W kim zakochaliśmy się podczas Next Fest 2026?

Next Fest Music Showcase & Conference po raz kolejny zamienił Poznań w żywy organizm pulsujący muzyką – od kameralnych, intymnych setów po koncerty, które zostawiały po sobie jeszcze długo wybrzmiewający szum. Wśród dziesiątek występów każdy z nas znalazł coś innego: moment zaskoczenia, artystę, który skradł całą edycję, albo koncert, który przypomniał, po co właściwie chodzi się na festiwale showcase’owe. Redaktorzy Magazynu Muzycznego wrócili do swoich najważniejszych festiwalowych przeżyć i opowiedzieli o koncertach, które podczas tegorocznego Next Fest poruszyły ich najbardziej.

Czwartek

Clayknot

Ależ Tematom trafił się diament! Paula jest absolutnie zjawiskowa i nie odbierając jej niczego – urodziła się po to, żeby występować na scenie. Ma nieskończone pokłady charyzmy – primo: to jak odgrywa swoje utwory, secundo: jej kontakt z publiką i wreszcie tertio: samo to, jak się porusza – coś niesamowitego. Tego się nie da nauczyć, z tym się trzeba urodzić.

Clayknot to pomost między z lekka przesterowanym shoegazem a rozmarzonym dream popem, przesiąknięty tęsknotą i nostalgią, ale doprawiony sporą dawką przebojowości. Nieco cięższe aranże i wsparcie live bandu zrobiły fantastyczną robotę. Miejcie ją na radarze, bo jestem przekonany, że o Pauli usłyszycie jeszcze nieraz, a występy na Męskim Graniu to tylko kwestia czasu.

Miłosz Kaśnicki

Next Fest
fot. Zuzanna Oleszczak

Ambre Ciel

Bez wątpienia, czwartkowym koncertem, który poruszył mnie najbardziej był występ Ambre Ciel, która wystąpiła w ramach International Showcase. Kanadyjka usiadła przy fortepianie i nastała cisza, którą po chwili wypełniły melodie kojące duszę. Od pierwszego dźwięku pianina, po ostatni czułam się jak w transie – gdzieś pomiędzy jawą a snem. Cały koncert miałam wrażenie, jakbym wstrzymywała oddech pod wodą. Głos Kanadyjki był niemalże niebiański, na co zresztą wskazywałoby jej nazwisko (ciel z języka francuskiego oznacza niebo). 

Niestety ze względów technicznych jej występ był opóźniony, a przez to skrócony i nie miałam przyjemności usłyszeć jej grającej na skrzypcach, ale jak mówi przysłowie „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”, a mi zdecydowanie podobał się ten koncert. Jeśli wzrusza Was Sufjan Stevens, to Ambre Ciel również poruszy struny Waszych serc.

Natalia Urbańczak

Next Fest
fot. Karol Podgórski

Ebbb

Ebbb to „spotkanie Briana Wilsona i Death Grips” wg samych członków zespołu. Czy to prawda? Nie wiem, bo nie znam tak dobrze muzyki wymienionych artystów, ale wiem natomiast, że brytyjskie trio składające się z czarującego wokalisty Willa, wyczyniającego niebywałe ewolucje na bębnach Scotta i hipnotyzującego swoją grą na syntezatorach producenta Leva to moi „next crush” Next Fest 2026. W czwartkowy wieczór Blue Note gościł skład, który nie był pierwszy raz w Polsce – wcześniej zdarzyło im się grać w Warszawie. Zdziwiło mnie to, że Ebbb ma tylko 8 utworów w swoim katalogu, bo brzmieli jak naprawdę świetnie zgrany, dojrzały zespół.

Z Willem udało mi się też zamienić parę słów. Przekazał mi pewne SŁODKIE info, że wrócą w sierpniu. Nie mogę się doczekać, chłopaki również, bo bardzo im się spodobał Poznań i chcą poznać miasto lepiej, wypowiadali się w nieco GORZKICH słowach, że trochę mieli na to mało czasu. Rekomendacja piosenki: Book that you like.

