„Kluby umierają, bo ludzie nie chodzą na koncerty” – rozmowa z Łukaszem Łyczkowskim

3 stycznia w Poznańskim klubie Blue Note odbył się koncert zespołu 5 Rano. Na czele kapeli stoi Łukasz Łyczkowski – finalista 8 edycji programu „The Voice Of Poland”, chwile przed wejściem na scenę sprawdzamy, co u niego.

Łukasz Łyczkowski

Jak zdrowie i Twój kręgosłup?

Trafiłeś w okres, gdzie od strony neurologicznej nie jest najlepiej. Wpadłem na taki pomysł, że 5, czy 6 dni po operacji zagram 4 koncerty w 3 dni. No i efekty widać dzisiaj.

Skończył się rok 2019 rozpoczyna się rok 2020, na fanpage’u zespołu bardzo dokładnie podsumowaliście poprzedni rok. W takim razie jak 2019 rok opisałby Łukasz Łyczkowski?

Rok pracy, rok egzaminu dla zespołu, czy ludzie nas chcą, bo do tej pory przez 13 lat zespół poruszał się po bezpiecznych zdobytych terenach, czyli lubuskie, albo troszkę dalej, jak np. Śląsk. Od 2017 roku zaczęliśmy jechać w miejsca bardziej dla nas dziewicze i 2019 rok był swoistym egzaminem, czy warto ryzykować. Wiele tych klubów było wypełnionych. 2019 rok to również rok podróży.

Pierwszy koncert w tym roku, dlaczego akurat poznański Blue Note?

Co jakiś czas, wiele osób domaga się koncertów w Poznaniu i my cały czas dzielnie walczymy o koncerty tutaj. Dlaczego Blue Note? Ponieważ tutaj zamyka się muzyczny krąg „Łyczka”. Kiedyś gościnnie przez Leszka Cichońskiego mogłem zagrać w tak zacnych miejscach, a teraz sam dostępuje tego zaszczytu i uświadamiam sobie, że zespół jest na takim etapie, że może zagrać w Blue Note. Bardzo cenie sobie to miejsce i wiem, kto tutaj grał!

Promujecie swoją płytę „Korzenie”, na fanpage’u zakomunikowaliście, że w 2020 roku wydacie kolejną płytę?

No właśnie to jest ten niecny plan „Łyczka”, który uroił się w głowie, ponieważ urojeniem jest wydawanie płyty w tym kraju, ale ciągle myślę, że jest to motyw pozostawienia czegoś po sobie. W 2020 roku nagramy płytę po to, aby „kłuć żelazo” póki gorące, ponieważ w obecnych czasach takie zespoły, jak my walczą o życie, a taka płyta napędza taką spiralę wydarzeń, że jeżeli nie masz pomocy z zewnątrz, to wydanie płyty jest najlepszą opcją dla promocji.

Jaka jest sytuacja polskiego Rock ‚n’ Rolla?

Uważam, że Rock ‚n Roll jest to szlachetna forma sztuki, która w tym kraju jest katowana. Katowana zarówno w rozgłośniach radiowych, jak i w mediach mainsteram’owych. Niestety jesteśmy w defensywie, ale dlatego tak zawsze agituje do młodzieży, do decydentów w tej sprawie.

Dużo koncertów mieliście w lubuskim, czy w tym roku również też chcecie mieć tyle koncertów w tym rejonie, czy jednak chcecie odwiedzać nowe miejsca w Polsce. np. takie, które są położone bardziej na wschodzie naszego kraju – Olsztyn, Białystok?

Bardzo zależy nam, aby dotrzeć w te miejsca, tylko jak spojrzymy przez pryzmat 15-sto lecia trwania zespołu, to niestety te miejsca coraz bardziej zanikają. Kluby umierają, bo ludzie nie przychodzą na koncerty, dlatego te miejsca trzeba szanować i pielęgnować. My jesteśmy wszędzie tam gdzie nas zapraszają, ale największe „ciary” mamy zawsze w nowym miejscu, kiedy patrzymy na nowe twarze, a terytorium słuchaczy 5 Rano się powiększa.

W zeszłym roku obchodziliście 15-sto lecie zespołu. Jak pierwszy raz się spotkaliście, to myślałeś, że przez 15 lat będziesz grać z tą ekipą?

Nie miałem bladego pojęcia, że to może tyle trwać. Sama przestrzeń czasu, popatrz ile to jest lat życia. Te 15 lat to jest nasz największy sukces. Nie laury, nie festiwale, nie mój udział w talent show, tylko to, że ze sobą tyle wytrzymaliśmy. Sam widzisz, że jest tu pokojowa atmosfera i wszechobecny szacunek. Dbamy o to i wzajemnie się motywujemy. Mając 19 lat, kiedy to powstawało nie myślałem tak dalekosiężnie. 

Wspomniałeś talent show, czyli The Voice of Poland. Jak wspominasz ten czas? Co nowego to wniosło do Twojego muzycznego życia?

Moje odczucia są zupełnie inne, niż teraz. Mamy 2 lata po programie i te odczucia są takie, że szanuje, to co się stało. Dostałem pewien kapitał od ludzi na mnie głosujących i to najbardziej ciepło wspominam. Plan był taki, by 2 lata temu stanąć na tej scenie w rozrywkowym talent show, gdzie nie ma za bardzo miejsca na postawy rock’owe. Miałem misję, że będę reprezentował Rock ‚n’ Roll’a i mam nadzieję, że to się udało. Dzięki takim programom można sprzedawać swoje ideały. Sam program to 4 miesiące stresu i nauki, ale również patrzenie na ten show biznes z bliska i obserwowanie jego nieprzyjemnych stron. Przyjaciół po programie nie mam, ale kontakt z uczestnikami posiadam. Przede wszystkim odczarujmy ten mit o tym, że po tym programie masz wszystko podane na tacy. Jeśli nie masz pomysłu na siebie, nie masz swojej kompozycji, nie masz swoich muzyków, na których możesz się oprzeć po tym programie, to giniesz w butach i idziesz w niepamięć.

Jakieś życzenia na powoli raczkujący, 2020 rok?

Aby być dobrze odczytanym z nową płytą, żeby ktoś ją chciał posłuchać, aby Ci wszyscy, którzy kiedyś chodzili w flanelowych koszulach, glanach, w trampkach, aby przez chwile poczuli się ciepło, w momencie kiedy usłyszą takie właśnie dźwięki, ponieważ jest taki zespół, który o to walczy. Chcę grać od miasta do miasta i mieć komu zagrać. Na więcej już nie liczę.

Ostatnie minuty przed wejściem – pamiątkowa fotka!

Rozmawiał Adrian Maciołek