Próba rozbiórki świetlicy na Osiedlu Maltańskim. Mieszkańcy bronią miejsca, które służyło im od pokoleń

Wejście do świetlicy na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Wyrwane okna, uszkodzone drzwi, interwencja policji i mieszkańcy próbujący powstrzymać robotników. Próba rozbiórki świetlicy na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu doprowadziła do kolejnego zaostrzenia konfliktu między mieszkańcami a stroną kościelną i deweloperem JHM Development. Choć prace zostały wstrzymane, przyszłość budynku pozostaje niepewna. Spór dotyczy nie tylko prawa do nieruchomości, ale również miejsca, które przez dziesięciolecia pełniło funkcję centrum życia społecznego osiedla. Sprawą zajmowały się policja i prokuratura, a obie strony przedstawiają odmienne oceny wydarzeń.

Świetlica od dziesięcioleci służy mieszkańcom osiedla

Świetlica na Osiedlu Maltańskim powstała w 1935 roku. Początkowo była drewnianym budynkiem i jednym z nielicznych miejsc spotkań w okolicy. W 1965 roku została rozbudowana. Jak przekazują mieszkańcy, materiały potrzebne do przeprowadzenia prac sfinansował Skarb Państwa, natomiast samą rozbudowę wykonano w ramach czynu społecznego.

W 1994 roku, po utworzeniu Rady Osiedla Warszawskie-Pomet-Maltańskie, budynek stał się również miejscem jej spotkań i siedzibą. Organizowano w nim wydarzenia związane z konkursem Zielony Poznań, zebrania mieszkańców, festyny, a także głosowania wyborcze.

Z czasem świetlica zaczęła pełnić funkcję znacznie szerszą niż zwykłe miejsce zebrań. Odbywały się tutaj wesela, komunie, chrzciny, spotkania świąteczne i przyjęcia rodzinne.

– Zawsze świetlica była centrum osiedla, miejscem spotkań. Tu odbywały się nasze zebrania, imprezy, wesela, komunie, chrzciny i wszystko, co mieszkańcy chcieli zorganizować – mówi Bronisława Waszkiewicz, mieszkanka Osiedla Maltańskiego i prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”.

Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Obecnie budynek ma około 192 metrów kwadratowych powierzchni, 22 metry długości i niemal dziewięć metrów szerokości. W środku znajduje się główna sala ze sceną, zaplecze, mniejsze pomieszczenie oraz kuchnia. Obok położone jest trawiaste boisko, z którego regularnie korzystają dzieci.

Mieszkańcy podkreślają, że przez lata sami dbali o utrzymanie obiektu, a dostęp do niego miała również rada osiedla.

– Obowiązki pełnimy my, a klucze zawsze miała rada osiedla i my, mieszkańcy – mówi Aleksandra Zabel, mieszkanka osiedla.

W ostatnich tygodniach działalność świetlicy zaczęła się rozwijać. Osoby związane między innymi z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu oraz innymi organizacjami zaangażowały się w tworzenie domu kultury „Malta”. Organizowano wydarzenia artystyczne i warsztaty, które przyciągały nie tylko mieszkańców osiedla, lecz także osoby z sąsiednich części Poznania.

– Jest to miejsce kultury dostępne dla każdego. Zaczęło się rozwijać kilka tygodni temu. Odbyło się już tutaj wiele imprez różnego rodzaju. Planowaliśmy też spotkania dla młodszej publiczności, ale ze względu na włamanie postanowiliśmy ich nie promować wśród najmłodszych, aby nie budzić obaw rodziców – dodaje Zabel.

Wśród organizowanych zajęć znalazły się warsztaty plastyczne, artystyczne i sportowe. Dzieci mogły korzystać również ze stołu do tenisa stołowego.

– Robiliśmy tutaj wiele warsztatów, między innymi tworzenia mozaik i rzeźb. Z czasem dzieci same zaczęły wpadać na pomysły, na przykład dotyczące zajęć sportowych. Mamy więc również stół do ping-ponga – opowiada mieszkanka.

Według relacji mieszkańców na pobliskim boisku każdego dnia w piłkę gra około 10–15 dzieci. Nie sposób jednak określić, ile osób łącznie korzysta ze świetlicy i otaczającego ją terenu.

Koparka pojawiła się rano. Mieszkańcy próbowali zatrzymać rozbiórkę

W środę, 28 października, około godziny 9 na teren świetlicy wjechała koparka. Prace rozpoczęła firma wyburzeniowa działająca na zlecenie Archidiecezji Poznańskiej. Zarządzająca terenem Komandoria wyjaśniała, że rozbiórka stanowi część prowadzonych od miesięcy prac porządkowych.

