Daniel Spaleniak – Poznań, 29.11.19 [RELACJA]

Daniel Spaleniak

Daniel Spaleniak to muzyk, który w Polsce nie ma wyrobionej wielkiej marki, ale być może wielu słyszało jego utwory w serialu i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Kilka lat temu na jego talencie zaczęli rozpoznawać się agenci, odpowiedzialni za dobór muzyki do seriali. Od tego momentu jego kariera nabrała rozpędu. Na łamach Gazety Wyborczej Daniel opowiedział o jego historii i nawiązaniu kontaktów z amerykańskimi wydawcami w ten sposób: „Siedziałem w domu, robiłem muzykę, czytałem książki i oglądałem filmy. Moje piosenki na Spotify przesłuchał pewien agent muzyczny. Odezwał się do mnie, podpisaliśmy umowę i już. Teraz dostaję od niego tylko maile: Słuchaj Daniel, twoja muzyka będzie tu, tu i tu, scena będzie o tym i o tym, czy to dla ciebie OK? I tak moja muzyka znalazła się w kilkunastu serialach, lepszych lub gorszych, i ma zazwyczaj szansę w nich wybrzmieć. „Jego repertuar możemy usłyszeć w takich produkcjach jak: Ozark, Elementary, Unreal, Shut Eye. Ten młody artysta w lutym tego roku wydał już swój czwarty album zatytułowany „Burning Sea”. Na przestrzeni jesieni i zimy gra koncerty w Polsce. Jak sam przyznał na poznańskim występie: następna trasa może nie nastąpić prędko.

Spokój i szarość

Melancholijny klimat jego muzyki wstrzela się perfekcyjnie w typowy skandynawski obraz, który kreujemy w naszej głowie. Szare niebo, natura i zaduma. No i ewentualnie gruby, wełniany sweter na naszym ciele. Chandrę, która dominuje w numerach artysty, najlepiej odzwierciedlało wideo puszczane z tyłu sceny na koncercie w Poznaniu. Pokazywało pustą drogę, otoczoną drzewami podczas pochmurnego wieczoru. To wszystko zawiera się w muzyce, którą tworzy Daniel Spaleniak.

Daniel Spaleniak

Emocjonalna wycieczka

Jesienna aura 29 listopada przeniosła się z zewnątrz do klubu „Pod Minogą”. To był pierwszy mój koncert, w jakim uczestniczyłem, gdzie cała publika partycypowała pod sceną na siedząco. Od początku można było wyczuć domową atmosferę, którą pielęgnował Daniel ze swoim zespołem. Pierwsze piosenki dostarczyły widowni skrajnie różne emocje. Dostrzegłem płaczące ze wzruszenia nastolatki, jak i chłopaka energicznie wymachującego swoimi długimi włosami. Skrzypce, dwie gitary, perkusja i dawka syntezatorów stanowiły o tajemniczym i zarazem poruszającym koncercie. Bezsprzecznie brzmiało wszystko ostrzej niż w wersjach studyjnych, ale czułości nie brakowało. Pojawiały się zarówno klimaty rocka alternatywnego, jak i subtelnego ambientu. Jeśli chodzi o moje subiektywne doświadczenie tego występu, niewątpliwie jest ono dobre. Mam w zasadzie tylko jedno negatywne zastrzeżenie: po dłuższym czasie wszystkie utwory ze względu na dosyć wysoki poziom podobieństwa zlewały się w całość i trzeba było skupienia, aby dosłyszeć elementy wyróżniające dany numer od reszty. Wprowadzało to trochę monotonii. Ciężko nie wspomnieć także o osobowości Daniela Spaleniaka, który w szczery sposób rozmawiał z publiką. Widać było w tym wszystkim dużo swobody i naturalności.

Daniel Spaleniak

To był koncert, na którym chłód muzyki mieszał się z ciepłą atmosferą. Warto wybrać się na występ albo chociaż posłuchać Daniela w zaciszu domowym, zamknąć oczy i dać się ponieść wyobraźni.

Zdjęcia: K.Czapracki