Hodowla egzotycznych zwierząt w Wielkopolsce. Maciej M. trafi do więzienia

Ogłoszenie wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Artykuł aktualizowany.

Hodowla egzotycznych zwierząt w Pyszącej koło Śremu była przedmiotem wieloletniego postępowania sądowego. Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w sprawie Macieja M., skazując go na rok i 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Sprawa dotyczyła m.in. znęcania się nad zwierzętami przetrzymywanymi w ośrodku Okapi, który formalnie funkcjonował jako cyrk.

Sąd zmienił część wcześniejszego wyroku

Hodowla egzotycznych zwierząt była przedmiotem sprawy, w której Maciej M. otrzymał karę roku i 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Wcześniej Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał go na dwa lata więzienia. Sąd Apelacyjny zmienił jednak część wcześniejszego rozstrzygnięcia i uniewinnił oskarżonego od jednego z zarzucanych mu czynów dotyczącego przepisów prawa farmaceutycznego.

Sąd obniżył również kwotę nawiązek na rzecz organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. Maciej M. zapłaci 50 tys. zł, czyli o połowę mniej niż przewidywał wcześniejszy wyrok. Z tej kwoty Fundacja Viva!, Stowarzyszenie Bezdomne Serduszka oraz Schronisko w Gaju otrzymają po 15 tys. zł. Pozostałe 5 tys. zł trafi do Fundacji „Niech Żyją!”.

– To jest dobry dzień dla zwierząt, bo oskarżony idzie do więzienia i nie będzie mógł się ubiegać o wykonywanie kary w ramach dozoru elektronicznego. W zakresie jednego z czynów dotyczącego prawa farmaceutycznego sąd uniewinnił oskarżonego. Sąd nie miał najmniejszych wątpliwości i dzisiaj przepięknie uzasadnił to, że zwierzęta nie musiały mieć objawów chorobowych, bo cierpiały – mówi adwokat Katarzyna Topaczewska, pełnomocniczka Fundacji Viva!.

Sąd wskazał na rażąco złe warunki

– Znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć jako świadome zadawanie bólu i cierpienia, a w szczególności utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym poprzez celowe zaniedbanie lub niechlujstwo – mówi Krzysztof Lewandowski, sędzia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

Jak zaznaczył sąd, oskarżony świadomie utrzymywał zwierzęta w niewłaściwych warunkach. Nie stwierdzono u nich stanu chorobowego, jednak jak podkreślił sąd nie było to konieczne do uznania, że dochodziło do ich krzywdzenia. Ustalenie, czy zwierzęta odczuwały ból, mogło być trudne, ale brak objawów chorobowych nie oznaczał, że nie cierpiały.

– Zwierzęta trzymane w ośrodku Okapi były przetrzymywane w klatkach, w pomieszczeniach rażąco brudnych i niechlujnych – dodał sędzia.

Sąd wskazał na obszerny materiał dowodowy, w tym zeznania świadków. Jedna z osób zatrudnionych przez oskarżonego opisywała, że zwierzęta stały w błocie wymieszanym z własnymi odchodami. Warunki panujące w ośrodku w czerwcu 2017 roku opisywały również Ewa Zgrabczyńska, ówczesna dyrektorka poznańskiego zoo, oraz Magdalena Chodyła, rzeczniczka ogrodu zoologicznego.

Sędzia Krzysztof Lewandowski odczytujący uzasadnienie wyroku, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Sędzia odniósł się także do argumentów obrony dotyczących nieprawidłowości w zarządzaniu poznańskim zoo w czasie, gdy placówką kierowała Zgrabczyńska, oraz toczącego się przeciwko niej postępowania karnego.

– Nie budzi wątpliwości, że okoliczności przedstawione przez obronę nie miały żadnego związku ze zdarzeniami w niniejszej sprawie – zaznaczył Krzysztof Lewandowski.

