
Partia Razem chce zakazu pikiet przed szpitalem przy ul. Polnej w Poznaniu. Petycję w tej sprawie, podpisaną przez mieszkańców, złożono w magistracie. Władze miasta nie mogą jednak wprowadzić generalnego zakazu zgromadzeń w tym miejscu. W związku z tym urzędnicy zwrócili się do szpitala o ocenę wpływu organizowanych tam protestów na zdrowie i samopoczucie pacjentek. Dziś, 19 września, podczas kolejnego zgromadzenia przed szpitalem przedstawiciel Miasta Poznań rozwiązał zgromadzenie.
Spór o pikiety trwa od lat
Zgromadzenia przed szpitalem przy ul. Polnej odbywają się cyklicznie. W przeszłości przed placówką pojawiały się m.in. osoby odmawiające różaniec oraz prezentujące drastyczne materiały dotyczące aborcji. Organizowano także kontrmanifestacje. Ponadto, o protestach przed szpitalem media informowały już kilka lat temu. Co więcej, podczas jednego ze zgromadzeń w 2020 roku doszło również do interwencji policji, w wyniku której zatrzymano działaczkę Partii Razem.
Partia Razem postanowiła skierować sprawę do władz Poznania. Petycję podpisało około 1500 osób, przede wszystkim mieszkańców mieszkających naprzeciwko szpitala. Jej autorzy domagają się utworzenia strefy ochronnej wokół placówki.
– Domagamy się, aby protesty nie odbywały się bezpośrednio przed szpitalami. Chcemy wyznaczenia około 100-metrowej strefy ochronnej wokół placówki – mówi Anna Pieciul, członkini Zarządu Krajowego Partii Razem.
Jak przekazują przedstawiciele ugrupowania, część mieszkańców okolicy od dłuższego czasu zwraca uwagę na cykliczne zgromadzenia. Ich zdaniem problem dotyczy nie tylko osób mieszkających w sąsiedztwie, lecz przede wszystkim pacjentek i personelu szpitala.
– To, co dzieje się przed szpitalem, jest niezwykle uciążliwe dla mieszkańców, co pokazuje liczba zebranych podpisów. Na prezentowane treści narażone są jednak przede wszystkim pacjentki. Kobiety, które właśnie urodziły, muszą słuchać modlitw i różańców, co może zakłócać ich spokój i utrudniać powrót do zdrowia. Dotyczy to również kobiet, które straciły ciążę lub musiały poddać się zabiegowi związanemu z ratowaniem własnego zdrowia. Dla takich pacjentek kontakt z drastycznymi materiałami może być szczególnie trudnym doświadczeniem – uważa Aneta Troć, członkini Zarządu Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem.

Jak dodała Troć, przez długi czas Urząd Miasta nie podejmował w tej sprawie działań.
Miasto nie może wprowadzić generalnego zakazu
Petycja podpisana przez mieszkańców została złożona w magistracie przez przedstawicieli Partii Razem 3 czerwca tego roku. Odpowiedź na nią trafiła do przedstawicieli ugrupowania 4 września.
– Organy gminy nie posiadają kompetencji do ustanowienia trwałego lub generalnego zakazu organizowania zgromadzeń na określonym obszarze miasta. Zgromadzenia co do zasady mogą odbywać się w każdym miejscu i w każdym czasie – napisał w uzasadnieniu Marcin Gołek, zastępca prezydenta Poznania.
Jednocześnie Wydział Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania zwrócił się do władz szpitala o przygotowanie pogłębionej analizy dotyczącej wpływu odbywających się zgromadzeń na zdrowie psychiczne i fizyczne pacjentek przebywających w placówce.
Władze miasta zwracają uwagę przede wszystkim na prezentowane podczas pikiet materiały oraz treści przekazywane przez megafony. W ocenie Gołka drastyczne obrazki i hasła mogą niekorzystnie wpływać na zdrowie pacjentek i ich dzieci, a także zakłócać spokój pacjentek i personelu.
– Mam nadzieję, że opinia szpitala pozwoli nam podjąć dalsze działania. Jeżeli nasz przedstawiciel stwierdzi, że podczas zgromadzenia dochodzi do zagrożenia zdrowia lub życia ludzi, będziemy mogli rozważyć rozwiązanie takiego zgromadzenia. Ustawa przewiduje taką możliwość w przypadku wystąpienia zagrożenia zdrowia lub życia – stwierdził w rozmowie z Radiem Poznań Marcin Gołek.
Podobne stanowisko przedstawiają działaczki Partii Razem. Dorota Koszal, członkini Rady Krajowej ugrupowania i radna osiedla św. Łazarz, zwraca uwagę na konflikt między prawem do zgromadzeń a bezpieczeństwem osób przebywających w szpitalu.
– Prawo do zgromadzeń nie jest prawem absolutnym. Jeżeli sposób prowadzenia protestu stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia, należy brać pod uwagę również bezpieczeństwo pacjentek. Szpital powinien być miejscem, w którym pacjentki mogą czuć się bezpiecznie – mówi Dorota Koszal.

