Czy Republika Mołdawii zniknie z mapy świata?

Rumuńska Izba Deputowanych 24 czerwca przyjęła projekt ustawy dotyczący zjednoczenia z Republiką Mołdawii. Inicjatywa zakłada upoważnienie rządu do natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji z władzami w Kiszyniowie.

Mołdawia na mapie
Źródło: Sjankauskas | Dreamstime.com

Unia rumuńsko-mołdawska (rum. unirea) od lat jest obecna w debacie publicznej obu państw. Jej realizacji domaga się m.in. prowadzący obecnie w sondażach Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR). Prezydent Nicuşor Dan i pozostałe ugrupowania podkreślają, że optymalną formą unirei byłoby przystąpienie Mołdawii do Unii Europejskiej, co zlikwidowałoby bariery między brzegami granicznego Prutu.

Nowe przepisy rumuńskiego parlamentu otwierają drogę do zjednoczenia z Mołdawią. W pierwszym artykule posłowie powołują się na Akt Końcowy KBWE w Helsinkach dopuszczający pokojowe zmiany granic. Drugi artykuł to formalna decyzja o fuzji obu państw, a trzeci nakazuje rządowi natychmiastowy start negocjacji z władzami w Kiszyniowie. Całość zamyka artykuł czwarty przewidujący oficjalne powiadomienie kluczowych podmiotów międzynarodowych: NATO, ONZ, UE i Stanów Zjednoczonych.

Zgodnie z rumuńską konstytucją, jeśli parlament nie pochyli się nad projektem w ciągu 45 dni, dokument jest przyjmowany bez obrad i głosowania. Tak też wydarzyło się w tym przypadku. Mimo negatywnych opinii instytucji państwowych wzór ustawy złożony przez partię S.O.S., został uznany za przyjęty. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie jednak Senat. Na ten moment nie wiadomo, czy inicjatywa spotka się z poparciem izby wyższej, choć według opinii publicznej ma ona głównie wymiar symboliczny. Jej realizacja wymagałaby przyzwolenia organów międzynarodowych oraz, rzecz jasna, samej Mołdawii.

flagi Mołdawii i Rumunii
Źródło: Liskonogaleksey | Dreamstime.com

Nastroje w Mołdawii

Większość mieszkańców Mołdawii jest sceptyczna wobec zjednoczenia, choć odsetek obywateli popierających inicjatywę stale wzrasta. Jeszcze 10 lat temu za zjednoczeniem opowiadało się ledwie 15%, podczas gdy ubiegłoroczne sondaże wskazywały poparcie sięgające 33%. Najnowsze badania przeprowadzane przez Ates Research Group wskazują, że aż 38,5% byłoby na tak, podczas gdy 48,1% opowiedziałoby sie przeciw.

Spośród partii otwarcie unionistycznych w wyborach z września 2025 roku do mołdawskiego parlamentu weszła jedynie Demokracja w Domu (PPDA), która uzyskała 6% poparcia. Rządząca, proeuropejska Partia Działania i Solidarności (PAS) wraz z prezydentką Maią Sandu długo unikały deklaracji w sprawie unirei. W końcu 11 stycznia 2026 w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu The Rest Is Politics Sandu niespodziewanie stwierdziła, że w hipotetycznym referendum opowiedziałaby się za zjednoczeniem Republiki Mołdawii i Rumunii.

Coraz trudniej jest przetrwać małemu państwu, jakim jest Mołdawia, istnieć jako demokracja, jako suwerenne państwo i opierać się Rosji – mówiła.

Mołdawski wicepremier i minister spraw zagranicznych Mihai Popsoi również przyznał, że opowiedziałby się za zjednoczeniem. Podkreślił również, że przestrzeń publiczna powinna przestać traktować unireę jako temat tabu. Popsoi podkreślił również po raz kolejny, że strategicznym priorytetem dla Mołdawian pozostaje integracja europejska, mająca poskutkować dołączeniem do Unii Europejskiej.

Maia Sandu
Źródło: Belish | Dreamstime.com

Integracja z UE szansą na przetrwanie rosyjskiego zagrożenia

Republika Mołdawii złożyła oficjalny wniosek o unijne członkostwo w marcu 2022 roku, zaraz po inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Status państwa kandydującego uzyskała trzy miesiące później. W ciągu czterech lat Mołdawia zrealizowała już 93% reform przewidzianych w unijnym planie wzrostu gospodarczego. Dzięki temu tydzień temu Kiszyniów rozpoczął formalne rozmowy akcesyjne.

