
Liderka protestu wyprowadziła się z Osiedla Maltańskiego w Poznaniu. Od miesięcy trwa tam proces wyprowadzania mieszkańców z terenów należących do strony kościelnej. Część osób zdecydowała się na porozumienia i przeprowadzkę, inni nadal pozostają na osiedlu i sprzeciwiają się działaniom właściciela terenu. 5 października z osiedla wyprowadziła się Iwona Chrzanowska, była mieszkanka i jedna z osób zaangażowanych wcześniej w protesty przeciwko wyprowadzkom. O swojej decyzji opowiedziała podczas konferencji prasowej przed Urzędem Miasta Poznania.
Była liderka protestu wyprowadziła się z Osiedla Maltańskiego
Konferencja odbyła się na Placu Kolegiackim przed głównym gmachem Urzędu Miasta Poznania. Chrzanowska pojawiła się na niej w trakcie przeprowadzki. Zwróciła uwagę, że nie ma przy sobie swojego mikrofonu, ponieważ jest obecnie w trakcie wyprowadzania się.
Była mieszkanka mówiła, że proces podejmowania decyzji rozpoczął się w kwietniu tego roku, kiedy poważnie zachorowała. Wcześniej należała do osób aktywnie sprzeciwiających się wyprowadzkom mieszkańców.
– Zachorowałam poważnie i musiałam chodzić po lekarzach, stać w kolejka. Miałam mnóstwo czasu na przemyśleć temat. Zaczęłam się zastanawiać, ile warte jest zdrowie, czy milion, czy dwa, czy pół miliona, a może wszystkie bogactwa całego świata. Stwierdziłam, że nie ma ceny, za które bym moje zdrowie sprzedała. Odmieniło mi się – mówi Iwona Chrzanowska, była mieszkanka Osiedla Maltańskiego.
Jak przekazała, w maju podjęła decyzję o chęci porozumienia się ze stroną kościelną. Ostatecznie 5 października opuściła osiedle.
– Jestem bardzo szczęśliwa, ale i pełna emocji. Zaczęłam uświadamiać sobie rzeczy, które nie udało mi się wcześniej spostrzec – dodała.
Krytyka protestów i działalności stowarzyszenia
Po przedstawieniu powodów swojej decyzji Chrzanowska przeszła do oceny sytuacji na osiedlu. Była mieszkanka krytycznie mówiła o osobach określanych jako liderzy protestu oraz o działalności Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom.
– Na Osiedlu Maltańskim nie ma liderów. Wybranym liderom Osiedla Maltańskiego sterują organizacje zewnętrzne. To nie jest głos mieszkańców. To, co się dzieje, ostatnie eksmisje, awantury, byłam zniesmaczona, czułam się z tym bardzo źle. Kolejna akcja liderów Maltańskie Nasz Dom prowadziła do nikąd, było mi zwyczajnie wstyd – przyznała Chrzanowska.
Nie wskazała przy tym konkretnych organizacji, które – w jej ocenie – mają wpływać na działania protestujących. Tłumaczyła, że obawia się procesów i działań sądowych.
Chrzanowska mówiła, że Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom” nie miało, w jej ocenie, wystarczającej mocy sprawczej, by zmienić sytuację mieszkańców. Ze stowarzyszeniem współpracują osoby związane m.in. z Rozbratem i Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów, a w działania na rzecz mieszkańców angażowali się także politycy partii Razem.
Jej zdaniem część mieszkańców, którzy pozostali na osiedlu, koncentruje się przede wszystkim na kwestiach finansowych.
– Wiadomo, że Osiedle Maltańskie w tym kształcie, w jakim jest, z taką zabudową, jaka tam jest, nie zostanie. To wiemy wszyscy. Chciałam zdroworozsądkowo podejść do mieszkańców, usłyszałam od jednego z liderów, że ostatni dostaną najwięcej pieniędzy. Moim zdaniem nie dostaną – mówiła.
„Nie traćcie swojego zdrowia”
Chrzanowska podkreślała, że jednym z najważniejszych powodów jej decyzji było zdrowie. Wcześniej sprzedała mieszkanie w Poznaniu. Po podpisaniu porozumienia kupiła ze swoich środków oraz przy pomocy strony kościelnej dom pod Poznaniem.