Mikołaj Plewa

Next Fest
fot. Maciek Czyżewski

Saburrakap

Saburrakap wjechał na Next Fest z live bandem żeby zagrać nam Organy – album z ubiegłego roku wydany wraz z $andro. W skład zespołu wchodzili wcześniej wspomniany współtwórca krążka za deckami, perkusista oraz gitarzysta. Oprócz tego na scenie pojawili się pozostali członkowie NATURA2000, z którymi Saburra ma fantastyczną chemię.

Jeśli chodzi o rapowe koncerty, to często występuje problem ze słabym wykonaniem kawałków czy znikomą ilością energii, ale tutaj nie było o czymś takim mowy. Reprezentant poznańskiej sceny pokazał nam, że nie można obok niego przejść obojętnie. Brudne opowieści wyjęte z jego życia w połączeniu z intrygującymi bitami, doprawionymi surowym brzmieniem zespołu, dały mocnego kopa całemu występowi.

Na docenienie zasługują też spontaniczne freestyle pomiędzy kawałkami, które pokazują jego umiejętność składania tekstów. Saburrakap to na pewno postać, na którą trzeba uważać na naszej polskiej rapowej scenie, bo chłopak jeszcze namiesza.

Kacper Tomalak

Piątek

Król/Tyszkowski (Ewa Koc)

Będę tutaj trochę subiektywna, ponieważ twórczość Dawida Tyszkowskiego podziwiam już od dobrych kilku lat, ale piątek minął mi pod hasłem zachwytu nad Ewą Koc. Tyszkowski współtworzy go między innymi z Błażejem Królem (wokal, gitara). Ich debiutancki koncert zapełnił Salę Wielką w CK Zamku, a sądząc po gromkich oklaskach po każdym zagranym utworze, niedługo będą swoimi dźwiękami otulać jeszcze większe sceny.

Ewa Koc to przede wszystkim gitary, gitary i jeszcze raz gitary, za co ode mnie dostaje trzy razy na tak. Osobowości sceniczne Dawida Tyszkowskiego i Błażeja Króla stanowią fantastyczny kontrast, który sprawia, że nie da się oderwać wzroku od sceny. Choć skład zespołu jest całkowicie męski, to każdy z muzyków włożył w ten projekt swój pierwiastek „kobiecości”, które to złożyły się na personę Ewy Koc. Do mnie ta energia bardzo przemawia!

Natalia Urbańczak

Next Fest
fot. Maciek Czyżewski

Kresy

Mamo, możemy mieć dziecko black midi i King Gizzard & the Lizard Wizard w Polsce? Pewnie, że możemy!

Ale żarty na bok: niekończąca się zabawa z podkręcaniem tempa, rytmiką i groovem, była czymś fantastycznym do obserwowania. A fakt, że wspomniane wyżej kapele są całkiem oczywistymi skojarzeniami wcale nie odbiera wyjątkowości Kresów. Od razu po ich koncercie popędziłem zaopatrzyć się w stopery do uszu – może dziwny, ale to komplement. Na szczególne wyróżnienie zasługuje frontman, genialny Jan Kępiński: jego wokale to jedno, ale na litość boską, to co on wyrabia z gitarą, to jakiś kosmos. Talent i potencjał tam aż kipi. W najbliższych latach spodziewam się otrzymać wiele dobrego spod ręki Janka i spółki.

Póki co najbliższa okazja do zobaczenia chłopaków w akcji już za niecały miesiąc w ramach SwobodnieFest w poznańskim Dragonie. Nie chcecie tego przegapić, wierzcie mi.

Miłosz Kaśnicki

Next Fest
fot. Dominika Scheibinger

Mateusz Tomczak

Chociaż nasza redakcja wiele razy szeptała mi, że warto sprawdzić twórczość Mateusza, to na koncert poszedłem kompletnie w ciemno. Nie spodziewałem się, że dostanę w twarz tak mocnym występem. Pierwsze co uderzało, to jego ekspresja sceniczna – tarzanie się po scenie, wychodzenie podczas piosenek w tłum, czy wielokrotne bicie się po twarzy. W połączeniu z nieszablonowym ubiorem tworzyło to konsternujące widowisko.