Pierwszy z mieszkańców zainteresował się sytuacją po usłyszeniu hałasu. Wkrótce przed budynkiem zaczęły gromadzić się kolejne osoby. Protestujący przekonywali robotników, że sprawa własności i posiadania świetlicy nie została ostatecznie rozstrzygnięta przez sądy, dlatego prace nie powinny być prowadzone.

Według relacji mieszkańców w trakcie działań uszkodzono drzwi, zdemontowano okna i naruszono część dachu. Doszło również do przepychanek.

– Chwilę później wszystkie okna były już wyrzucone, a drzwi rozwalone. Chcieliśmy powstrzymać robotników, ale oni nas szarpali, wypychali i źle traktowali. Nie chciałam wyjść ze świetlicy, więc stanęłam za krzesłem, żeby się ochronić. Kiedy jeden z robotników nie mógł mnie dosięgnąć, kopnął krzesło. Mam przez to wielkiego siniaka na nodze. Dobrze, że jej nie złamał. Wyżywali się na nas, wyzywali nas od najgorszych, padały też słowa, których nie chcę powtarzać – relacjonuje Bronisława Waszkiewicz.

Na miejsce wezwano policję. Zgłoszenie przekazane pod numer alarmowy 112 dotyczyło bójki między osobami przebywającymi na osiedlu a pracownikami firmy wyburzeniowej. Dyżurny skierował tam kilka patroli.

Świetlica na Osiedlu Maltańskim podczas rozbiórki, fot. epoznan.pl

Obecność funkcjonariuszy nie zakończyła jednak sporu. Mieszkańcy zarzucali policjantom brak reakcji na demontaż elementów budynku oraz niewłaściwe traktowanie protestujących.

– To nie jest własność tych ludzi, którzy przyszli burzyć. To nasza własność, społeczna, i cały czas posiadamy ten teren. Nie mają więc prawa tutaj być, ale policja kazała nam się uspokoić. Chwilę później firma wyburzeniowa zaczęła wynosić okna, a policja nie reagowała. Dopiero po interwencji naszego prawnika udało się temu zapobiec – mówi Waszkiewicz.

Według przedstawicieli mieszkańców na miejscu obecny był również komendant komisariatu Poznań-Stare Miasto. Protestujący chcieli zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa, jednak – jak twierdzą – ich zawiadomienia nie zostały wówczas przyjęte.

W trakcie interwencji Waszkiewicz miała zostać wezwana przez policjantów do opuszczenia terenu.

Bronisława Waszkiewicz przed wejściem na teren świetlicy, fot. Wojtek Wardejn/ Radio Poznań

Policja tłumaczy przebieg interwencji

Wielkopolska policja przedstawia odmienną ocenę środowych wydarzeń. Funkcjonariusze, którzy przybyli na Osiedle Maltańskie, nie stwierdzili trwającej bójki. Ich zadaniem było przede wszystkim zapobieganie dalszym konfliktom.

– Policja nie będzie rozstrzygać o stanie prawnym spornej świetlicy. W naszej ocenie nie doszło do naruszenia miru domowego. Osoby zamieszkujące osiedle od dawna korzystały z tej świetlicy. W tym przypadku mają zastosowanie przepisy prawa cywilnego o tak zwanym stanie posiadania – przekazuje Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Podczas interwencji wylegitymowano 19 osób. Policja podkreśla, że ewentualne roszczenia dotyczące posiadania nieruchomości powinny zostać rozstrzygnięte przez sąd.

– Przedstawiciel aktualnego właściciela nieruchomości może wystąpić do sądu o przywrócenie stanu posiadania. Jeżeli sąd wyda taki wyrok, istnieją odpowiednie procedury prawne do jego wyegzekwowania – wyjaśnia Borowiak.

W czwartek, dzień po próbie rozbiórki, doszło do kolejnej interwencji. Tym razem sprawa dotyczyła konfliktu między jednym z mieszkańców a mężczyznami wynajętymi do pomocy przy przeprowadzce przez inną mieszkankę.

Mężczyzna zauważył obce osoby na posesji i doszło do sprzeczki, a następnie przepychanek. Policjanci wylegitymowali uczestników zdarzenia. Nikt nie zdecydował się na złożenie zawiadomienia, dlatego interwencję zakończono.

