Pierwsze trofeum już w gablocie. Lech z Superpucharem!

Po przegranych finałach w 2022 i 2025 roku Lech Poznań po dziesięciu latach ponownie sięgnął po Superpuchar Polski. Mistrzowie zeszłego sezonu Ekstraklasy pokonali Górnika Zabrze 3:1. Lechici pokazali się z bardzo dobrej strony, ale mimo porażki również w grze Zabrzan można było znaleźć kilka pozytywów. Spotkanie odbyło się jednak w cieniu kontrowersyjnych działań PZPN-u.

źródło: lechpoznan.pl/ fot. Przemysław Szyszka

Miało nie być meczu w Poznaniu

Kilka tygodni temu PZPN ogłosił, że mecz o Superpuchar Polski odbędzie się nie, jak dotychczas, na stadionie mistrza Polski, lecz we Wrocławiu na Tarczyński Arena. Decyzja spotkała się z dezaprobatą zarówno kibiców, jak i władz obu klubów. Ostatecznie związek wycofał się ze swojego pomysłu i finał rozegrano w Poznaniu. Kibice już od pierwszych minut „pozdrowili” PZPN, a sympatycy Lecha zaprezentowali wymowną oprawę.

Lech, jak nie Lech

W poprzednich latach początki sezonu w wykonaniu Kolejorza zazwyczaj nie wyglądały najlepiej. Nawet jeśli wyniki się zgadzały, to gra często pozostawiała wiele do życzenia. Tym razem było jednak inaczej. Poznaniacy od początku prezentowali się bardzo dobrze. Wysoko pressowali, stwarzali sytuacje i dobrze funkcjonowali zarówno w odbiorze piłki, jak i fazach przejściowych. Jednakże mimo takiego początku, po prawie kwadransie gry na głowy gospodarzy wylano kubeł zimnej wody.

W 14. minucie, po rzucie rożnym dla Lecha, poślizgnął się Pablo Rodríguez, dzięki czemu Górnik wyprowadził błyskawiczną kontrę. Kacper Urbański przebiegł z piłką kilkanaście metrów i wyłożył ją Maksymowi Khlanowi, który w sytuacji sam na sam pokonał Mateusza Lisa. Piłka odbiła się jeszcze od Joela Pereiry, który nie zdołał jej wybić. Po objęciu prowadzenia goście cofnęli się do defensywy, a Lech konsekwentnie naciskał. W 27. minucie gospodarze dopięli swego. Pereira uruchomił prawą stroną Patrika Wålemarka, który dośrodkował w pole karne, a Antoni Kozubal doprowadził do wyrównania. Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze po jednej dobrej okazji. Górnik zagroził za sprawą Khlana, jednak jego strzał obronił Lis. Z kolei dla Lecha uderzał Wålemark, lecz piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla mistrzów Polski. W 47. minucie Kozubal dograł do Mikaela Ishaka, a ten pewnym strzałem pokonał Philippa Schulze’a. Siedem minut później znów groźnie zrobiło się pod bramką gospodarzy. Ponownie próbował Khlan, jednak fenomenalną interwencją popisał się Lis, utrzymując prowadzenie swojej drużyny. W 69. minucie Yannick Agnero, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, oddał mocny strzał z dystansu. Schulze odbił piłkę przed siebie, jednak Pablo Rodríguez odnalazł się idealnie w polu karnym i zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W doliczonym czasie gry Lech przeprowadził jeszcze jedną efektowną akcję. Leo Bengtsson wyłożył piłkę Agnero do pustej bramki, jednak gol nie został uznany z powodu wcześniejszego spalonego. Ostatecznie Kolejorz wygrał 3:1 i sięgnął po pierwsze trofeum w sezonie.

Dobry mecz Lecha, fenomenalny Terry Yegbe

Patrząc na grę Yegbe, można było odnieść wrażenie, że w obronie Lecha występuje Gabriel Magalhães. Ghańczyk wygrał wszystkie pojedynki powietrzne, zanotował najwięcej przechwytów spośród wszystkich zawodników na boisku, a do tego imponował spokojem przy rozegraniu, notując 84% celnych podań. Po ceremonii wręczenia trofeum jako pierwszy pobiegł z nim pod sektor najzagorzalszych kibiców Lecha, czym z pewnością jeszcze bardziej zapracował na ich sympatię. Jeśli stworzy z Wojciechem Mońką zgrany duet, mogą stać się najlepszą parą stoperów w Ekstraklasie. Na pochwały zasłużył również Mateusz Lis. Obronił cztery strzały, a przy straconym golu trudno doszukiwać się jego winy.

Bardzo dobrze zaprezentował się także Radosław Murawski, który po raz pierwszy od ponad roku rozpoczął mecz w wyjściowym składzie. Świetne zawody rozegrał Antoni Kozubal. Zdobył bramkę, zanotował asystę i był liderem środka pola. Patrik Wålemark również zasłużył na wysoką ocenę zaliczył asystę, oddał trzy strzały i był bardzo aktywny. Pablo Rodríguez, mimo błędu przy golu dla Górnika, często brał grę na siebie i był jednym z najbardziej aktywnych zawodników Lecha. Mikael Ishak poza zdobyciem bramki wykonał także ogrom pracy w defensywie.

