Analiza: Pogoń Szczecin 1:1 Warta Poznań

Do meczu w Szczecinie w 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy poznańska Warta przystępowała z aż czwartego miejsca w ligowej tabeli. „Zieloni” osiągnęli je dzięki reaktywnemu podejściu oraz znakomitej organizacji zespołu w każdej fazie gry. Piłkarze Piotra Tworka pragnęli po raz kolejny zaprezentować swoje najlepsze oblicze w starciu z Pogonią, która dopiero co zapewniła sobie czwarty w swojej historii medal Mistrzostw Polski. Zawodnikom Kosty Runjaicia pozostawała rozgrywka o srebro, a beniaminek ze stolicy Wielkopolski starał się utrzymać sensacyjną lokatę tuż za podium, co uwidoczniło się podczas meczu w taktykach realizowanych przez oba zespoły.

Źródło grafiki: sharemytactics.com

Powyższa grafika przedstawia wyjściowe jedenastki Pogoni i Warty. W składzie „Zielonych”, zestawionych bazowo w 1-4-5-1, rolę prawego obrońcy pełnił dwudziestoletni Bartłomiej Burman, zastępujący kapitana drużyny Jakuba Kiełba, który doznał urazu na przedmeczowej rozgrzewce.

Źródło zdjęcia: Ekstraklasa TV
Źródło zdjęcia: Ekstraklasa TV

„Warciarze”, w charakterystyczny dla siebie sposób, obrali strategię gry obronnej w bloku średnim z wyjściowym obstawieniem sektorów środkowego oraz „półbocznych”. Pogoń w konstrukcji ataków wykorzystywała w niższych strefach ustawienie trzech środkowych pomocników pod kątami oraz w szerokości linii pomocy poznaniaków, którą można było w ten sposób skupić i zaprosić do podejścia wyżej na dalszą połowę boiska. Wąska struktura pozycyjna piłkarzy Tworka zapewniała „Portowcom” możliwość rozwoju akcji zaczepnych bocznymi sektorami boiska, dlatego szybka cyrkulacja piłki i wykorzystanie całej szerokości placu gry (Kucharczyk) doprowadzało do zdobywania coraz dalszych przestrzeni przez graczy Runjaicia oraz gwałtownego przesunięcia ostatniej linii obrony Warty, prowokowanej przez zbiegnięcie w skrajny sektor środkowego napastnika (Benedyczak). W takich sytuacjach Pogoń zyskiwała wolną przestrzeń na przeciwległym skrzydle, gdzie drugi skrzydłowy (Kurzawa) mógł niejednokrotnie finalizować ataki strzałem na bramkę Adriana Lisa.

Źródło grafiki: Ekstraklasa Stats

Grafika prezentująca średnie pozycje piłkarzy w ciągu dziewięćdziesięciu minut meczu to często narzędzie nazbyt generalizujące, jednak w przypadku tego spotkania dość celnie oddaje układ pozycyjny Warty. Skrzydłowi z Poznania (nr 11 i 28) bardzo mocno zawężali ustawienie do sektora środkowego, pozostawiając boczne sektory boiska wyłącznie pod nadzorem bocznych defensorów (nr 13 i 30).

Źródło zdjęcia: InStat, Canal+ Sport

Po obniżeniu bloku obronnego „Warciarze” najczęściej pozostawiali trzech defensorów w świetle bramki, wycofywali skrzydłowych (Baku i Jakóbowski) w sektory boczne oraz jednego środkowego pomocnika (Kupczak) w „półboczny”. Dzięki temu poznaniacy występowali nierzadko z sześcioma czy nawet siedmioma graczami w ostatniej linii obrony, co pozwoliło im zamykać wszystkie strefy w pionie boiska i następnie doskakiwać do rywali z rejonu własnego pola karnego.

Źródło zdjęcia: InStat, Canal+ Sport

Pogoń, chcąc „wyciągnąć” zawodników Warty wyżej ze stref obronnych, zagrywała piłki po skosie w tył, w okolice sektora „półbocznego”, gdzie środkowy pomocnik, w związku z płaskim ustawieniem zespołu z Poznania w bazie defensywnej, mógł swobodnie uzyskać tzw. piłkę otwartą, czyli wykonać zagranie, będąc zwróconym twarzą do bramki przeciwnika bez ścisłej presji rywali. W takich sytuacjach często jeden z „Portowców” pociągał za sobą ruchem w tył środkowego pomocnika Warty (Czyżycki) asekurującego sektor „półboczny”, by w przeciwnym kierunku przemieścił się gracz Pogoni ustawiony uprzednio niżej. Na działanie te ubezpieczona była Warta poprzez wysokość ustawienia bloku defensywnego (blisko linii końcowej) oraz przyjęciem pozycji bocznej ciała środkowego obrońcę (Ławniczak), który mógł dzięki temu sprawniej opuścić światło bramki i wypychać do boku piłkarza otrzymującego podanie.

Źródło zdjęcia: Ekstraklasa TV

W budowie ataków z kolei Warta wykorzystywała głównie bezpośrednie środki w postaci długiego podania na połowę przeciwnika blisko linii bocznej boiska. Tam „Zieloni” mierzyli się z niemal wszystkimi graczami z pola Pogoni również bardzo mocno zawężającymi ustawienie zespołu, dlatego pojawiała się okazja na zużytkowanie nieobstawionej przeciwległej flanki boiska. Temu konceptowi rozegrania sprzyjała pozycja prawonożnego Jakuba Kuzdry po lewej stronie placu gry, dzięki czemu po minięciu rywala mógł posłać podań dochodzące do bramki granatowo-bordowych. Obrońcy Pogoni musieli wtedy zmienić swoją orientację przestrzenną aż o 180 stopni i zanim to uczynili, zdążyło zostać wykonane kolejne podanie (Żurawski), tym razem już w strefę w światło bramki (Baku).

Źródło zdjęcia: InStat, Canal+ Sport

W niższych partiach boiska Warta zastosowała również wariant z Łukaszem Trałką schodzącym w boczny sektor boiska, Jakubem Kuzdrą podwyższającym dzięki temu swoje ustawienie, Mateuszem Kupczakiem oferującym opcję podania po mocnej stronie („odnosząc się do piłki i dzieląc boisko linią pionową – jest to strona, po której znajduje się zawodnik z piłką oraz najbliżsi jego partnerzy; jest ona często zagęszczana w bronieniu przez przeciwnika, który koncentruje swoje ustawienie wobec piłki” – Narodowy Model Gry PZPN. System 1-3-5-2, Warszawa 2020, s. 65) oraz Michałem Jakóbowskim wykonującym ruch w stronę własnej bramki, co mogło „wyciągnąć” defensorów Pogoni z ich stref i tym samym zapewnić wolne pole za linią obrony dla wbiegającego tam Kuzdry.

Źródło zdjęcia: Ekstraklasa TV

Atakując, Warta niekiedy nie była przygotowana na efektywne przejście do fazy obronnej. Szerokie i wysokie obstawienie bocznych sektorów boiska przez przyjmujących najbardziej skrajne pozycje zawodników (bocznych obrońców oraz pomocników) odsłaniało sektory „półboczne”, którymi Pogoń po odzyskaniu futbolówki mogła kreować (Kurzawa i Kucharczyk) oraz finalizować ataki (Zahovic), podczas gdy sektor środkowy pierwszorzędnie wypełniali stoperzy „Zielonych”, ściągani w różne sektory boiska przez środkowego napastnika „Portowców” (Benedyczak).

Zdjęcie wyróżniające: 400mm.pl