Wednesday – Paint It, Black

W świecie popkultury pojawiła się po raz pierwszy w 1938 roku, za sprawą ołówka Charlesa Addamsa. Popularność i sympatię publiczności zyskała kilkadziesiąt lat później, w wieku 10 lat, gdy wraz z całą rodziną pojawiła się w serialu Rodzina Addamsów i filmie z 1991 roku pod tym samym tytułem. Kilka tygodni temu, córka Gomeza i Mortici Addams, dzięki nowej produkcji Tima Burtona, stała się światowej sławy gwiazdą. Poznajcie – Wednesday Addams.

Plakat promujący film „Wednesday”
Plakat promujący film „Wednesday”; źródło: naekranie.pl

Poznajcie Wednesday Addams

Tylko mnie wolno torturować mojego brata – po wypowiedzeniu tych słów, Wednesday Addams (Jenna Ortega) wpuszcza do basenu treningowego szkolnych chuliganów stado piranii. Ewidentnie niepasująca do klasycznego kanonu amerykańskiego highschool, 16-letnia Wednesday zostaje przeniesiona. Trafia do Akademii Nevermore – elitarnej szkoły dla wyrzutków, odmieńców i potworów, do której uczęszczali także jej rodzice.

Mimo iż nastolatka znalazła się wreszcie w świecie „skrojonym” dla niej, to wciąż pozostaje outsiderką i trzyma dystans wobec nowych znajomych i nauczycieli. Wkrótce okazuje się jednak, że będzie musiała przełamać swoje przyzwyczajenia i nawiązać bliższe relacje. W okolicznych lasach grasuje bowiem zabójcza bestia, a w Nevermore zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Wednesday postanawia wziąć śledztwo w swoje ręce. A może raczej Rączkę?

Jenna Ortega jako Wednesday Addams z Thing Addams na ramieniu
Jenna Ortega jako Wednesday Addams z Thing Addams na ramieniu; źródło: kultura.gazeta.pl

Wednesday – powrót Rodziny Addamsów

Osoba Tima Burtona w połączeniu z Rodziną Addamsów dla wielu wydaje się połączeniem idealnym. Według fanów reżysera, jak i koszmarnej rodzinki, ów crossover powinien odbyć się już dawno temu. Makabryczna atmosfera świata Addamsów, czarny humor i fantastyczne zjawiska, to dokładnie to, czego oczekiwalibyśmy od takiej produkcji. No i się doczekaliśmy. Nową wersję Rodziny w głównej mierze stworzyła Jenna Ortega, Catherine Zeta-Jones i Luis Guzmán.

Tym razem Tim Burton wraz z Netflixem poświęcili postaci Wednesday osobne show. Serial szybko stał się nowym hitem platformy. Jako pierwszy anglojęzyczny serial w historii, przekroczył 341 milionów godzin wyświetlania w ciągu pierwszego tygodnia od premiery. Dla porównania, 4. sezon Stranger Things osiągnął 335 milionów godzin oglądalności. Czy jest się czemu dziwić? Absolutnie nie.

No bo czego tu nie lubić?

Wednesday zdobyła (i wciąż zdobywa) uznanie publiczności z całego świata, gdyż jest to serial dopracowany po prostu po mistrzowsku. Znajdziemy tu ciekawy wątek kryminalny, który prowadzi nas sprawnie po ścieżce niesamowitości, aż do samego końca sezonu. Twórcy nawiązują także do przeszłości rodziny Addamsów i innych interesujących faktów z ich życia. Intrygująco zostaje na przykład pokazana relacja głównej bohaterki z matką. Nim się obejrzymy, już znika nam przycisk kolejny odcinek.

Jeśli chodzi o dobór muzyki w Wednesday, to jest on po prostu fenomenalny. Z racji, że młoda Addams świetnie gra na wiolonczeli, usłyszymy Nothing else matters (Metallica, tu w wersji zespołu Apocalyptica) czy Paint it, Black (Rolling Stones) w wersji właśnie na ten instrument. Tim Burton dopilnował, żeby nie zabrakło również dobrej klasyki. Stąd pojawi się znane i kochane: Non, Je Ne Regrette Rien (Edith Piaf) czy Goo Goo Muck (The Cramps) w rozsławionej scenie tańca Wednesday.