Jedynym piłkarzem, do którego można mieć większe zastrzeżenia, był Joel Pereira. Wydaje się, że mógł zachować się lepiej przy straconej bramce, a dodatkowo często przegrywał pojedynki z Khlanem. Niewykluczone, że przed wtorkowym meczem jego miejsce w składzie będzie zagrożone. W meczu zadebiutował także Allahyar Sayyadmanesh. Irańczyk spędził na murawie kilkanaście minut, jednak trudno go ocenić po tak krótkim występie. Miał zaledwie dziesięć kontaktów z piłką. Największym plusem był jednak sam zespół. Lech wyglądał bardzo dobrze jako drużyna zarówno w defensywie, jak i w ataku.

źródło: lechpoznan.pl/ fot. Przemysław Szyszka

Górnik musi odrobić lekcję

Już od pierwszych minut było widać, która z drużyn ma większe doświadczenie w meczach o stawkę i większy potencjał przed walką w europejskich pucharach. Górnik nie zagrał złego spotkania, jednak różnica klas była widoczna. Zabrzanie przez większość meczu byli zmuszeni do głębokiej defensywy, a ich formacja obronna często miała problemy z powstrzymaniem ataków Lecha. W ofensywie praktycznie wszystko opierało się na Maksymie Khlanie. Ukrainiec rozegrał znakomite spotkanie – zdobył bramkę, oddał najwięcej strzałów, wygenerował najwyższe xG, wygrał najwięcej dryblingów i był niezwykle aktywny. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ciągnął grę Górnika.

Natomiast po Eriku Prokopie było widać, że wciąż potrzebuje czasu na aklimatyzację. Często nie rozumiał się z kolegami i przegrywał większość pojedynków z Yegbe. Również Taofeek Ismaheel nie będzie dobrze wspominał powrotu na Bułgarską. Miał spore problemy z Michałem Gurgulem i nie potrafił stworzyć większego zagrożenia. Środek pola Górnika przestał funkcjonować po zejściu Jarosława Kubickiego. Były zawodnik Jagiellonii doznał otwartego złamania ręki i będzie pauzował od ośmiu do dziesięciu tygodni, co jest ogromną stratą dla Zabrzan. Bastien Donio chwilę po wejściu na boisko obejrzał żółtą kartkę i było widać, że potrzebuje jeszcze czasu, by walczyć o miejsce w podstawowym składzie.

Duże oczekiwania towarzyszyły debiutowi Kacpra Urbańskiego. Bez wątpienia jest to zawodnik o ogromnym potencjale, co udowadniał już na najwyższym poziomie. W Poznaniu miał kilka dobrych momentów, jednak przez większość meczu pozostawał niewidoczny. Trzeba jednak pamiętać, że potrzebuje jeszcze czasu, by osiągnąć optymalną formę. Obrona Górnika nie zagrała fatalnie, ale brakowało jakości w ofensywnych wejściach Michala Sacka i Erika Janży. Philipp Schulze miał kilka dobrych interwencji, choć przy trzecim golu dla Lecha mógł zachować się zdecydowanie lepiej. Dobrze prezentował się natomiast w rozegraniu piłki. Sondre Liseth i Yvan Ikia Dimi wykonali sporo pracy bez piłki, jednak nie przełożyło się to na konkretne sytuacje pod bramką Lecha.

Czy polskie kluby są gotowe na starcie w Europie?

Lech zaprezentował się bardzo dobrze. Jeśli Poznaniaków ominą kontuzje, będą jednym z głównych faworytów do mistrzostwa Polski. Priorytetem pozostaje jednak awans do Ligi Mistrzów. Pierwszym rywalem Kolejorza będzie duński Aarhus. Na papierze oba zespoły prezentują zbliżony poziom, jednak spotkanie z Górnikiem pokazało, że to Lech jest lepiej przygotowany do sezonu. Drużyna funkcjonuje bardzo dobrze, a sytuacja kadrowa wygląda korzystnie. Do dyspozycji trenera zabraknie jedynie Aliego Gholizadeha i Alexa Douglasa.

Górnik po wylosowaniu Fenerbahçe nie jest faworytem tej rywalizacji. Mecz z Lechem pokazał przede wszystkim, że Zabrzanom brakuje jakości w ofensywie. Cała gra nie może opierać się wyłącznie na Khlanie. Trzeba liczyć, że Erik Prokop szybko wkomponuje się w zespół, podobnie jak Bruno Durdov, który w Poznaniu dostał tylko kilka minut. Wydaje się również, że konieczne jest sprowadzenie środkowego pomocnika na pozycję numer sześć lub osiem, zwłaszcza po kontuzji Jarosława Kubickiego. Do dziś nie udało się także znaleźć następcy Patrika Hellebranda. Warto wspomnieć, że do Górnika dołączyli Peter Federico oraz Maximilian Dietz. Szczególnie pierwszy z nich ma potencjał, by stać się jednym z najlepszych piłkarzy Ekstraklasy i powinien znaleźć się w kadrze na mecz z Fenerbahçe. Górnik z pewnością nie będzie faworytem, ale może sprawić niespodziankę.

Mecz Lecha z Aarhus odbędzie się we wtorek o godzinie 19:00, natomiast Górnik zmierzy się z Fenerbahçe tego samego dnia o 20:00.

Maciej Chwaliński

***

Po więcej ciekawych tekstów ze świata sportu zapraszamy tutaj -> Planeta Sportu