La Grande Bellezza, czyli Wielkie Piękno znów w kinach

Olśniewająco ambitny, absolutnie porywający, wizualnie oszałamiający i artystycznie nieskazitelny. To tylko niektóre z przymiotników, jakimi można opisać film Paolo Sorrentino z 2013 roku. Minęły lata, a Wielkie Piękno wciąż nie przemija. Dziś, za sprawą Stowarzyszenia Kin Studyjnych, znów możemy wybrać się na jedyny w swoim rodzaju seans La Grande Bellezza.

Toni Servillo jako Jep Gambardella
źródło: film-grab.com

Rzym w Poznaniu

Wielkie Piękno to zdecydowanie kino jedyne w swoim rodzaju. Podobnie jak jedynym w swoim rodzaju jest jego reżyser – Paolo Sorrentino. O Sorrentino ostatnimi czasy jest głośno, z racji, iż dość szerokim echem odbiła się jego najnowsza produkcja – Bogini Partenope. Film opowiada historię pięknej kobiety, która objawia się na włoskiej wyspie Capri. Produkcja jest formą Ody zarówno do piękna Neapolu, jak i piękna samego w sobie. Podobnym, choć nieco inaczej ukierunkowanym tropem Sorrentino poszedł 11 lat wcześniej.

W 2013 roku Sorrentino wyreżyserował film, który stał się jego dziełem sztandarowym – tworem poniekąd absolutnym. Zarówno wybitnym, jak i dzielącym – peakiem kinematografii osadzonej w XXI wieku. Wielkie Piękno jest dokładnie takie samo jak jego tytuł – wielkie i piękne. Choć mocno esencyjne w swoim charakterze i niesamowicie intensywne doznaniowo, co naturalnie nie każdemu może przypaść do gustu, jest zdecydowanie warte obejrzenia. Teraz, po 12 latach od premiery nadarza się taka okazja. I to w aż kilku kinach w Poznaniu.

Wielkie Piękno
źródło: film-grab.com

Wielkie Piękno i włoski Jay Gatsby

Wielkie Piękno opowiada historię dwóch, niezwykłych bohaterów. Jednym z nich jest Jep Gambardella, którego rolę gra fenomenalny Toni Servillo – znany z wielu występów u Sorrentino. Podstarzały mężczyzna wiedzie wygodne i beztroskie życie w Rzymie. Po wielu latach od napisania swojej debiutanckiej powieści Jep wciąż spija śmietankę z faktu swojego młodzieńczego sukcesu. Z życia towarzyskiego Wiecznego Miasta Jep czerpie pełnymi garściami. Jest bywalcem ekskluzywnych przyjęć, otoczony artystami, celebrytami, duchownymi i postaciami z pogranicza absurdu i dekadencji. Zna tu każdego. W jego świecie liczy się pozór, powierzchowność i nieustanny ruch. To uosobienie elegancji i ironii, człowiek, który wszystko już widział, wszystko zrozumiał i niczemu się nie dziwi – a przynajmniej tak chce, by myśleli o nim inni. W swej naturze jest jak Francis Scott Fitzgerald i włoski Jay Gatsby w jednym.

Sam Jep czuje jednak, że nie pasuje do środowiska, w którym na przestrzeni lat uwił sobie komfortowe gniazdo. Ma świadomość, że całe jego życie polega na ograniczeniu się do dryfowania po powierzchni. Boi się zanurkować – co jeśli nie uda mu się sięgnąć tak daleko, jak poprzednim razem? W tym wszystkim rytmu nadaje kołatanie złamanego serca. Jep dowiaduje się od męża swojej pierwszej, największej miłości, że ta zmarła. Wyzwala to w nim ogień skrywanych przez całe życie emocji, które wyprawiają go w sentymentalną podróż po korytarzach jego duszy. My obserwujemy to w sposób alegoryczny, lepiej przyswajalny – rzymsko piękny.

Wielkie Piękno
źródło: film-grab.com

Hedonizm aż po grób

Tym sposobem jest przedstawienie nam kinematograficznie zapierającego dech w piersiach splendoru Wiecznego Miasta – właśnie Rzymu. To właśnie Rzym jest drugim, równie ważnym co Jep, bohaterem Wielkiego Piękna. Caput Mundi obserwujemy w La Grande Bellezza jako nieskończone źródło klasycznego, skąpanego w słońcu, skrywającego tajemnice historii piękna. Dla kontrastu, podczas surrealistycznych, nocnych eskapad Jepa, Sorrentino daje nam posmakować ekstrawaganckiej, rozpustnie snobistycznej części miasta. Imprezy, równie wieczne, jak Rzym, hipnotyzujące, szklane techno dancingi pod neonem Martini, schadzki bogatych tubylców znudzonych życiem i sztuką, szukających dopaminowego haju w nic nieznaczących, ale kontrowersyjnych performansach para-artystów. Po tym enigmatycznie zachwycającym skrawku świata porusza się dzień w dzień – a raczej noc w noc – Jep. Jednocześnie, rozważając swoją przeszłość i swoją aktualną rolę w miejscu, w którym powoli przestaje dostrzegać jego dawny urok. Nie da się być przecież bezwzględnym hedonistą do końca życia.

Wielkie Piękno
źródło: film-grab.com

Wielkie Piękno, najdoskonalsza kinematografia

Jakikolwiek by Rzym nie był – Wielkie Piękno maluje go najpiękniejszymi barwami. Wizualnie La Grande Bellezza to uczta totalna. Z czystym sumieniem muszę przyznać, że to najdoskonalszy zdjęciowo film, jaki w życiu widziałem. Magnetyzm gry światła, koloru i klasycznych kształtów Rzymu perfekcyjnie współgra z narkotycznym klimatem życia jego najmajętniejszych rezydentów, jak i z uwodzicielską osobowością Jepa. Zdecydowanie jest to warte doświadczenia na wielkim ekranie. Na całe szczęście, Stowarzyszenie Kin Studyjnych postanowiło dać nam tę możliwość. Od 11 lipca w całej Polsce możemy oglądać Wielkie Piękno w kinach – właśnie tych studyjnych. W Poznaniu La Grande Bellezza grane będzie w kinie Rialto, Muza, Malta oraz w kinie Pałacowym. Na ten moment seanse w Poznaniu zaplanowane są aż do początku września.

Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj meteor.amu.edu.pl/programy/kultura