W serialu znajdziemy także wiele ciekawie rozrysowanych postaci, z którymi bohaterka o mrocznym charakterze nawiązuje przeróżne, nierzadko poruszające relacje. Najjaśniej świeci tutaj więź Wednesday z Enid (Emma Myers) czy dwiema nauczycielkami: Gwendoline Christie – znaną jako Brienne z Gry o Tron – i oczywiście Christiną Ricci, czyli młodą Wednesday z filmu z 1991 roku. Niemniej jednak, osobą kluczową dla całej produkcji jest zdecydowanie Jenna Ortega.

Jenna Ortega w „Wednesday”
Jenna Ortega w „Wednesday”; źródło: discussingfilm.net

Po prostu Jenna Ortega

Po obejrzeniu Wednesday, świat oszalał na punkcie dwudziestoletniej aktorki, znanej wcześniej z występów w produkcjach Disneya czy mniejszych ról w netflixowym You i tegorocznym Krzyku. Można by rzec, że serial Tima Burtona utwierdził pozycję Ortegi w biznesie filmowym. Bardziej fair będzie jednak stwierdzenie, że Jenna dokonała tego sama. Dlaczego? Występ aktorki w Wednesday bezsprzecznie udowodnił, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej obiecujących talentów naszych czasów.

Zaangażowanie, jakie Ortega włożyła w wykreowanie i przedstawienie Wednesday Addams, bije z ekranu dosłownie w każdej scenie. Aktorka, przez 8 odcinków była w stanie pokazać ogrom cech postaci – oraz swoich umiejętności – grając praktycznie zerową mimiką. Wyraz twarzy dziewczyny niemal na każdym ujęciu polega na niemym, kubrikowskim spojrzeniu, które znamy z Lśnienia. Jenna doprowadziła to do tego stopnia, że każdy, najmniejszy nawet uśmiech na twarzy Wednesday, gra sam za siebie. Trudno się dziwić, że to właśnie ona dostała maila od Tima Burtona. Ortega dodała później w jednym z wywiadów:

— W pierwszych kilku tygodniach zdjęć zrobiłam ujęcie, w którym w ogóle nie mrugałam, i Tim powiedział, że chce, żebym całkiem przestała mrugać. Rzecz w tym, że nie zdawałam sobie sprawy, że to robię. To po prostu tak się stało. Za każdym razem, gdy rozpoczynaliśmy ujęcie, resetowałam swoją twarz, opuszczałam wszystkie mięśnie twarzy i Tim naprawdę lubił spojrzenie Kubricka, kiedy gapiłam się spode łba. To było po prostu nieco zastraszające. Myślę, że czymś takim jest brak mrugania.

Jenna Ortega na planie „Wednesday”
Jenna Ortega na planie „Wednesday”; źródło: popsugar.co.uk

Wednesday, czyli dziecko Tima Burtona

Jak mówił sam Tim Burton – przyczynienie się do zrealizowania jakiejś części Rodziny Addamsów zawsze było moim marzeniem. Nie tylko jego marzenie się spełniło. Wiele osób czekało długie lata na to, aż mistrz fantastyki połączy swoje siły z twórczością Charlesa Addamsa. Gdy w końcu nadarzyła się taka sposobność, producenci Wednesday od razu odezwali się do Burtona o pomoc. Naturalnie, nie odmówił.

Charakterystyczny styl Tima Burtona odznacza się niesamowitym wyczuciem kolorystyki, atmosfery i umiejętnością budowania świata przedstawionego. Jak mówi Catherine Zeta-Jones:

to, co kocham w wizji Tima, to autentyczność jego postaci. Czyni je to wiarygodnymi w światach, w które czasem trudno uwierzyć.

