Od ulicznego rapu z LA po ciężkie brzmienia. Hollywood Undead – „New Empire vol. 2” recenzja

Z grupą Hollywood Undead muzycznie związany jestem od początku gimnazjum. Dla mnie była to miłość od pierwszych dźwięków, która trwa do dzisiaj. Obecnie pięcioosobowy skład z Los Angeles udowadnia, że ewolucja granej przez siebie muzyki nie musi kończyć się źle, co udowadniają nie tylko najnowszym wydawnictwem “New Empire vol. 2”, które jest kontynuacją wydanego w lutym tego roku “New Empire vol. 1”, ale również każdym kolejnym wydawnictwem.

Źródło https://www.facebook.com/hollywoodundead

Odejście od pierwotnego kierunku muzycznego zazwyczaj kończy się źle, ale czy zawsze tak musi być?

Rapcoreowcy z LA zawsze prezentują różnorodność Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że trudno znaleźć dwie podobnie brzmiące płyty. Każda płyta reprezentuje coś zupełnie innego. Niektórzy powiedzą, że to coś złego, a czasami wręcz nie do zaakceptowania. Ja natomiast jestem zupełnie odmiennego zdania i uważam, że takie zmiany są wręcz niezbędne, aby nie zanudzić swoich fanów.

Pierwsze wrażenie.

Płytę otwiera utwór “Medicate”, który w przeciwieństwie do “Time Bomb”, które otwierało “New Empire vol. 1” jest nieco spokojniejsze, jednak spokój trwa tylko chwilę . Refren piosenki ujawnia zdecydowany pazur, czyli coś, co u Hollywood Undead jest nieodłączne. Cała płyta jest utrzymana w klimacie trapu zmieszanego z nowoczesnym hard rockiem. Połączenie idealnie pasuje do naszych czasów gdzie muzyka rockowa zdecydowanie przeżywa rozkwit a trap jest bardzo popularny. Oczywiście na płycie znalazły się będące bardziej utrzymane w klimacie trapu takie jak “Idol”. Właśnie ta piosenka promowała to wydawnictwo. Pierwsza została udostępniona wersja z gościnnym udziałem Tech9ne’a, jednak wraz z premierą otrzymaliśmy dwie kolejne wersje tej piosenki z gościnnym udziałem Ghøstkida i KURT92. Z drugiej strony mamy odświeżoną wersję piosenki “Heart of the champion” gdzie gościnnie udzielili się Spencer Charnas z Ice9Kills oraz Jacoby Shaddix z Papa Roach.

Płyta, na której każdy znajdzie coś dla siebie.

Hollywood Undead mają to do siebie, że na każdej płycie znajdzie się coś dla fanów rapu, rocka i ballad. W tym wypadku każdy z tych gatunków ma bardzo mocnego reprezentanta na płycie. W przypadku rapu jest to wcześniej wspomniany “Idol”. Fani brzmień rockowo-metalowych zadowolić się mogą “Gonna be OK” czy “Heart of the champion”Dla fanów ballad natomiast przygotowano “Coming home”, które było drugim z czterech singli promujących wydawnictwo “New Empire vol. 2”.

Goście specjalni na płycie. 

Gościom specjalnym warto poświęcić krótką chwilę. Na “New Empire vol. 2” pojawia się ich całkiem sporo co dzieje się pierwszy raz od wydania ich debiutanckiego albumu. Na płycie gościnnie udzielili się Tech9ne, Killstation, Ghøstkid, KURT92, Hyro The Hero, Spencer Charnas oraz Jacoby Shaddix. Dobór gości jest bardzo ciekawy ponieważ znajdziemy tam reprezentanta muzyki alternatywnej, raperów, wokalistę typowo rockowego oraz reprezentanta sceny hardcore. Każdy z tych gości to przysłowiowy strzał w dziesiątkę, tak samo jak osadzenie ich w utworach, które słyszymy

Dalsza droga zespołu.

Osoby śledzące zespół od początku zgodzą się z tym, że zespół się zmienia, każda płyta jest utrzymana w nieco innym klimacie. Obecnie ich płyty bardziej podchodzą pod nurt trapu i coraz bardziej odchodzą od przesterowanych gitar na rzecz nowoczesnych bitów i sampli. Można przypuszczać, że na dalszych albumach studyjnych zupełnie odejdą od gitar na rzecz brzmień typowo elektronicznych.

Podsumowanie

“New Empire vol. 2” w przeciwieństwie do pierwszej części nie ma słabszych stron. Album od pierwszych dźwięków trzyma bardzo wysoki poziom, utwory są dobrze skomponowane i czuć wyraźny flow w każdym z nich. Hollywood Undead to zdecydowanie jeden z ważniejszych projektów na scenie rapcoreowej. Można powiedzieć, że aktualnie mają ogromny wpływ na obecną scenę muzyczną. Ich ewolucja pozwala im gromadzić coraz większe rzesze fanów. Album polecam zdecydowanie każdemu kto lubi rap, trap lub ciężkie brzmienia. Hollywood Undead prezentują taką różnorodność na swoich płytach, ż każdy się tam odnajdzie.