Ta gra jest ▬▬▬▬▬ – Recenzja Control Resonant

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Długo nam przychodzi obecnie czekać na wydanie sequeli lubianych przez nas gier. Oczywiście rocznie jesteśmy zalewani masą najróżniejszych tytułów, gdzie praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie, jednak istnieją historie czy światy, do których po prostu chce się wrócić. Na szczęście pewne studio z Finlandii, postanowiło stworzyć ze swoich gier jedno połączone uniwersum. Dzięki temu 7 lat oczekiwania na kontynuację dobrze przyjętego i bardzo osobliwego Control, nie było tak męczące, kiedy można było delektować się świetnym Alanem Wake’iem 2 w 2023 roku.

Choć typowy survival horror odchodził od tej pełnej akcji formuły, znanej z wcześniejszych gier studia Remedy, to oferował on nadal dużą dozę kreatywności i prób wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom graczy. W ich tegorocznej produkcji twórcy nie odeszli od tego podejścia, również wracając do widowiskowej formuły pierwszego Control. Resonant nadal zabiera nas w świat pełen nadnaturalnych zdarzeń i nietypowych konwersacji, ale przedstawia to w jeszcze bardziej imponującym stylu. Tylko tak jak niektóre informacje muszą pozostać ukryte, tak ten sequel można odkryć na wiele sposobów.

Więcej akcji i więcej możliwości w Control Resonant

Już od pierwszych chwil gra daje do zrozumienia, że gracz będzie miał do czynienia z produkcją o większej skali niż pierwsza część. Zamiast zwiedzania zawiłych korytarzy Najstarszej Siedziby, wydostaje się on na ulice Nowego Jorku. Walka od początku wymaga podjęcia decyzji i wybrania swojego stylu spośród różnych dostępnych opcji. Spektakularność starć jest podkręcona do maksimum, a odbiorca zachęcany jest do eksperymentowania z poszczególnymi mechanikami. Remedy postarało się, aby gracz nie odczuwał za dużo nudy. Podkreśla to również dłuższy czas potrzebny na przejście tego tytułu. Wraz z podejmowaniem się aktywności pobocznych, może na spokojnie wynieść 30-40 godzin. Jest to wynik zaskakujący, patrząc na poprzednie gry tego studia, ale Finowie z pewnością chcieli przebić i tak zawieszoną wysoko poprzeczkę. Czy im się to udało?

Niczego nie da się zatrzymać na zawsze

Od razu trzeba zaznaczyć, że nie powinno się grać w Control Resonant bez znajomości oryginalnego Control. Chociaż w świecie gry (tak jak w prawdziwym życiu) minęło 7 lat, tak tegoroczna produkcja kontynuuje wątki zaczęte w pierwszej odsłonie. Gra nadal jest poświęcona instytucji Federalnego Biura Kontroli, zajmującego się badaniem istot, przedmiotów i wydarzeń paranormalnych. Tym razem jednak wymaga ona opuszczenia brutalistycznych wnętrz Najstarszej Siedziby i rozwikłania zagadki sytuacji kryzysowej, jaka dopadła Manhattan.

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Po 7 latach blokady, jaka panowała w głównej siedzibie biura, na ulice Nowego Jorku wydostały się siły, które całkowicie odizolowały jego część i wpłynęły na znaczące zmiany w architekturze czy ludziach. Wymaga to przeniesienia nietypowych środków działania organizacji w bardziej cywilne środowisko. Buduje to kontrast między tym, co wydaje się normalne, a tym, co odjeżdża wszelkim definicjom normalności.

Nowy Jork – niby znany, a jednak inny

Można sądzić, że przestawiono już tyle wizji Nowego Jorku, że ciężko jest wycisnąć z tego miasta coś naprawdę zaskakującego. Na szczęście Manhattan w Control Resonant nie przypomina innych wersji tego miejsca. Choć z początku ulice dają małe poczucie normalności (w porównaniu z tym, co działo się w Najstarszej Siedzibie), tak szybko można dojść do wniosku, że będzie to jazda bez trzymanki. Gracz dostaje do dyspozycji trochę wyodrębnionych stref, a każda z nich ma swój charakterystyczny styl i garść aktywności oraz sekretów do odkrycia. Zakrzywiające się ulice, pokryte Pleśnią budynki czy obszary, które samym istnieniem przyprawiają o ból głowy. Z początku można poczuć się zagubionym, ale z czasem coraz łatwiej momentami zorientować się w tej labiryntowej przestrzeni. Lokacje przykuwają wzrok i pozwalają docenić niesamowitą pracę, jaką włożono w projektowanie dostępnych miejsc. Większość z nich jest wykorzystana w pełni, aby każdy zakątek krył w sobie coś ciekawego. Tym samym zachęca to gracza do jak najdokładniejszej eksploracji.