Osobnym przedmiotem postępowania stało się zachowanie jednego z funkcjonariuszy podczas środowego protestu. W trakcie transmisji na żywo na antenie TVP Info kamera zarejestrowała moment, w którym policjant ściąga protestującego mężczyznę z maszyny budowlanej, a następnie chwyta go w okolicy szyi. Jak się okazuje, to ten sam mężczyzna, który we wrześniu tego roku uderzył tortem w twarz prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

Komendant Miejski Policji w Poznaniu polecił wszcząć postępowanie wyjaśniające, które ma ustalić, czy użyte środki przymusu były uzasadnione i proporcjonalne do sytuacji.

– Użycie siły musi być zgodne z prawem, taktyką i proporcjonalne do sytuacji – podkreślił rzecznik wielkopolskiej policji.

Mieszkańcy naprawili zniszczenia i rozpoczęli dyżury

Pięć dni po środowych wydarzeniach odwiedzamy świetlicę na Osiedlu Maltańskim. W budynku przebywają mieszkańcy i osoby wspierające ich protest. Pomieszczenia są uporządkowane, okna ponownie zamontowane, a główne wejście zabezpieczone płachtą. Na terenie widoczne są również banery protestacyjne.

Uszkodzona podczas próby rozbiórki część dachu została naprawiona. Mieszkańcy zorganizowali oględziny obiektu przez specjalistę budowlanego. Według przekazanych przez nich informacji nie stwierdził on zagrożenia wymagającego natychmiastowej rozbiórki.

Po przerwaniu prac część protestujących postanowiła nie opuszczać świetlicy. Organizowane są dyżury, a osoby pilnujące budynku zmieniają się w zależności od obowiązków zawodowych i rodzinnych. Pomagają również ludzie spoza osiedla, którzy zostają w świetlicy na noc.

Aleksandra Zabel, mieszkanka Osiedla Maltańskiego, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Przed budynkiem ustawiono samochody, tworząc prowizoryczną blokadę utrudniającą ponowny wjazd ciężkiego sprzętu.

– Takie zniszczenia, jakie firma wyburzeniowa próbowała zrobić tutaj, zdarzają się również przy innych domach. Podczas rozbiórki sąsiedniego budynku potrafią przypadkowo zahaczyć o dach domu, w którym ktoś jeszcze mieszka – twierdzi Aleksandra Zabel.

Mieszkańcy obawiają się kolejnych działań rozbiórkowych. Część z nich niechętnie opuszcza swoje domy, bo boi się, że podczas nieobecności mogą zostać uszkodzone lub rozebrane.

– Jeżeli Kościół chce, to niech idzie do sądu, tak jak sam nam mówi – podkreśla Bronisława Waszkiewicz.

Mieszkańcy przywrócili budynek do stanu używalności już następnego dnia po próbie rozbiórki. Przedstawiciele zarządcy mieli również podjąć próbę przeprowadzenia własnej ekspertyzy budowlanej, jednak zapowiadany specjalista nie pojawił się na miejscu.

Dla rodzin to coś więcej niż budynek

Aleksandra Zabel w chwili rozpoczęcia rozbiórki była w pracy. O wydarzeniach dowiedziała się od innych mieszkańców. Poprosiła jedną ze znajomych o przesłanie zdjęć, żeby sprawdzić, co dzieje się na osiedlu.

– Odpowiedziała mi: „Nie, kochana, nie prześlę ci zdjęć. Musisz się skupić na pracy”. Byłam zszokowana – wspomina.

Po zakończeniu pracy wróciła do domu i przygotowała duży garnek makaronu. Jedzenie zaniosła nie tylko swojej rodzinie, lecz także osobom, które przez wiele godzin próbowały powstrzymać rozbiórkę.

Na miejscu zobaczyła mieszkańców, którzy mimo zmęczenia i emocji wspólnie porządkowali budynek oraz organizowali dalsze działania.

– Myślałam, że kiedy tu przyjdę, zastanę totalne pobojowisko. Tymczasem nie dość, że prawie wszystko było już uporządkowane, to wszyscy, choć podłamani, byli nastawieni na działanie. Nie tylko Kościół jest silny – dodaje Zabel.

Świetlica na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Świetlica przez lata była miejscem, z którym dorastały kolejne pokolenia mieszkańców. To właśnie tutaj dzieci uczestniczyły w warsztatach, spotkaniach i wydarzeniach organizowanych przez sąsiadów.

– Nasze dzieci bardzo mocno to przeżywają. Kiedy mój syn chodził do przedszkola, panie regularnie pytały mnie, co u nas słychać, bo opowiadał im o różnych wydarzeniach związanych z osiedlem – mówi mieszkanka.