Zdaniem szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, to wynik imponujący. Szczególnie w obliczu ciągłych działań hybrydowych, dezinformacji, cyberataków i szantaży energetycznych nakładanych na Mołdawię przez Federację Rosyjską. Prezydentka Maia Sandu, liderka mołdawskiego zwrotu ku Brukseli podkreśla, że realizowane reformy przynoszą wymierne rezultaty. Na przestrzeni kilku lat zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości niemal się podwoiło, kraj praktycznie uniezależnił się od rosyjskiego gazu i prądu, a udział odnawialnych źródeł energii w mołdawskim koszyku energetycznych wzrósł z 3% do 25%.

Na wyniki ubiegłorocznych wyborów, w których gra toczyła się o m.in. utrzymanie kursu na Brukselę i uniezależnienie od Rosji, próbował wpływać Kreml. Według mołdawskich władz Rosja przeznaczyła na ten cel nawet 350 mln euro. Rosjanie koncentrowali się głównie na sferze informacyjnej – poprzez kampanię medialną przekonując, że partia Mai Sandu na polecenie Zachodu burzy relacje z Moskwą, a wspierając Ukrainę i modernizując armię, narusza konstytucyjną neutralność kraju i wciąga go w wojnę. Dochodziło też do cyberataków na serwery Centralnej Komisji Wyborczej.

Źródło: Lalandrew | Adobe Stock

Naddniestrze – autonomiczny skansen Związku Radzieckiego

W referendum z 2024 roku dotyczącym przystąpienia Republiki Mołdawii do UE zdania były podzielone: 50,35% zagłosowało za a 49,65% przeciwko. Najnowsze sondaże pokazują wzrost sympatii proeuropejskich, bo na dziś, za dołączeniem opowiedziałoby się 59%. Statystyki te znacznie obniża Naddniestrze – region, który odłączył się od Mołdawii, gdy ta odzyskała niepodległość.

Do teraz jest de iure mołdawskim regionem autonomicznym, a de facto nieuznawanym na arenie międzynarodowej (nawet przez Rosję) państwem. We wrześniu 1990 roku samozwańcze władze naddniestrzańskie ogłosiły się republiką radziecką ZSRR (sierp i młot są wciąż obecne na fladze). Obawiano się wówczas, że nowe władze Mołdawii będą miały na celu dążenie do odrodzenia tożsamości rumuńskiej. Mołdawię zamieszkiwali w 70% Mołdawianie, a w 30% mniejszości rosyjskojęzyczne. W Naddniestrzu było zaś odwrotnie – większość stanowili rosyjskojęzyczni sowieci, obawiający się, że staną się obywatelami Rumunii.

Nieuznawane państwo poza własnymi siłami zbrojnymi, stale otrzymuje wsparcie finansowe i militarne od Rosji. Od upadku Związku Radzieckiego w Naddniestrzu stacjonują rosyjskie wojska, przez co Mołdawia nie może wkroczyć na teren separatystów w celu przywrócenia integralności terytorialnej. Mimo że w 1999 roku Rosja zobowiązała się do całkowitego wycofania swoich wojsk i utylizacji amunicji do końca 2002, obietnice te nigdy nie zostały spełnione.

Kreml stale blokuje proces wycofania garnizonu, co stanowi bezcenne narzędzie nacisku geopolitycznego. Obecność rosyjskich wojsk przez lata destabilizowała Mołdawię, blokowała możliwość zjednoczenia z Mołdawią i integrację z Unią Europejską i strukturami NATO. A w kontekście wojny na Ukrainie, zmusza Kijów do utrzymywania sił na swojej południowo-zachodniej granicy.

Naddmiestrze na mapie
Źródło: studiowschod.pl | Google Maps

Wspólna historia Rumunii i Mołdawii

Minister Popsoi zaznaczył również, że idea ponownego zjednoczenia z Rumunią to, biorąc pod uwagę wspólną historię obu narodów, coś naturalnego. Obecne terytorium Republiki Mołdawii leży na tylko części terenów historycznie nazywanych Mołdawią. Tereny te w przeszłości były częścią Hospodarstwa Mołdawskiego zamieszkiwanego przez rumuńskojęzyczną ludność wyznania prawosławnego. Od XVI wieku stało się ono zależne od Turcji. W końcu w 1812 roku, po kilku latach wojny rosyjsko-tureckiej, część Mołdawii zaanektowało Imperium Rosyjskie, a następnie przekształciło je w gubernię Besarabii ze stolicą w Kiszyniowie.

