Krótka opowieść o pewnym pojęciu. Stank face

Być może muzyka rozrywkowa — gorzka to pewnie teza — zawdzięcza swój rozkwit i powodzenie pierwszym statkom circa 1619. Może— śmieszna to pewnie dziś teza — gdyby nie dola plantacyjnych niewolników, Rolling Stones nie wyprzedawaliby stadionów w wieku balkonikowym. A Amy Winehouse nie zostałaby wciągnięta w apropriacyjną wojnę kulturową. Może bez tej czarnej martytologii nie byłoby The Roots czy Justina Timberlake’a i może cała music industry zostanie zwinięta przez Patrisse Cullors w imię kosmicznej sprawiedliwości.

Ale zanim to się stanie, wypada przypomnieć, że prócz bluesa, defiance with dignity i afro, brązowookim zawdzięcza się również pewien grymas, znany jako Stank face

Stank face (?) 

Wbrew pozorom, historia tego pojęcia nie sięga spoconej szatni FC Albatros, a głębokiego południa Stanów Zjednoczonych. Przypdała mu, w swoim czasie, niechlubna rola orędownika sprawy czystości i segregacji rasowej. Ów grymas, który począł się w czarnych społecznościach stanu Missisipi drugiej połowy XIX wieku, przyjął się w muzycznym języku ciała w funkująco raczkujących 60-tych i funkujących na dobre latach 70-tych.  

Nie jest bynajmniej lingwistycznym przypadkiem skojarzenie stanku i funku. Naukowcy (amerykańscy i nie tylko) wykazali związek między smrodem, odorem (stank jest czarną wariacją na temat białego stink) a błogosławioną pracowitością. Symbolizowały ją ściekająca (w tym przypadku: z muzyka) krew, pot i łzy, nazywaną wśród ciemnoskórych funk. Wypada dodać, że słowo funkcjonowało również u białego człowieka, mając dla niego wymowę jednowymiarowo negatywną. 

Stank face (?), vol. 2 

Stank face znajduje się poza pięknem i brzydotą, poza śmiechem i płaczem; nie jest piękny ani brzydki, nie jest śmieszny i nie jest ponury. O stank face gadają, że jest największym komplementem, jaki można sprawić muzykowi i jego kunsztowi.  

Stank face nie interesuje się tym, co dane nagranie chce suwerenowi powiedzieć; zajmuje go to, w jaki sposób chce to powiedzieć. Nie interesuje go, czy ktoś jest z BLM czy z KKK. Z pewnością stawia styl ponad sens, formę ponad treść. Jest estetą. 

Stank face — wybór podglądowy 

Korzystając z licencji subiektywizmu poniżej wiszą te z nagrań, które — wydaje się — ze słynnym w niektórych kręgach grymasem, mają coś wspólnego.  

Po więcej ciekawych tekstów ze świata muzyki zapraszamy tutaj —  meteor.amu.edu.pl/programy/magmuz/