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Opcja zapasowa/Pomyłka/Bohater

Jesse, czyli protagonistka pierwszej części i tym samym dyrektorka całego FBK, zaginęła, co może wiązać się z dziejącymi się w Nowym Jorku zdarzeniami. Na jej poszukiwania wyrusza jej świeżo obudzony ze śpiączki brat Dylan. Choć jego reputacja wśród innych pracowników biura nie należy do najlepszych, tak nie przeszkodzi mu to w osiągnięciu swojego celu i podjęcia niechętnej współpracy z tą nietypową organizacją.

Dylan jest inną postacią niż Jesse. Wychowywany i testowany pod czujnym okiem naukowców z FBK, nie posiada zbyt dobrze rozwiniętych umiejętności społecznych i nie radzi sobie dobrze w kontaktach z innymi ludźmi. Do wielu rzeczy podchodzi bardziej emocjonalnie i przede wszystkim bije od niego troska o poszkodowanych przez wydarzenia dziejące się w świecie gry. Tak jak mocno zdystansowane podejście jego siostry pozwalało na lepsze wczucie się w klimat Federalnego Biura Kontroli i poznanie jego nietypowych działań, tak wrażliwsza strona Dylana podkreśla tragiczność sytuacji. Łatwo jest przez to polubić samego bohatera, kiedy śledzi się jego drogę przez niezręczne rozmowy i niepowstrzymaną chęć pomocy. Jego spokojny temperament połączony z wychowywaniem w zamknięciu, kreuje także wiele zdarzeń, które nie tylko rozczulą, ale także rozbawią.

Czerwono, zielono, wzorcowo

Na drodze Dylana stają mu różnego rodzaju przeciwnicy. Od powracających opętanych przez Syk (są oni jednak zmienieni przez postawienie na walkę w zwarciu) po zupełnie nowych, wymagających momentami specyficznego podejścia wrogów. Można podzielić ich na konkretne kategorie, w których to zawierają się często maszkary o zupełnie odmiennych charakterystykach. Skłania to gracza do sprawnego łączenia możliwości bojowych z szybkim poruszaniem się. 

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Oprócz znanych z jedynki Syku i Pleśni, nowym zagrożeniem stał się tajemniczy wzorzec. Nadaje on miastu nowe kształty, wpływa na ludzi i wydaje się chować wiele tajemnic za swoim pozornym porządkiem. Jest on zdecydowanie jednym z bardziej interesujących zjawisk znanych z tego uniwersum. Charakteryzuje go strona wizualna i dopasowana pod tematykę rozgrywka.

W kryzysie nie jesteś sam

Dylan w swoim zadaniu nie jest absolutnie osamotniony. W Control Resonant powraca kilka postaci znanych z jedynki, niektórzy nawet w trochę innym wydaniu (7 lat w zamknięciu robi swoje). Można wchodzić z nimi w konwersacje i wypytywać o rzeczy związane z misjami czy światem gry. Oprócz tego w wielu lokacjach można posłuchać dziejących się w tle rozmów między pracownikami biura, którzy komentują to, co dzieje się wokół nich lub opowiadają o swoich problemach, czy relacjach. Buduje to grową rzeczywistość, sprawiając, że ten świat jeszcze bardziej ożywa. Przypomina to również, o jaką stawkę toczy się gra. Łatwiej wczuć się w ratowanie postaci, które mają swoje charaktery czy imiona.

Większy nacisk na budowanie świata gry poza Najstarszą Siedzibą sprawił, że wydarzenia mają jeszcze mocniejszy wydźwięk dramatyczny. W pierwszej części do wszelkich opisów zjawisk czy zdarzeń podchodziło się raczej z przymrużeniem oka. Tutaj obce siły bezpośrednio wpłynęły na cywilów i pogłębiającą się frustrację agentów FBK. Przejawia się wśród nich poczucie bezsilności, z którym stara się pomóc główny bohater.

Gracz dostaje również opcję wybierania danych linii dialogowych w rozmowach z postaciami pobocznymi. Nie zmieniają one historii, ale wpływają na przebieg konwersacji. Pozwalają na poczucie większej sprawczości, nawet jeśli nie ma ona bezpośredniego wpływu na wydarzenia dziejące się w fabule gry. Jest to głównie iluzja wyboru, ale oddająca charakter gier RPG, których elementy wykorzystali twórcy przy tworzeniu m.in. systemu walki.

