Kto (ponownie) uratuje MCU?

W ostatnich latach kinowe premiery MCU częściej rozczarowywały, niż zachwycały. Gdy niecały rok temu na ekrany kin wchodził „Deadpool & Wolverine”, wielu fanów zastanawiało się, czy odmieni on tę sytuację. Mimo dużego sukcesu produkcji kolejny film znów nie spełnił oczekiwań widzów. Najbliższe miesiące mogą jednak zdziałać wiele dobrego dla Marvela.

„Mesjasz” MCU

Strajki scenarzystów i problemy produkcyjne sprawiły, że w 2024 roku do kin trafiła tylko jedna premiera spod szyldu MCU. „Deadpool & Wolverine” od momentu ogłoszenia wiązał się z wielkimi nadziejami wśród miłośników superbohaterów i postaci Wade’a Wilsona. Dla samego Marvel Studios też była to niezwykle ważna produkcja. Z trzech ostatnich filmów, które trafiły do kin, tylko „Strażnicy Galaktyki vol. 3” Jamesa Gunna (obecnego dyrektora DC Studios) spotkali się ze zdecydowanie pozytywnym odbiorem wśród widzów i krytyków. „Ant Man i Osa: Kwantomania” oraz „Marvels” zebrały z kolei dużo negatywnych opinii i okazały się finansowymi rozczarowaniami. Nowy „Deadpool” nie mógł więc podążyć tą drogą, a już w pierwszych zapowiedziach Pyskaty Najemnik sam nazwał się „Jezusem Marvela”. Brutalna rozrywka, oraz festiwal występów gościnnych sprawiły, że film odniósł ogromny sukces. Zarobił ponad 1,3 miliarda dolarów i stał się najbardziej dochodową produkcją z kategorią „R” w historii.

Kapitan bez polotu

Filmowy rok 2025 nie zaczął się dla Marvel Studios najlepiej. „Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat”, czwarta odsłona przygód jednego z flagowych herosów Domu Pomysłów, nie zachwyciła. Nie pomogły występy znanego z „Gwiezdnych Wojen” i „Indiany Jonesa” Harrisona Forda, zastępującego zmarłego w 2022 roku Williama Hurta oraz powracającego do MCU po niemal 17 latach Tima Blake’a Nelsona. Film był do bólu przeciętny. Próbował nawiązywać klimatem do udanego „Zimowego Żołnierza”, ale zamiast tego był nudny, nieoryginalny i pozbawiony napięcia.  Przez liczne zmiany w scenariuszu oraz dogrywki, niektóre wątki wydawały się chaotyczne i niedopracowane, kilka postaci całkowicie usunięto z filmu lub zmieniono ich role. Kampania promocyjna filmu też bardziej mu zaszkodziła, niż pomogła, ponieważ same zwiastuny zdradziły znaczną część fabuły. Niektóre źródła podają, że przez dodatkowe prace na planie, budżet filmu wyniósł ponad 350 milionów, co przy zarobkach na poziomie 405 milionów, wiązałoby się z ogromną porażką nowego „Kapitana”.

źródło: IGN

Może wyjść nieźle, ale…

…Marvel czasami lubi sam sobie zaszkodzić. Już 1 maja swoją polską premierę mieć „Thunderbolts”, film o drużynie antybohaterów i byłych złoczyńców, powołanej do wykonania tajnej misji. Za reżyserię odpowiada Jake Schreier, który do tej pory lepiej radził sobie w serialach, niż w filmach. Do swoich ról z poprzednich produkcji MCU powrócą m.in. Florence Pugh, David Harbour (Yelena i Red Guardian z „Czarnej Wdowy”), Sebastian Stan (Bucky Barnes/Zimowy Żołnierz) i Wyatt Russell (John Walker z serialu „Falcon i Zimowy Żołnierz”), a dołączy do nich znany z „Top Gun: Maverick” Lewis Pullman. Za sprawą ostatnich zapowiedzi, przypominających klimat filmów mniejszych wytwórni, zainteresowanie produkcją wzrosło. Jej sukces będzie jednak zależał od gry obsady oraz jakości fabuły, która może nieco przypominać Legion Samobójców ze świata DC. Możliwe więc, że nie wszystkie postacie dotrwają do napisów końcowych. Marvel Studios zniszczyło jednak element niepewności. W opublikowanej ostatnio obsadzie widowiska „Avengers: Doomsday”, poza Pugh, Harbourem, Stanem i Pullmanem, znalazła się także Hannah John-Kamen, która wcieli się w Ducha, co sprawia, że wątki ich postaci w „Thunderbolts*” najprawdopodobniej będą dość przewidywalne.

Do czterech razy sztuka

źródło: rollingstone.com

Wśród zbliżających się produkcji, największą szansę na zdobycie uznania widzów będzie mieć „Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki”. Już 25 lipca, Pierwsza Rodzina Marvela po raz czwarty spróbuje podbić ekrany. Choć żadnej z wcześniejszych adaptacji nie udało się odnieść pełnego sukcesu. Produkcja z 1994 roku nigdy nie została oficjalnie dopuszczona do dystrybucji. „Fantastyczna Czwórka” z 2005 roku otrzymała nawet sequel, jednak oba filmy są co najwyżej przeciętne. Ekranizacja z 2015 roku była ogromną wtopą finansową i wizerunkową. „Pierwsze kroki” będą musiały spełnić wiele oczekiwań. Zapowiedzi dają jednak nadzieję, że produkcja z Pedro Pascalem, Vanessą Kirby, Josephem Quinnem i Ebonem Moss-Bachrachem może stać się ogromnym hitem. Już sam klimat nawiązujący do retrofuturystycznej stylistyki zwiastuje coś, czego w MCU jeszcze nie było. Dużo będzie też zależało od reżysera. Natomiast Matt Shakman, jeden z twórców „WandaVision”, udowodnił, że dobrze się czuje w przenoszeniu komiksów na ekran.

Avengersi na ratunek MCU

źródło:comicbook.com

Ewentualne fiasko „Thunderbolts” i „Fantastycznej Czwórki” sprawi, że cała nadzieja na odbudowanie filmowej strony MCU spocznie na najnowszych odsłonach „Avengersów”. Piąta część przygód słynnej drużyny powinna zagościć na kinowych ekranach w przyszłym roku. Bazując na dotychczasowych informacjach, może wywołać masę nostalgii. Do uniwersum Domu Pomysłów powróci Robert Downey Jr., tym razem nie w roli Iron Mana, ale jako złoczyńca-Doktor Doom. Ponownie pojawią się też bohaterowie filmów z serii „X-Men”, która w dwóch pierwszych dekadach obecnego wieku miała ogromny wpływ na rozwój kina superbohaterskiego. Blockbuster stworzą bracia Joe i Anthony Russo, którzy są ojcami sukcesów drugiej i trzeciej części „Kapitana Ameryki”. Są też twórcami „Avengers: Wojna bez granic” i „Avengers: Koniec gry”. Dla jednych, te decyzje Marvela świadczą o desperacji studia, inni natomiast są zachwyceni. Mimo wszystko, wiele wskazuje na to, że nadchodzące filmowe wydarzenie będzie mieć ogromne znaczenie dla całego MCU i roli, jaką ten świat pełni w popkulturze.

Autor: Stanisław Łuczak

Po więcej ciekawych tekstów ze świata kultury zapraszamy tutaj – meteor.amu.edu.pl/programy/kultura