Jak zaznaczała, jest teraz szczęśliwa.
– Spontanicznie wysłałam do państwa informację o spotkaniu dzisiaj, aby przekazać moje zdanie do mieszkańców: „Nie traćcie swojego zdrowia” – mówiła Chrzanowska.
Była mieszkanka wróciła również do swoich wcześniejszych wypowiedzi podczas protestów. Przypomniała, że sama deklarowała wtedy gotowość do fizycznego przeciwstawienia się wyprowadzce.
– Ja pierwsza powiedziałam, że rzucę się pod buldożer, ja też to wiem, nie wystrzegam się tego. Natomiast w tej chwili jestem inną osobą, która ma inny ogląd, postrzeganie tego wszystkiego i wiem, że to są samowole, nie ma żadnych aktów własności czy innych dokumentów – przyznała.
Chrzanowska przypomniała także, że wcześniej była oburzona działaniami strony kościelnej. Jak mówiła, sama pisała w tej sprawie do Episkopatu oraz parlamentarzystów.
Opłaty za korzystanie z parceli
Podczas spotkania pojawił się także temat pieniędzy i opłat związanych z korzystaniem z parceli. Chrzanowska przekazała, że otrzymała odszkodowanie jedynie za nasadzenia, czyli rośliny znajdujące się na terenie jej parceli.
– Miałam umowy, umowa została wypowiedziana i dostałam również nakaz zapłaty za pół roku użytkowania bez umowy. Ode mnie druga strona chciała 3 tysiące za miesiąc plus inne koszty – mówiła była mieszkanka.
Według jej relacji łączna kwota za bezumowne korzystanie z parceli wynosiła około 22 tys. zł za 10 miesięcy. Natomiast na miesiąc przypadała suma około 6 ty. wraz z kosztami działań prawych
Chrzanowska odniosła się również do informacji o wysokości opłat. W jednym z porozumień, do którego wcześniej dotarliśmy, przewidziano 65,78 zł brutto miesięcznie za bezumowne korzystanie z parceli. Była mieszkanka zaznaczyła jednak, że jej sprawa wyglądała inaczej.
– Jest to rodzaj nacisku, no ale korzystamy bezumownie – odpowiedziała.

Chrzanowska otrzymała również nakaz eksmisji dotyczący jej oraz jej syna. Jak mówiła, w czasie swojej choroby nie otrzymała wystarczającego wsparcia od części osób zaangażowanych w protest.
– Nikt się mną ze pseudo stowarzyszenia nie zainteresował. Nie zainteresowali się moim zdrowiem – mówiła.
Dorota Gorgoń również się wyprowadziła
Na konferencji pojawiła się także Dorota Gorgoń, była radna i była mieszkanka Osiedla Maltańskiego. Chrzanowska przeprosiła ją za wcześniejsze obraźliwe komentarze.
Gorgoń również zdecydowała się opuścić osiedle. Jak mówiła, już wcześniej zakładała, że się wyprowadzi, kiedy znajdzie odpowiedni dom.
– Nagle radna i liderka, bo też byłam w zarządzie, wyprowadziła się. Nie ukrywałam, że chcę się wyprowadzić, cały czas mówiłam, że jak znajdę dom, to się wyprowadzę, bo jestem coraz starsza, coraz bardziej schorowana. Wyprowadziłam się, nikt mi za nic nie zapłacił, wzięłam kredyt i kupiłam za to dom – mówiła Dorota Gorgoń, była mieszkanka Osiedla Maltańskiego.

Swoją wcześniejszą pozycję określiła jako „pionka, który nie ma wpływu na nic”.
Gorgoń mówiła również o zmianie swojego spojrzenia na sytuację mieszkańców.
– My byliśmy przekonani, że mieszkamy u siebie, płaciliśmy podatki do miasta, dlatego walczyliśmy. W momencie, kiedy zaczęło do niektórych docierać, że to nie ma sensu, bo dzwoniliśmy i pisaliśmy do kogo się dało, zrozumieliśmy, że prędzej czy później nas stamtąd wywalą. Chwała Bogu, że się przeprowadziliśmy – powiedziała.
Była mieszkanka zmieniła spojrzenie na sytuację
Chrzanowska zaznaczyła, że podczas konferencji nie występuje w imieniu wszystkich mieszkańców. Jak podkreślała, przedstawia wyłącznie własne stanowisko.
– Mówię to, co myślę. Widzicie państwo, nie mam żadnej kartki, mówię to, co mi w duszy gra. W tej chwili wyszłam z takiego poczucia krzywdy, strachu, lęku – mówiła.
W dalszej części spotkania wróciła do ostatnich eksmisji na osiedlu. Szczególnie krytycznie oceniła zachowanie osób, które pojawiały się przy jednej z nich.
– To, co zrobili przy ostatniej eksmisji ludzie, to tam było zero godności. Dopóki są kamery, to jest mowa o miłosierdziu, wspólnocie i nagle pan Obst zostaje na lodzie, wszyscy idą do swojego domu przed telewizor i nikt się nie martwi, że on śpi w namiocie – mówiła.