Dla wielu rodzin próba rozbiórki oznaczała więc nie tylko utratę miejsca spotkań, ale także zagrożenie dla wspólnej przestrzeni, z którą wiążą osobiste wspomnienia.

O przyszłość świetlicy toczy się spór w sądzie

Konflikt dotyczący świetlicy na Osiedlu Maltańskim ma również wymiar prawny. Przed sądami prowadzone są dwa odrębne postępowania. Jedno dotyczy wydania i opróżnienia nieruchomości, drugie jej zasiedzenia.

Pierwsze z nich zostało wszczęte z powództwa parafii w grudniu 2023 roku. Według pełnomocnika mieszkańców pozew skierowano przeciwko podmiotom, które nie uznają się za posiadaczy nieruchomości.

– Wydaje mi się, że parafia nie chce czekać kolejnych czterech lat na pozwanie właściwego posiadacza nieruchomości i postanowiła prowadzić politykę faktów dokonanych. Próbowano zburzyć budynek, którego wydania domagają się w postępowaniu cywilnym – mówi adwokat Marcin Czachor, pełnomocnik mieszkańców Osiedla Maltańskiego.

Jak relacjonuje prawnik, podczas rozprawy pod koniec sierpnia sąd miał zasygnalizować, że powództwo może zostać oddalone z uwagi na niewłaściwe wskazanie strony pozwanej. Nie oznacza to jednak, że zapadł już prawomocny wyrok w tej sprawie.

W drugim postępowaniu, dotyczącym zasiedzenia, uczestniczy również Miasto Poznań. Według Czachora sąd pierwszej instancji wydał postanowienie o zabezpieczeniu roszczenia, a zażalenie parafii zostało oddalone przez sąd okręgowy. Informację o toczącym się sporze ujawniono w księdze wieczystej nieruchomości

Zdaniem pełnomocnika mieszkańców samo rozpoczęcie prac przed zakończeniem sporów sądowych było działaniem niedopuszczalnym. Wskazuje on również na sposób, w jaki robotnicy dostali się do wnętrza świetlicy.

– Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, na moją prośbę ustalili tożsamość tych osób. Będę składał zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Oprócz włamania doszło też do zniszczenia mienia, którego wartość szacujemy na około 20 tysięcy złotych – mówi Czachor.

W jego ocenie wyłamanie drzwi i pokonanie zabezpieczeń budynku mogło stanowić przestępstwo. Prawnik wskazywał również na możliwość naruszenia miru domowego.

Rozbiórka świetlicy na Osiedlu Maltańskim, fot. epoznan.pl

– Doszło do włamania, w moim odczuciu również do naruszenia miru domowego, a na pewno do zniszczenia mienia o wartości przekraczającej 800 złotych – ocenia pełnomocnik mieszkańców.

Jak relacjonowała „Gazeta Wyborcza”, podczas wydarzeń przedstawicielka spółki Komandoria Anna Gramza miała pokazywać dokument opatrzony logo Miasta Poznania i oznaczeniem Wydziału Urbanistyki i Architektury. Dokument miał potwierdzać możliwość przeprowadzenia prac. Według tej relacji nie został on jednak udostępniony do weryfikacji policjantom, dziennikarzom ani pełnomocnikowi mieszkańców.

Zwróciliśmy się do rzeczniczki sądu, Katarzyny Błaszczak, z prośbą o szczegółowe informacje dotyczące toczących się postępowań, wskazując ich sygnatury. Do czasu publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Rozbiórka była legalna

Zupełnie inaczej sytuację przedstawia adwokat Jacek Masiota, reprezentujący stronę kościelną oraz dewelopera JHM Development. W jego ocenie właściciel nieruchomości miał prawo przystąpić do rozbiórki, a toczące się postępowania cywilne nie stanowiły przeszkody w prowadzeniu prac.

– Nie ma wątpliwości w sensie administracyjnoprawnym, że mogliśmy przystąpić do tych prac. Przypomnę, że złożyliśmy zgłoszenie do miasta – mówi adwokat Jacek Masiota, pełnomocnik kurii i dewelopera JHM Development.

Jacek Masiota, pełnomocnik kurii i dewelopera, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Według prawnika budynek należy traktować jako obiekt pozostały po dawnych ogrodach działkowych. Jego rozbiórka nie wymaga zatem takich samych formalności jak usunięcie budynku mieszkalnego.

– Nawet nie jest wymagane zgłoszenie takiej rozbiórki. My robimy to ze względów bezpieczeństwa – dodaje.

