zajmował piąte miejsce w tabeli i miał na koncie 11 punktów.

Nie jest nową sprawą, że jak Warta gra mecz w „Ogródku” to miejsca zapełniają się do ostatniego. Tak było również tym razem i podopieczni trenera Tokarczyka mogli liczyć na ogromne wsparcie kibiców.

Mocny początek Zielonych

Trener Tokarczyk zaskoczył obserwatorów tego spotkania już przed jego rozpoczęciem. W pierwszym składzie wystawił zaledwie jednego nominalnego stopera, którym był Oleksandr Azatsky. Miejsce obok niego zajęli Bartosz Lelito oraz Karol Kaleta, czyli odpowiednio nominalny defensywny pomocnik oraz lewy wahadłowy. Trener zdecydował się na taki ruch pomimo tego, że na ławce miał dostępnych do gry między innymi Dmitrija Avdeeva oraz Kacpra Lepczyńskiego. Jak jednak pokazał czas, Tokarczyk trafił w dziesiątkę.

Od pierwszego gwizdka przeważała Warta. Zieloni lepiej wyglądali od Arki w wielu aspektach, szczególnie w ataku pozycyjnym, organizacji gry obronnej oraz wysokim pressingu. Pierwszą groźną sytuację stworzyli w 18. minucie, kiedy Jakub Apolinarski podał piłkę wzdłuż bramki, jednak nikt nie zdołał jej skierować do siatki. Bardzo aktywny był Antoni Młynarczyk, który w 23. i 27. minucie oddał groźne strzały, ale nie udało się ich zamienić na gola. Więcej szczęścia miał w 40. minucie. Jan Niedzielski odebrał piłkę przed polem karnym i podał ją właśnie do Młynarczyka, który zdobył premierową bramkę na „Ogródku” w sezonie 2026/27. W pierwszej połowie Arka nie zdołała oddać nawet jednego strzału na bramkę Leo Przybylaka.

fot. Paweł Rosolski, źródło: Strona na Facebooku Warty Poznań

Dalszy koncert

Druga połowa zaczęła się od pierwszego celnego strzału gości. Wprowadzony z ławki Natan Dzięgielewski trafił jednak prosto w Przybylaka. W 60. minucie na placu gry pojawił się Kacper Szymanek, który treningi z Wartą rozpoczął dopiero w czwartek. Już minutę po wejściu mógł pokonać Grobelnego, jednak były bramkarz Zielonych dobrze interweniował. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 67. minucie Szymanek podał piłkę przed polem karnym do Mateusza Stanka. Ten mu ją odegrał, a zawodnik wypożyczony z Motoru Lublin zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W końcówce meczu oba zespoły miały już mniej sytuacji. W doliczonym czasie gry wprowadzony z ławki Jakub Kendzia znalazł się w dobrej sytuacji, jednak po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybił obrońca gości, Dawid Gojny. Na ozdobę spotkania trzeba było czekać do samego końca. Karol Łysiak podał piłkę do Aleksandra Wołczka, który minął kilku rywali i swoim strzałem nie pozostawił żadnych złudzeń Grobelnemu. Zawodnik wypożyczony ze Śląska Wrocław ustalił wynik spotkania na 3:0 dla gospodarzy.

Za całe spotkanie na pewno warto pochwalić Bartosza Lelito, który grając na nowej dla siebie pozycji, był nie do przejścia. Na wyróżnienie zasługuje również Karol Łysiak, który jest prawdziwym liderem środka pola, oraz Antoni Młynarczyk, który robił dużo wiatru, potrafiąc przełożyć go na liczby.

Historia podobna jak przed rokiem

W ubiegłym sezonie Warta Poznań także musiała czekać do 7. kolejki, aby rozegrać pierwszy mecz domowy. Wtedy Zieloni pokonali Zagłębie Sosnowiec 1:0. To spotkanie zapoczątkowało serię dziesięciu meczów ligowych bez porażki, która w dużej mierze pozwoliła wywalczyć awans do pierwszej ligi.

Dzisiaj Warta zajmuje piąte miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi. Ma na koncie 12 punktów, co przed rozpoczęciem kampanii Zieloni z pewnością wzięliby w ciemno. Warto zaznaczyć, że to miejsce jest w pełni zasłużone. Warta gra jedną z ładniejszych dla oka piłek na zapleczu Ekstraklasy, a w niektórych spotkaniach brakowało jedynie skuteczności, przez co nie udało się zdobyć kolejnych punktów. Kibice Zielonych z pewnością mogą patrzeć optymistycznie na kolejne mecze. Ich jedynym zmartwieniem może być to, czy żaden lepszy klub nie zdecyduje się „podebrać” trenera Macieja Tokarczyka.

Kolejna okazja, aby zobaczyć Warciarzy na „Ogródku”, już w piątek. Zieloni podejmą Puszczę Niepołomice. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godzinę 18:00.

fot. Paweł Rosolski, źródło: Strona na Facebooku Warty Poznań

Maciej Chwaliński

***

Po więcej ciekawych tekstów ze świata sportu zapraszamy tutaj -> Planeta Sportu