Ośrodek Okapi pod przykrywką cyrku

Ośrodek Okapi formalnie funkcjonował jako cyrk. Według ustaleń sądu uzyskanie takiego statusu miało pozwolić oskarżonemu na obejście ustawowych zakazów dotyczących posiadania i obrotu niebezpiecznymi gatunkami zwierząt. Maciej M. miał przy tym zdawać sobie sprawę, że ośrodek nie spełnia warunków wymaganych do zarejestrowania hodowli zwierząt.

– Status cyrku oskarżony uzyskał po to, aby obejść wspomniane ustawowe zakazy posiadania czy obrotu zwierzętami gatunków niebezpiecznych, w sytuacji, gdy zdawał sobie sprawę, że Ośrodek Okapi nie spełnia warunków zarejestrowania hodowli zwierząt – mówił sędzia.

Ośrodek, mimo formalnego statusu cyrku, pozostawał pod nadzorem Powiatowego Lekarza Weterynarii. Jak podkreślił sąd, spełnienie wymogów formalnych związanych z prowadzeniem cyrku nie zwalniało oskarżonego z obowiązku zapewnienia zwierzętom odpowiednich warunków.

Nieprawidłowości w traktowaniu zwierząt stwierdzała Powiatowa Inspekcja Weterynaryjna w Śremie. Zawiadomienia dotyczące sytuacji w ośrodku złożyły również Ewa Zgrabczyńska oraz Fundacja Viva!. W sprawie wykorzystano także materiał zdjęciowy dokumentujący warunki, w jakich przebywały zwierzęta.

Fałszowanie dokumentów i sprawa kapibary

Sąd wskazał również na fałszowanie dokumentów dotyczących nabycia zwierząt oraz stwarzanie zagrożenia dla innych osób przebywających w ośrodku Okapi.

– Oskarżony, realizując własne ambicje hodowcy, traktował zwierzęta jak rzeczy, a nie żyjące i czujące istoty. Nie uwzględniał ich potrzeb życiowych, trzymając, a wręcz upychając ogromną liczbę osobników niebezpiecznych gatunków na niewielkiej powierzchni – mówił Krzysztof Lewandowski.

Odrębnym wątkiem była sprawa kapibary powierzonej oskarżonemu przez Ogród Zoologiczny w Poznaniu. Zwierzę o wartości co najmniej 4 tys. zł zostało przekazane do depozytu, jednak jak ustalił sąd Maciej M. rozporządził nim wbrew postanowieniom umowy. Kapibara została wywieziona z ośrodka żywa, ale później zmarła.

Hodowla egzotycznych zwierząt w Pyszącej

W ośrodku w Pyszącej koło Śremu przetrzymywano około 300 dzikich i egzotycznych zwierząt. Wśród nich znajdowały się m.in. tygrysy, lamparty, pumy, rysie i antylopy. Według ustaleń sądu Maciej M. wykorzystywał rejestrację ośrodka jako cyrku, aby ukryć rzeczywisty charakter swojej działalności.

W 2017 roku służby wkroczyły na teren hodowli i zabezpieczyły zwierzęta. Następnie ogrody zoologiczne oraz specjalistyczne ośrodki przejęły część z nich, a ich pracownicy zapewnili im odpowiednią opiekę. W ten sposób interwencja stała się jedną z największych tego rodzaju akcji w Polsce.

Śledczy zarzucili Maciejowi M. popełnienie 19 przestępstw. Oskarżenie obejmowało m.in. znęcanie się nad zwierzętami, nielegalne posiadanie chronionych gatunków, fałszowanie dokumentów oraz naruszanie praw pracowniczych. Proces rozpoczął się w 2019 roku przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.

Obrona zapowiada kasację

W trakcie procesu sąd analizował warunki, w jakich Maciej M. przetrzymywał zwierzęta, a także sposób prowadzenia hodowli. Sąd uznał, że zwierzęta mogły cierpieć nawet wtedy, gdy nie wykazywały widocznych objawów chorobowych.

Obrońcy Macieja M. kwestionowali zarzuty i przekonywali, że ośrodek działał legalnie jako cyrk. Po ogłoszeniu prawomocnego wyroku zapowiedzieli jednak wniesienie kasacji.

Więcej szczegółów wkrótce

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!