Jednak z minuty na minutę coś we mnie pękało i pozwalało otworzyć na wrażliwość Tomczaka. Jego ucho do melodii, charakterystyczny wokal, a przede wszystkim świetne teksty sprawiły, że niejednokrotnie się wzruszyłem. Z występu wyszedłem prawdziwie zaintrygowany i gotowy w końcu dać szansę studyjnemu obliczu Mateusza Tomczaka.

Kacper Tomalak

Next Fest
fot. Zuzanna Oleszczak

Krenz

Krenz jest nie do podrobienia. Nie znajdzie się w Polsce drugi producent, który tak wyjątkowo sampluje rzeczy przeróżne i klei wiercące w brzuch basy. Schron jako miejsce koncertu oddał niebywale. Klimat, ciemność, dym, nienarzucające się światła pozwoliły wejść słuchaczowi w tryb skupienia na detalu. Jak udało się od samego Antka dowiedzieć, nowe rzeczy w drodze – jest na co czekać, bo numery które nam zapuścił na swoim showcase’ie są prześwieże.

Mikołaj Plewa

Sobota

Tender Youth

Też macie takiego znajomego, który średnio co tydzień odkrywa nowy nieznany zespół? Mniej więcej siedemdziesiąt procent jego odkryć trafia do waszych wiadomości w formie linka okraszonego serdecznym fire emoji i krótkim bio. Co drugie jego polecenie to efekt nieograniczonego czasem, językiem ani gatunkiem ochoczego szperania po niszowych forach muzycznych. Około jedna czwarta naprawdę do was przemawia. Zawsze chociaż jedna perełka z jego długiej playlisty zostaje z wami na długo i cicho żałujecie, że nie odkryliście jej pierwsi. 

Ostatnio rolę tego znajomego pełniły dla mnie ogłoszenia tegorocznego line-upu Next Fest, a zwłaszcza International Showcase. Tender Youth okazało się tą perełką, której znalezienia pozazdrościłam. To awangardowy duński post-punk, zbudowany emocjami, młodzieńczą delikatnością i niebywałym talentem. Zagrany na skrzypcach, gitarze basowej i perkusji. Wyśpiewany całym sercem. I jak na zespół z Kopenhagi przystało, ubrany całkiem cool. Ociekają oryginalnością, ale bez zbędnej przesady. Po prostu robią swoje, po swojemu. Na papierze – to może być mój nowy ulubiony zespół. 

Na żywo? Powiem tak – przez dwa dni w ciemno polecałam każdemu, żeby w sobotę wyczekiwać Tender Youth Pod Minogą. Nikt nie wiedział do końca, na co się pisze, ale wszyscy wyszliśmy z tego koncertu oczarowani. To, co brzmiało dobrze na papierze, na scenie nie tylko nie zawiodło, ale zostało spotęgowane po stokroć. Ich energia, kontakt z publicznością i niespotykane brzmienie wręcz muszą być usłyszane na żywo. Czasem warto dać szansę poleceniom od tego jednego znajomego.

Aga Tułacz

Next Fest
fot. Zuzanna Oleszczak

Kuba Folwarczny

Paolo Nutini, Bon Iver, Sam Fender – a my mamy własnego, polskiego Kubę Folwarcznego. To głos, który trafił do najgłębszych zakamarków mojego serca już od progu The Dubliner, w którym odbywał się koncert. Kuba Folwarczny jest artystą, którego, moim skromnym zdaniem, brakowało dotychczas na naszej scenie muzycznej. Wytwórni Kayax trafił się diament o ochrypłym głosie, wielkim talencie i scenicznym obyciu. On nie uderza Małym palcem o próg polskiego rynku muzycznego – jak by wynikało z tytułu jego najnowszego singla – ale otwiera drzwi na oścież.

