„Fight Club” wersja Podlasie – recenzja serialu „Kruk”

Serial „Kruk” zadebiutował na antenie CANAL+ w 2018 roku. Zebrał bardzo pozytywne recenzje, ale na pewno nie należał do najgłośniejszych produkcji serialowych w ostatnich latach. Pierwszy sezon „Kruka” obejrzałem niedawno i… jest to najlepszy polski serial, jaki widziałem. Sezon numer 2 ma się ukazać jeszcze w tym roku.

Źródło: kobieta.pl

O „Kruku” dowiedziałem się, słuchając podcastu Karola Paciorka, gdy jednemu ze swoich gości gorąco polecał tę serię, twierdząc, że jest niedoceniona, a zdecydowanie warta uwagi. Muszę przyznać, że po pierwszym odcinku byłem totalnie zniechęcony do dalszego seansu. Plątanina na osi czasu, niewyraźnie mówiący aktorzy (nie pierwszy raz mam z tym problem w polskiej produkcji) i dziwny klimat. Stwierdziłem jednak, że nie mogę tak po prostu porzucić „Kruka” i dam mu szansę – najwyżej będzie słaby i stracę czas. Opłaciło się jednak, ponieważ kolejne odcinki pozwoliły mi wsiąknąć w białostocką rzeczywistość, która… totalnie mnie kupiła.

Wybitny Michał Żurawski

Jeżeli polecam komuś ten serial, w pierwszej kolejności chwalę występ Michała Żurawskiego. To, co ten aktor zrobił, wcielając się w komisarza Adama Kruka, dosłownie zwala z nóg. Główny bohater serii zmaga się z okropnym bólem pleców. Grymas na twarzy Żurawskiego sprawia, że sam niemal czuję ten ból. Czuję też ulgę za każdym razem, gdy kładzie się na podłogach lub ławkach w celu wyprostowania pleców. „Kruk” to kolejna genialna kreacja tego nadal niedocenianego przez niektórych aktora. Jeden z najlepszych na polskiej scenie.

Gra aktorska to bardzo duży atut tego serialu. Na ekranie widzimy profesjonalistów, idealnie i odpowiednio przystosowanych do swoich ról. Każda postać jest zagrana co najmniej dobrze. Oprócz Żurawskiego swoją grą kupili mnie: Cezary Łukaszewicz, grający Sławka oraz Marcin Bosak, wcielający się w postać Szymona Wasiluka.

Nieoczywista fabuła

Przy recenzowaniu tego serialu naprawdę ciężko się powstrzymać od jakichkolwiek spoilerów, ale się postaram. Sam nienawidzę, gdy ktoś przedwcześnie zdradza mi przebieg wydarzeń. Warto jednak podkreślić, że krótki opis tej produkcji nie oddaje choćby kilku procent tego, co dzieje się w „Kruku”. To prawda, komisarz udaje się do Białegostoku i stara się odnaleźć zaginionego chłopca, jednak początkowo nie taki był cel jego podróży.

W serialu mamy do czynienia z wieloma aspektami psychologicznymi. Co prawda, poznajemy głównego bohatera od podszewki, ale nie od razu. Twórcy dawkują nam zapoznawanie się z przeszłością Adama Kruka bardzo powoli, powodując u nas niedosyt i wzmożoną ciekawość, kim tak naprawdę jest główny bohater i co nim kieruje. W produkcji jest naprawdę sporo powrotów do przeszłości, które mają za zadanie wytłumaczyć nam, dlaczego tak, a nie inaczej Kruk zachowuje się w danej sytuacji. Jest też pewien wątek, który przywołuje w mojej głowie tylko jedno skojarzenie, a konkretnie film „Fight Club”. Nawiązanie do legendarnej produkcji z końcówki lat 90’ jest jednak zbyt oczywiste od samego początku i myślę, że każdy, kto oglądał słynny „Podziemny krąg”, szybko zrozumie, o co chodzi.

Przygnębiający klimat Białegostoku

Kolorystyka całej produkcji potęguje dobijający, jesienny klimat panujący na Podlasiu. Jest w tym jednak pewnego rodzaju urok, a ukazany nam na ekranie mrok i panująca pora roku idealnie wpasowuje się w to, co dzieje się w głowie komisarza Kruka. Do tego dochodzi wspaniała, perfekcyjnie pasująca do serialu muzyka, która ma ogromne znaczenie w odbiorze całej produkcji. Mam w głowie wiele przykładów, kiedy podkład muzyczny kompletnie nie pasował do wydarzeń przedstawionych na ekranie, przez co kompletnie zaburzał klimat całego serialu. W „Kruku” muzyka odgrywa bardzo znaczącą rolę i zgrywa się z obrazem rewelacyjnie.

Źródło: telemagazyn.pl

Nie zepsujcie drugiego sezonu!

Szczerze mówiąc, po obejrzeniu pierwszego sezonu jestem w pełni usatysfakcjonowany. Jak wiadomo, nie raz zdarzało się, że pewne seriale powinny się zakończyć po pierwszej serii, a twórcy mimo tego tworzyli kolejne odsłony. Moim zdaniem kontynuacja „Kruka” nie jest konieczna, ale trzymam kciuki, aby drugi sezon doskoczył jakościowo do wysoko podniesionej poprzeczki przez sezon numer jeden.