Tim Burton na planie „Wednesday”
Tim Burton na planie „Wednesday”; źródło: cheatsheet.com

Burton zaznacza często, że on sam czuje się jak wyrzutek, przez co doskonale umiał zrozumieć i zinterpretować rolę Wednesday na nowo. Co ciekawe, reżyser sam projektował postać filmowego potwora i wiele innych person, które pojawiają się w serialu. No właśnie, twórcy mówią raczej że:

To nie serial. To raczej rozbudowany film Tima Burtona.

Szczególnie kocham Wednesday. Myślę, że w poprzednim życiu mogłem być nastolatką.

Tim Burton
Tim Burton i Jenna Ortega na planie
Tim Burton i Jenna Ortega na planie; źródło: elle.pl

A co ma do tego Lady Gaga?

Postać Wednesday Addams w mgnieniu oka zebrała ogromne grono fanów. Trzeba też przyznać, że marketing produkcji okazał się strzałem w dziesiątkę. Konto Wednesday na Twitterze, stworzone na potrzeby promocji serialu, nieprzerwanie postuje w imieniu bohaterki. Netflix natomiast wrzucił na Youtube film, w którym Thing Addams (Rączka) biega po Nowym Jorku i straszy ludzi. Wideo prezentuje się z imponującym wynikiem 12 milionów wyświetleń.

Skoro jednak mowa o wyświetleniach, nie sposób nie wspomnieć o tym, jak postać Wednesday wywróciła do góry nogami social media. Ogromną furorę zrobił bowiem taniec Jenny Ortegi do utworu The Cramps, który swoją drogą wymyśliła sama! Hipnotyczny układ, po dwóch tygodniach na Youtubie, zdobył aż 14 milionów wyświetleń. Fani szybko podchwycili tę – aspirującą na kultową – scenę. Niedługo po premierze, taniec stał się na Tik Toku zaskakująco popularny, tylko że z wykorzystaniem innej piosenki – przyśpieszonego utworu Bloody Mary, Lady Gagi z 2011 roku.

Co ciekawe, trend sprawił, że odtworzenia utworu Gagi na Spotify poszybowały w górę. Utwór wspiął się także na pierwsze miejsce na Shazamie oraz zadebiutował na 45. miejscu Top Songs Global na Spotify. Fakt, że serial Netflixa sprawił, że utwór Bloody Mary — który nawet się w produkcji nie pojawia — znów znalazł się na szczytach notowań, jest naprawdę ciekawym znakiem naszych czasów. A znamienny taniec Jenny Ortegi – podobnie jak taniec z Pulp Fiction – z pewnością będzie wracał do nas latami, jak bumerang.

Wednesday – nowa ikona współczesnej popkultury

Mając na uwadze sukcesy, które dotychczas odnosi serial, trzeba przyznać, że nie mamy tu do czynienia jedynie ze świetną produkcją. Wednesday okazała się jednym z tych mocnych uderzeń, które w swoisty sposób kształtują współczesną kulturę młodych ludzi. Nie minęły jeszcze trzy tygodnie, a postać ciemnowłosej hobbystki rozkopywania grobów – jak i sama Jenna Ortega – stały się ikonami i głównym tematem poruszanym w social mediach. Miejscu, które w obecnych czasach kształtuje młode społeczeństwo jak żadne inne.

Niemniej jednak, gdy oderwać się od popkulturalnej otoczki, zostaje nam naprawdę dobrze zrealizowany, pełen myśli i estetyki serial – to w końcu Tim Burton. Może i nie jest to dzieło wybitne, jednak jego głównym założeniem było dostarczenie rozrywki. A z tego wywiązuje się z nawiązką. Jeżeli więc szukacie odpowiedniego serialu na ostatnie dni jesieni i niestraszne są Wam chodzące na wolności dłonie, Wednesday nada się idealnie. Tylko ostrożnie z mruganiem, do ostatniego odcinka dochodzi się szybciej, niż się wydaje!

Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj – meteor.amu.edu.pl/programy/kultura