Walcz w swoim ulubionym stylu w Control Resonant

Największą zmianą wprowadzoną w drugiej odsłonie gry jest postawienie na walkę w zwarciu. Jesse w Control korzystała z Serwobroni, która mogła przybierać różne postaci dalekosiężnego arsenału. Natomiast w Resonancie Dylan dostaje do dyspozycji tajemniczy Aberrant. Zachowuje on potencjał do zmienności swej poprzedniczki, jednak ogranicza się do form poświęconych uderzeniom z bliska. Na samym starcie gry, gracz musi wybrać jedną z trzech dostępnych postaci Aberranta, która odpowiada za atak podstawowy. Może to być wykonująca zamaszyste ataki glewia lub np. szybkie krótkie “mieczyki”. Po chwili przyzwyczajenia się do nowego oręża, następuje kolejny wybór – tym razem formy odpowiedzialnej za atak dodatkowy. Tutaj dojdzie do tego jeszcze atak kończący kombinację (ich jest największy wybór, jest to specjalny atak wykonywany po serii ataków podstawowych) i mamy nasz złożony zbiór bazowych ataków, które będą stanowić fundament walki. 

Każda z wybieranych form ma swoje drzewko umiejętności, aby stale ulepszać i doskonalić swój build. Choć należy tutaj zaznaczyć, że twórcy mocno zachęcają do sięgania i testowania innych form. Ogólna siła Aberranta zwiększa się przez odblokowywanie różnych ulepszeń, czego nie da się wymaksować, ograniczając się tylko do trzech form. W trakcie rozgrywki dostaje się, bądź kupuje resety umiejętności. Pozwalają one na ponowne wybranie konkretnych ulepszeń na drzewkach i pójście w zupełnie inny styl walki. Ma to przede wszystkim zapobiegać repetytywności w starciach, która staje się dosyć odczuwalna przy trzymaniu się tylko jednego zbioru ataków. 

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Kontrola nad polem walki

W przypadku ogólnych odczuć wobec systemu walki – nie jest on ani zły, ani wybitny. Wydaje się on wystarczający, jeśli gracz eksperymentuje z różnymi buildami i taktykami. Duża część okiełznania tego systemu polega na odpowiednim zarządzaniu polem walki i strategicznym eliminowaniu konkretnych wrogów. Dzięki temu zyskuje się poczucie kontroli nad mimo wszystko dosyć chaotycznymi potyczkami. Przeciwnicy atakują z każdej strony i posiadają różne typy ataków. Dlatego gracz na początku musi nauczyć się dostosowywać do różnych sytuacji. Z czasem jednak zdobędzie większość rozwiązań na swoje problemy i walki staną formalnością, a wyzwanie stanowczo się zmniejszy.

Bardzo istotny w walce jest też pasek ogłuszenia u przeciwników. Odnosi się do wywołania stanu ogłuszenia u wroga (poprzez wykonywanie ataków, kombinacji i korzystanie z mocy). Powoduje to jego unieruchomienie i możliwość wykonania egzekucji i tym samym natychmiastowe jego zabicie. Dylan dostaje po tym nawet buffa do zadawanych obrażeń, przez co opłaca się doprowadzać do tego stanu.

W Control Resonant powraca także mechanika zbierania zasobów. Pokonując wrogów lub np. otwierając skrzynki, można zdobyć komponenty potrzebne do ulepszania broni czy tworzenia artefaktów (również zapewniające usprawnienia do statystyk). Dylan posiada również drzewko talentów, gdzie wydaje się punkty, aby wzmacniać swoje umiejętności bojowe i kształtować swój styl walki. W grze funkcjonują też sklepy, gdzie można zakupić zasoby, schematy czy przedmioty kosmetyczne.

Parkour w nieziemskim stylu

Dylan, tak jak Jesse w jedynce, posiada nadnaturalne zdolności, ale w trochę innej wersji. Ma on przede wszystkim do dyspozycji bardziej dostosowane do budowy świata, opcje poruszania się. Praktycznie już od samego początku korzysta z podwójnego skoku i uniku, do których dojdzie jeszcze opcja wznoszenia się. Ułatwiają one sprawniejsze przemieszczanie się po mapie, pełnej wysokich budowli i setek dachów. Dzięki nim i sprintowi Dylan wydaje się też zdecydowanie szybszy, a rzadko rozmieszczone punkty szybkiej podróży nie drażnią. W trakcie gry odblokowuje się również umiejętności związane m.in. z  mechaniką anomalii grawitacyjnych. Ich specyfikę jednak najlepiej odkryć samemu, bo jest to jedno z najciekawszych rozwiązań wykorzystanych w tym tytule przy projektowaniu przestrzeni, łamigłówek czy starć.