Pełnomocnik wskazuje, że parafia wcześniej próbowała ustalić, kto faktycznie posiada nieruchomość. W tym celu skierowano powództwo przeciwko osobom opłacającym energię elektryczną oraz Stowarzyszeniu „Maltańskie Nasz Dom”. Pozwani nie potwierdzili jednak, że są posiadaczami obiektu.

W związku z tym zapowiedział cofnięcie powództwa o wydanie nieruchomości.

– Staraliśmy się ustalić, czy to jest pustostan, czy nie. Ta nieruchomość stoi pusta, a my jesteśmy właścicielem tego terenu – przekonuje Masiota.

Stanowisko to pozostaje sprzeczne z relacjami mieszkańców, którzy wskazują na regularne wykorzystywanie świetlicy do organizowania wydarzeń, warsztatów i spotkań.

Podczas rozmowy z pełnomocnikiem pokazaliśmy mu również nagranie, na którym widać, jak Marek Bartoszewski, mieszkaniec Osiedla Maltańskiego, jest szarpany przez pracowników firmy wyburzeniowej. Prawnik nie odniósł się bezpośrednio do zachowania widocznych na nagraniu osób.

– Nie będę odnosił się do działalności nielegalnej, takiej jak działania pana Bartoszewskiego, który wszedł na teren budowy. Te kwestie będą przedmiotem postępowań prawno-karnych – odpowiada Masiota.

Adwokat twierdzi, że osoby blokujące prace znajdowały się na terenie budowy bez uprawnienia. W jego ocenie część uczestników protestu stanowili aktywiści niezwiązani bezpośrednio z osiedlem.

– Dla nas najważniejsze jest to, aby nikomu fizycznie nie stała się krzywda. Nie będziemy doprowadzać do sytuacji konfrontacyjnych z osobami postronnymi, ponieważ mieliśmy do czynienia w niewielkim stopniu z mieszkańcami, a w dużym stopniu z działaczami anarchistycznymi – mówi.

Jako przykład wcześniejszych konfliktów wskazuje blokadę eksmisji jednej z mieszkanek, pani Sandry. Według informacji przekazanych przez pełnomocnika do sądu skierowano około 60 wniosków o ukaranie osób uczestniczących w tamtym proteście. Zarzuty miały dotyczyć utrudniania wykonania orzeczenia sądowego.

Eksmisja na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Mielnik/ Radio Meteor (archiwum)

Masiota utrzymuje, że znaczna część tych osób nie pochodziła ani z Osiedla Maltańskiego, ani z Poznania. Są to jednak twierdzenia pełnomocnika, a nie ustalenia sądu dotyczące wszystkich uczestników protestu.

W czasie rozmowy prawnik zapowiedział, że do zakończenia działań odpowiednich służb rozbiórka pozostanie wstrzymana. Zaznaczył jednak, że właściciel nie rezygnuje z planów dotyczących terenu.

– Z czasem to osiedle przestanie istnieć – stwierdził Masiota.

Nie przedstawił przy tym szczegółowego harmonogramu ani ostatecznego sposobu przyszłego zagospodarowania nieruchomości.

Miasto wyjaśnia, dlaczego rozbiórka nie wymagała pozwolenia

Wątpliwości mieszkańców dotyczą również dokumentacji administracyjnej. W odpowiedzi przesłanej Radiu Meteor dyrektor Wydziału Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta Poznania Piotr Sobczak wyjaśnia, że sposób kwalifikacji budynku ma zasadnicze znaczenie dla ustalenia obowiązków związanych z jego rozbiórką.

Zgodnie z art. 29 ust. 2 pkt 4 Prawa budowlanego altany działkowe i obiekty gospodarcze, o których mowa w ustawie o rodzinnych ogrodach działkowych, nie wymagają pozwolenia na budowę ani zgłoszenia. W konsekwencji ich rozbiórka również może być zwolniona z takich obowiązków.

Jak informuje urząd, w dokumentacji Wydziału Urbanistyki i Architektury nie ma pozwolenia na budowę świetlicy na Osiedlu Maltańskim. Dlatego na gruncie przepisów budowlanych traktowana była ona jako obiekt gospodarczy na terenie dawnych ogrodów działkowych.

Istotne znaczenie ma także historia nieruchomości. W piśmie z 15 października 1990 roku Wydział Urbanistyki, Architektury i Nadzoru Budowlanego wskazywał, że tereny przy ulicy Warszawskiej 82 stanowią obszar Pracowniczych Ogrodów Działkowych, a istniejące tam zabudowania nie podlegają ówczesnym przepisom Prawa budowlanego.

