Jeden z najlepiej rozpoznawalnych, najbardziej charakterystycznych i najbardziej doświadczonych aktorów filmowych. Zagrał w ponad 130 produkcjach pełnometrażowych, których wcielał się zarówno w najbardziej podłe, jak i najbardziej szlachetne postacie. Dziś, 22 lipca, swoje 70. urodziny obchodzi jeden z najważniejszych aktorów, a także artystów naszej ery – Willem Dafoe.

Willema Dafoe znamy z najróżniejszych ról. Nawet jeśli nie kojarzycie dzisiejszego solenizanta po nazwisku, to zdecydowanie poznalibyście go na zdjęciu. Uroda Dafoe to zdecydowanie jedna z najbardziej charakterystycznych twarzy współczesnego kina. W połączeniu z jego niesamowitymi umiejętnościami aktorskimi oraz zaskakująco plastyczną mimiką twarzy, na przestrzeni lat udało mu się wykształcić niepowtarzalny charakter gwiazdy filmowej zapadającej w pamięć tak skutecznie, jak żadna inna. Dziś Willem Dafoe świętuje swoje okrągłe, 70. urodziny. Na koncie ma ponad 130 ról filmowych, nie licząc tych telewizyjnych i teatralnych.
William James Dafoe – śmieszek i żartowniś
Willem Dafoe, a właściwie William James Dafoe, urodził się 22 lipca 1955 roku w Appleton, Wisconsin, w krainie mlekiem i serem płynącej. Rodzina Dafoe z mleczarstwem wspólnego dużo jednak nie miała – aczkolwiek ser by tu nawet pasował, ze względu na szwajcarsko-francuskie pochodzenie nazwiska rodziny. Ojciec Willema z zawodu był chirurgiem, a matka – pielęgniarką. Z racji na charakter pracy, młody William rzadko się z nimi widywał. Chłopaka wychowywały więc starsze siostry, a tych miał aż pięć. Może dlatego wyrósł z niego tak zróżnicowany artysta.
Dorastanie w Wisconsin Willem Dafoe wspomina w wywiadach jako bardzo miłe i wygodne. Wychował się w wielodzietnym domu bez większych trosk, odcięty od zgiełku świata. Jego relacje z pięcioma siostrami sprawiły, że od samego początku zaadaptował sobie rolę domowego śmieszka i żartownisia. Od najmłodszych lat myślał o zostaniu artystą. Po skończeniu liceum, w którym dostał na resztę życia ksywkę Willem, zaczął uczęszczać na studia na University of Wisconsin w Wisconsin, na wydziale teatralnym. Po jakimś czasie stwierdził jednak, że teoria nie jest dla niego i że więcej nauczy się, zaczynając od razu pracę aktora.

Wyjazd do Nowego Jorku
Po rzuceniu studiów, na których przetrwał 18 miesięcy, młody aktor dołączył do eksperymentalnej grupy teatralnej – Theatre X w Milwaukee. Aż do swojego rozwiązania w 2004 roku był to jeden z najstarszych działających zespołów teatru eksperymentalnego w Stanach Zjednoczonych. Po krótkim pobycie w Milwaukee Dafoe przeniósł się do ówczesnej stolicy teatru w USA – Nowego Jorku. Tam zderzył się z zupełnie inną rzeczywistością niż ta, do jakiej przywykł w rodzinnym Wisconsin. Jak wspominał w wywiadach, w Nowym Jorku wszystko wydawało się dużo bardziej prawdziwe, namacalne. Willem widział, jak miasto podzielone jest na dwie klasy społeczne – on trafił do tej niższej.
Mieszkałem w złej dzielnicy i z ludźmi, którzy mieli zupełnie inne troski i inne życie. Musiałem nadrobić wiele rzeczy. To dość klasyczny przypadek wśród wielu białych chłopaków z klasy średniej, którzy chcą zostać artystami. Spotykają ludzi z trudniejszym życiem i to, co ci ludzie robią, wydaje się o wiele bardziej autentyczne.
Kolejne lata przyniosły młodemu Willemowi znaczący rozwój. W Nowym Jorku zaczął teatralne praktyki pod okiem Richarda Schechnera – reżysera awangardowej grupy teatralnej The Performance Group. Tam też poznał reżyserkę Elizabeth LeCompte, z którą potem nawiązał romans. Pomiędzy członkami grupy, a jej założycielem z czasem zaczęły rodzić się napięcia. Były one spowodowane niesubordynacją zespołu, który zaczął wystawiać przedstawienia poza grupą. Po odejściu Schechnera pozostali członkowie zmienili nazwę na The Wooster Group. Wśród nich był Dafoe, który kontynuował współpracę z zespołem aż do lat 2000. Jest on również uznawany za jednego z jej założycieli.