Partia Razem wskazuje na inne miasta
Działaczki Partii Razem powołują się również na rozwiązania i orzeczenia dotyczące podobnych protestów w innych częściach Polski. Jako przykład wskazują Wrocław, gdzie – jak przekazują – zapadł wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczący prezentowania drastycznych treści w pobliżu szpitala. W Krakowie z kolei pojawiła się propozycja utworzenia 100-metrowej strefy ochronnej wokół szpitali.
– Widok drastycznych materiałów może powodować stres, a stres jest jednym z czynników, które mogą negatywnie wpływać na samopoczucie człowieka, również w czasie ciąży. Nie chodzi tutaj wyłącznie o temat aborcji. Podobnie reagowalibyśmy na inne działania, które zakłócałyby funkcjonowanie placówki medycznej. Szpital nie powinien być miejscem prowadzenia sporów politycznych – dodaje Koszal.
Wcześniej podobne zgromadzenia w pobliżu szpitala przy ul. Polnej były już przedmiotem publicznych sporów. W 2020 roku Partia Razem zwracała się do prezydenta Poznania o możliwość ich zablokowania. Ówczesne stanowisko władz miasta wskazywało jednak, że prezydent nie posiada narzędzi pozwalających na generalne zablokowanie takich zgromadzeń.
„Z dala od szpitala”
Anna Pieciul zwraca uwagę również na organizację pracy placówki. Jej zdaniem podobne zgromadzenia mogą wpływać na funkcjonowanie personelu i powinny odbywać się w innych miejscach.
– Można demonstrować i manifestować. Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale szpital nie jest miejscem, w którym powinno dochodzić do działań ingerujących w spokój pacjentów i pracę personelu. W Poznaniu takie pikiety odbywają się cyklicznie, dlatego uważamy, że powinny zostać przeniesione w inne miejsce – tłumaczy Pieciul.

Jak dodaje, miejscem protestów może być choćby teren przed Urzędem Miasta.
Dotychczasowa polityka władz miasta jest również krytycznie oceniana przez Partię Razem.
– W odpowiedzi na naszą petycję jednym ze zdań, które szczególnie zapamiętałam, było stwierdzenie, że „W mieście Poznań priorytetem jest zdrowie i życie pacjentek i poznanianek”. Od ośmiu lat koalicja rządząca, Jacek Jaśkowiak i Koalicja Obywatelska zarządzają Poznaniem i podkreślają znaczenie praw kobiet. Skoro teraz miasto wskazuje zdrowie pacjentek jako priorytet, chcemy wiedzieć, jakie działania podejmowano w tej sprawie wcześniej – mówi Anna Pieciul.
Radni czekają na ocenę służb
O sprawę zapytaliśmy miejskich radnych. Andrzej Prendke z Koalicji Obywatelskiej przyznał, że wcześniej nie wiedział o odbywających się w tym miejscu pikiet.
– Zapoznam się z wnioskami służb, które dzisiaj będą oceniać oddziaływanie pikiet na pacjentów szpitala, i dopiero wtedy będę mógł zająć stanowisko – mówi radny klubu Koalicji Obywatelskiej.
Inaczej do sytuacji podchodzi Justyna Kubera, radna klubu Koalicji Obywatelskiej. Jak przyznała, poprze pomysł Partii Razem dotyczący zakazu organizowania takich pikiet przed szpitalami.
– To nie jest miejsce, w którym można manifestować. Nie powinny odbywać się tam żadne protesty. Powinno być to miejsce spokojne, gdzie można się wyciszyć, gdzie osoby dochodzą do zdrowia lub walczą o życie swoich dzieci. Każda taka pikieta prowadzi do tego, że kobiety mogą poczuć się napiętnowane i zdenerwowane. To nie jest miejsce na takie rzeczy – komentuje Justyna Kubera, radna klubu Koalicji Obywatelskiej.
Kubera uważa, że zakaz powinien dotyczyć organizowania pikiet przed każdym szpitalem. Jej zdaniem osoby chcące protestować powinny wybierać inne, ogólnodostępne miejsca.
Ewa Jemielity, radna klubu Prawa i Sprawiedliwości, również nie miała pełnej wiedzy o sprawie. Jej stanowisko nie jest zgodne z postulatami Partii Razem.
– Nie poparłabym stanowiska Partii Razem w tej sprawie. Jeżeli chodzi o pikiety dotyczące ochrony życia dzieci, sama byłabym gotowa wziąć udział w takim zgromadzeniu – mówi Ewa Jemielity, radna klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Na uwagę, że działacze Partii Razem wskazują na drastyczne obrazki pojawiające się podczas protestów, radna odpowiada:
– Jeżeli ktoś uważa te materiały za drastyczne, tym bardziej powinien mieć świadomość, że przedstawiają one rzeczywistość, której nie można ignorować – dodaje.
Jemielity zaznacza jednocześnie, że kluczowe jest dla niej to, czy protest wpływa na funkcjonowanie szpitala.
– Jeżeli pikiety zakłócają funkcjonowanie szpitala, na przykład utrudniają przejazd karetek, należy to brać pod uwagę. Jeżeli natomiast nie zakłócają pracy placówki, uważam, że organizatorzy mają prawo protestować. Obowiązuje przecież wolność słowa i prawo do zgromadzeń – kończy Jemielity.
Dzisiejsze zgromadzenie zostało rozwiązane
Dziś, 19 września, po południu przed szpitalem przy ul. Polnej odbywa się kolejne zgromadzenie. Na miejscu mają pojawić się władze szpitala oraz urzędnik z Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa. Władze szpitala i urzędnik będą oceniać, czy materiały prezentowane podczas pikiety zostaną uznane za drastyczne oraz czy sposób prowadzenia zgromadzenia zostanie uznany za wpływający na pacjentki.
Jak dowiedziało się Radio Poznań, powodem rozwiązania manifestacji było naruszenie prawa przez umieszczenie na banerze zdjęcia martwego płodu. Zapowiedzieli, że nie przestaną modlić się przed szpitalem.


fot. Kacper Lawiński/ Radio Poznań
Do sprawy będziemy wracać.
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!