Po upadku Imperium Rosyjskiego, w wyniku I wojny światowej i rewolucji październikowej, Besarabia ogłosiła pierwotnie autonomię w grudniu 1917 roku, a zaraz po nowym roku niepodległość. Biorąc pod uwagę prowokacje bolszewickie i ukraińskie roszczenia do tych terytoriów, lokalny parlament w marcu 1918 roku, przegłosował zjednoczenie z Rumunią. Tak więc w czasie dwudziestolecia międzywojennego Besarabia była częścią Królestwa Rumunii.

Po wybuchu II wojny światowej, na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, ZSRR w 1940 roku zajął Besarabię i utworzył Mołdawską Socjalistyczną Republikę Radziecką. Podczas wojny Besarabię chwilowo ponownie włączono do Rumunii, jednak w 1944, ponownie trafiła w ręce Sowietów. Władze Związku Radzieckiego konsekwentnie promowały wówczas „własną” tożsamość wśród miejscowej ludności, odrębną od rumuńskiej. Proces ten, określany jako mołdawianizm. promował ideę, że Mołdawianie i Rumuni to dwa oddzielne narody.

Przejawem tej polityki było stworzenie języka mołdawskiego, który w praktyce jest dialektem języka rumuńskiego, zapisywanym cyrylicą. Miasta rusyfikowano, a ich skład etniczny został bardzo mocno zmieniony przez napływ mieszkańców z innych regionów Związku Radzieckiego. Mołdawska SRR istniała aż do rozpadu ZSRR, kiedy to Republika Mołdawii ogłosiła niepodległość (którą jako pierwsza uznała Rumunia). Mołdawia była więc kolejno: niepodległa, turecka, rosyjska, niepodległa, rumuńska, sowiecka, rumuńska, znów sowiecka, a obecnie – ponownie niepodległa. Z Rumunią jest jednak najbliżej ze względu na język, kulturę i najdłuższą wspólną historię.

mapy historyczne Mołdawii
Źródło: mapoftheday.quickworld.com

Czy unirea to realny koncept?

Kreml nie przestaje zabiegać o swoje wpływy w Mołdawii. Rosyjska narracja koncentruje się na groźbach dotyczących utraty państwowości, dyskryminacji Mołdawian przez Rumunię, stracie odrębnej mołdawskiej tożsamości i języka mołdawskiego – a więc radzieckich konceptów. Od maja 2026 Wladimir Putin wydał dekret, który umożliwia mieszkańcom Naddniestrza ubieganie się o rosyjskie obywatelstwo w uproszczonym trybie. Oficjalnie „w celu ochrony praw i wolności człowieka”, w praktyce chodzi o destabilizację regionu.

W 2018 roku rumuński parlament przyjął deklarację, w której wyraził gotowość do zjednoczenia, jeśli Mołdawianie wyrażą taką wolę w referendum. Tym samym odpowiedzialność za hipotetyczną unireę została zrzucona na mołdawskich wyborców.

Dla Mołdawian na ten moment priorytetem jest akcesja do Unii Europejskiej. Mołdawska prezydentka Maia Sandu oceniła w kwietniu, że zjednoczenie z Rumunią mogłoby znacznie przyspieszyć włączenie Mołdawii do struktur UE, jednak aby tak się stało – wymagana jest zgoda mieszkańców obu państw. Nieustannie barierę w drodze do konsensusu stanowi nieuregulowana kwestia Naddniestrza i pozostałych rosyjskojęzycznych mieszkańców Republiki Mołdawii, którzy stale zaniżają poparcie dla otwarcia się na Zachód i zjednoczenia z Rumunią. Wraz ze słabnięciem środowisk prorosyjskich, aspiracje zjednoczeniowe wydają się jednak z roku na rok, coraz bardziej zyskiwać na sile.

Na ten moment nie wiadomo czy rumuński projekt ustawy przejdzie przez Senat. Jednak po raz pierwszy w historii w obu krajach jednocześnie najwyższy urząd pełnią osoby, które pozytywnie patrzą na ewentualne zjednoczenie. Do tej pory wszyscy poprzedni przywódcy Mołdawii byli temu przeciwni, a Rumuni nie wychodzili z inicjatywą. Nawet jeśli sondażownie są zgodne, że gdyby referendum odbyło się dziś, obywatele Mołdawii odrzuciliby unię – taki, choćby symboliczny gest Rumunów, może mieć sporą wartość mobilizacyjną. Wydaje się więc, że jesteśmy najbliżej unirei od czasów stalinowskich.