Złowieszczy Willem Dafoe
Na swoją pierwszą filmową rolę, Dafoe musiał czekać do 1980 roku. Wtedy to wziął udział w zdjęciach do filmu Michaela Cimino – Heaven’s Gate. Niemniej jednak, ujęcia z Dafoe nie zostały wykorzystane w filmie. Pomimo włożonej pracy, nie został on także wymieniony w obsadzie. Z tego powodu, za jego prawdziwy debiut uznaje się rok 1982 i produkcję The Loveless, gdzie Dafoe zagrał przywódcę gangu motocyklowego. Postać Willema stylizowana była na bohaterze filmu z 1953 roku – The Wild One – w którym w podobnej roli wystąpił sam Marlon Brando. Dla młodego Dafoe był to przełom. Rola w The Loveless rok później załatwiła aktorowi angaż w filmie akcji Streets of Fire, gdzie Dafoe znów wcielił się w przywódcę gangu motocyklowego. Jego postać była głównym antagonistą, który porywa byłą dziewczynę najemnika. Po tym występie Willem dał się zauważyć jako perfekcyjny aktor do odgrywania postaci żyjących na pograniczu prawa. Krytycy określili wtedy wygląd Willema jako „złowieszczy”.
Pierwsze filmy Dafoe nadały więc jego karierze pewnej trajektorii. Charakterystyczny wygląd, mimika i mrożący krew w żyłach uśmiech, sprawił, że przy wyborze aktora do ról dało zauważyć się pewną tendencję. Potwierdził to kolejny angaż. Tym razem Willem pojawił się w filmie Williama Friedkina – To Live and Die in L.A. – gdzie zagrał fałszerza Ricka Mastersa. Występ przyniósł aktorowi spore uznanie wśród krytyków. Niemniej jednak Dafoe zaczął się obawiać, że dalsze odgrywanie kryminalistów, bandytów i innego rodzaju antagonistów, doprowadzi do zaszufladkowania jego osoby. Z tego powodu postanowił za wszelką cenę zdobyć rolę szlachetnego sierżanta Eliasa w zapowiadanym Plutonie Olivera Stone’a.

Wszystkie postacie istnieją w tobie
Plan Willema Dafoe się udał. Dostał rolę wielkodusznego, pełnego nadziei sierżanta Eliasa, co znacznie ociepliło jego wizerunek. Pluton – film o realiach wojny w Wietnamie – przyniósł mu także dotąd najszerszy rozgłos. Dafoe cieszył się z możliwości zagrania prawdziwego bohatera. Jak potem wspominał, film pozwolił mu pokazać swoją wszechstronność. Sheila Benson z Los Angeles Times pochwaliła jego kreację, podkreślając, że było „szczególnie miło zobaczyć Dafoe w czymś innym niż rola psychopaty”. Na 59. ceremonii wręczenia Oscarów Dafoe otrzymał nawet nominację w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy.
Myślę, że wszystkie postacie istnieją w tobie. Trzeba je tylko odpowiednio nakreślić, dać im kontekst, a wtedy same się ukształtują.
Kolejne lata, a dokładniej rok 1988, przyniósł Willemowi Dafoe jeszcze więcej uwagi mediów i krytyków. Wtedy to, aktor nawiązał współpracę z samym Martinem Scorsese, u którego wystąpił w roli Chrystusa w Ostatnim kuszeniu Chrystusa. Niekonwencjonalne podejście do historii Jezusa, skupione na jego słabościach i pokusach, wywołało niemały skandal. Kontrowersyjna historia, oparta na książce o tym samym tytule, skupiła poniekąd swój wydźwięk na Willemie, który odgrywał główną rolę i był twarzą produkcji. Z czasem jednak negatywne opinie przerodziły się w słowa uznania, a rola Dafoe została należycie doceniona, podkreślając jego charyzmatyczną osobowość, z którą zaczął być coraz częściej utożsamiany jako aktor.

Willem Dafoe i lata 90.
Lata 90. ugruntowały karierę Dafoe i przyniosły mu jeszcze więcej dywersyfikacji artystycznej. W 1989 roku aktor był brany pod uwagę do roli Batmana w filmie Tima Burtona. Argumentem było niesamowite podobieństwo Willema do tej postaci, a także jego diaboliczny uśmiech. Finalnie do tej roli wybrany został jednak Jack Nicholson. W tym samym roku Willem znów podjął się współpracy z Oliverem Stone’em przy filmie Urodzony 4 lipca, gdzie wystąpił u boku Toma Cruise’a. Rok później Dafoe zagrał epizodyczną rolę w muzycznej komedii Johna Watersa – Cry Baby, gdzie pojawił się w jednej scenie z Johnnym Deppem jako strażnik więzienny, który wygłasza krótką pogadankę o wartościach do bohatera Deppa. The Washington Post uznał potem tę scenę za jeden z najmocniejszych momentów filmu.
W tym samym roku Dafoe zagrał u Davida Lyncha w kryminalnym filmie Dzikość serca. W 1994 roku Dafoe zagrał w produkcji szpiegowskiej – Stan zagrożenia. Wystąpił tu jako agent CIA, który prowadzi tajną operację przeciwko kartelowi narkotykowemu w Kolumbii. Tym razem zaliczył duet z Harrisonem Fordem. W 1996 roku pojawił się w aż trzech filmach. Trzy lata później, zagrał w filmie akcji Święci z Bostonu. Wcielił się w nim w ekscentrycznego, homoseksualnego agenta FBI, który prowadzi śledztwo w sprawie serii morderstw dokonywanych przez braci MacManus, działających jako samozwańczy mściciele. Święci z Bostonu zostali źle przyjęci przez krytyków, choć rola Dafoe zdobyła wielkie uznanie. Film osiągnął słabe wyniki kasowe, jednak z czasem zyskał status kultowego, w czym zdecydowanie pomogła świetna kreacja Dafoe.