Cechuje go bezpretensjonalność zarówno liryczna, jak i sceniczna. Jeśli dodamy do tego, zapadającą na długo w pamięci barwę głosu, to mamy przepis na świetlaną przyszłość muzyczną, którą zapowiada zbliżający się debiutancki album. Obiecuję Wam, to jedna z tych premier, których nie chcecie przegapić!

Natalia Urbańczak

Next Fest
fot. Dominika Scheibinger

Jerzy Koczur

Ostatnim dzień rozpocząłem od występu Jerzego Koczura i był to strzał w dziesiątkę. Po całym wyczerpującym festiwalu i tuzinie koncertów, dostałem to czego potrzebowałem – lekkie dźwięki na skąpanym słońcem Placu Wolności. Melancholijne i słodko-gorzkie piosenki idealnie wpasowały się w klimat tego sobotniego popołudnia.

Jerzy oraz jego genialny zespół wprawili mnie w stan głębokiego spokoju, chociaż nie brakowało w jego secie żywszych kawałków. Na wyróżnienie zasługuje utwór, w którym frontman zaprezentował nam swoje umiejętności gry na trąbce. Myślę, że muzyka Koczura to jedna z obowiązkowych pozycji dla osób lubujących się w delikatnych, popowych dźwiękach.

Kacper Tomalak

Next Fest
fot. Zuzanna Oleszczak

Słoń

Nie wiedziałem, ale spełniłem marzenie. Udało mi się uczestniczyć w moshpicie w CK Zamek. Słoń wszedł jak do siebie, ostrzegł przypadkowych festiwalowiczów o tym, co będzie na nich czekać w trakcie jego koncertu. Niewiele osób opuściło Salę Wielką od razu, natomiast na twarzach wielu osób wymalowane było zaskoczenie i zdziwienie, co było przez Słonia zauważone, ale też świetnie ograne. Nie obraził się, wiedział, że wiele osób jest z przypadku, jechał cały set na pełnej energii, ciągle poruszał publikę. Podkreślił, że nie jest zapraszany na tego typu imprezy, i był wdzięczny za możliwość pokazania się szerszej publice.

Był to też pierwszy koncert, na którym dało się dostrzec „bilet jednodniowy” dużo ubrań BDF, dużo fullcapów, dużo hip-hopu. Numery z typu evergreen, wszystkie zagrane na tle teledysków, zgranie z DJ-em Soina i Profesorem Smokiem to atuty, które przekonały mnie, że koncerty Słonia to raperska topka w Polsce.

Mikołaj Plewa

Next Fest
fot. Zuza Sosnowska

Ewa Farna

Nie wiem, co napisać o Ewie Farnej poza jednym słowem – WOW. Co więcej może powiedzieć osoba, która jako mała dziewczynka uważała Ewakuację za najlepszą piosenkę na świecie? Co innego ma powiedzieć ta dziewczynka, kiedy szesnaście lat później widzi Ewę z drugiego rzędu?

Widziałam w życiu wiele koncertów, w tym sporo naprawdę świetnych. Nigdy jednak nie byłam na stadionowym koncercie wielkiej gwiazdy popu. Na szczęście już nie muszę. Na Next Feście stadionową jakość udało się wpakować do klubu Tama, a prawdopodobnie najwspanialsza popstar w tej części Europy przyjechała do nas sama. I dała takie show, że czapki z głów. 

Jej ruchy, jej energia na scenie, jej głos, pewność siebie, kontakt z publicznością, po prostu wszystko tam zagrało. Mogłabym wymieniać w nieskończoność, co mi się podobało. Wiem jednak, że Ewy i jej atutów nikomu nie trzeba przedstawiać. Pozostaje być wdzięczną losowi, że miałam szansę zobaczyć ją na żywo, i każdemu czytelnikowi życzyć tego samego. Klasa światowa. Powtórzę się – WOW. 

PS. jakby tego było mało, należy się bonus w postaci MagMuzowego street cred za wyjście do utworu Ewa Farna Frostiego 😉

Aga Tułacz

Next Fest
fot. Zuzanna Oleszczak
Po więcej relacji z koncertów zapraszamy na stronę Magazynu Muzycznego