Trzy ataki na motorniczych MPK Poznań w ostatnim czasie. „Trzy wydarzenia, czyli o trzy za dużo”

Komunikacja miejska w Poznaniu, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Jeszcze kilka lat temu tak głośne przypadki agresji wobec pracowników komunikacji miejskiej zdarzały się sporadycznie. Tymczasem w ostatnim czasie w Poznaniu doszło aż do trzech ataków na motorniczych MPK Poznań. Choć żaden z nich nie zakończył się poważnymi obrażeniami, wszystkie pokazują, że osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i punktualność komunikacji miejskiej coraz częściej stają się celem agresji.

MPK Poznań:”Trzy wydarzenia, czyli o trzy za dużo”

Agresja wobec pracowników transportu publicznego pozostaje jednym z największych wyzwań, z jakimi mierzy się dziś komunikacja miejska. Choć każdego dnia tysiące kursów odbywa się bez żadnych incydentów, wystarczy jeden agresywny pasażer, aby spokojna służba zamieniła się w niebezpieczną interwencję.

W ciągu zaledwie kilku dni na terenie Poznania doszło do trzech napaści na motorniczych. Każde z tych zdarzeń miało inny przebieg, jednak we wszystkich przypadkach pracownicy wykonywali swoje obowiązki lub próbowali uspokoić sytuację. Wszystkich sprawców udało się zatrzymać.

– Pomimo tego, że zdarzają się takie sytuacje, nie mogą się czuć bardziej zagrożeni niż w każdym innym rejonie miasta. Komunikacja miejska jest komunikacją publiczną i wszystko to, co może wydarzyć się na ulicy, w parku czy innym miejscu publicznym, może wydarzyć się również w tramwaju lub autobusie -mówi Radiu Meteor Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa MPK Poznań.

Agnieszka Smogulecka, rzecznika prasowa MPK Poznań, fot. Stanisław Mazurczak/ Radio Meteor

Jednocześnie nie ukrywa, że trzy podobne przypadki w tak krótkim czasie budzą niepokój.

Mówimy o trzech wydarzeniach, czyli o trzech za dużo.

Atak po zwróceniu uwagi. Napastnik groził rozbitą butelką

Do pierwszego i jednego z najbardziej niebezpiecznych zdarzeń doszło 5 czerwca na pętli tramwajowej na osiedlu Sobieskiego. O czym informowaliśmy w naszych mediach społecznościowych.

Jak relacjonuje MPK Poznań, wszystko rozpoczęło się od interwencji dotyczącej zachowania jednego z pasażerów. Motornicza przekazała mężczyźnie uwagi dotyczące jego zachowania. Nic nie wskazywało na to, że sytuacja zakończy się atakiem.

– Mężczyzna poprosił panią motorniczą o pomoc względem pasażera, do którego miał zastrzeżenia. Motornicza przekazała te uwagi. Kiedy wydawało się, że sytuacja jest załatwiona, ten mężczyzna uderzył ją w głowę, rzucił w nią butelką, następnie rozbił ją i groził jej szkłem – opisuje Agnieszka Smogulecka.

Rozbita butelka w tramwaju, fot. poznanmoment/ ig

Policja została natychmiast powiadomiona o zdarzeniu.

– Dzisiaj (dop. red. 5 czerwca) około godziny 12.30 na wysokości ulicy Stróżyńskiego jakiś mężczyzna zaatakował kobietę, która jest motorniczą tramwajów. Uderzył ją podczas utarczki słownej, następnie rozbił butelkę i groził jej szkłem – informował mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

39-letni napastnik został zatrzymany jeszcze na pętli tramwajowej na osiedlu Sobieskiego. Jak przekazał podkom. Łukasz Paterski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, gróźb karalnych oraz uszkodzenia szyby w tramwaju. Dodatkowo jego zachowanie zostało zakwalifikowane jako czyn chuligański. Policja wystąpiła także z wnioskiem o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

Chciała rozdzielić szarpiących się mężczyzn. Sama została zaatakowana

Do kolejnego incydentu doszło sześć dni później na przystanku tramwajowym Św. Czesława na Wierzbięcicach.

Motornicza, podjeżdżając na przystanek, zauważyła dwóch mężczyzn szarpiących się ze sobą. Widząc zagrożenie dla pasażerów postanowiła zareagować.

– Motornicza zareagowała widząc dwóch szarpiących się mężczyzn. Jeden z nich wsiadł do wagonu, a drugi próbował ją uderzyć. Zasłoniła się ręką – relacjonuje rzeczniczka MPK.

Szczegóły zdarzenia przekazała również policja.

– Motornicza poprosiła mężczyzn o rozejście się. Jeden z nich wsiadł do tramwaju. Kiedy wracała do pojazdu została uderzona przez drugiego. Na szczęście nie doznała poważnych obrażeń i nie wymagała pomocy medycznej – poinformowała mł. asp. Anna Klój z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.

Sprawca nie zdążył uciec. Został ujęty przez świadków jeszcze przed przyjazdem policjantów. Okazał się nim 38-letni obywatel Węgier, który miał około 1,2 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego.

Przypadek ten pokazuje również ogromną rolę pasażerów. To właśnie dzięki ich zdecydowanej reakcji agresor został zatrzymany niemal natychmiast po ataku.

