Zalava na Splat!FilmFest

Splat!FilmFest, czyli International Fantastic Film Festival skupiający się na nowym kinie grozy, fantastyki, kina gatunkowego i arthousowego. Opiera się na pokazach produkcji niedystrybuowanych dotąd w Polsce, których raczej nie zobaczy się na innym festiwalu w kraju. Misją wydarzenia jest prezentowanie kina mrocznego, szalonego, dzikiego i pięknego. Tegoroczna edycja odbywała się w dniach 26-30 października we Wrocławiu i Warszawie. Dodatkowo w dniach 3-13 listopada można skorzystać z wersji online. 8. Splat!FilmFest we wrocławskich Nowych Horyzontach otworzył film Zalava. Irański horror etniczny nie bez powodu idealnie nadawał się do tej roli.

Zalava

Zalavę po raz pierwszy można było obejrzeć podczas 41. Fajr Film Festival w Teheranie. Produkcja otrzymała tam aż dziewięć nominacji, a finalnie zdobyła trzy z nich – za najlepszy debiut, scenariusz i aktora drugoplanowego. W 2021 roku film pojawił się również na ekranach podczas festiwalu w Wenecji, São Paulo i Fantastic Fest w Austin. W tym roku zadebiutował także na Festiwalu Filmów Fantastycznych w Brukseli, w Sitges, Strasbourgu oraz w Neuchâtel. Zalava otrzymała wówczas cztery kolejne nominacje i zdobyła cztery nagrody.

Demon w czasach rewolucji

Koniec lat 70. XX. wieku, chwile przed rewolucją irańską przepełnione napięciem społecznym i brakiem zaufania do munduru. Tak właśnie wygląda tło historyczne debiutu reżyserskiego Arsalana Amiriego. Akcja osadzona została przede wszystkim w małej, oddalonej od cywilizacji kurdyjskiej wiosce. Według jej mieszkańców założona została sto lat wcześniej przez cygańską grupę podróżującą ze wschodu na zachód. Miejsce, w którym się osiedlili nawiedza jednak demon, którego złe siły mogą opętać dosłownie każdego.

Już w pierwszej scenie widzowie mierzą się ze skalą oddziaływania wierzeń i przesądów. Młoda kobieta, podobno opętana, traci życie na skutek upadku z wysokości. Według lokalnych poglądów istnieją jedynie dwa sposoby na walkę z demonem – wezwanie miejscowego egzorcysty Amardana lub postrzelenie opętanego poniżej pasa, co zwykle kończy się wykrwawieniem. Brutalne zachowania przyciągają uwagę policji, która nieprzychylna do podejmowanych działań odbiera mieszkańcom dostęp do broni.

Amari głównym bohaterem czyni właśnie przedstawiciela munduru. Masoud Ahmadi, sceptyczny wobec wszelkich przesądów i kierujący się rozsądkiem, staje się wrogiem całego Zalawanu. Jego inwazyjne metody skutkują problematycznymi relacjami nie tylko z przedstawicielami wioski, ale również z jego przełożonymi. Kiedy staje się świadkiem odprawiania egzorcyzmu i postanawia aresztować Amardana, pogorszenie niełatwej już sytuacji staje się nieuniknione. Masoud nie wie jednak, że demon rzekomo zamknięty w słoiku zmusi go do ponownego, dogłębnego przemyślenia swoich przekonań. Słoik staje się symbolem wszechogarniającego zła i panicznego strachu. Jak bez otwierania go przekonać się zatem czy demony istnieją naprawdę?

Zalava

Zalava – nawiedzenie czy przywidzenie?

Po filmie otwarcia festiwalu grozy i fantastyki można by się spodziewać, że od razu zrzuci z foteli i sterroryzuje ilością jump-scarów. W Zalavie nie znalazło się jednak miejsca na duchy wyskakujące w najmniej spodziewanych momentach czy hektolitry krwi. Nie bez powodu określany zostaje horrorem etnicznym. Napięcie wywołuje tu przede wszystkim gra kamery i dźwięk, a widz sam musi zdecydować czy wierzy w istnienie mrocznego demona. Konflikt obecny na ekranie nie wpasowuje się w ramy walki dobra ze złem czy złego z jeszcze gorszym, jak wygląda to w klasycznym kinie gatunkowym. Zalava to konflikt pomiędzy racjonalizmem a wierzeniami i przesądami. Prawdziwy horror nie dzieje się w sali kinowej, a w głowie zbiorowego bohatera. Przekonania mieszkańców wioski i działania, które podejmują stają się uniwersalnym przykładem tego, co człowiek jest w stanie zrobić w obliczu strachu, będąc w grupie, często również pod jej presją.

Na wspomnienie zasługują odtwórcy głównych ról. Szczególnie Navid Pourfaraj w roli Masouda, którego emocje i zwątpienie przenoszą się z ekranu na widzów. Pouria Rahimi Sam jako Amardan czy Hoda Zeinolabedin jako lekarka, w podobnym stopniu wywiązali się ze swojego zadania, przyciągając uwagę do swoich postaci.

W domowym zaciszu produkcja najprawdopodobniej wywoła mniejsze wrażenie niż na wielkim ekranie. Atmosfera odosobnienia, masowego szaleństwa i budowania napięcia za sprawą wiary widza pełni rolę przemyślanego wprowadzenia do festiwalu horroru. Zupełnie inaczej odbierałoby się harmonogram wydarzenia, gdyby na film otwarcia wybrano chociażby Terrifiera 2.

Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj – meteor.amu.edu.pl/programy/kultura