Lech Poznań zdobywa pierwszy punkt w Lidze Europy!

W czwartek 22 października Lech Poznań zmierzył się z Sunderlandem w ramach 3. kolejki Ligi Europy. Pomimo słabego początku spotkania, mistrz Polski zdołał zremisować 1:1 i zdobył premierowy punkt w europejskich rozgrywkach.

źródło: lechpoznan.pl/ fot. Adam Jastrzębowski

Dwa oblicza Kolejorza

Ostatnie tygodnie drużyny Nielsa Frederiksena to czysty rollercoaster. Lech gromi swoich rywali w Ekstraklasie, a w poprzednich 3 spotkaniach w tych rozgrywkach zdobył aż 15 goli. Świetnej formy z ligowego podwórka nie udaje się przenieść na Ligę Europy. Po dwóch meczach z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen Poznaniacy są na ostatnim, 36. miejscu w tabeli z bilansem bramkowym 0:8.

Angielskie przygody

Mistrz Polski w tym sezonie mierzył się już z angielską ekipą. W pierwszej kolejce Ligi Europy Kolejorz zagrał na Selhurst Park, gdzie doznał dotkliwej porażki z Crystal Palace. Gospodarze wygrali 4:0 po golach Yeremy’ego Pino, Chrisa Richardsa, Jorgena Larsena i Eddiego Nketiaha.

Historia występów Lecha Poznań przeciwko angielskim zespołom jest dość krótka. Pierwszym rywalem był Liverpool w 1984 roku. Kolejorz uległ wtedy The Reds dwukrotnie – u siebie 0:1, a w mieście Beatlesów 0:4.

Następny dwumecz to rok 2010 i starcia z Manchesterem City. Na Etihad Lech przegrał 1:3, ale dwa tygodnie później zrewanżował się u siebie. 4 listopada 2010 roku przy ulicy Bułgarskiej po bramkach Dimitrije Injaca, Manuela Arboledy i Mateusza Możdżenia mistrz Polski pokonał drużynę Obywateli 3:1.

Emocjonująca pierwsza połowa

Początek spotkania nie mógł zacząć się gorzej dla mistrza Polski. Po złym podaniu Mateusza Lisa, Nilson Angulo ubiegł Michała Gurgula i dośrodkował do Timura Tuterova, który dał Czarnym Kotom prowadzenie. Lech Poznań mógł od razu wyrównać, ale strzały Patricka Walemarka i Antoniego Kozubala obronił Robin Roefs. Kolejne próby Szweda i Pablo Rodrigueza także nie znalazły drogi do siatki. 

W 16. minucie spotkania Daniel Hakans wyszedł sam na sam z bramkarzem, jednak Fin oddał niecelne uderzenie. Była to najlepsza sytuacja Lecha na wyrównanie w pierwszej części meczu. 

Cieszę się, że wróciłem do wyjściowego składu. Jestem trochę zawiedziony, bo miałem dobrą okazję do strzelenia bramki ale się nie popisałem. Koniec końców, zdobyliśmy nasz pierwszy punkt w tych rozgrywkach. Uważam, że był to sprawiedliwy rezultat — powiedział po meczu skrzydłowy.

Kibicom zgromadzonym na stadionie trudno było oderwać wzrok z murawy. 4 minuty po akcji Hakansa strzał oddał Granit Xhaka, jednak uderzenie obronił Mateusz Lis. Do piłki dopadł Malick Fofana, który mając przed sobą pustą bramkę, trafił w słupek. 

Kapitalny Lis

Po przerwie Lech długo nie czekał na to, żeby stworzyć sobie sytuacje bramkowe. Zaledwie 6 minut po gwizdku w akcji jeden na jednego znalazł się Patrick Walemark, jednak jego strzał przeleciał tuż obok dalszego słupka bramki gości. 

W Sunderlandzie ponownie brylował Nilson Angulo, który w 58. minucie kapitalnie wystawił piłkę na 11 metr do Habiba Diarry. Strzał pomocnika obronił Lis. Pomimo błędu w pierwszych minutach spotkania, bramkarz Lecha aż 11 razy bronił uderzenia rywali w tym spotkaniu. 

źródło: lechpoznan.pl/ fot. Adam Jastrzębowski

Szwedzki Joker

Obaj trenerzy mieli sporo uwag do gry swoich zespołów – już w 61. minucie doszło do pierwszych roszad w składach. Niels Frederiksen dokonał dwóch zmian, a Regis Le Bris wprowadził na boisko aż 4 świeżych zawodników. Duński trener postawił na nowych graczy w ataku – Pablo Rodrigueza i Daniela Hakansa, których zastąpili Luis Palma i Leo Bengtsson. Jak się później okazało, wpływ tego drugiego na dalszą część spotkania był ogromny.

Bengtsson już w swoich pierwszych minutach na boisku miał kapitalną szansę na gola, lecz jego strzał odbił się od słupka i wyszedł poza pole gry. Jak jednak głosi stare przysłowie: co się odwlecze, to nie uciecze. W 70. minucie Kolejorz miał rzut rożny i po zamieszaniu w polu karnym gola strzelił Szwed. Bengtsson zdobył pierwszego gola dla Lecha w tym sezonie Ligi Europy. 

Chwilę po trafieniu kapitalną okazję miał Michał Gurgul, jednak lepszy okazał się Roefs. Do końca spotkania żadna drużyna nie stworzyła sobie na tyle dogodnej sytuacji, żeby móc zdobyć bramkę. Pomimo zdobycia punktu przeciwko drużynie z najlepszej ligi Europy, piłkarze Lecha nie do końca były usatysfakcjonowani z tego rezultatu, co po meczu przyznał Radosław Murawski:

Myślę, że mamy mieszane odczucia [co do wyniku spotkania]. Znamy jakość Sunderlandu, wiemy, że też mieli swoje sytuacje, natomiast sytuacje które sobie stworzyliśmy, na co dzień w Ekstraklasie wpadają do bramki. Dzisiaj nasza skuteczność nie była najlepsza. Trzeba być zadowolonym – przegrywaliśmy 0:1 i nie poddaliśmy się, walczyliśmy do końca o bramkę i udało się ją strzelić.

Tygodnie wyzwań

Lech Poznań zremisował z Sunderlandem 1:1 i zdobył pierwszy punkt w tym sezonie Ligi Europy, awansując przy tym na 32. miejsce w tabeli. Następny mecz w tych rozgrywkach odbędzie się 5 listopada. Kolejorz poleci do Lizbony, aby na Estadio da Luz zmierzyć się z Benficą, gdzie spotka starego znajomego – Jakuba Kamińskiego. Skrzydłowy rozegrał dla Lecha 106 spotkań, w których zdobył 16 goli i zanotował 17 asyst. 

W następnej kolejce PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań zagra z Legią Warszawa. Początek polskiego El Clasico w niedzielę o 17:30. O tym, jak istotne będzie to spotkanie wspomniał Radosław Murawski po meczu z Sunderlandem:

To będzie na pewno ważny mecz. Uważam, że to nie będzie mecz, który zdecyduje o mistrzostwie ani nawet nie przybliży go jakoś bardzo, natomiast uważam, że to jest zawsze dobry, fajny mecz. Szkoda, że naszych kibiców nie będzie z nami, ale czujemy ich wsparcie. Będziemy chcieli przywieźć z Warszawy 3 punkty.

Jakub Cichy

***

Po więcej ciekawych tekstów ze świata sportu zapraszamy tutaj -> Planeta Sportu