Agresja podczas przechodzenia między kabinami

Trzeci przypadek miał miejsce trzy dni później na Małych Garbarach,

Motornicza prowadziła tramwaj dwukierunkowy. Po zakończeniu kursu przechodziła z jednej kabiny do drugiej. Wtedy została zaczepiona przez pasażerkę.

Motornicza została obrażana przez jedną z pasażerek, następnie uderzona z główki i dalej znieważana – opisuje Agnieszka Smogulecka.

Ujęcie sprawczyni z pobicia na Małych Garbarach, fot. MPK Poznań

Jak przekazał podkom. Łukasz Paterski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, pomiędzy kobietami wcześniej doszło do wymiany zdań.

– W pewnym momencie 30-latka uderzyła głową w twarz motorniczą. Następnie napastniczka wyszła z tramwaju i dalej znieważała kobietę. Na szczęście motorniczej nic poważnego się nie stało – przekazał rzecznik.

Kobieta została zatrzymana i usłyszała zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego oraz znieważenia. Zastosowano wobec niej dozór policji oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej.

„Nie oczekujemy od motorniczych bohaterskich interwencji” – deklaruje MPK Poznań

Jak podkreśla MPK Poznań, podstawowym obowiązkiem prowadzących pojazdy nie jest podejmowanie interwencji wobec agresywnych pasażerów.

MPK Poznań nie wymaga od motorniczych podejmowania interwencji. Oni mają przede wszystkim dbać o własne bezpieczeństwo. Jeżeli zauważą niebezpieczną sytuację, powinni powiadomić Centralę Nadzoru Ruchu i wykonywać jej polecenia – wyjaśnia Agnieszka Smogulecka.

W zależności od sytuacji Centrala Nadzoru Ruchu wysyła na miejsce patrol nadzoru ruchu lub zawiadamia policję.

Każdy tramwaj i autobus wyposażony jest również w przycisk antynapadowy, który umożliwia błyskawiczny kontakt z dyspozytorem. Wszystkie pojazdy posiadają monitoring, natomiast najnowsze wagony i autobusy wyposażono w monitoring online. Dzięki temu pracownicy CNR mogą na bieżąco obserwować sytuację wewnątrz pojazdu i szybko reagować.

Nagrania z kamer bardzo często stają się również kluczowym materiałem dowodowym podczas policyjnych postępowań.

Takich zdarzeń jest kilka każdego roku

Jak zaznacza rzeczniczka MPK, przypadki agresji wobec motorniczych i kierowców zdarzają się regularnie, jednak większość z nich nie kończy się poważnymi obrażeniami.

– Co roku odnotowujemy kilka takich zdarzeń. Na szczęście są one najczęściej kwalifikowane jako naruszenie nietykalności cielesnej, czyli zdarzenia, w których nie dochodzi do poważnych obrażeń – mówi Agnieszka Smogulecka.

Nie zmienia to jednak faktu, że dla poszkodowanych pracowników każda taka sytuacja wiąże się z ogromnym stresem i często koniecznością wyłączenia z pracy.

Warto zaznaczyć, że od 2023 roku kierowcy autobusów i motorniczowie podczas wykonywania obowiązków korzystają ze statusu funkcjonariusza publicznego.

Oznacza to, że atak na nich ścigany jest z urzędu, a sprawcy odpowiadają z art. 222 Kodeksu karnego. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet do trzech lat pozbawienia wolności. W przypadkach poważniejszych konsekwencje mogą być jeszcze surowsze.

W pamięci pozostaje dramat z Naramowic

Choć ostatnie trzy zdarzenia zakończyły się bez poważniejszych obrażeń, przedstawiciele MPK wciąż pamiętają tragedię z 2021 roku.

– Najpoważniejsze zdarzenie, które pamiętam, miało miejsce w 2021 roku, kiedy – nie zawaham się użyć tego słowa – skatowany został kierowca autobusu. Stało się to dlatego, że interweniował w obronie pasażera – wspomina Agnieszka Smogulecka.

Do brutalnego pobicia doszło na Naramowicach w autobusie linii 169. Dwóch agresywnych pasażerów spożywało alkohol, było głośnych i zachowywało się wulgarnie. Kiedy kierowca zwrócił im uwagę i stanął w obronie innych podróżnych, został dotkliwie pobity.

– Dwóch mężczyzn zachowywało się w autobusie w sposób skandaliczny – pili alkohol, byli głośni i wulgarni. Gdy kierowca interweniował, został brutalnie pobity – relacjonował wówczas mł. insp. Andrzej Borowiak.

Nagranie z monitoringu obiegło całą Polskę, a zatrzymanie sprawców policja określała jako swój absolutny priorytet.

Kilka miesięcy później sąd skazał napastników, jednak tamto wydarzenie do dziś pozostaje symbolem zagrożeń, z jakimi mogą spotkać się pracownicy komunikacji miejskiej.

Choć trzy ostatnie przypadki nie miały aż tak dramatycznego przebiegu, zarówno MPK Poznań, jak i policja podkreślają, że nie można ich bagatelizować. Każdy atak na osobę wykonującą obowiązki służbowe jest nie tylko przestępstwem, ale również zagrożeniem dla bezpieczeństwa wszystkich pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej.

Po więcej tekstów ze świata informacji i publicystyki zapraszamy tutaj!