Mięśnie Willema Dafoe
Na początku lat 2000 nazwisko Dafoe było już dobrze rozpoznawane w świecie filmu. 45-letni Willem miał już wtedy ugruntowaną renomę gwiazdora i jednego z najbardziej charyzmatycznych aktorów na rynku. W tamtym czasie wystąpił w roli drugoplanowej w American Psycho. U boku Christiana Bale’a wcielił się w prywatnego detektywa prowadzącego śledztwo w sprawie zaginięcia Patricka Batemana. Dwa lata później został zaproszony do wystąpienia w superprodukcji Spider-man, gdzie zagrał Zielonego Goblina. Mimo znaczącej popularności aktora, to właśnie rola Goblina przyniosła mu jedną z największych dawek rozgłosu w jego karierze. Dzięki produkcji o superbohaterze z 2002 roku Willem Dafoe stał się rozpoznawalny nie tylko multi-gatunkowo, ale i multi-pokoleniowo. Tym samym znów udowodnił, jak bardzo wszechstronnym jest artystą.
O dalszych sukcesach Willema Dafoe można by pisać długo. Lata 2000, podobnie jak lata 90. były dla aktora niesamowicie płodne kinematograficznie. W 2001 roku został nominowany do Oscara za Cień wampira. Wystąpił także w wielu innych docenionych produkcjach jak np. Once Upon a Time in Mexico, The Reckoning, James Bond 007: Everything or Nothing, czy Spider-Man 2. W samym 2009 roku aktor zagrał w aż siedmiu filmach. W maju 2014 roku Willem Dafoe był członkiem głównego jury konkursowego na Festiwalu Filmowym w Cannes.
Willem Dafoe poza swoją karierą aktorską jako gwiazda komercyjnych hitów, znany jest także ze swoich licznych współprac z reżyserami niezależnymi. Wśród nich wymienić można takie postacie jak Paul Schrader, Abel Ferrara, Wes Anderson, Robert Eggers czy Sean Baker, jak i Yorgos Lanthimos. Sam Dafoe często wspomina w wywiadach, że „musi ćwiczyć różne mięśnie”, aby pozostać w aktorskiej formie. Czasem trzeba patrzeć na wynagrodzenie, innym razem na spełnienie artystyczne. Willem Dafoe praktykuje obie techniki, jednocześnie pozostając autentycznym i w zgodzie ze swoimi upodobaniami co do tematyki projektów.
Willem Dafoe – 70. urodziny aktora
Dziś, Willem Dafoe kończy swoje 70 urodziny. W ciągu tych lat wystąpił w ponad 130 produkcjach pełnometrażowych, mając zdecydowany wpływ na rozwój kinematografii do formy, w jakiej możemy jej dzisiaj doświadczać. Dafoe przyczynił się do wykreowania wielu kultowych już dziś postaci filmowych, jednocześnie pozostając jednym ze skromniejszych celebrytów. Nie wstydzi się mówić o swoich porażkach, nie stroni od rozmów o sztuce aktorskiej z innymi ludźmi. Pomimo ogromnego dorobku i sławy, wciąż pozostaje na pierwszym miejscu artystą, dopiero potem daje się określić jako gwiazdę.
Biorąc pod uwagę doniesienia o nowych filmach, śmiało można stwierdzić, że Willem Dafoe nie zwalnia tempa. Najszybciej możemy spodziewać się kolejnego filmu w reżyserii Miguela Ángela – The Birthday Party – którego premiera przewidziana jest jeszcze na ten rok. Kolejną produkcją z Willemem, której dewelopment jest wart śledzenia, jest film Roberta Eggersa, który planuje zekranizować Opowieść Wigilijną. Willem Dafoe ma rzekomo wcielić się w rolę Ebenezera Scrooge’a. Jak widać Dafoe nie do końca udało się jednak uciec od ról najgorszych antagonistów.
Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj – meteor.amu.edu.pl/programy/kultura