Dylan ma tę moc/e

Oprócz rozbudowanych opcji poruszania się Dylan ma zdobywa także umiejętności walki wykorzystujące pasek mocy. Są to specjalne zdolności bojowe, na wzór telekinezy z jedynki, które pomagają w pokonywaniu przeciwników. Może to być osłona, ataki związane z ogniem, wieżyczki Pleśni itd. Nabywa się je przez pokonywanie bossów określanych jako Resonanci. Ich dobór także wymaga decyzyjności ze strony gracza, bo po ubiciu danego bossa, podejmuje się wybór, którą z dwóch lub trzech umiejętności chce się wyekwipować. Oczywiście nadal pozostaje opcja na zmiany w tym zakresie, więc nie trzeba się martwić utknięciem z umiejętnością, która nie podeszła. Ich główną zaletą jest nakładanie różnego rodzaju efektów, które znacząco przyśpieszają pokonywanie wrogów. Jednak w grze często brakuje typów przeciwników posiadających odporność na dane typy obrażeń, przez co niektóre moce są aż zbyt potężne.

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Resonanci to inny poziom spektaklu

Wśród dostępnych w grze misji uwagę zdecydowanie przykuwają te poświęcone Resonantom. Są to specjalne questy, które kończą się majestatyczną walką z bossem. Nie trzeba pokonać wszystkich, żeby ukończyć grę, jednak stanowią oni istotną część całej rozgrywki. Każdej strefie przypisany jest jeden Resonant i każdy z nich zapewnia innego rodzaju doświadczenie. Z przebiegu misji wynikają aktywności, które dotyczą zbadania danych miejsc, poznania historii przeciwnika czy podejmowanie mniejszych starć. Budują one klimat samych lokacji i napięcie w związku ze zbliżającą się walką główną. Czuć, że Remedy chciało, aby każda z nich była własnym widowiskiem, które zostanie z graczem na długo po zakończeniu danego questa. Ich oprawa audiowizualna podkreśla wagę dziejącego się wydarzenia i wprowadza w określony nastrój. Niestety same walki potrafią być dosyć łatwe przy dopasowanym buildzie, co odbiera trochę kreowanej wzniosłości. Co więcej, niektóre z nich wydają się o wiele lepiej przemyślane od innych.

Historia noszona dźwiękiem

Jak w każdej grze Remedy, oprócz warstwy wizualnej, bardzo ważna jest strefa audialna. W trakcie całej rozgrywki graczowi towarzyszy wiele różnych utworów. Od bardziej spokojnych i melancholijnych przy zwiedzeniu świata, po dynamiczne przy starciach i dramatycznych fragmentach. Nie wybijają one z dziejących się wydarzeń i dodają swoje do budowania napięcia w określonych sytuacjach. Dochodzą do tego specjalne nagrane i puszczane w czasie konkretnych momentów piosenki. Świetnie oddają one klimat danych miejsc i zdarzeń oraz służą jako kolejny nośnik opowiadania historii poza tym, co widać na ekranie.

Przełam wzorzec i odzyskaj kontrolę w Control Resonant

Naprawdę trzeba pochwalić twórców za świetne dopracowanie misji głównych. Praktycznie każda z nich niesie za sobą bagaż emocjonalny i angażuje od początku do końca. Często nawet pozostawiają z uczuciem niedosytu, co pozwala na jeszcze większe docenienie włożonej w nie pracy. Wykorzystują one charakterystykę konkretnych stref i bawią się oczekiwaniami gracza. Kiedy myślisz, że Remedy nie jest cię już w stanie zaskoczyć, to przychodzi moment, który potrafi pozostawić szczękę na podłodze. Można się trochę przyczepić do samego finału, który nie jest tak satysfakcjonujący pod względem rozgrywki, jednak emocje sięgają w nim zenitu.

