Na początek 9. kolejki Betclic 1. Ligi poznańska Warta podejmowała Puszczę Niepołomice. Zieloni przed tym meczem byli w fantastycznych nastrojach, albowiem w ostatniej kolejce wygrali z jednym z kandydatów do awansu do Ekstraklasy, Arką Gdynia 3:0 i zajmowali 6. miejsce w tabeli. Natomiast Puszcza Niepołomice z 2 zwycięstwami i 4 porażkami zajmowała sam dół tabeli. Zatem faworytem tego meczu, przynajmniej na papierze, była Warta Poznań.

Wyrównany początek
Spotkanie rozpoczęło się w świetnie dla Zielonych, bowiem już w 3. minucie zawodnik Puszczy faulował Mateusza Stanka w swoim polu karnym. Po wideoweryfikacji sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Marcel Stefaniak. Stan rywalizacji został jednak bardzo szybko piłkarze wyrównany przez gości. W 11. minucie po dalekim wyrzucie z autu Mateusza Cholewiaka w pole karne piłkę przedłużył jeden z piłkarzy Puszczy. Ta trafiła do Andrzeja Trubehy, który płaskim strzałem pokonał bramkarza gospodarzy Leo Przybylaka. Chwilę później Puszcza zaatakowała ponownie, a Bartosz Kurzeja wyszedł na sytuację sam na sam ze wspomnianym Przybylakiem, jednak trafił prosto w niego.
W kolejnych minutach działo się niewiele. Piłkarze obydwu drużyn starali się głównie utrzymać przy piłce w środkowej części boiska. Jedyną dobrą okazję w tym czasie miała Warta Poznań, gdy w 15. minucie z rzutu wolnego celnie uderzył Marcel Stefaniak. W 23. minucie Stanek po dobrej ofensywnej akcji Warty wyszedł na sytuację sam na sam z bramkarzem, jednak trafił prosto w golkipera gości. Puszcza odpowiedziała sytuacją z rzutu wolnego w 30. minucie, ale piłkę złapał Przybylak. Trener Puszczy Tomasz Tułacz musiał skorzystać ze zmiany już w pierwszej połowie, bowiem strzelec gola, Trubeha doznał kontuzji. Na jego miejsce na boisku pojawił się Wiktor Kamiński.
Kolejny gol dla Warty i znowu szybkie wyrównanie
Marazm został w końcu przerwany w doliczonym czasie pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Patryka Kusztala i przepuszczeniu piłki przez Jana Niedzielskiego, na czystej pozycji przed polem karnym pokazał się Kacper Szymanek. Pomocnik ładnym uderzeniem pokonał bramkarza Puszczy Filipa Andrzejczaka. Nie był to jednak ostatni akord tej części meczu, albowiem w 48. minucie Niepołomiczanie wykonywali rzut rożny, który po dośrodkowaniu i strzale głową wykorzystał były piłkarz Warty, Kacper Przybyłko. Pierwsza połowa meczu zakończyła się tym samym remisem 2:2.
Druga połowa meczu rozpoczęła się od ataków Warty, która w 49. minucie przeprowadziła szybką kontrę. Ostatecznie po uderzeniu Stefaniaka dobrze interweniował “na refleks” Andrzejczak. Puszcza próbowała także kreować akcje ofensywne, ale bez większych efektów. W 54. minucie Stefaniak wstrzelił piłkę w pole karne, ale nogi nie zdążył dołożyć Mateusz Stanek. Cztery minuty później po nieudanym podaniu zawodnika Puszczy z prawej strony z piłką popędził Jakub Apolinarski, który podał do znajdującego się w świetnej pozycji na polu karnym Patryka Kusztala, którego strzał jednak kapitalnie obronił golkiper gości. Pomimo wielu akcji ofensywnych Warty, pierwszy kwadrans po przerwie nie przyniósł goli.
Kolejne minuty ponownie przyniosły ataki Puszczy, jednak ponownie bez klarowniejszych sytuacji. Mecz stał się przez to dosyć statyczny, ponieważ żadna z drużyn nie mogła uzyskać większej przewagi. W końcowych 15 minutach Warta starała się przechylić szalę na swoją korzyść. Najpierw w 73. minucie identycznej sytuacji, co przy poprzednio zdobytej bramce, nie wykorzystał Kacper Szymanek. Niedługo później z kolei szybką akcję przeprowadziła prawą stroną boiska Puszcza, ale Japończyk Kosei Iwao w czystej sytuacji oddał strzał wysoko ponad bramką.

Piorunująca końcówka Zielonych
W 81. minucie Zieloni przeprowadzili po raz kolejny szybką akcję, ale znowu bez efektów, gdyż Wołczek postanowił strzelać samemu ponad poprzeczką, zamiast podać do lepiej ustawionego Marcela Stefaniaka. Ostatnie 5 minut Warta grała o jednego piłkarza więcej, albowiem Konrad Kasolik w przeciągu zaledwie minuty dostał dwie żółte kartki za faule. To bardzo szybko zemściło się na gościach z Niepołomic, bo w 88. minucie Poznaniacy wykonywali rzut wolny. Po wybiciu piłki dopadł do niej Jakub Apolinarski, który kapitalnie nawinął trzech piłkarzy Puszczy i strzelił zza pola karnego. Wynik już do końca się nie zmienił i Warta Poznań pokonała po emocjonującym spotkaniu Puszczę Niepołomice 3:2.
Było to już czwarte zwycięstwo Zielonych w tym sezonie, które sprawia, że kibice i piłkarze Warty mogą udać się na trzytygodniową przerwę reprezentacyjną w fenomenalnych nastrojach, ponieważ po tej kolejce ich drużyna awansowała aż na 4 miejsce w tabeli.

Kolejny mecz Warciarze rozegrają na wyjeździe w niedzielę 11 października o 12:00 ze Stalą Mielec. Natomiast na kolejny mecz w “Ogródku” kibice Warty będą musieli poczekać do 16 października. Wtedy podopieczni Macieja Tokarczyka zagrają z Unią Skierniewice.
Wojciech Piasny
***
Po więcej ciekawych tekstów ze świata sportu zapraszamy tutaj -> Planeta Sportu