Ogrody zostały zlikwidowane w 1993 roku.

Ogród Społeczny Osiedla Maltańskiego, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

W odpowiedzi na zgłoszenie rozbiórki z 19 marca 2026 roku urząd poinformował, że usunięcie tego rodzaju obiektów nie wymaga ani pozwolenia na rozbiórkę, ani zgłoszenia.

Nie oznacza to jednak, że miasto samodzielnie rozstrzygnęło wszystkie kwestie dotyczące charakteru budynku.

– Dopóki właściwy organ nadzoru budowlanego nie stwierdzi, że obiekt ten nie jest obiektem gospodarczym, o którym mowa w ustawie o rodzinnych ogrodach działkowych, Wydział Urbanistyki i Architektury nie ma podstaw ani kompetencji ustawowych do podejmowania samodzielnych ustaleń w tym zakresie – wyjaśnia Piotr Sobczak, dyrektor wydziału.

Urzędnik podkreśla również, że postępowania o zasiedzenie oraz wpisy ostrzeżeń w księdze wieczystej nie zmieniają same w sobie oceny obowiązków administracyjnych związanych z rozbiórką.

Spór o prawo do nieruchomości i kwestia formalnej dopuszczalności prac budowlanych są bowiem rozpatrywane na podstawie odrębnych przepisów.

Prokuratura umorzyła postępowanie. Decyzja nie jest prawomocna

W związku z próbą rozbiórki świetlicy na Osiedlu Maltańskim przedstawiciele Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom” zawiadomili organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zgłoszenie dotyczyło przede wszystkim wejścia do budynku i uszkodzenia jego elementów. Przedmiotem zawiadomienia były podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na kradzieży z włamaniem oraz umyślnym zniszczeniu lub uszkodzeniu mienia.

Pęknięcia w szybach w świetlicy na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Prokuratura nie podzieliła jednak stanowiska zawiadamiających.

– Prokurator zatwierdził postanowienie o umorzeniu postępowania w trybie art. 308 Kodeksu postępowania karnego, z zawiadomienia przedstawicieli Stowarzyszenia Osiedla Maltańskiego „Nasz Dom”. U podstaw tej decyzji legło stwierdzenie, że czyn będący przedmiotem postępowania nie zawiera znamion czynu zabronionego – przekazuje prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Według prokuratury działania związane z rozbiórką były wykonywaniem uprawnień właściciela nieruchomości. Śledczy uznali, że nie ma wystarczających podstaw do traktowania ich jako przestępstwa przeciwko mieniu.

– Postępowanie zostało umorzone, gdyż trudno dopatrzyć się w zachowaniu właściciela nieruchomości cech bezprawności, skoro de facto, dokonując rozbiórki budynku, czynił użytek z przysługującego mu prawa podmiotowego – wyjaśnia Wawrzyniak.

Rzecznik wskazuje, że osoby przekonane o naruszeniu ich praw mogą dochodzić ochrony na drodze postępowania cywilnego.

– Jeśli zawiadamiający uważa, że jego prawa faktycznie zostały naruszone, powinien dochodzić ich ochrony na gruncie prawa cywilnego, w drodze powództwa. Prawo karne znajduje zastosowanie w przypadkach niewątpliwie bezprawnej ingerencji w cudze prawo własności. O takiej sytuacji w niniejszej sprawie mówić nie można – dodaje prokurator.

W uzasadnieniu odniesiono się również do postępowania o zasiedzenie i zabezpieczenia zastosowanego przez sąd.

– Sąd nie wstrzymał rozbiórki, lecz zastosował najłagodniejszy rodzaj zabezpieczenia w postaci ostrzeżenia o niezgodności stanu prawnego. Tym samym nie zostało przesądzone, czy ta niezgodność rzeczywiście występuje – podkreśla rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Decyzja o umorzeniu postępowania jest nieprawomocna. Nie rozstrzyga również ostatecznie trwających sporów cywilnych dotyczących świetlicy.

Osobną kwestią pozostają zgłaszane przez mieszkańców groźby ze strony pracowników firmy wyburzeniowej. Według pełnomocnika protestujących na jednym z nagrań miały paść słowa „Dojedziemy was” wypowiedziane przez pracowników firmy budowlanej. Czachor zapowiedział, że złoży zawiadomienie do prokuratury.