Chrzanowska krytycznie oceniła również działania pełnomocnika mieszkańców, mecenasa Marcina Czachora.
– Nasz mecenas nie ugrał nic. Wszystkie zebrania, jakiekolwiek się odbywały w świetlicy bądź indywidualnie, nigdy nie padł żaden paragraf, rozporządzenie, nigdy nie padło, co by prawo nas chroniło – stwierdziła.
Jej zdaniem mieszkańcy przez długi czas nie otrzymywali jasnych informacji dotyczących prawnych możliwości obrony przed wyprowadzkami.
Negatywne komentarze nie są dla niej nowością
Chrzanowska mówiła również o reakcjach, z jakimi spotykała się w związku ze swoją działalnością. Jak zaznaczała, negatywne komentarze nie są dla niej nowym doświadczeniem. Wcześniej spotykała się z nimi także w związku ze swoją twórczością artystyczną.
– Jestem przyzwyczajona do hejtu. Jak zaczynałam malować obrazy, to też dostawałam hejt. Wstawałam w nocy, żeby kasować komentarze hejterów na mojej stronie – mówiła.
Podczas konferencji nie ukrywała, że jej obecne stanowisko różni się od tego, które prezentowała jeszcze kilka miesięcy temu. Chrzanowska podkreślała, że choroba i czas poświęcony na przemyślenie sytuacji wpłynęły na jej sposób patrzenia na konflikt wokół Osiedla Maltańskiego.
Jej zdaniem decyzja o wyprowadzce pozwoliła jej odzyskać spokój i spojrzeć na wcześniejsze wydarzenia z innej perspektywy. Jednocześnie zaznaczała, że nie zamierza przekonywać pozostałych mieszkańców do podjęcia takiej samej decyzji. Jak podkreślała, podczas konferencji mówiła wyłącznie w swoim imieniu.
W trakcie konferencji doszło również do wymiany zdań między przedstawicielami mediów. Jednym z uczestniczących w niej dziennikarzy był Piotr Żytnicki. Pod jego adresem padły sugestie dotyczące przedstawiania własnej narracji na temat sytuacji na Osiedlu Maltańskim.

Spór o sposób prowadzenia protestu
Chrzanowska mówiła również o jednym ze spotkań w świetlicy, w którym uczestniczyła przez około 15 minut. Krytycznie oceniła materiał zaprezentowany przez organizacje wspierające mieszkańców.
– Byłam też w świetlicy, gdzie organizacje wspierające pokazały film, który mówił, że można żyć za darmo mnóstwo lat, można nawet wodę czerpać za darmo, bo przecież woda jest społeczna, a przesyły państwowe, można nawet energię mieć za darmo. To mi się nie podobało – mówiła.
W tym kontekście pojawiła się również kwestia korzystania z energii elektrycznej. Wcześniej Enea informowała o stwierdzeniu nielegalnego poboru prądu na terenie Osiedla Maltańskiego.
Chrzanowska krytycznie oceniła także sposób, w jaki przedstawiano kolejne eksmisje.
– Pierwsza eksmisja to była próba manipulacji medialna, a o drugiej już nie wspomnę. Przyjechał pan Ikonowicz, który wiadomo, przyjeżdża na duże afery, bo na małe już nie przyjdzie. Pierwsza eksmisja ma być pokazaniem tego, że jesteśmy zakleszczeni pod naciskiem – mówiła.

Wspominając pierwszego eksmitowanego mieszkańca, Krzysztofa Obsta, Chrzanowska mówiła, że po opuszczeniu parceli miał znaleźć się w trudnej sytuacji mieszkaniowej, a następnie zwrócić się do Komandorii o pomoc.
Strona kościelna nie wiedziała o konferencji
O konferencji wcześniej nie wiedział Jacek Masiota, pełnomocnik strony kościelnej i dewelopera. W rozmowie z Radiem Poznań miał być zaskoczony informacją o organizowanym spotkaniu.
Chrzanowska podczas całej konferencji podkreślała jednak, że mówi wyłącznie we własnym imieniu. Jej decyzja o wyprowadzce była, jak zaznaczała, wynikiem osobistej zmiany podejścia do sytuacji.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej należała do osób, które stanowczo sprzeciwiały się opuszczaniu Osiedla Maltańskiego. Dziś sama mieszka już poza nim i apeluje do pozostałych mieszkańców, by nie poświęcali swojego zdrowia w sporze o przyszłość osiedla.
Lokalny portal wpoznaniu.pl prowadził transmisję na żywo z konferencji na swoich profilach w mediach społecznościowych. To ten sam portal, który wcześniej opisywał sprawę Patrycji Bartoszewskiej dotyczącą sprzedaży kamienicy. Materiał wzbudził wówczas kontrowersje – dziennikarze „Gazety Wyborczej” zarzucali autorom tekstu manipulację.
Transmisję z konferencji udostępniły również w mediach społecznościowych profile Archidiecezji Poznańskiej oraz spółki Komandoria.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z KONFERENCJI PRASOWEJ!






















fot. Hanna Adamczyk/ Radio Meteor, Zuzanna Oleszczak/ Radio Meteor
Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!