Uchodźca? Nie. Człowiek

Uchodźca, azyl, wielokulturowość, a może homogenizacja, uszczelnienie granic i zagrożenie terroryzmem? Politycy żonglujący nośnymi hasłami, argumenty w postaci liczb, wykresów i tabel. Co tak naprawdę wiemy o kryzysie migracyjnym? Co kryje się za dyskusjami, relacjami fotoreporterów? Agus Morales w książce pt. „Nie jesteśmy uchodźcami. Życie w cieniu konfliktów zbrojnych” odpowiada: Ludzie.

Uchodźca – na styku człowieka, doświadczenia i terminu

Uchodźca – osoba, która na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem w kraju pochodzenia z powodu rasy, religii, narodowości, przekonań politycznych lub przynależności do określonej grupy społecznej nie może lub nie chce korzystać z ochrony tego kraju.[1]

Kim są? Co to znaczy być uchodźcą? Skąd pochodzą? Dokąd zmierzają? Co ich skłoniło do tej wędrówki? Czy zostawili coś, za czym będą tęsknić? Jak teraz będzie wyglądało ich życie? Agnus Morales próbuje poznać i zrozumieć tych ludzi. Bardzo szybko okazuje się, że w każdej historii odpowiedzi na te pytania brzmią inaczej. Bo przecież każde życie jest inne.

„Nie ma uchodźców. Są ludzie”

Postrzał, bombardowanie, nalot… Taką rzeczywistość zwykliśmy oglądać w mediach. Wycinki tamtejszej codzienności. Wpatrując się w ekran telewizora, odczuwamy niepokój, być może współczucie, rejestrujemy w głowie wydarzenia, lecz rzadko uświadamiamy sobie, że życie „tam” nie kończy się wraz z końcem transmisji. Co dalej? Jak wygląda rehabilitacja po postrzale, w kraju ciągłych zamieszek? Czy tapeta w smartfonie nastolatki, w obliczu wojennej rzeczywistości, może być najważniejsza? I wreszcie, jak długo człowiek jest w stanie to wszystko znieść?

Ulet, Nermin, Peshang, Buszra…, każda z historii jest wyjątkowa, choć wszystkie obarczone traumą życia w cieniu konfliktu. Morales rozmawia. Z ludźmi. O ich życiu. Ta perspektywa uświadamia nam, że życiorysy tych, których zwykliśmy nazywać ofiarami wojny,  to nie tylko sytuacje graniczne, a przede wszystkim trud codzienności. Myślę, że wielogłosowość tego reportażu przyczynia się do „odmasowienia” dyskusji o uchodźstwie. Uwrażliwia na różnice pomiędzy rozumieniem, a informowaniem.

„Jesteś uchodźcą? Masz pewność, że nigdy nie będziesz?”

            Powszechna narracja mówi o uchodźcach z innych kontynentów zalewających Europę.

            Morales w swoim reportażu rozprawia się z tym szkodliwym mitem. Zwraca uwagę na to, że uchodźstwo nie jest nowym zjawiskiem, a w przeszłości uchodzili również mieszkańcy Europy. (To skłania do refleksji na temat obrazu Wielkiej Emigracji czy Rządu na uchodźstwie w świadomości Polaków). Ważną, odkłamującą rzeczywistość informacją jest wskazanie, że migracje są powszechne niemal na całym globie. Morales, przedstawiając konkretnych ludzi, zwraca uwagę na człowieczy wymiar „podróżującego na tratwie”. Pokazuje, że nie jest to jedynie masa zalewająca Europę, a ludzie podobni do nas. Uświadamia, że nie powinniśmy oczekiwać konkretnych obrazów uchodźców, bo wszelka stereotypizacja pomija jednostkowe, a one są jedynym rzeczywistym obrazem tych ludzi. Dodatkowo całość oparta jest o historyczne fakty, które wyjaśniają genezę zjawiska. Agus Morales pokazuje zmienność areny politycznej i z tej perspektywy okazuje się, że uchodźcą może stać się każdy.

Jak zachowalibyśmy się w takiej sytuacji? Po tej lekturze trzeba przystanąć, zastanowić się nad własną psychiką, wytrzymałością. Zastanowić się, czy potrafimy zrozumieć drugiego człowieka i zainteresować się losami świata? Czy traktujemy uchodźców tak, jakbyśmy chcieli być traktowani?

            Myślę, że te rzetelnie zebrane świadectwa powinny dotrzeć do każdego, pokazują one złożoność funkcjonowania świata. Autor jest tu nie tylko reporterem, ale także towarzyszem uchodźców. Z zadziwiającą psychologiczną precyzją kreśli sylwetki poznanych osób i w swoim tekście oddaje ich przeżycia. Moim zdaniem to reportaż nie tylko o konfliktach, (nie)uchodźcach, ale także o tym jak być człowiekiem, słuchać innych i nie zamykać się na doświadczenia ludzi. Bo inny, nie musi być obcy.


[1] cyt. za uchodzcy.info, Konwencja Genewska, 1951 r.