Spór o obecność organizacji wspierających mieszkańców

W protestach na Osiedlu Maltańskim uczestniczą nie tylko osoby zamieszkujące ten teren. Mieszkańców wspierają między innymi działacze związani z Rozbratem, Partią Razem oraz innymi organizacjami społecznymi.

Ich zaangażowanie wywołuje jednak dyskusję również wśród samych mieszkańców. Iwona Chrzanowska, jedna z byłych liderek protestu i była mieszkanka osiedla, wskazywała, że za częścią działań stoją organizacje zewnętrzne. Nie sprecyzowała jednak, o jakie podmioty chodzi.

Zapytaliśmy o te zarzuty prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”.

– Gdybyśmy byli sami, to już by nas tutaj nie było. Natomiast czasami różnimy się zdaniami. Mamy własny punkt widzenia i to on jest najważniejszy. Przy głosowaniu nad danym tematem głos mieszkańców ma decydujące znaczenie – odpowiada Bronisława Waszkiewicz.

Bronisława Waszkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom”

Mieszkanka zaznacza, że wsparcie organizacyjne i obecność aktywistów nie oznaczają oddania im kontroli nad decyzjami dotyczącymi osiedla.

Tymczasem Komandoria kontynuuje program pomocy mieszkaniowej dla osób opuszczających teren. Według danych przekazanych przez zarządcę sytuacja 206 z 289 parceli została już uregulowana poprzez ich zdanie lub zawarcie porozumień.

Spółka informowała również, że wsparciem objęto ponad 155 rodzin. Pomoc ma obejmować między innymi formalności związane z uzyskaniem mieszkania komunalnego, finansowanie remontów lokali w programie „Mieszkanie do remontu”, wsparcie finansowe i organizację przeprowadzek.

Pełnomocnik dewelopera przekonuje, że możliwość indywidualnych rozmów pozostaje otwarta również dla mieszkańców objętych postępowaniami eksmisyjnymi.

Według przekazanych przez niego informacji pani Sandra, której eksmisja wywołała wcześniejszy protest, nie skontaktowała się z kancelarią. Z kolei porozumienie dotyczące Krzysztofa Obsta, pierwszego eksmitowanego mieszkańca, miało znajdować się na końcowym etapie uzgodnień. Szczegóły zapowiedziano na kolejne dni i tygodnie.

Mieszkańcy krytykują postawę Kościoła

Konflikt dotyczący świetlicy na Osiedlu Maltańskim jest częścią znacznie szerszego sporu między mieszkańcami a stroną kościelną. Teren osiedla, który wcześniej należał do parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami, został sprzedany deweloperowi JHM Development za 421 mln złotych.

Baner mieszkańców na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się opuszczeniu nieruchomości, od dłuższego czasu zabiegają o rozmowy z przedstawicielami Archidiecezji Poznańskiej. Część z nich uważa jednak, że dotychczasowe próby porozumienia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

– Dla nich najważniejsze są władza, siła i pieniądze. To jest ich Bóg. Oni już nie wiedzą, kim jest prawdziwy Bóg – mówi Bronisława Waszkiewicz.

W ocenie prezes Stowarzyszenia „Maltańskie Nasz Dom” wydarzenia z 28 października pokazują, jak trudne stały się relacje między protestującymi a przedstawicielami właściciela terenu.

– To, co stało się ze świetlicą, pokazuje, jak wygląda komunikacja z mieszkańcami. To doskonały przykład tego, jak do nas podchodzą i jak chcą z nami rozmawiać – dodaje Waszkiewicz.

Aleksandra Zabel zwraca z kolei uwagę na pozycję instytucji kościelnych oraz ich możliwości prawne i finansowe. Jej zdaniem nierówność między stronami utrudnia prowadzenie rozmów.

– Ta druga strona, czyli Kuria Metropolitalna w Poznaniu, jest szczególną instytucją, bardzo uprzywilejowaną. Wiele osób ma do nas pretensje, że wysuwamy roszczenia wobec Kościoła, bo przecież to była jego własność i mógł zrobić z nią, co chciał. Warto jednak zaznaczyć, że Kościół nie jest zwykłym właścicielem. Uważam, że każdy parafianin powinien mieć w jakimś stopniu możliwość decydowania o jego majątku – mówi mieszkanka.

Jej zdaniem istotnym problemem pozostaje również brak bezpośredniego dialogu z arcybiskupem Zbigniewem Zielińskim.