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Techniczne bóle głowy

W przypadku rozgrywki na konsoli Playstation 5 ma się do wyboru dwa tryby wydajności: jakość (ładniejsza grafika i docelowe 30 fps) i wydajność (trochę gorszy obraz, ale docelowo 60 fps). Z powodów naprawdę dynamicznej walki i szybkiego poruszania się znacznie lepiej jest grać w tym drugim trybie. Krajobrazy nie tracą wtedy aż tak mocno w ogólnym odbiorze, a zyskuje się o wiele płynniejszą rozgrywkę. Natomiast cierpią na tym szczegółowość tekstur i modele postaci. Sama oprawa wizualna prezentuje się raczej dobrze, ale bardziej imponuje projekt lokacji niż ich wygląd. Sposoby, na jakie wpadli twórcy, aby wykorzystać dostępną przestrzeń, przykuwają większą uwagę niż graficzne cuda. Godne podziwu są też efekty cząsteczkowe i kolorystyczne, towarzyszące walkom z przeciwnikami. Jest ich naprawdę sporo i podkręcają spektakularność starć, momentami wprowadzając niemały chaos. Należy również wspomnieć o okazjonalnych spadkach fpsów, najczęściej w walkach, które wpływają na komfort płynący z rozgrywki. Control Resonant nie jest technicznym majstersztykiem, ale biorąc pod uwagę ilość obciążających sprzęt mechanik i efektów, nie ma tragedii.

Gra w powtórkę czy powtórka z gry?

Chyba największą wadą całego tytułu jest wszechobecna w nim repetytywność. Widać ją w wykorzystywanych modelach, teksturach, walce, czy co najbardziej uciążliwe – w misjach. Wielokrotnie przyjdzie graczowi przechodzić obok podobnych budynków, witryn i sklepów. Zostanie wplątany w wiele powtarzających się starć (chociaż jest to gra Remedy z prawdopodobnie największą różnorodnością wrogów) i będzie zajmował się kilkoma cyklicznymi aktywnościami. Wśród nich można wyróżnić zestaw misji pobocznych, które mają swoje miejsce w każdej z dostępnych stref. Są to np. odwiedzanie sekretnych placówek czy rozwikłanie tajemnicy osobliwej taksówki. Na początku te zadania intrygują i wprowadzają kolejne zagadki do rozwikłania, jednak gracz szybko się dowiaduje o ich powtarzalnym charakterze. Ich wykonywanie przekształca się z prób odkrycia prawdy na punkty do odhaczenia z listy. 

Należy jednak zaznaczyć, że przez to, jak duże znaczenie ma wzorzec w tej grze, owa repetytywność jest dobrym oddaniem jego specyfiki. Gracz, wykonując te same czynności raz za razem, wpada w działanie swoistego wzoru. Oddając mu większą swobodę np. w wyborze sposobu walki, zachęca się go do eksperymentowania i przełamywania tej rutyny.

Trzeba robić nadgodziny?

Opcjonalnych aktywności jest oczywiście więcej, ale w szczególności zlecenia i zadania są typowymi zapychaczami. Nie niosą za sobą większych elementów narracyjnych i służą zapełnieniu czasu graczowi, oferując raczej niewielkie wyzwanie. Na szczęście w grze znajdują się też pełnoprawne, fabularne misje poboczne. Nie są związane z wątkiem głównym i pozwalają oderwać się trochę od natłoku tych cięższych emocji. Część z nich można nawet zaczynać w różnych miejscach, przez natrafienie na daną lokację lub pogadanie z konkretną osobą. Choć fabuła Control Resonant jest liniowa, tak gracz dostaje dużo możliwości na tworzenie swojego unikalnego doświadczenia. W połączeniu z rozbudowanym systemem walki można uznać, że twórcom udało się stworzyć przedstawiciela gier action RPG, gdzie swoboda łączy się z narzuconymi z góry ścieżkami.

źródło: materiały prasowe Remedy Entertainment

Gra, która rezonuje z graczem

Można jeszcze dużo napisać o tym, co w Control Resonant działa świetnie, a co mogłoby wypaść lepiej. Nie jest to na pewno gra idealna. Niektóre jej elementy, w tym odczuwalna powtarzalność czy niedosyt pewnych rozwiązań, mogą powodować frustrację czy zmęczenie. Można przyczepić się do poziomu wyzwania, ale ostatecznie jest to naprawdę wyjątkowa produkcja. Pełna nietypowych rozwiązań i pasji do medium gier oraz jego możliwości. Potrafi wciągnąć w swój świat, zaintrygować fabułą i postaciami oraz wywołać lawinę różnych emocji. Remedy pokazało, że robi gry, starając się wychodzić poza utarte schematy i stawiać na kreowanie unikalnych przeżyć. Fani tego stworzonego przez Finów uniwersum, będą się czuć się w Control Resonant jak w domu. Może trochę dziwnym, ale nadal ukochanym domu.

Tekst przygotowała Alicja Rychlewicz

Grafiki pochodzą z oficjalnych źródeł Remedy Entertainment

Po więcej artykułów i newsów ze świata gier odsyłamy tutaj –> meteor.exe