– Proszę mi wskazać osobę prywatną, która jest w stanie natychmiast uzyskać takie zaplecze prawne, podatkowe i zaufanie banku, żeby mogła urządzić dobrze prosperujący hotel. Zwykli ludzie nie mają takich możliwości. Mogą z nich korzystać uprzywilejowane instytucje. Moim zdaniem z tych przywilejów korzysta również arcybiskup Zbigniew Zieliński, który stawia się ponad innymi ludźmi – ocenia Zabel.

Mieszkanka przekonuje, że mieszkańcy nie oczekują szczególnego traktowania, lecz możliwości przedstawienia swoich argumentów i rzeczywistego udziału w rozmowach o przyszłości osiedla.

– Arcybiskup Zbigniew Zieliński zachowuje się tak, jakby znajdował się na dwudziestym piętrze wieżowca, a my w piwnicy. Nie o jeden szczebel wyżej, tylko znacznie wyżej. Nie ma możliwości dialogu, bo on nie chce rozmawiać ze zwykłymi ludźmi – mówi.

Chcieliśmy umówić się na autoryzowany wywiad z arcybiskupem Zbigniewem Zielińskim w dogodnym dla niego terminie, jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi na naszą prośbę. Niedawno próbowaliśmy również zapytać metropolitę poznańskiego o sytuację na Osiedlu Maltańskim. W odpowiedzi usłyszeliśmy: „Pomylił pan miejsca”. Z kolei Kuria Metropolitalna w Poznaniu odsyła nas do wcześniej przygotowanych oświadczeń, nie udzielając bezpośrednich odpowiedzi na zadawane przez redakcję pytania.

Spotkanie z proboszczem i spór o dzierżawę

Jednym z wcześniejszych etapów konfliktu było spotkanie zorganizowane pod koniec 2023 roku. Jak relacjonuje Aleksandra Zabel, proboszcz wezwał wówczas radnego Rafała Zabela na rozmowę dotyczącą nieruchomości.

Radny zdecydował się przyjść w towarzystwie innych mieszkańców, aby przebieg spotkania nie budził później wątpliwości.

– Proboszcz pod koniec 2023 roku wezwał radnego na spotkanie. Nie poszedł on jednak sam, lecz z osobami z osiedla, żeby nie dochodziło do nieporozumień. Nie spodobało się to parafii, która zaprosiła go prywatnie. Na miejscu byli prawnicy kurii. Przygotowano już dokument dzierżawy do podpisania. W naszej ocenie chciano w ten sposób doprowadzić do przerwania biegu zasiedzenia – relacjonuje Zabel.

Świetlica na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Według mieszkanki podpisanie dokumentu mogłoby mieć istotne konsekwencje dla toczącego się sporu. Uznanie prawa właściciela do dysponowania nieruchomością mogłoby bowiem wpłynąć na ocenę charakteru jej posiadania. Sam skutek prawny zależałby jednak od treści dokumentu i okoliczności sprawy.

Radny nie zdecydował się na podpisanie przygotowanego pisma. Jak przekazuje jego żona, wskazał również, że nie jest właścicielem nieruchomości, a zatem nie może samodzielnie podejmować takich decyzji.

Przyszłość świetlicy nadal pozostaje niepewna

Mimo przerwania prac świetlica na Osiedlu Maltańskim wciąż pozostaje przedmiotem sporu. Mieszkańcy korzystają z budynku i organizują dyżury, aby nie dopuścić do ponownego rozpoczęcia rozbiórki. Strona właścicielska utrzymuje natomiast, że przeprowadzone działania miały podstawy prawne.

Równolegle trwają postępowania cywilne, a decyzja prokuratury o umorzeniu postępowania dotyczącego podejrzenia włamania i zniszczenia mienia nie jest prawomocna.

Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje zachowanie miejsca, które przez ponad 90 lat było związane z życiem lokalnej społeczności. Nie wiadomo jednak, czy budynek będzie mógł nadal pełnić dotychczasową funkcję.

Sprawa świetlicy na Osiedlu Maltańskim pokazuje również, jak skomplikowany jest konflikt dotyczący przyszłości całego osiedla. Z jednej strony są mieszkańcy, którzy przez dziesięciolecia korzystali z nieruchomości i chcą zachować dotychczasową przestrzeń. Z drugiej – właściciel terenu, który zamierza realizować własne plany dotyczące jego zagospodarowania.

Mieszkańcy nocują w świetlicy na Osiedlu Maltańskim, fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Na razie świetlica stoi, a mieszkańcy nie zamierzają rezygnować z jej obrony. O dalszym losie nieruchomości mogą zdecydować kolejne postępowania sądowe i administracyjne.

Do sprawy będziemy wracać.

fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!